Część z nas jest w szoku

Niemal na pewno, po spotkaniu Tuska i Trzaskowskiego z wyborcami w Krakowie, duża część z nas jest w szoku. Chodzi oczywiście o apel Tuska o przyspieszenie wypłat podwyższonego do 800zł dawnego "500+". Zapewne większość z nas spodziewała się wręcz odwrotnej reakcji liderów PO na socjalne obietnice tego żoliborskiego skurwiela. Czyli spodziewała się ostrej krytyki dalszego nieograniczonego rozdawnictwa publicznych pieniędzy jednym grupom społecznym kosztem innych grup społecznych. I gdy nasze zdziwienie minęło w wielu z nas, słyszących apel-obietnicę liderów PO, pojawił się zapewne zawód, złość i chęć buntu...

No to ja teraz apeluję do Was o choćby minimum cierpliwości i zaufania do polityków opozycji, którzy mają już wkrótce odsunąć PIS od władzy, rządzić w Polsce i naprawić koszmarnie zdewastowane przez Kaczyńskiego państwo.

Wszyscy socjolodzy oraz spece od marketingu politycznego i wyborczego, choć w wielu zagadnieniach mają zupełnie odmienne poglądy i wizje przyszłości, w jednym są zgodni. W tym mianowicie, że partie opozycyjne, jeśli będą się kierować wyłącznie zdrowym rozsądkiem, ogólnie rozumianą sprawiedliwością społeczną, stanem finansów państwa oraz rachunkiem ekonomicznym, w wyścigu wyborczym z tak populistyczną i zakłamaną formacją, jaką jest PIS, nie mają żadnych szans! Jeśli dziś czołowi politycy opozycji uderzą pięścią w stół i krzykną "Dość rozdawania pieniędzy, musimy oszczędzać, a nie szastać nimi na prawo i lewo pod kątem wyborów!", to tak, jakby oddali PIS-owi wyborczą wygraną walkowerem. Ponieważ to PIS dziś rządzi, więc siłą rzeczy to PIS rozdaje karty w wyborczej rywalizacji, a nie opozycja. Opozycja może co najwyżej sypać Kaczyńskiemu piach w tryby i pokazywać obłudę, hipokryzję i rzeczywisty cel składanych przez PIS obietnic wyborczych. I tak się stało w Krakowie...

To nie wina Tuska, że miliony wyborców myślą wyłącznie o własnych korzyściach materialnych. I nie interesuje ich kompletnie to, co będzie się dziać z Polską za 5, 10 lub 15 lat. To nie wina Tuska, że żeby wygrywać w Polsce wybory trzeba koniecznie przekupić milion, a może nawet 2 miliony obywateli. Trzeba im obiecać pieniądze nawet wtedy, gdy państwo tych pieniędzy nie ma... Polacy byli narodem głupim, egoistycznym, kłótliwym, sprzedajnym i krótkowzrocznym chyba zawsze. A już na pewno byliśmy tacy wtedy, gdy Tusk przychodził na świat. I niewiele się w tej materii zmieniło. Nie staliśmy się głupkami i egoistami ostatnio! Nie ma więc co odwoływać się do mądrości i rozwagi Polaków, bo niby skąd w nas miałaby się nagle wziąć ta mądrość, rozwaga i zdolność do dalekowzrocznego myślenia?!

CO JEST DLA NAS I DLA POLSKI NAJWAŻNIEJSZE?

Czy to, by opozycja pokonała PIS w wyborach, ukarała tysiące PIS-owskich przestępców, przywróciła normalność oraz demokrację i naprawiła zdewastowane państwo? Czy też to, by politycy opozycji publicznie mówili tylko to, co naprawdę myślą i czego my oczekujemy, że będą mówić? I by w ogóle nie uczestniczyli w tym wyścigu na wyborcze obietnice? Musimy zdecydować, co jest dla nas ważniejsze,

BO NIE DA SIĘ POGODZIĆ JEDNEGO Z DRUGIM!

Powtarzam zatem - uzbrójmy się w cierpliwość i powstrzymajmy się z gwałtownymi ruchami, złorzeczeniem i okazywaniem złości na opozycję. Bo to by świadczyło o ewidentnym rozłamie w naszych szeregach i wzajemnych pretensjach. Opozycja też ma sztab ludzi zajmujących się badaniem oczekiwań społecznych i wpływem konkretnych obietnic wyborczych na wzrost poparcia dla partii. Widać tym ludziom wyszło w sondażach i wyliczeniach, że najkorzystniej dla opozycji będzie na populizm Kaczyńskiego zareagować tak, jak zareagował Tusk w Krakowie.

Cel uświęca środki... Tę zasadę od wielu lat stosują bandyci z PIS-u. I pora najwyższa, by stało się to na kilka najbliższych miesięcy mottem także dla polityków opozycji. Celem nadrzędnym jest wysłanie PIS do piekła.
I KAŻDY ŚRODEK LUB METODA PRZYBLIŻAJĄCE NAS DO TEGO CELU SĄ DOBRE!
Czy nam się one podobają, czy nie...

[CC] Jacek Nikodem

Część z nas jest w szoku

Niemal na pewno, po spotkaniu Tuska i Trzaskowskiego z wyborcami w Krakowie, duża część z nas jest w szoku. Chodzi oczywiście o apel Tuska o przyspieszenie wypłat podwyższonego do 800zł dawnego "500+". Zapewne większość z nas spodziewała się wręcz odwrotnej reakcji liderów PO na socjalne obietnice tego żoliborskiego skurwiela. Czyli spodziewała się ostrej krytyki dalszego nieograniczonego rozdawnictwa publicznych pieniędzy jednym grupom społecznym kosztem innych grup społecznych. I gdy nasze zdziwienie minęło w wielu z nas, słyszących apel-obietnicę liderów PO, pojawił się zapewne zawód, złość i chęć buntu...

No to ja teraz apeluję do Was o choćby minimum cierpliwości i zaufania do polityków opozycji, którzy mają już wkrótce odsunąć PIS od władzy, rządzić w Polsce i naprawić koszmarnie zdewastowane przez Kaczyńskiego państwo.

Wszyscy socjolodzy oraz spece od marketingu politycznego i wyborczego, choć w wielu zagadnieniach mają zupełnie odmienne poglądy i wizje przyszłości, w jednym są zgodni. W tym mianowicie, że partie opozycyjne, jeśli będą się kierować wyłącznie zdrowym rozsądkiem, ogólnie rozumianą sprawiedliwością społeczną, stanem finansów państwa oraz rachunkiem ekonomicznym, w wyścigu wyborczym z tak populistyczną i zakłamaną formacją, jaką jest PIS, nie mają żadnych szans! Jeśli dziś czołowi politycy opozycji uderzą pięścią w stół i krzykną "Dość rozdawania pieniędzy, musimy oszczędzać, a nie szastać nimi na prawo i lewo pod kątem wyborów!", to tak, jakby oddali PIS-owi wyborczą wygraną walkowerem. Ponieważ to PIS dziś rządzi, więc siłą rzeczy to PIS rozdaje karty w wyborczej rywalizacji, a nie opozycja. Opozycja może co najwyżej sypać Kaczyńskiemu piach w tryby i pokazywać obłudę, hipokryzję i rzeczywisty cel składanych przez PIS obietnic wyborczych. I tak się stało w Krakowie...

To nie wina Tuska, że miliony wyborców myślą wyłącznie o własnych korzyściach materialnych. I nie interesuje ich kompletnie to, co będzie się dziać z Polską za 5, 10 lub 15 lat. To nie wina Tuska, że żeby wygrywać w Polsce wybory trzeba koniecznie przekupić milion, a może nawet 2 miliony obywateli. Trzeba im obiecać pieniądze nawet wtedy, gdy państwo tych pieniędzy nie ma... Polacy byli narodem głupim, egoistycznym, kłótliwym, sprzedajnym i krótkowzrocznym chyba zawsze. A już na pewno byliśmy tacy wtedy, gdy Tusk przychodził na świat. I niewiele się w tej materii zmieniło. Nie staliśmy się głupkami i egoistami ostatnio! Nie ma więc co odwoływać się do mądrości i rozwagi Polaków, bo niby skąd w nas miałaby się nagle wziąć ta mądrość, rozwaga i zdolność do dalekowzrocznego myślenia?!

Wielu z nas, dziś zdziwionych oraz zawiedzionych postawą Tuska i Trzaskowskiego, musi sobie odpowiedzieć na fundamentalne pytanie...

CO JEST DLA NAS I DLA POLSKI NAJWAŻNIEJSZE?

Czy to, by opozycja pokonała PIS w wyborach, ukarała tysiące PIS-owskich przestępców, przywróciła normalność oraz demokrację i naprawiła zdewastowane państwo? Czy też to, by politycy opozycji publicznie mówili tylko to, co naprawdę myślą i czego my oczekujemy, że będą mówić? I by w ogóle nie uczestniczyli w tym wyścigu na wyborcze obietnice? Musimy zdecydować, co jest dla nas ważniejsze,

BO NIE DA SIĘ POGODZIĆ JEDNEGO Z DRUGIM!

Już kiedyś pisałem, że opozycja, by odsunąć PIS od władzy, będzie niestety musiała także stać się populistyczna. Bo już dawno było wiadomo, że Kaczyński może się utrzymać przy władzy wyłącznie dzięki rozdawaniu pieniędzy. Cały sztab jego speców od marketingu od miesięcy kalkuluje, które grupy społeczne będzie najkorzystniej (i najłatwiej) przekupić, a które grupy można zupełnie zignorować, bo i tak PIS nie zyska ich poparcia! I to samo musi zrobić opozycja! Nie może poprzestać tylko na utrzymaniu poparcia swojego twardego elektoratu, bo my sami nie pokonamy PIS-u. Opozycja musi zdobywać poparcie także wśród wyborców "ekonomicznych". Tylko że robiąc to naraża się na naszą krytykę i złość... I koło się zamyka.

Powtarzam zatem - uzbrójmy się w cierpliwość i powstrzymajmy się z gwałtownymi ruchami, złorzeczeniem i okazywaniem złości na opozycję. Bo to by świadczyło o ewidentnym rozłamie w naszych szeregach i wzajemnych pretensjach. Opozycja też ma sztab ludzi zajmujących się badaniem oczekiwań społecznych i wpływem konkretnych obietnic wyborczych na wzrost poparcia dla partii. Widać tym ludziom wyszło w sondażach i wyliczeniach, że najkorzystniej dla opozycji będzie na populizm Kaczyńskiego zareagować tak, jak zareagował Tusk w Krakowie.

Cel uświęca środki... Tę zasadę od wielu lat stosują bandyci z PIS-u. I pora najwyższa, by stało się to na kilka najbliższych miesięcy mottem także dla polityków opozycji. Celem nadrzędnym jest wysłanie PIS do piekła.
I KAŻDY ŚRODEK LUB METODA PRZYBLIŻAJĄCE NAS DO TEGO CELU SĄ DOBRE!
Czy nam się one podobają, czy nie...

[CC] Jacek Nikodem
(669)

Pobierz PDF Wydrukuj