Renata Bednarz odpowiada Markowi Migalskiemu

Marek Migalski - O tym, jak jeden nieszczęśliwy człowiek zaraził swoim nieszczęściem cały kraj.

To nie będzie tekst politologiczny, ale ktoś go wreszcie musiał napisać. Nie da się bowiem zrozumieć tego, co się w Polsce dzieje, bez właściwego opisu osobowości najważniejszej postaci naszej polityki. Tylko chyba bowiem w Stanach Zjednoczonych psychologiczne przymioty lidera tak mocno, jak u nas, determinują procesy polityczne w demokratycznym państwie. Na szczęście dla Amerykanów, u nich instytucje są silne i jakoś dają sobie radę z fobiami, szaleństwami i ułomnościami najważniejszej politycznej postaci. My, niestety, jesteśmy całkowicie uzależnieni od tego, co dzieje się w głowie i duszy Jarosława Kaczyńskiego.

A jest to człowiek głęboko nieszczęśliwy, wymagający pomocy terapeutycznej. Nie twierdzę, że jest chory psychicznie, bo nie mam narzędzi i kompetencji do postawienia takiej diagnozy, ale każdy widzi, że to człowiek głęboko nieszczęśliwy, zraniony i zgorzkniały. Stworzył system polityczny, który jest emanacją jego fobii i demonów, bo oparto go na jego osobistej pozycji i autorytecie w obozie władzy. Dlatego tak bardzo jego nieszczęście zaraża nas wszystkich.

Zacznijmy od jego dziwnych relacji z rodzicami – o ile matce chce stawiać pomniki i nazywać jej imieniem ulice, o tyle o ojcu nie wspomina wcale, jakby go w ogóle nie było. Dziennikarze opisali przyczyny tego stanu rzeczy. Kto chce, niech sięgnie do ich książek i artykułów. Dla mnie pozostaje oczywistym faktem rażąca dysproporcja w jego uczuciach względem matki i ojca. Widać w nim prawie chorobliwy dystans wobec tego drugiego i równie dziwną miłość wobec tej pierwszej.

W swoim życiu prezes PiS kochał tylko dwie osoby – matkę i brata. Relacje z  nimi, co sam wielokrotnie opisywał, były ponadstandardowe: dzwonił do nich kilkanaście razy dziennie! Każdy z nas kocha swoich rodziców i rodzeństwo, ale bądźcie szczerzy: telefonujecie do nich kilkanaście razy dziennie?! Przecież to świadczy nie o miłości, ale o jakimś uzależnieniu na granicy normalności. I ważne – ta dwójka najważniejszych ludzi w jego życiu nie żyje od kilku lat. Brat zginął w katastrofie lotniczej, którą Jarosław od czasu do czasu nazywa zamachem i wskazuje sprawców, a matka trzy lata później, nigdy już nie wyzdrowiawszy po wiadomości o śmierci Lecha. Prezes PiS żyje w ciągłej żałobie po nich, co zresztą jest zarówno nienormalne, jak i niechrześcijańskie, bowiem Kościół określa okres żałoby na jeden rok. Oczywiście, że jest to kwestia indywidualna, ale nawet księża nawołują do otrząśnięcia się ze śmierci bliskich. Kaczyński tego nie robi, tkwi w jej cieniu, żyje niejako delektując się tym stanem. Być może to objaw depresji, być może czegoś głębszego – nie wiem, nie jestem psychologiem. Ale jeśli spotykacie kogoś stale uwikłanego w żałobę i z tej żałoby nie chcącego wyjść, to chyba mielibyście obawy, czy wszystko z nim jest w porządku, prawda? A ktoś taki rządzi de facto naszym krajem i zaraża go swoim nieszczęściem.

Renata Bednarz - Ad vocem

Zgadzam się częściowo z tymi tezami. Jednak wg mnie kaczyński realizuje długoterminowy plan, który wraz z bratem i być może matką przygotował. Punkt po punkcie. Najpierw przygotował grunt, czyli opanował sejm, zabezpieczył urząd prezydenta swoim pajacem, TK, SN, służby porządkowe, zadbał o swoje bezpieczeństwo a teraz niszczy Polskę - ma do tego wszystkie narzędzia, łącznie z legislacją, do której wynajął Ordo Iuris.

Do tego potrzebował zbudować elektorat, po cwaniacku - kasą, bo "za kasę można kupić i załatwić wszystko, kasa otwiera każde drzwi". A jako, że sam nigdy nie skalał się uczciwą pracą, to już w latach 90-tych zaczął ciułać (RUCH):

"Początek budowy dzisiejszego imperium sięga początku lat 90. Tuż po transformacji ustrojowej Kaczyński szefował Porozumieniu Centrum, ale to nie partia miała w tym czasie największe znaczenie. Dużo większą rolę miała odegrać Fundacja Prasowa Solidarności. Jej założycielami - oprócz Kaczyńskiego - byli również Sławomir Siwek, Krzysztof Czabański i Maciej Zalewski." - money.pl.

Sam by tego nie dokonał, jest prymitywny i niezdolny do przemyślanych, biznesowych, czy menadżerskich działań, nie ma nawet w tym kierunku wykształcenia, więc przygruchał takich ludzi. Zważywszy, że to czas transformacji i ludzie na prawdę nie wiedzieli jak ułożyć sobie życie, to sięgnął po starych, doświadczonych partyjniaków - w PZPR wszystko było poukładane i przemyślane. W zamian on, jako "działacz opozycyjny" (na plecach brata) rozłożył nad nimi parasol. Doskonale nauczył się też stalinowskiej metody "zbierania haków". Z czasem zobaczył, że to się opłaca - kasa i haki/teczki.

Żałobę po śmierci matki i brata owszem, przeżywał jakiś czas, ale szybko dotarło do niego, albo ktoś podsunął pomysł (przypuszczam Macierewicz) że to świetna okazja do utwardzenia swojej pozycji - szantaż emocjonalny.

Ciekawi mnie początek znajomości z Rydzykiem, skąd ten oszust znalazł się w otoczeniu kaczyńskiego? Ale Jarek wobec swoich biznesowych ułomności otacza się ludźmi "zaradnymi", stąd fascynacja gangsterami, np właśnie Rydzykiem, czy Obajtkiem.

Kaczyński niczego sam by nie dokonał, nigdy nic nie zbudował, nie był w stanie nawet porządnie jednego wywiadu, czy przemówienia sklecić. Teraz, gdy pis zaczął słabnąć, postanowił sam zadbać o wzrost słupków i efekty widać i słychać. Ma małą wiedzę, jest niedokształcony, o życiu nie ma pojęcia, w świecie nie bywał, to też mlaszcze te swoje bzdury do debili, za których ma swoich wielbicieli, z resztą oni też nie wiedzą o czym plecie, Spijają ślinę z jego cuchnących ust nie słuchając, wystarczy, że jest. A najbliższe otoczenie zadbało, żeby cyrk obwoźny trwał, żeby "słońce narodu" prawdy nie widziało i nie wiedziało, że to już zmierzch..., bo kasa ich trzyma i... odpowiedzialność karna.

Jak się dobrze przyjrzeć, to wspomaganie gangsterów i przestępców (Kamiński, Ziobro, Obajtek, Rydzyk i inni, być może ruskie szpiegi} przyklejonych do kaczyńskiego buduje układ mafijny. Zastanawiam się, kiedy "zbawca narodu" zapadnie się w odmętach tego szamba, w którym próbuje nas utopić.

[CC] Marek Migalski
[CC] Renata Bednarz

Renata Bednarz odpowiada Markowi Migalskiemu

Marek Migalski - O tym, jak jeden nieszczęśliwy człowiek zaraził swoim nieszczęściem cały kraj.

To nie będzie tekst politologiczny, ale ktoś go wreszcie musiał napisać. Nie da się bowiem zrozumieć tego, co się w Polsce dzieje, bez właściwego opisu osobowości najważniejszej postaci naszej polityki. Tylko chyba bowiem w Stanach Zjednoczonych psychologiczne przymioty lidera tak mocno, jak u nas, determinują procesy polityczne w demokratycznym państwie. Na szczęście dla Amerykanów, u nich instytucje są silne i jakoś dają sobie radę z fobiami, szaleństwami i ułomnościami najważniejszej politycznej postaci. My, niestety, jesteśmy całkowicie uzależnieni od tego, co dzieje się w głowie i duszy Jarosława Kaczyńskiego.

A jest to człowiek głęboko nieszczęśliwy, wymagający pomocy terapeutycznej. Nie twierdzę, że jest chory psychicznie, bo nie mam narzędzi i kompetencji do postawienia takiej diagnozy, ale każdy widzi, że to człowiek głęboko nieszczęśliwy, zraniony i zgorzkniały. Stworzył system polityczny, który jest emanacją jego fobii i demonów, bo oparto go na jego osobistej pozycji i autorytecie w obozie władzy. Dlatego tak bardzo jego nieszczęście zaraża nas wszystkich.

Zacznijmy od jego dziwnych relacji z rodzicami – o ile matce chce stawiać pomniki i nazywać jej imieniem ulice, o tyle o ojcu nie wspomina wcale, jakby go w ogóle nie było. Dziennikarze opisali przyczyny tego stanu rzeczy. Kto chce, niech sięgnie do ich książek i artykułów. Dla mnie pozostaje oczywistym faktem rażąca dysproporcja w jego uczuciach względem matki i ojca. Widać w nim prawie chorobliwy dystans wobec tego drugiego i równie dziwną miłość wobec tej pierwszej.

W swoim życiu prezes PiS kochał tylko dwie osoby – matkę i brata. Relacje z  nimi, co sam wielokrotnie opisywał, były ponadstandardowe: dzwonił do nich kilkanaście razy dziennie! Każdy z nas kocha swoich rodziców i rodzeństwo, ale bądźcie szczerzy: telefonujecie do nich kilkanaście razy dziennie?! Przecież to świadczy nie o miłości, ale o jakimś uzależnieniu na granicy normalności. I ważne – ta dwójka najważniejszych ludzi w jego życiu nie żyje od kilku lat. Brat zginął w katastrofie lotniczej, którą Jarosław od czasu do czasu nazywa zamachem i wskazuje sprawców, a matka trzy lata później, nigdy już nie wyzdrowiawszy po wiadomości o śmierci Lecha. Prezes PiS żyje w ciągłej żałobie po nich, co zresztą jest zarówno nienormalne, jak i niechrześcijańskie, bowiem Kościół określa okres żałoby na jeden rok. Oczywiście, że jest to kwestia indywidualna, ale nawet księża nawołują do otrząśnięcia się ze śmierci bliskich. Kaczyński tego nie robi, tkwi w jej cieniu, żyje niejako delektując się tym stanem. Być może to objaw depresji, być może czegoś głębszego – nie wiem, nie jestem psychologiem. Ale jeśli spotykacie kogoś stale uwikłanego w żałobę i z tej żałoby nie chcącego wyjść, to chyba mielibyście obawy, czy wszystko z nim jest w porządku, prawda? A ktoś taki rządzi de facto naszym krajem i zaraża go swoim nieszczęściem.

Renata Bednarz - Ad vocem

Zgadzam się częściowo z tymi tezami. Jednak wg mnie kaczyński realizuje długoterminowy plan, który wraz z bratem i być może matką przygotował. Punkt po punkcie. Najpierw przygotował grunt, czyli opanował sejm, zabezpieczył urząd prezydenta swoim pajacem, TK, SN, służby porządkowe, zadbał o swoje bezpieczeństwo a teraz niszczy Polskę - ma do tego wszystkie narzędzia, łącznie z legislacją, do której wynajął Ordo Iuris.

Do tego potrzebował zbudować elektorat, po cwaniacku - kasą, bo "za kasę można kupić i załatwić wszystko, kasa otwiera każde drzwi". A jako, że sam nigdy nie skalał się uczciwą pracą, to już w latach 90-tych zaczął ciułać (RUCH):

"Początek budowy dzisiejszego imperium sięga początku lat 90. Tuż po transformacji ustrojowej Kaczyński szefował Porozumieniu Centrum, ale to nie partia miała w tym czasie największe znaczenie. Dużo większą rolę miała odegrać Fundacja Prasowa Solidarności. Jej założycielami - oprócz Kaczyńskiego - byli również Sławomir Siwek, Krzysztof Czabański i Maciej Zalewski." - money.pl.

Sam by tego nie dokonał, jest prymitywny i niezdolny do przemyślanych, biznesowych, czy menadżerskich działań, nie ma nawet w tym kierunku wykształcenia, więc przygruchał takich ludzi. Zważywszy, że to czas transformacji i ludzie na prawdę nie wiedzieli jak ułożyć sobie życie, to sięgnął po starych, doświadczonych partyjniaków - w PZPR wszystko było poukładane i przemyślane. W zamian on, jako "działacz opozycyjny" (na plecach brata) rozłożył nad nimi parasol. Doskonale nauczył się też stalinowskiej metody "zbierania haków". Z czasem zobaczył, że to się opłaca - kasa i haki/teczki.

Żałobę po śmierci matki i brata owszem, przeżywał jakiś czas, ale szybko dotarło do niego, albo ktoś podsunął pomysł (przypuszczam Macierewicz) że to świetna okazja do utwardzenia swojej pozycji - szantaż emocjonalny.

Ciekawi mnie początek znajomości z Rydzykiem, skąd ten oszust znalazł się w otoczeniu kaczyńskiego? Ale Jarek wobec swoich biznesowych ułomności otacza się ludźmi "zaradnymi", stąd fascynacja gangsterami, np właśnie Rydzykiem, czy Obajtkiem.

Kaczyński niczego sam by nie dokonał, nigdy nic nie zbudował, nie był w stanie nawet porządnie jednego wywiadu, czy przemówienia sklecić. Teraz, gdy pis zaczął słabnąć, postanowił sam zadbać o wzrost słupków i efekty widać i słychać. Ma małą wiedzę, jest niedokształcony, o życiu nie ma pojęcia, w świecie nie bywał, to też mlaszcze te swoje bzdury do debili, za których ma swoich wielbicieli, z resztą oni też nie wiedzą o czym plecie, Spijają ślinę z jego cuchnących ust nie słuchając, wystarczy, że jest. A najbliższe otoczenie zadbało, żeby cyrk obwoźny trwał, żeby "słońce narodu" prawdy nie widziało i nie wiedziało, że to już zmierzch..., bo kasa ich trzyma i... odpowiedzialność karna.

Jak się dobrze przyjrzeć, to wspomaganie gangsterów i przestępców (Kamiński, Ziobro, Obajtek, Rydzyk i inni, być może ruskie szpiegi} przyklejonych do kaczyńskiego buduje układ mafijny. Zastanawiam się, kiedy "zbawca narodu" zapadnie się w odmętach tego szamba, w którym próbuje nas utopić.

[CC] Marek Migalski
[CC] Renata Bednarz
(20-12-2022 / 642)

Pobierz PDF Wydrukuj