Jak umiera polska policja

Komenda Główna Policji zleciła wykonanie badań powodów olbrzymiego spadku zaufania do swojej instytucji. Koszt badań to ok. 250 tysięcy zł. Ja bym im to zrobił za 500 zł, w ciągu jednego dnia. Przyczyną wielkiego niepokoju szefów Policji okazały się wyniki kolejnych sondaży społecznego zaufania, które wyraźnie pokazują, że z 3 instytucji jeszcze niedawno zajmujących czołowe miejsca, zaufanie do dwóch spada na łeb, na szyję. 6-7 lat temu na podium, z wynikami ok. 65-70% zaufania, plasowały się: Straż Pożarna, kościół oraz właśnie Policja. Strażacy nadal są na czele, z wynikiem ponad 60%. Ale kler i „granatowi” zaliczają glebę… Zaufanie do nich spadło do dramatycznego poziomu ok. 40%. Jak na instytucje zatrudniające „dusz pasterzy” czyli duchowych przewodników narodu (teoretycznie przynajmniej) oraz funkcjonariuszy odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa, jest to katastrofa… Przestępcami w kieckach dziś się zajmować nie będę. Zajmę się Policją, po raz zresztą już kolejny. Czyli instytucją, o  której sami policjanci mówią, że bez społecznego zaufania są formacją ślepą, głuchą, bezsilną i niepotrzebną. A więc nadającą się do likwidacji…

PIS niszczy autorytet Policji i zaufanie do niej od samego początku swoich rządów. Początkowo nie było to zapewne działanie celowe, ale teraz to już diabli wiedzą. Książkę można by napisać o dziesiątkach kompromitacji naszych „stróżów prawa” na przestrzeni ostatnich 5 lat. Już na „dzień dobry” mieliśmy akcję oczerniania dowódców Policji z czasów rządów PO i PSL, puszczania w mediach materiałów robionych na zamówienie polityczne, choćby tych pokazujących luksusowe wyposażenie gabinetu byłego szefa Policji, meble i sprzęt audio video, a nawet rzekomo luksusowe sanitariaty. Szybko okazało się, że nowy Komendant Maj, który z taką ochotą oprowadzał dziennikarzy po tych wszystkich zbytkach poprzednika, sam ma na głowie śledczych z Biura Spraw Wewnętrznych i CBA. Choć śledztwo przeciwko niemu potem umorzono, to plama na wizerunku całej formacji pozostała. Nie mnie rozstrzygać, czy Maj był niewinny i była to tylko celowa prowokacja konkurencyjnych służb Kamińskiego, czy też nie. Ale już sam fakt, że szefem MSW zostało „coś” tak debilnego jak Błaszczak, a na szefa Policji powołano kogoś, komu służby nawet nie prześwietliły życiorysu, był wystarczającą kompromitacją. Gdyby jeszcze podanie się do dymisji nowo powołanego Komendanta odbyło się szybko i bez zbytniego rozgłosu, tak jak to się dzieje w przypadkach szefów służb w normalnych krajach… Dziś są, a jutro już ich nie ma. Ale przecież pamiętacie, co się wtedy u nas działo. Na głowę Maja wylano całe wiadro pomyj, zrobiono z niego zwykłego przestępcę, byle tylko zmusić go do dymisji z funkcji, na którą dopiero co go Nowogrodzka powołała.

A potem już poszło… Jedne wpadki Policji były śmieszne, żenujące i groteskowe, inne tragiczne. Mieliśmy confetti ręcznie wycinane przez funkcjonariuszy i zrzucane ze śmigłowca na łeb drugiego debila z szefostwa MSW, Zielińskiego. Mieliśmy policjantów poprzebieranych za agentów służb, w przeciwsłonecznych okularach i ze słuchawkami wetkniętymi w uszy, dla dodania im powagi i prestiżu. Mieliśmy radiowozy pilnujące 24h na dobę pustego domu tego spasionego podlaskiego tłuka. Ale mieliśmy także zakatowanie na komisariacie we Wrocławiu Igora Stachowiaka. Torturowanie chłopaka i przyczynienie się do jego śmierci to jedno. Ale zatajanie przez niemal rok przez szefów MSW Błaszczaka i Zielińskiego dowodów na popełnienie przez swoich podwładnych ciężkiego przestępstwa, to coś więcej niż skandal. Z takich powodów w normalnych krajach do dymisji podają się całe gabinety… A u nas, choć kopię filmu pokazującego torturowanie Stachowiaka miał w swoim sejfie także minister sprawiedliwości Ziobro, żadnych dymisji się nie doczekaliśmy.

A festiwal dyletanctwa, brak profesjonalizmu i zwykłej lekkomyślności policjantów oraz kompletnego rozprężenia w szeregach tej służby trwał w najlepsze. O niektórych wpadkach słyszeliśmy, inne przeszły bez echa. Afera i dymisja Komendanta Miejskiego Policji z Wrocławia. Podsłuchiwanie policyjnych kanałów łączności w trakcie wyborów w 2019r. I to podsłuchiwanie nie żadnym profesjonalnym sprzętem, tylko jakimś badziewiem kupionym za kilkaset zł. Pobicie, znęcanie się i skucie kajdankami 82-letniej staruszki w sklepie we Wrocławiu. Pobicie poruszającego się na wózku niepełnosprawnego w Dąbrowie Górniczej. Pobicie nastolatka w Sanoku. Pobicie i skucie kajdankami emerytowanego nauczyciela ze wsi pod Bydgoszczą. Pobicie mężczyzny na komisariacie w Katowicach. Molestowanie seksualne policjantek przez ich przełożonego w Pleszewie… Cała seria żenujących zatrzymań bogu ducha winnych osób (np. w Kraśniku) tylko dlatego, że ośmieliły się ubrać jakiś pomnik w napis „Konstytucja”. Ciągłe łamanie przez Policję prawa podczas zapewniania komfortu poruszania się PIS-owskich prominentów (np. Kaczyńskiego, Szydłowej). Policjant, który wstrzymuje ruch na ulicy, aby w miejscu niedozwolonym(!) przeszedł przez nią Macierewicz ze swoją świtą, łamie prawo, którego przestrzegania ma przecież strzec.

Ale to wszystko było „małe piwo” w porównaniu z tym, czego jesteśmy świadkami od niemal roku, od chwili wybuchu pandemii. W kwietniu 2020r. pod pomnikami odbył się spęd PIS-owskiej swołoczy z tym żoliborskim pojebem na czele. Brak jakichkolwiek maseczek, brak wymaganych odstępów. Policja nie tylko nie interweniowała, ale nawet zapewniała im… bezpieczne przejście. Tak jakby pusta ulica lub plac mogły dla nich stanowić realne zagrożenie. Pusta ulica, bo każda grupa powyżej 2 osób jest traktowana jako „zagrożenie epidemiologiczne”, szczególnie gdy przebywa w pobliżu gmachu SN lub Sejmu. Więc niebezpiecznego tłumu na placu w pobliżu pomnika wówczas nie było. Ale „granatowych” i tak było ponad 100, a drugie tyle tajniaków. W tym samym czasie ta sama Policja, która była ślepa na przemarsz kilkudziesięciu PIS-dzielców, ugania się za samotnymi rowerzystami i kieruje do Sanepidu wnioski o ukaranie grzywną dwóch starszych kobiet, które miały czelność stać (w maseczkach i rękawiczkach!) naprzeciwko właśnie gmachu SN. Z ust Ciarki, rzecznika Komendanta Głównego, usłyszeliśmy taki stek bzdur i łgarstw na usprawiedliwienie bezkarności PIS-dzielców, że aż nam mowę odjęło.

Jeśli ktoś myśli, że złamanie przez funkcjonariusza ręki kobiecie w trakcie protestu w Warszawie był jedynym takim zdarzeniem, to chcę tego kogoś wyprowadzić z błędu. Było jedynym, które zostało nagłośnione w mediach! Mam dokładne opisy oraz fotografie ilustrujące dwa identyczne, dużo wcześniejsze zdarzenia i to nie w czasie jakiejś ulicznej szamotaniny, tylko w trakcie zwykłego zatrzymania przez policjantów pojedynczych kobiet! Jedna z tych kobiet wystąpiła nawet na drogę sądową domagając się od bandyty w mundurze odszkodowania za otwarte złamanie jej kości przedramienia. Podała jego nazwisko, imię oraz stopień, dostarczyła jego fotografie, protokół z obdukcji lekarskiej, a nawet film pokazujący całe zdarzenie. I co? I  nic… Kobieta sięgała temu bandycie do piersi, ale to ona została uznana za agresorkę.

W ciągu ostatniego roku funkcjonariusze Policji złamali prawo i zapisy Konstytucji dziesiątki tysięcy razy! Dużo częściej łamali prawo, niż zatrzymywali przestępców. To nie przesada… Każdy mandat wlepiony za niestosowanie się do niezgodnych z prawem obostrzeń wprowadzonych przez rząd PIS był złamaniem prawa. Nękanie Babci Kasi na ulicy, niepozwalanie jej na swobodne poruszanie się i zatrzymywanie to złamanie jednego z podstawowych praw gwarantowanych Konstytucją. Podobnie jak nie wpuszczenie staruszka do kościoła na mszę, w której akurat uczestniczyła żoliborska menda. O traktowaniu bezbronnych kobiet idących w protestach to już nawet nie ma co się rozwodzić. Nieuzasadniona brutalność umundurowanych bandytów w stosunku do nich, wyzywanie ich od „k…” i „lewaczek”, a nawet molestowanie seksualne na komisariatach, to jedno. Ale wszelkie interwencje Policji były dodatkowo niezgodne z prawem, bo niezgodne z prawem było uznanie tych protestów za nielegalne zgromadzenia.

Właśnie w sądzie w Krakowie zapadł wyrok, który do reszty kompromituje zarówno rządzący PIS, jak i jego zasraną Policję oraz służby bezpieczeństwa. Choć pozornie jest to wyrok dla Nowogrodzkiej korzystny! Uniewinnieni zostali bowiem PIS-dzielcy łamiący obostrzenia antycovidowe w kwietniu ub.r. Chodziło o całe ich pielgrzymki sunące na Wawel z okazji rocznicy katastrofy w Smoleńsku. Kaczyński, „główka jego prącia”, Terlecki, Błaszczak, Cep, a nawet ta beczka zjełczałego łoju Szydłowa. Wyrok jest korzystny, ale uzasadnienie tego wyroku jest dla nich koszmarne! Sąd uznał ich za niewinnych, bo przepisy, które sami wprowadzili, a następnie złamali, były… niezgodne z Konstytucją! Na podstawie tych samych, niezgodnych z prawem przepisów tysiące Polek i Polaków musiały zapłacić mandaty i grzywny, były zatrzymywane, bite, szykanowane i poniżane.

Gdy osiłek-antyterrorysta z BOA, który po kilkadziesiąt godzin tygodniowo ćwiczy sztuki walki i metody obezwładniania przeciwnika, zaatakuje pałką teleskopową bezbronną dziewczynę, nie wzbudza wcale w ludziach strachu. Tylko pogardę i wściekłość. My nimi gardzimy! Stawiamy znak równości pomiędzy nimi i tępymi, zdegenerowanymi kibolami Legii. To ten sam typ zwyrodnialców. Różnica polega tylko na tym, że bandziory w mundurach są na naszym utrzymaniu i każe się nam uważać ich za „stróżów prawa”… Co mogą sądzić o funkcjonariuszach Policji miliony Polaków, gdy widzą ich setki, stłoczonych jak stado baranów na małej uliczce na Żoliborzu? Lub szczelnym kordonem otaczających kamienne schodki jakiegoś pomnika na placu? Co mamy czuć na widok telewizyjnych relacji z kobiecych protestów? Szacunek dla Policji?! Podziw? Sympatię? To miał być pokaz wierności wobec rządzącej partii i żoliborskiego pojeba. To miał być pokaz siły… A okazał się być pokazem bezsilności i tchórzostwa. I powodem do wzbudzenia w Polakach powszechnej pogardy dla Policji jako „bijącego serca partii”. W czasach komuny nikt z nas nie pałał miłością do Milicji. Ale przynajmniej wzbudzała ona respekt. I nikt nią nie gardził…

Policja, która niejako systemowo dzieli obywateli na lepszych i gorszych, która, kierując się wyłącznie polityczną lojalnością wobec partii rządzącej, zapewnia nietykalność osobom łamiącym prawo, a ściga osoby niewinne, nie jest żadną Policją. Jest zwykłą bojówką. Jest szambem. PIS na każdym kroku udowadnia, że funkcjonariuszom Policji opłaca się tkwić w tym szambie. Bo każdy reżim hojnie obdarowuje swój aparat represji, gdyż jest on fundamentem istnienia każdego reżimu. Nie wiecie zapewne, że nadinspektor Dobrodziej, Komendant Stołeczny Policji, który wysłał przeciwko Strajkowi Kobiet bandziorów z BOA i polecił bezwzględnie obchodzić się z uczestniczkami demonstracji, dopiero co został w nagrodę mianowany zastępcą Komendanta Głównego Szymczyka. Szymczyk sprzeciwiał się brutalnemu tłumieniu protestów. A dodatkowo nie lubią się z Dobrodziejem. Kaczyński zastosował więc starą, bolszewicką zasadę. Nie tylko wynagrodził wierną kanalię, ale także na czele instytucji terroru postawił dwóch skonfliktowanych ze sobą funkcjonariuszy. Jak jeden zawiedzie, to będzie w zapasie drugi. Będą sobie nawzajem patrzeć na ręce i w razie czego donosić na siebie swojemu pryncypałowi...

[CC] Jacek Nikodem

Jak umiera polska policja

Komenda Główna Policji zleciła wykonanie badań powodów olbrzymiego spadku zaufania do swojej instytucji. Koszt badań to ok. 250 tysięcy zł. Ja bym im to zrobił za 500 zł, w ciągu jednego dnia. Przyczyną wielkiego niepokoju szefów Policji okazały się wyniki kolejnych sondaży społecznego zaufania, które wyraźnie pokazują, że z 3 instytucji jeszcze niedawno zajmujących czołowe miejsca, zaufanie do dwóch spada na łeb, na szyję. 6-7 lat temu na podium, z wynikami ok. 65-70% zaufania, plasowały się: Straż Pożarna, kościół oraz właśnie Policja. Strażacy nadal są na czele, z wynikiem ponad 60%. Ale kler i „granatowi” zaliczają glebę… Zaufanie do nich spadło do dramatycznego poziomu ok. 40%. Jak na instytucje zatrudniające „dusz pasterzy” czyli duchowych przewodników narodu (teoretycznie przynajmniej) oraz funkcjonariuszy odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa, jest to katastrofa… Przestępcami w kieckach dziś się zajmować nie będę. Zajmę się Policją, po raz zresztą już kolejny. Czyli instytucją, o  której sami policjanci mówią, że bez społecznego zaufania są formacją ślepą, głuchą, bezsilną i niepotrzebną. A więc nadającą się do likwidacji…

PIS niszczy autorytet Policji i zaufanie do niej od samego początku swoich rządów. Początkowo nie było to zapewne działanie celowe, ale teraz to już diabli wiedzą. Książkę można by napisać o dziesiątkach kompromitacji naszych „stróżów prawa” na przestrzeni ostatnich 5 lat. Już na „dzień dobry” mieliśmy akcję oczerniania dowódców Policji z czasów rządów PO i PSL, puszczania w mediach materiałów robionych na zamówienie polityczne, choćby tych pokazujących luksusowe wyposażenie gabinetu byłego szefa Policji, meble i sprzęt audio video, a nawet rzekomo luksusowe sanitariaty. Szybko okazało się, że nowy Komendant Maj, który z taką ochotą oprowadzał dziennikarzy po tych wszystkich zbytkach poprzednika, sam ma na głowie śledczych z Biura Spraw Wewnętrznych i CBA. Choć śledztwo przeciwko niemu potem umorzono, to plama na wizerunku całej formacji pozostała. Nie mnie rozstrzygać, czy Maj był niewinny i była to tylko celowa prowokacja konkurencyjnych służb Kamińskiego, czy też nie. Ale już sam fakt, że szefem MSW zostało „coś” tak debilnego jak Błaszczak, a na szefa Policji powołano kogoś, komu służby nawet nie prześwietliły życiorysu, był wystarczającą kompromitacją. Gdyby jeszcze podanie się do dymisji nowo powołanego Komendanta odbyło się szybko i bez zbytniego rozgłosu, tak jak to się dzieje w przypadkach szefów służb w normalnych krajach… Dziś są, a jutro już ich nie ma. Ale przecież pamiętacie, co się wtedy u nas działo. Na głowę Maja wylano całe wiadro pomyj, zrobiono z niego zwykłego przestępcę, byle tylko zmusić go do dymisji z funkcji, na którą dopiero co go Nowogrodzka powołała.

A potem już poszło… Jedne wpadki Policji były śmieszne, żenujące i groteskowe, inne tragiczne. Mieliśmy confetti ręcznie wycinane przez funkcjonariuszy i zrzucane ze śmigłowca na łeb drugiego debila z szefostwa MSW, Zielińskiego. Mieliśmy policjantów poprzebieranych za agentów służb, w przeciwsłonecznych okularach i ze słuchawkami wetkniętymi w uszy, dla dodania im powagi i prestiżu. Mieliśmy radiowozy pilnujące 24h na dobę pustego domu tego spasionego podlaskiego tłuka. Ale mieliśmy także zakatowanie na komisariacie we Wrocławiu Igora Stachowiaka. Torturowanie chłopaka i przyczynienie się do jego śmierci to jedno. Ale zatajanie przez niemal rok przez szefów MSW Błaszczaka i Zielińskiego dowodów na popełnienie przez swoich podwładnych ciężkiego przestępstwa, to coś więcej niż skandal. Z takich powodów w normalnych krajach do dymisji podają się całe gabinety… A u nas, choć kopię filmu pokazującego torturowanie Stachowiaka miał w swoim sejfie także minister sprawiedliwości Ziobro, żadnych dymisji się nie doczekaliśmy.

A festiwal dyletanctwa, brak profesjonalizmu i zwykłej lekkomyślności policjantów oraz kompletnego rozprężenia w szeregach tej służby trwał w najlepsze. O niektórych wpadkach słyszeliśmy, inne przeszły bez echa. Afera i dymisja Komendanta Miejskiego Policji z Wrocławia. Podsłuchiwanie policyjnych kanałów łączności w trakcie wyborów w 2019r. I to podsłuchiwanie nie żadnym profesjonalnym sprzętem, tylko jakimś badziewiem kupionym za kilkaset zł. Pobicie, znęcanie się i skucie kajdankami 82-letniej staruszki w sklepie we Wrocławiu. Pobicie poruszającego się na wózku niepełnosprawnego w Dąbrowie Górniczej. Pobicie nastolatka w Sanoku. Pobicie i skucie kajdankami emerytowanego nauczyciela ze wsi pod Bydgoszczą. Pobicie mężczyzny na komisariacie w Katowicach. Molestowanie seksualne policjantek przez ich przełożonego w Pleszewie… Cała seria żenujących zatrzymań bogu ducha winnych osób (np. w Kraśniku) tylko dlatego, że ośmieliły się ubrać jakiś pomnik w napis „Konstytucja”. Ciągłe łamanie przez Policję prawa podczas zapewniania komfortu poruszania się PIS-owskich prominentów (np. Kaczyńskiego, Szydłowej). Policjant, który wstrzymuje ruch na ulicy, aby w miejscu niedozwolonym(!) przeszedł przez nią Macierewicz ze swoją świtą, łamie prawo, którego przestrzegania ma przecież strzec.

Ale to wszystko było „małe piwo” w porównaniu z tym, czego jesteśmy świadkami od niemal roku, od chwili wybuchu pandemii. W kwietniu 2020r. pod pomnikami odbył się spęd PIS-owskiej swołoczy z tym żoliborskim pojebem na czele. Brak jakichkolwiek maseczek, brak wymaganych odstępów. Policja nie tylko nie interweniowała, ale nawet zapewniała im… bezpieczne przejście. Tak jakby pusta ulica lub plac mogły dla nich stanowić realne zagrożenie. Pusta ulica, bo każda grupa powyżej 2 osób jest traktowana jako „zagrożenie epidemiologiczne”, szczególnie gdy przebywa w pobliżu gmachu SN lub Sejmu. Więc niebezpiecznego tłumu na placu w pobliżu pomnika wówczas nie było. Ale „granatowych” i tak było ponad 100, a drugie tyle tajniaków. W tym samym czasie ta sama Policja, która była ślepa na przemarsz kilkudziesięciu PIS-dzielców, ugania się za samotnymi rowerzystami i kieruje do Sanepidu wnioski o ukaranie grzywną dwóch starszych kobiet, które miały czelność stać (w maseczkach i rękawiczkach!) naprzeciwko właśnie gmachu SN. Z ust Ciarki, rzecznika Komendanta Głównego, usłyszeliśmy taki stek bzdur i łgarstw na usprawiedliwienie bezkarności PIS-dzielców, że aż nam mowę odjęło.

Jeśli ktoś myśli, że złamanie przez funkcjonariusza ręki kobiecie w trakcie protestu w Warszawie był jedynym takim zdarzeniem, to chcę tego kogoś wyprowadzić z błędu. Było jedynym, które zostało nagłośnione w mediach! Mam dokładne opisy oraz fotografie ilustrujące dwa identyczne, dużo wcześniejsze zdarzenia i to nie w czasie jakiejś ulicznej szamotaniny, tylko w trakcie zwykłego zatrzymania przez policjantów pojedynczych kobiet! Jedna z tych kobiet wystąpiła nawet na drogę sądową domagając się od bandyty w mundurze odszkodowania za otwarte złamanie jej kości przedramienia. Podała jego nazwisko, imię oraz stopień, dostarczyła jego fotografie, protokół z obdukcji lekarskiej, a nawet film pokazujący całe zdarzenie. I co? I  nic… Kobieta sięgała temu bandycie do piersi, ale to ona została uznana za agresorkę.

W ciągu ostatniego roku funkcjonariusze Policji złamali prawo i zapisy Konstytucji dziesiątki tysięcy razy! Dużo częściej łamali prawo, niż zatrzymywali przestępców. To nie przesada… Każdy mandat wlepiony za niestosowanie się do niezgodnych z prawem obostrzeń wprowadzonych przez rząd PIS był złamaniem prawa. Nękanie Babci Kasi na ulicy, niepozwalanie jej na swobodne poruszanie się i zatrzymywanie to złamanie jednego z podstawowych praw gwarantowanych Konstytucją. Podobnie jak nie wpuszczenie staruszka do kościoła na mszę, w której akurat uczestniczyła żoliborska menda. O traktowaniu bezbronnych kobiet idących w protestach to już nawet nie ma co się rozwodzić. Nieuzasadniona brutalność umundurowanych bandytów w stosunku do nich, wyzywanie ich od „k…” i „lewaczek”, a nawet molestowanie seksualne na komisariatach, to jedno. Ale wszelkie interwencje Policji były dodatkowo niezgodne z prawem, bo niezgodne z prawem było uznanie tych protestów za nielegalne zgromadzenia.

Właśnie w sądzie w Krakowie zapadł wyrok, który do reszty kompromituje zarówno rządzący PIS, jak i jego zasraną Policję oraz służby bezpieczeństwa. Choć pozornie jest to wyrok dla Nowogrodzkiej korzystny! Uniewinnieni zostali bowiem PIS-dzielcy łamiący obostrzenia antycovidowe w kwietniu ub.r. Chodziło o całe ich pielgrzymki sunące na Wawel z okazji rocznicy katastrofy w Smoleńsku. Kaczyński, „główka jego prącia”, Terlecki, Błaszczak, Cep, a nawet ta beczka zjełczałego łoju Szydłowa. Wyrok jest korzystny, ale uzasadnienie tego wyroku jest dla nich koszmarne! Sąd uznał ich za niewinnych, bo przepisy, które sami wprowadzili, a następnie złamali, były… niezgodne z Konstytucją! Na podstawie tych samych, niezgodnych z prawem przepisów tysiące Polek i Polaków musiały zapłacić mandaty i grzywny, były zatrzymywane, bite, szykanowane i poniżane.

Gdy osiłek-antyterrorysta z BOA, który po kilkadziesiąt godzin tygodniowo ćwiczy sztuki walki i metody obezwładniania przeciwnika, zaatakuje pałką teleskopową bezbronną dziewczynę, nie wzbudza wcale w ludziach strachu. Tylko pogardę i wściekłość. My nimi gardzimy! Stawiamy znak równości pomiędzy nimi i tępymi, zdegenerowanymi kibolami Legii. To ten sam typ zwyrodnialców. Różnica polega tylko na tym, że bandziory w mundurach są na naszym utrzymaniu i każe się nam uważać ich za „stróżów prawa”… Co mogą sądzić o funkcjonariuszach Policji miliony Polaków, gdy widzą ich setki, stłoczonych jak stado baranów na małej uliczce na Żoliborzu? Lub szczelnym kordonem otaczających kamienne schodki jakiegoś pomnika na placu? Co mamy czuć na widok telewizyjnych relacji z kobiecych protestów? Szacunek dla Policji?! Podziw? Sympatię? To miał być pokaz wierności wobec rządzącej partii i żoliborskiego pojeba. To miał być pokaz siły… A okazał się być pokazem bezsilności i tchórzostwa. I powodem do wzbudzenia w Polakach powszechnej pogardy dla Policji jako „bijącego serca partii”. W czasach komuny nikt z nas nie pałał miłością do Milicji. Ale przynajmniej wzbudzała ona respekt. I nikt nią nie gardził…

Policja, która niejako systemowo dzieli obywateli na lepszych i gorszych, która, kierując się wyłącznie polityczną lojalnością wobec partii rządzącej, zapewnia nietykalność osobom łamiącym prawo, a ściga osoby niewinne, nie jest żadną Policją. Jest zwykłą bojówką. Jest szambem. PIS na każdym kroku udowadnia, że funkcjonariuszom Policji opłaca się tkwić w tym szambie. Bo każdy reżim hojnie obdarowuje swój aparat represji, gdyż jest on fundamentem istnienia każdego reżimu. Nie wiecie zapewne, że nadinspektor Dobrodziej, Komendant Stołeczny Policji, który wysłał przeciwko Strajkowi Kobiet bandziorów z BOA i polecił bezwzględnie obchodzić się z uczestniczkami demonstracji, dopiero co został w nagrodę mianowany zastępcą Komendanta Głównego Szymczyka. Szymczyk sprzeciwiał się brutalnemu tłumieniu protestów. A dodatkowo nie lubią się z Dobrodziejem. Kaczyński zastosował więc starą, bolszewicką zasadę. Nie tylko wynagrodził wierną kanalię, ale także na czele instytucji terroru postawił dwóch skonfliktowanych ze sobą funkcjonariuszy. Jak jeden zawiedzie, to będzie w zapasie drugi. Będą sobie nawzajem patrzeć na ręce i w razie czego donosić na siebie swojemu pryncypałowi...

[CC] Jacek Nikodem
(369)

Pobierz PDF Wydrukuj