Daniel Obajtek - „Repolonizator” Mediów

„REPOLONIZACJA”. No i mamy kolejną awanturę. W Polsce tydzień bez żadnej afery, to jakby tydzień, którego nie było. Właśnie ogłoszono, że ORLEN przejmuje jedno z największych wydawnictw w Polsce – Polska Press, właściciela wielu regionalnych dzienników i tygodników m.in.: Dziennika Bałtyckiego, Dziennika Łódzkiego, Dziennika Zachodniego, Gazety Krakowskiej, Głosu Wielkopolskiego, Kuriera Lubelskiego, Expressu Ilustrowanego itd., itd. Zapewni to Nowogrodzkiej dostęp do 17,5 miliona czytelników tygodników i użytkowników internetowych portali zarządzanych przez Polska Press. Szef ORLEN-u Daniel Obajtek nawet nie ukrywa, że jego decyzja jest elementem „repolonizacji” mediów, zapowiedzianej przez Kaczyńskiego już w 2016r. Ostatnio głośno było o przyspieszeniu prac nad ustawą pozwalającą PIS-owi zawłaszczyć większość mediów niezależnych w Polsce. Na chwilę ten temat zszedł na plan dalszy, gdyż rozpętała się awantura o ustawę o ochronie zwierząt. Jak jednak widać, zahamowanie prac w Sejmie nie zatrzymało całego procesu upartyjniania dotąd niezależnych mediów. A w PIS ktoś doszedł do wniosku, że łatwiej jest „coś” kupić dla partii, niż użerać się z protestami po przyjęciu kontrowersyjnej ustawy.

Co to oznacza? Przede wszystkim masowe czystki w redakcjach mediów regionalnych. Wymiana kadr to znak rozpoznawczy wszystkich instytucji i podmiotów gospodarczych, które przejęła Nowogrodzka. Można więc być pewnym szybkiego desantu do tych redakcji przeróżnych skurwieli z mediów prawicowych, a także absolwentów „szkoły medialnej” Rydzyka. Ponieważ PIS nie dysponuje odpowiednim zasobem dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia, można się spodziewać, że redakcje zostaną obsadzone przez jakichś niedorozwojów, którzy do tej pory nie mieli żadnych sukcesów w pracy dziennikarskiej. Może nawet ludzi w ogóle nie mających związków z mediami. A także kanalie, które z różnych przyczyn wyrzucono z mediów dotychczas kierowanych przez PIS-owców.

Pamiętacie Tomasza Zalewę, „dziennikarza” TVP 3 w Lublinie. Który, by zrobić materiał pokazujący złe zarządzanie służbami miejskimi przez Prezydenta Żuka, pozwolił sobie na pewną hmmm… twórczą „inscenizację". Przed zrobieniem zdjęć jakiegoś trawnika rozrzucał na nim papiery i puste butelki, które chwilę wcześniej wyciągnął z pobliskich koszy na śmieci. Zapewne nieprzypadkowo wybrał skwer na placu… im. Lecha Kaczyńskiego. Żeby rzekome zaniedbanie Prezydenta miało także podtekst polityczny. PIS-owski śmieć, który rozrzucał śmieci, został wylany na zbity pysk z roboty. Nie za to, że przedstawiał nieprawdziwy obraz zaśmieconego miasta, rządzonego przez Prezydenta wywodzącego się z opozycji. Tylko dlatego, że dał się na tym wyciąganiu śmieci przyłapać! Dlaczego tak się o tym gnojku rozpisuję? Bo to taka typowa PIS-owska hiena „dziennikarska”. Można być pewnym, że wkrótce powróci do łask i to na dość eksponowane stanowisko np. redaktora naczelnego Kuriera Lubelskiego. Nowogrodzka nigdy nie zostawia na lodzie swoich nadwornych padlinożerców.

W ślad za zmianami kadrowymi można się oczywiście spodziewać gwałtownego skrętu na prawo całego profilu polityczno-ideologicznego wspomnianych mediów. Jeśli do tej pory nie chwaliły dokonań rządu PIS-u, to teraz zaczną to robić 24h na dobę. Będziemy mieć propagandę a’la „kurwizja”, tyle że pisaną i drukowaną, a nie mówioną i pokazywaną. Efekt nietrudno przewidzieć, bo w ciągu ostatnich 5 lat mieliśmy już z takimi sytuacjami wielokrotnie do czynienia. Po chwilowym szoku i oburzeniu czytelników nastąpi wyraźny spadek sprzedaży, znów zmiany personalne w redakcjach, bo już wtedy wszyscy będą widzieć, że ci PIS-owscy nominaci byli do dupy. Potem zmniejszenie nakładu. I wreszcie likwidacja kolejnych tytułów. PIS-owi, ORLEN-owi i Obajtkowi to wisi. Bo nie o zysk ze sprzedaży im chodzi. Tylko o maksymalne zmniejszenie zasięgu mediów niezależnych lub zmianę ich we własną tubę propagandową. I zrobią to za nasze pieniądze…

W tej sytuacji kuriozalnie brzmią zapewnienia Obajtka o jakieś długofalowej polityce medialnej ORLEN-u, której elementem ma być przejęcie ponad 100 dzienników, tygodników i portali. Mają one rzekomo wpłynąć korzystnie na optymalizację kosztów marketingowych, efektywnie wspierać dynamiczny rozwój sieci detalicznej, zwiększyć sprzedaż paliw i zdobycie przez koncern nowych klientów. Obajtek nie omieszkał wspomnieć, że takie przejmowanie mediów przez wielkie firmy jest obecnie normalną praktyką na całym świecie. Owszem, jest. Ale „zapomniał” powiedzieć o czymś najważniejszym. Po pierwsze – nie na tak masową skalę. Gdyby ORLEN kupował co 6 miesięcy jeden dziennik – pal sześć. I po drugie – koncerny przejmują media, ale są to koncerny prywatne, które na taką działalność mają zgodę swoich udziałowców! Te koncerny nie zajmują się polityką, wejście na rynek medialny ma dla nich charakter biznesowy. A u nas nie dość, że ORLEN jest spółką państwową, to jeszcze jego Obajtek jest członkiem partii rządzącej i ślepym wykonawcą poleceń Nowogrodzkiej. A cały zarząd spółki i jego rada nadzorcza to wyłącznie członkowie lub gorący zwolennicy tej partii. W normalnych krajach to nie do pomyślenia, aby za pieniądze ogółu podatników kupować „na pęczki” media, które szybko zaczną prowadzić politykę informacyjną zupełnie sprzeczną z oczekiwaniami większości z tych podatników.

OBAJTEK. To „cudowne dziecko” PIS-u. Zaczynał jako wójt Pcimia. Jak przystało na ulubieńca partii, częściej w swoim życiu łamał prawo, niż był uczciwy… Za poprzednich rządów zasłużył sobie tylko na 3 akty oskarżenia (w 3 różnych sprawach) i rozpoczęty proces przed sądem w Sieradzu. Prokuratorzy zarzucali mu korupcję oraz wyłudzenie całkiem sporych sum – razem ponad milion zł. Ale w 2015r. PIS doszło do władzy i rozpoczęła się ekwilibrystyka Ziobry oraz Święczkowskiego, aby „złotemu dziecku” PIS nic złego się nie stało. O przenoszeniu akt jego spraw, z prokuratur na jednym końcu Polski do prokuratur na drugim końcu, mógłbym książkę napisać. Akta ginęły, prokuratorów zmieniano, potem zmieniano także ich następców, śledztwa umarzano. I w końcu wszystkiemu ukręcono łeb. A Obajtek, jak gdyby nigdy nic, piął się po szczeblach kariery. PIS szybko zwykłego złodzieja zrobiło Prezesem potężnej ARiMR, obracającej miliardami naszych pieniędzy. Zaczął od czystek kadrowych, jakich w tej agencji rolnej jeszcze nigdy nie było. A potem partia przerzuciła go na odcinek paliwowo-energetyczny, bo tam można ukraść lub przelać na konto własnej partii jeszcze większe pieniądze. Nie chce mi się już tu wymieniać, jakie stanowiska zajmował w koncernie LOTOS i grupie Energa SA, a potem w ORLEN-ie. To za rządów Obajtka koncern zaczął na masową skalę wykupywać reklamy w prawicowych mediach braci Karnowskich, Sakiewicza i Rydzyka. I puszczać jeden przelew za drugim właśnie na konto tego toruńskiego skurwysyna.

Gigant ORLEN, podawany wciąż przez PIS za wzór świetnie zarządzanej firmy, ma w tym roku wyniki finansowe wręcz katastrofalne. Wystarczy powiedzieć, że ich marża na 1 litrze sprzedawanych paliw jest najniższa od… 2008r.! Dopiero w 2008r. zaczęto prowadzić takie wyliczenia, więc niewykluczone, że ORLEN ma obecnie najniższą paliwową marżę w całej historii swojego istnienia. Przez długie miesiące ta marża była na poziomie 0. Oczywiście ma to duży związek z kryzysem paliwowym spowodowanym pandemią. Ale ceny ropy na świecie też są na rekordowo niskich poziomach. I to ratuje koncerny paliwowe. Tylko ORLEN-u nie ratuje…

USTAWA. PIS już dawno uporządkowałoby (czytaj – zbolszewizowała) rynek medialny w Polsce, ale wciąż coś im staje na drodze. 3 lata temu taką kłodą, na której się niespodziewanie potknęli, były weta „główki prącia” do ustaw o sądach. A psychopatka Pawłowicz już witała się z gąską i groziła dziennikarzom, że wkrótce jej partia „za nich się weźmie”… PIS straciło cenne 2 lata w operacji zawłaszczania mediów, bo nadal musieli się zajmować sądami. Nie sprzyjał im także kalendarz wyborczy. Nie mogli w trakcie kolejnych kampanii robić sobie wrogów z mediów, kształtujących przecież także preferencje polityczne suwerena. Potem wybuchła pandemia, no i trwała kampania prezydencka. Więc teraz mają pierwszą od dawna okazję, by zawłaszczyć lub zniszczyć, co tylko się da. Wzięliby się za to w sierpniu ale, już tradycyjnie, nie mogli się dogadać, który projekt ustawy o bolszewizowaniu mediów wybiorą. PIS optowało za łagodniejszym scenariuszem, napisanym już 4 lata temu m.in. przez tę wywłokę Lichocką. Zgodnie z nim media można by od dotychczasowych zagranicznych właścicieli co najwyżej odkupić, ale nie można by ich tak po prostu „upaństwowić”. Ale już w przyszłości o powstaniu nowych mediów z udziałem kapitału zagranicznego moglibyśmy tylko pomarzyć. Partia Ziobry zaś chciała po swojemu zrobić wszystko „na rympał”, tak jak postąpił Orban na Węgrzech. Czyli przyjąć zasadę działania prawa wstecz. I zakwestionować legalności istnienia mediów należących do firmy amerykańskiej (TVN, TVN24) i niemieckich (głównie do Axela Springera). Zakusy Nowogrodzkiej ostudziła wtedy ostra rekcja ambasador USA Mosbacher. Tego tylko Trumpowi brakowało, by w trakcie jego kampanii wyborczej rząd sojuszniczej Polski wyrzucił ze swojego rynku medialnego firmę amerykańską.

Ostatnio gościem red. Mazurka w porannej audycji RMF FM był rzecznik PIS Fogiel-Mogiel… Który oczywiście rozpływał się w zachwytach nad długofalową polityką medialną ORLEN-u i nie widział nic niewłaściwego w ostatniej decyzji koncernu. Jego zdaniem żadne upolitycznienie przejętych mediów nam nie grozi. A decyzja ORLEN-u była suwerenna, nie konsultowana wcale z Nowogrodzką. Nie przepadam za Mazurkiem. Twierdzi, że serce ma „po lewej stronie”, ale nie przeszkadza mu to być członkiem zespołu redakcyjnego „W Sieci” braci Karnowskich. Ale tym razem Mazurek mi się spodobał. Na zakończenie zapytał tę dziwkę Fogla, ile zarabia. Fogiel odpowiedział, że jako poseł PIS około 8 tysięcy zł. I Mazurek skomentował „To za mało. To stanowczo za mało jak na te brednie, które pan tu nam wciska, firmując je swoim nazwiskiem…”. Fogiel to zwykła polityczna kurewka. Wesz. Dla politycznej kariery potrafi zamienić się w wycieraczkę, czopek doodbytniczy, bidet lub papier toaletowy… Niestety, niemal na pewno, wkrótce tacy jak Fogiel-Mogiel obsadzą etaty w redakcjach dzienników i tygodników przejętych właśnie przez ORLEN…

[CC] Jacek Nikodem

Daniel Obajtek - „Repolonizator” Mediów

„REPOLONIZACJA”. No i mamy kolejną awanturę. W Polsce tydzień bez żadnej afery, to jakby tydzień, którego nie było. Właśnie ogłoszono, że ORLEN przejmuje jedno z największych wydawnictw w Polsce – Polska Press, właściciela wielu regionalnych dzienników i tygodników m.in.: Dziennika Bałtyckiego, Dziennika Łódzkiego, Dziennika Zachodniego, Gazety Krakowskiej, Głosu Wielkopolskiego, Kuriera Lubelskiego, Expressu Ilustrowanego itd., itd. Zapewni to Nowogrodzkiej dostęp do 17,5 miliona czytelników tygodników i użytkowników internetowych portali zarządzanych przez Polska Press. Szef ORLEN-u Daniel Obajtek nawet nie ukrywa, że jego decyzja jest elementem „repolonizacji” mediów, zapowiedzianej przez Kaczyńskiego już w 2016r. Ostatnio głośno było o przyspieszeniu prac nad ustawą pozwalającą PIS-owi zawłaszczyć większość mediów niezależnych w Polsce. Na chwilę ten temat zszedł na plan dalszy, gdyż rozpętała się awantura o ustawę o ochronie zwierząt. Jak jednak widać, zahamowanie prac w Sejmie nie zatrzymało całego procesu upartyjniania dotąd niezależnych mediów. A w PIS ktoś doszedł do wniosku, że łatwiej jest „coś” kupić dla partii, niż użerać się z protestami po przyjęciu kontrowersyjnej ustawy.

Co to oznacza? Przede wszystkim masowe czystki w redakcjach mediów regionalnych. Wymiana kadr to znak rozpoznawczy wszystkich instytucji i podmiotów gospodarczych, które przejęła Nowogrodzka. Można więc być pewnym szybkiego desantu do tych redakcji przeróżnych skurwieli z mediów prawicowych, a także absolwentów „szkoły medialnej” Rydzyka. Ponieważ PIS nie dysponuje odpowiednim zasobem dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia, można się spodziewać, że redakcje zostaną obsadzone przez jakichś niedorozwojów, którzy do tej pory nie mieli żadnych sukcesów w pracy dziennikarskiej. Może nawet ludzi w ogóle nie mających związków z mediami. A także kanalie, które z różnych przyczyn wyrzucono z mediów dotychczas kierowanych przez PIS-owców.

Pamiętacie Tomasza Zalewę, „dziennikarza” TVP 3 w Lublinie. Który, by zrobić materiał pokazujący złe zarządzanie służbami miejskimi przez Prezydenta Żuka, pozwolił sobie na pewną hmmm… twórczą „inscenizację". Przed zrobieniem zdjęć jakiegoś trawnika rozrzucał na nim papiery i puste butelki, które chwilę wcześniej wyciągnął z pobliskich koszy na śmieci. Zapewne nieprzypadkowo wybrał skwer na placu… im. Lecha Kaczyńskiego. Żeby rzekome zaniedbanie Prezydenta miało także podtekst polityczny. PIS-owski śmieć, który rozrzucał śmieci, został wylany na zbity pysk z roboty. Nie za to, że przedstawiał nieprawdziwy obraz zaśmieconego miasta, rządzonego przez Prezydenta wywodzącego się z opozycji. Tylko dlatego, że dał się na tym wyciąganiu śmieci przyłapać! Dlaczego tak się o tym gnojku rozpisuję? Bo to taka typowa PIS-owska hiena „dziennikarska”. Można być pewnym, że wkrótce powróci do łask i to na dość eksponowane stanowisko np. redaktora naczelnego Kuriera Lubelskiego. Nowogrodzka nigdy nie zostawia na lodzie swoich nadwornych padlinożerców.

W ślad za zmianami kadrowymi można się oczywiście spodziewać gwałtownego skrętu na prawo całego profilu polityczno-ideologicznego wspomnianych mediów. Jeśli do tej pory nie chwaliły dokonań rządu PIS-u, to teraz zaczną to robić 24h na dobę. Będziemy mieć propagandę a’la „kurwizja”, tyle że pisaną i drukowaną, a nie mówioną i pokazywaną. Efekt nietrudno przewidzieć, bo w ciągu ostatnich 5 lat mieliśmy już z takimi sytuacjami wielokrotnie do czynienia. Po chwilowym szoku i oburzeniu czytelników nastąpi wyraźny spadek sprzedaży, znów zmiany personalne w redakcjach, bo już wtedy wszyscy będą widzieć, że ci PIS-owscy nominaci byli do dupy. Potem zmniejszenie nakładu. I wreszcie likwidacja kolejnych tytułów. PIS-owi, ORLEN-owi i Obajtkowi to wisi. Bo nie o zysk ze sprzedaży im chodzi. Tylko o maksymalne zmniejszenie zasięgu mediów niezależnych lub zmianę ich we własną tubę propagandową. I zrobią to za nasze pieniądze…

W tej sytuacji kuriozalnie brzmią zapewnienia Obajtka o jakieś długofalowej polityce medialnej ORLEN-u, której elementem ma być przejęcie ponad 100 dzienników, tygodników i portali. Mają one rzekomo wpłynąć korzystnie na optymalizację kosztów marketingowych, efektywnie wspierać dynamiczny rozwój sieci detalicznej, zwiększyć sprzedaż paliw i zdobycie przez koncern nowych klientów. Obajtek nie omieszkał wspomnieć, że takie przejmowanie mediów przez wielkie firmy jest obecnie normalną praktyką na całym świecie. Owszem, jest. Ale „zapomniał” powiedzieć o czymś najważniejszym. Po pierwsze – nie na tak masową skalę. Gdyby ORLEN kupował co 6 miesięcy jeden dziennik – pal sześć. I po drugie – koncerny przejmują media, ale są to koncerny prywatne, które na taką działalność mają zgodę swoich udziałowców! Te koncerny nie zajmują się polityką, wejście na rynek medialny ma dla nich charakter biznesowy. A u nas nie dość, że ORLEN jest spółką państwową, to jeszcze jego Obajtek jest członkiem partii rządzącej i ślepym wykonawcą poleceń Nowogrodzkiej. A cały zarząd spółki i jego rada nadzorcza to wyłącznie członkowie lub gorący zwolennicy tej partii. W normalnych krajach to nie do pomyślenia, aby za pieniądze ogółu podatników kupować „na pęczki” media, które szybko zaczną prowadzić politykę informacyjną zupełnie sprzeczną z oczekiwaniami większości z tych podatników.

OBAJTEK. To „cudowne dziecko” PIS-u. Zaczynał jako wójt Pcimia. Jak przystało na ulubieńca partii, częściej w swoim życiu łamał prawo, niż był uczciwy… Za poprzednich rządów zasłużył sobie tylko na 3 akty oskarżenia (w 3 różnych sprawach) i rozpoczęty proces przed sądem w Sieradzu. Prokuratorzy zarzucali mu korupcję oraz wyłudzenie całkiem sporych sum – razem ponad milion zł. Ale w 2015r. PIS doszło do władzy i rozpoczęła się ekwilibrystyka Ziobry oraz Święczkowskiego, aby „złotemu dziecku” PIS nic złego się nie stało. O przenoszeniu akt jego spraw, z prokuratur na jednym końcu Polski do prokuratur na drugim końcu, mógłbym książkę napisać. Akta ginęły, prokuratorów zmieniano, potem zmieniano także ich następców, śledztwa umarzano. I w końcu wszystkiemu ukręcono łeb. A Obajtek, jak gdyby nigdy nic, piął się po szczeblach kariery. PIS szybko zwykłego złodzieja zrobiło Prezesem potężnej ARiMR, obracającej miliardami naszych pieniędzy. Zaczął od czystek kadrowych, jakich w tej agencji rolnej jeszcze nigdy nie było. A potem partia przerzuciła go na odcinek paliwowo-energetyczny, bo tam można ukraść lub przelać na konto własnej partii jeszcze większe pieniądze. Nie chce mi się już tu wymieniać, jakie stanowiska zajmował w koncernie LOTOS i grupie Energa SA, a potem w ORLEN-ie. To za rządów Obajtka koncern zaczął na masową skalę wykupywać reklamy w prawicowych mediach braci Karnowskich, Sakiewicza i Rydzyka. I puszczać jeden przelew za drugim właśnie na konto tego toruńskiego skurwysyna.

Gigant ORLEN, podawany wciąż przez PIS za wzór świetnie zarządzanej firmy, ma w tym roku wyniki finansowe wręcz katastrofalne. Wystarczy powiedzieć, że ich marża na 1 litrze sprzedawanych paliw jest najniższa od… 2008r.! Dopiero w 2008r. zaczęto prowadzić takie wyliczenia, więc niewykluczone, że ORLEN ma obecnie najniższą paliwową marżę w całej historii swojego istnienia. Przez długie miesiące ta marża była na poziomie 0. Oczywiście ma to duży związek z kryzysem paliwowym spowodowanym pandemią. Ale ceny ropy na świecie też są na rekordowo niskich poziomach. I to ratuje koncerny paliwowe. Tylko ORLEN-u nie ratuje…

USTAWA. PIS już dawno uporządkowałoby (czytaj – zbolszewizowała) rynek medialny w Polsce, ale wciąż coś im staje na drodze. 3 lata temu taką kłodą, na której się niespodziewanie potknęli, były weta „główki prącia” do ustaw o sądach. A psychopatka Pawłowicz już witała się z gąską i groziła dziennikarzom, że wkrótce jej partia „za nich się weźmie”… PIS straciło cenne 2 lata w operacji zawłaszczania mediów, bo nadal musieli się zajmować sądami. Nie sprzyjał im także kalendarz wyborczy. Nie mogli w trakcie kolejnych kampanii robić sobie wrogów z mediów, kształtujących przecież także preferencje polityczne suwerena. Potem wybuchła pandemia, no i trwała kampania prezydencka. Więc teraz mają pierwszą od dawna okazję, by zawłaszczyć lub zniszczyć, co tylko się da. Wzięliby się za to w sierpniu ale, już tradycyjnie, nie mogli się dogadać, który projekt ustawy o bolszewizowaniu mediów wybiorą. PIS optowało za łagodniejszym scenariuszem, napisanym już 4 lata temu m.in. przez tę wywłokę Lichocką. Zgodnie z nim media można by od dotychczasowych zagranicznych właścicieli co najwyżej odkupić, ale nie można by ich tak po prostu „upaństwowić”. Ale już w przyszłości o powstaniu nowych mediów z udziałem kapitału zagranicznego moglibyśmy tylko pomarzyć. Partia Ziobry zaś chciała po swojemu zrobić wszystko „na rympał”, tak jak postąpił Orban na Węgrzech. Czyli przyjąć zasadę działania prawa wstecz. I zakwestionować legalności istnienia mediów należących do firmy amerykańskiej (TVN, TVN24) i niemieckich (głównie do Axela Springera). Zakusy Nowogrodzkiej ostudziła wtedy ostra rekcja ambasador USA Mosbacher. Tego tylko Trumpowi brakowało, by w trakcie jego kampanii wyborczej rząd sojuszniczej Polski wyrzucił ze swojego rynku medialnego firmę amerykańską.

Ostatnio gościem red. Mazurka w porannej audycji RMF FM był rzecznik PIS Fogiel-Mogiel… Który oczywiście rozpływał się w zachwytach nad długofalową polityką medialną ORLEN-u i nie widział nic niewłaściwego w ostatniej decyzji koncernu. Jego zdaniem żadne upolitycznienie przejętych mediów nam nie grozi. A decyzja ORLEN-u była suwerenna, nie konsultowana wcale z Nowogrodzką. Nie przepadam za Mazurkiem. Twierdzi, że serce ma „po lewej stronie”, ale nie przeszkadza mu to być członkiem zespołu redakcyjnego „W Sieci” braci Karnowskich. Ale tym razem Mazurek mi się spodobał. Na zakończenie zapytał tę dziwkę Fogla, ile zarabia. Fogiel odpowiedział, że jako poseł PIS około 8 tysięcy zł. I Mazurek skomentował „To za mało. To stanowczo za mało jak na te brednie, które pan tu nam wciska, firmując je swoim nazwiskiem…”. Fogiel to zwykła polityczna kurewka. Wesz. Dla politycznej kariery potrafi zamienić się w wycieraczkę, czopek doodbytniczy, bidet lub papier toaletowy… Niestety, niemal na pewno, wkrótce tacy jak Fogiel-Mogiel obsadzą etaty w redakcjach dzienników i tygodników przejętych właśnie przez ORLEN…

[CC] Jacek Nikodem
(344)

Pobierz PDF Wydrukuj