Rak nie wyrok.

  PiS to rak, który toczy Polskę od pięciu lat. Polska zaś, to taka pacjentka, która czuje, że coś ją boli, ale najpierw te bóle bagatelizuje, potem bierze aspirynę i odwleka wizytę u lekarza, bo boi się, że usłyszy coś, co podświadomie przeczuwa, lecz nie chce w to uwierzyć. W końcu doprowadza do sytuacji, kiedy rak zajmuje połowę organizmu i leczenie staje się ekstremalnie trudne, jeśli nie beznadziejne.

Obiecująco wyglądały pierwsze objawy po zastosowaniu nowego leku o nazwie RT2020. RT2020 wywołał proces namnażania się przeciwciał. Nadzieja, że te przeciwciała skutecznie zwalczą rakowe komórki, przerosła oczekiwania pacjentki. Wyraźnie się ożywiła, na jej oblicze powrócił dawno niewidziany uśmiech. Zaczęła być żwawsza, a nawet jaśniej spoglądać w przyszłość.

Niestety, tuż przed spodziewanym przełomem, okazało się, że liczba przeciwciał jest niewystarczająca i nastąpił nawrót raka. Sytuacja zrobiła się jeszcze groźniejsza niż była przed zastosowaniem RT2020.

Polska zaczęła przypominać kogoś, komu na chwilę udało się dosiąść wysokiego konia, a teraz gwałtownie się z niego zsuwa i rozpaczliwie broni się przed ostatecznym upadkiem. Na razie nic nie wskazuje na to, że RT2020 uda się utrzymać w siodle tak obiecującą liczbę przeciwciał. Pierwsze objawy rozpadu, niestety już widać.

Tymczasem wygląda nawet na to, że teraz, przy jeszcze bardziej osłabionej immunologii i uodpornieniu się organizmu na szereg stosowanych w terapii, obiecujących leków, rak zacznie ze zdwojoną siłą atakować zdrowe jego części. Bez zbędnej zwłoki już się wycofał z perfidnie składanych obietnic, że będzie łagodził ból pacjentki, na przykład przez ułatwienie jej wyjazdów do uzdrowisk. Przestał już nawet udawać, że jakąkolwiek ulgę przyniesie terapia muzyką i popularną rozrywką, na które pacjentka przeznaczyła z takim trudem wysupłane dwa miliardy. Szybko się okazało, że oferowana za tak olbrzymie pieniądze muzyka Zenka Martyniuka, nie tylko nie łagodzi bólu i obyczajów, ale wręcz je zaostrza, jak ostry cień mgły.

Polsce zaczęły szkodzić już nie tylko rodzime, stosujące podejrzaną pseudo terapię, zabobonne konowały, ale i nasłani przez obce wywiady agenci, którzy, udając komików, bez problemów, przy pomocy telefonu komórkowego, podnieciły nowotwór, co w efekcie przysporzyło pacjentce dodatkowego cierpienia oraz wstydu za stan swojego organizmu.

Jest oczywistą oczywistością, że toczącego Polskę raka wspomaga zagnieżdżony w jej organizmie patogen oraz gromadzące się wokół niego różnego rodzaju nowotwory i pierwotniaki,, starające się na wyścigi zajmować dla siebie coraz większe obszary chorego organizmu. Ostatnio dwa z nich, szczególnie groźne nowotwory, zostały skutecznie obronione przed wycięciem przez rakotwórczą większość.

Czy mimo tak groźnego stanu choroby, Polska ma jeszcze szansę na przeżycie? Czy, jak to już bywało, ulegnie anihilacji, żeby potem przez dziesiątki lat czekać na wskrzeszenie? Trudno powiedzieć. Jednak ja, jako zwykłe, nie trzynaste, a pierwsze dziecko zwykłego weterynarza, z kiepskim, chociaż nie tylko podstawowym wykształceniem, za co z góry przepraszam wszystkich jeszcze bardziej przez los pokrzywdzonych Polaków i Polki; piszący bzdury do maleńkiej i szczelnej banieczki; uważam, że można tę Polskę mimo wszystko uratować. Trzeba tylko sprawić, żeby przeciwciała skupiły się wokół ich wyzwoliciela RT2020, dopóki jest jeszcze świeży i ma moc oddziaływania; i zaczęły zgodnie występować przeciwko nowotworom, a nie przeciwko sobie samym. Szansę ma tylko zintegrowany atak współdziałających z sobą przeciwciał na lekko osłabiony obóz patogena.

Podkreślam ATAK, a nie wyrozumiałe głaskanie nowotworu i prośby, żeby łaskawie sam ustąpił.

[CC] Michal Osiecimski

Rak nie wyrok.

PiS to rak, który toczy Polskę od pięciu lat. Polska zaś, to taka pacjentka, która czuje, że coś ją boli, ale najpierw te bóle bagatelizuje, potem bierze aspirynę i odwleka wizytę u lekarza, bo boi się, że usłyszy coś, co podświadomie przeczuwa, lecz nie chce w to uwierzyć. W końcu doprowadza do sytuacji, kiedy rak zajmuje połowę organizmu i leczenie staje się ekstremalnie trudne, jeśli nie beznadziejne.

Obiecująco wyglądały pierwsze objawy po zastosowaniu nowego leku o nazwie RT2020. RT2020 wywołał proces namnażania się przeciwciał. Nadzieja, że te przeciwciała skutecznie zwalczą rakowe komórki, przerosła oczekiwania pacjentki. Wyraźnie się ożywiła, na jej oblicze powrócił dawno niewidziany uśmiech. Zaczęła być żwawsza, a nawet jaśniej spoglądać w przyszłość.

Niestety, tuż przed spodziewanym przełomem, okazało się, że liczba przeciwciał jest niewystarczająca i nastąpił nawrót raka. Sytuacja zrobiła się jeszcze groźniejsza niż była przed zastosowaniem RT2020.

Polska zaczęła przypominać kogoś, komu na chwilę udało się dosiąść wysokiego konia, a teraz gwałtownie się z niego zsuwa i rozpaczliwie broni się przed ostatecznym upadkiem. Na razie nic nie wskazuje na to, że RT2020 uda się utrzymać w siodle tak obiecującą liczbę przeciwciał. Pierwsze objawy rozpadu, niestety już widać.

Tymczasem wygląda nawet na to, że teraz, przy jeszcze bardziej osłabionej immunologii i uodpornieniu się organizmu na szereg stosowanych w terapii, obiecujących leków, rak zacznie ze zdwojoną siłą atakować zdrowe jego części. Bez zbędnej zwłoki już się wycofał z perfidnie składanych obietnic, że będzie łagodził ból pacjentki, na przykład przez ułatwienie jej wyjazdów do uzdrowisk. Przestał już nawet udawać, że jakąkolwiek ulgę przyniesie terapia muzyką i popularną rozrywką, na które pacjentka przeznaczyła z takim trudem wysupłane dwa miliardy. Szybko się okazało, że oferowana za tak olbrzymie pieniądze muzyka Zenka Martyniuka, nie tylko nie łagodzi bólu i obyczajów, ale wręcz je zaostrza, jak ostry cień mgły.

Polsce zaczęły szkodzić już nie tylko rodzime, stosujące podejrzaną pseudo terapię, zabobonne konowały, ale i nasłani przez obce wywiady agenci, którzy, udając komików, bez problemów, przy pomocy telefonu komórkowego, podnieciły nowotwór, co w efekcie przysporzyło pacjentce dodatkowego cierpienia oraz wstydu za stan swojego organizmu.

Jest oczywistą oczywistością, że toczącego Polskę raka wspomaga zagnieżdżony w jej organizmie patogen oraz gromadzące się wokół niego różnego rodzaju nowotwory i pierwotniaki,, starające się na wyścigi zajmować dla siebie coraz większe obszary chorego organizmu. Ostatnio dwa z nich, szczególnie groźne nowotwory, zostały skutecznie obronione przed wycięciem przez rakotwórczą większość.

Czy mimo tak groźnego stanu choroby, Polska ma jeszcze szansę na przeżycie? Czy, jak to już bywało, ulegnie anihilacji, żeby potem przez dziesiątki lat czekać na wskrzeszenie? Trudno powiedzieć. Jednak ja, jako zwykłe, nie trzynaste, a pierwsze dziecko zwykłego weterynarza, z kiepskim, chociaż nie tylko podstawowym wykształceniem, za co z góry przepraszam wszystkich jeszcze bardziej przez los pokrzywdzonych Polaków i Polki; piszący bzdury do maleńkiej i szczelnej banieczki; uważam, że można tę Polskę mimo wszystko uratować. Trzeba tylko sprawić, żeby przeciwciała skupiły się wokół ich wyzwoliciela RT2020, dopóki jest jeszcze świeży i ma moc oddziaływania; i zaczęły zgodnie występować przeciwko nowotworom, a nie przeciwko sobie samym. Szansę ma tylko zintegrowany atak współdziałających z sobą przeciwciał na lekko osłabiony obóz patogena.

Podkreślam ATAK, a nie wyrozumiałe głaskanie nowotworu i prośby, żeby łaskawie sam ustąpił.

[CC] Michal Osiecimski
(300)

Pobierz PDF Wydrukuj