Hajda trojka!

Różne myśli przychodziły mi do głowy podczas wczorajszej konferencji prasowej w Budapeszcie. Najostrzej trafił do mnie dzisiejszy komentarz Wojciecha Manna w porannej audycji w RNŚ, który bez owijania w bawełnę, jak to zwykli czynić komentatorzy polityczni, nazwał wielką hańbą i wstydem wybryk Morawieckiego, przywołującego słowa polskiego hymnu "z ziemi włoskiej do Polski" dla zilustrowania sensu tego spotkania, mającego prowadzić nasze kraje przez Europę w łapczywe łapy Putina.

Bo też nie wiem, jakim naiwniakiem trzeba być, żeby doszukiwać się jakichkolwiek, oprócz ich własnych korzyści, wartości, którymi szermowali trzej ultraprawicowi, wręcz nacjonalistyczni politycy usiłujący utworzyć oś Budapeszt-Rzym-Warszawa (prawda, jak w  tym kontekście wyraz OŚ nabiera złowieszczego wydźwięku?). Kto ma być tym bykiem, jaki w ezopowym języku notorycznego kłamcy ma porwać Europę i ponieść ją w nieznanym kierunku? Bo przecież nie Zeusa mógł mieć na myśli Pinokio - nasz czołowy obrońca chrześcijaństwa. Chociaż... czy jest jakaś bzdura, której nie zawaha się on wypowiedzieć?

Polski premier najwyraźniej chce dołączyć do zaprzęgu, żeby już jako trojka pędzić przez mroczną Europę do celu, jaki sobie obrał powożący nim Putin.

Tamci dwaj już nawet nie kamuflują swoich promoskiewskich sympatii. Orban ostentacyjnie zaszczepił się rosyjską szczepionką, żeby pokazać jak dalece jest oddany swemu dobroczyńcy. Salvini dał się nagrać, gdy z partyjnymi kamratami rozmawiał o szmalu płynącym do nich od Putina. A Tomasz Piątek prawdopodobnie już ochrypł od głośnego wytykania Morawieckiemu, jego podejrzanych powiązań z rosyjskimi służbami.

A my co? A my nic! Dalej będziemy się dziwili, jak PiS wspomagany obcą walutą, wygrywa wybory za wyborami, mimo wpadek, po których w normalnych państwach, partie i tworzący je skompromitowani politycy, dawno odeszliby w mrok zapomnienia, a niektórzy dożywaliby swoich dni w więziennych celach.

Może, więc ta pędząca przez mroczną syberyjską tajgę trojka, uświadomi wreszcie Polkom i Polakom, do czego prowadzą podejrzane sojusze i próby osłabienia naszego członkostwa w UE, a potem w NATO.

Ten wczorajszy zjazd proputinowskich autokratów w Budapeszcie, nie przypadkowo zbiegł się z ożywieniem obecności wojsk rosyjskich w pobliżu granicy z Ukrainą i coraz bliższym współdziałaniem UE i USA w celu przyhamowania ekspansji zachłannego Putina, którego prezydent Biden nazwał wprost - mordercą.

A może uda się przypilnować zapowiedzianego na maj popasu trojki Putina w Warszawie i pokazać temu zaprzęgowi, gdzie jego miejsce? Niech wreszcie pędzą na Sybir, a nas zostawią w spokoju najlepszej dla nas wspólnocie wolnych państw europejskich!

[CC] Michał Osiecimski

Hajda trojka!

Różne myśli przychodziły mi do głowy podczas wczorajszej konferencji prasowej w Budapeszcie. Najostrzej trafił do mnie dzisiejszy komentarz Wojciecha Manna w porannej audycji w RNŚ, który bez owijania w bawełnę, jak to zwykli czynić komentatorzy polityczni, nazwał wielką hańbą i wstydem wybryk Morawieckiego, przywołującego słowa polskiego hymnu "z ziemi włoskiej do Polski" dla zilustrowania sensu tego spotkania, mającego prowadzić nasze kraje przez Europę w łapczywe łapy Putina.

Bo też nie wiem, jakim naiwniakiem trzeba być, żeby doszukiwać się jakichkolwiek, oprócz ich własnych korzyści, wartości, którymi szermowali trzej ultraprawicowi, wręcz nacjonalistyczni politycy usiłujący utworzyć oś Budapeszt-Rzym-Warszawa (prawda, jak w  tym kontekście wyraz OŚ nabiera złowieszczego wydźwięku?). Kto ma być tym bykiem, jaki w ezopowym języku notorycznego kłamcy ma porwać Europę i ponieść ją w nieznanym kierunku? Bo przecież nie Zeusa mógł mieć na myśli Pinokio - nasz czołowy obrońca chrześcijaństwa. Chociaż... czy jest jakaś bzdura, której nie zawaha się on wypowiedzieć?

Polski premier najwyraźniej chce dołączyć do zaprzęgu, żeby już jako trojka pędzić przez mroczną Europę do celu, jaki sobie obrał powożący nim Putin.

Tamci dwaj już nawet nie kamuflują swoich promoskiewskich sympatii. Orban ostentacyjnie zaszczepił się rosyjską szczepionką, żeby pokazać jak dalece jest oddany swemu dobroczyńcy. Salvini dał się nagrać, gdy z partyjnymi kamratami rozmawiał o szmalu płynącym do nich od Putina. A Tomasz Piątek prawdopodobnie już ochrypł od głośnego wytykania Morawieckiemu, jego podejrzanych powiązań z rosyjskimi służbami.

A my co? A my nic! Dalej będziemy się dziwili, jak PiS wspomagany obcą walutą, wygrywa wybory za wyborami, mimo wpadek, po których w normalnych państwach, partie i tworzący je skompromitowani politycy, dawno odeszliby w mrok zapomnienia, a niektórzy dożywaliby swoich dni w więziennych celach.

Może, więc ta pędząca przez mroczną syberyjską tajgę trojka, uświadomi wreszcie Polkom i Polakom, do czego prowadzą podejrzane sojusze i próby osłabienia naszego członkostwa w UE, a potem w NATO.

Ten wczorajszy zjazd proputinowskich autokratów w Budapeszcie, nie przypadkowo zbiegł się z ożywieniem obecności wojsk rosyjskich w pobliżu granicy z Ukrainą i coraz bliższym współdziałaniem UE i USA w celu przyhamowania ekspansji zachłannego Putina, którego prezydent Biden nazwał wprost - mordercą.

A może uda się przypilnować zapowiedzianego na maj popasu trojki Putina w Warszawie i pokazać temu zaprzęgowi, gdzie jego miejsce? Niech wreszcie pędzą na Sybir, a nas zostawią w spokoju najlepszej dla nas wspólnocie wolnych państw europejskich!

[CC] Michał Osiecimski
(396)

Pobierz PDF Wydrukuj