"Antyniemiecki" pokaz bezradności i głupoty.

W normalnym kraju to, co wyczyniają ostatnio politycy PIS, uznane byłoby nie tylko za sabotaż lub dywersję na tyłach ich własnego kandydata, ale także działanie wymierzone we własny rząd i państwo. Ale zdaniem Kaczyńskiego jest widać najlepszym sposobem może nie tyle na zjednywanie „główce” masowego poparcia nowych wyborców, ale utrzymanie w ryzach własnego, twardego elektoratu i ewentualnie pozyskanie sympatii części wyborców ultraprawicowych. Właściwie to już sam nie wiem, czyje wypowiedzi podawać za przykłady skrajnej głupoty i nieodpowiedzialności, bo każdy dzień przynosi ich dziesiątki. Sam „główka” (prącia Prezesa – przyp. aut.) chyba już całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością i w tej swojej retoryce nacjonalistyczno -rewizjonistyczno - odwetowej brnie w bagno, z których w przyszłości trudno mu się będzie wydostać. A za nim, jak stado bezwolnych lub naszprycowanych baranów, podążają inni prominentni politycy PIS.

CI WREDNI NIEMCY. Większość z tych koszmarnych wypowiedzi jest Wam dobrze znana, więc nie ma chyba sensu ich dosłownie cytować. Choćby jednej z ostatnich kampanijnych perełek „główki”, który po artykule w „Fakcie” dostał piany na pysku, obraził niemiecko-szwajcarskiego wydawcę gazety, krzycząc o ”obrzydliwym kłamstwie” i zadając swoim wyborcom dramatyczne pytanie - „Niemcy chcą wybierać w Polsce Prezydenta?!” Od razu sam sobie odpowiedział na to pytanie - „to jest podłość, ja się na to nie zgadzam!”. Ilu Polaków przeczytało artykuł w „Fakcie”? 10 tysięcy? 15 tysięcy? Może następne 20 tysięcy coś tam słyszało o tym artykule na temat ułaskawienia pedofila przez przyjaciela pedofilów. Gazetę tę trudno nazwać opiniotwórczą lub w pełni wiarygodną, więc pewnie po 2 dniach wszyscy by o tekście zapomnieli, tym bardziej, że o słabości „główki” do pedofila informowały także inne media. Ale „główka” chciał na wiecu w Bolesławcu puścić oko do swojego elektoratu oraz wyborców Bosaka, więc przypier… z najgrubszej rury w antyniemiecką nutę. Bo to było najłatwiejsze, a zresztą innych pomysłów po prostu nie miał.

No i z mało ważnego artykułu oraz późniejszych bardzo ważnych słów „główki” o ingerencji Niemców w wybory w Polsce zrobiła się afera międzynarodowa… Bo teraz to już nie tylko prawie wszyscy Polacy o tym słyszeli, ale o wypowiedzi „główki” trąbią niemal wszystkie najważniejsze media w Europie i za oceanem. Skoro pisze o tym na pierwszej stronie „Handelsblatt”, jeden z najbardziej opiniotwórczych europejskich dzienników… ekonomicznych (ekonomicznych, a nie politycznych!), to zaczyna być straszno. A jeszcze swoje dołożył „Die Welt”, którego nakład jest większy, niż pewnie 5 naszych największych dzienników… Ale też nieczęsto zdarzają się takie skandaliczne newsy, żeby głowa dużego państwa oskarżała inne, sąsiednie państwo, z którym jest w tym samym sojuszu militarnym i w instytucjach polityczno-ekonomicznych, o wrogość i ingerencję we własne wybory… Jeśli ten debil wywalczy za 5 dni reelekcję, to co wtedy powie Niemcom? Przepraszam, przejęzyczyłem się?! Wyrwało mi się? To były tylko żarty?

K… mać! Tego nie ma jak komentować! Polska ma istnieć i po wyborach, i za rok, i za 20 lat! A ta kanalia i zwykły kretyn, który sam o sobie mawia na okrągło „Ja jako Prezydent…”, zachowuje się tak, jakby w niedzielę świat się kończył i były mu zupełnie obojętne nasze stosunki z potężnym sąsiadem, od współpracy z którym zależy być albo nie być naszego kraju, w tym także nasze militarne bezpieczeństwo… Bez importu i eksportu do Niemiec nasza gospodarka nie istnieje! To niemieckie dywizje mają nas bronić w przypadku rosyjskiego ataku, bo Jankesów w Niemczech jest raptem 35 tysięcy, z tego zaledwie 1/3 to oddziały liniowe! Głowę państwa, która świadomie, dla własnych doraźnych korzyści politycznych, niszczy nasze dobre stosunki z państwami, od których zależy przyszłość naszego kraju, można śmiało nazwać zdrajcą… A już na pewno kimś, kto działa na szkodę własnego kraju i jego obywateli.

Niewiele z tyłu za „główką” w tej nowej, antyniemieckiej krucjacie pozostają inni PIS-owcy, choć wydźwięk ich skandalicznych wypowiedzi jest oczywiście znacznie mniejszy. Debilka Beata Mazurek poszła nawet dalej, bo nie tylko przywaliła „niemieckiemu Onetowi”, ale jeszcze TVN24 określiła mianem „WSI 24”. Dostała wprawdzie od razu w pysk od ambasador USA Mosbacher, ale chyba stwierdzenie, że „powinna się Pani wstydzić. To jest poniżej godności osoby, która reprezentuje Polaków" było mocno na wyrost i dla debilki zabrzmiało kompletnie niezrozumiale. Godność lub wstyd u Mazurek to coś równie niedorzecznego, nieprawdopodobnego jak intelekt u Suskiego lub uczciwość u Sasina.

REPARACJE. Od 4 lat, gdy tylko trwa u nas jakaś kampania wyborcza, od razu pojawia się temat reparacji wojennych, których powinniśmy się domagać od Niemiec. Kampania się kończy i PIS swoje „słuszne żądania zadośćuczynienia”, w postaci setek miliardów EURO, wkłada do dolnej szuflady zamrażarki. Nie inaczej jest tym razem. Tyle, że teraz temat reparacji ma nie tylko pomóc „główce”, ale także zaszkodzić RT. W wypowiedziach PIS-owców kandydat PO to niemal „ukryta opcja niemiecka”, która z pewnością nie będzie się domagać żadnych reparacji od swoich niemieckich mocodawców. Do tej pory we wciskaniu nam takich bredni brylował niejaki Arkadiusz Mularczyk, sk… i kłamca wyjątkowy. A teraz zastąpił go inny „wyjątkowy”, ale debil i niedojda. Sam Krzysiu Szczerski, szef gabinetu „główki”. Człowiek, który był już prawie wszystkim, tylko że nigdy nie został „kimś”. Taki wieczny kandydat na wszystko…

Wczoraj rano ten błazen znów miał okazje przekonać nas, że ni cholery nie zmądrzał kierując tym gabinetem „główki”. W porannej rozmowie z red. Mazurkiem w RMF FM plótł takie bzdury, jakie na ogół słyszeliśmy w ustach przygłupa Mularczyka. A że najpewniej czuje się w tematyce międzynarodowej (miał być przecież niegdyś szefem MSZ), więc rozmowa poświęcona była głównie tym nieszczęsnym dyżurnym niemieckim reparacjom. Znów więc usłyszeliśmy, jak to RT dba o interesy niemieckie, a nie dba o losy ofiar wojny, jak to ma w swoim programie definitywne zrzeczenie się przez nasz kraj wszelkich roszczeń względem Berlina itd. Bo tak ktoś napisał w jakimś artykule… Tym razem Mazurek popisał się jednak refleksem i zadał pytanie z gatunku „sprawdzam!”. „Co rząd PIS-u zrobił przez 4,5 roku, aby uzyskać od Niemców te należne nam reparacje?” No i zaczął się cyrk… Szczerski w trakcie całej audycji nie udzielił odpowiedzi na żadne zadane pytanie, ale tu przeszedł sam siebie. Już sam fakt, że ten gaduła zaczął się nagle jąkać i dukać, był dość wymowny… Usłyszeliśmy więc o ogromie pracy, jaki rząd PIS włożył w starania o odszkodowania, o gruncie, jaki jest przygotowywany, aby móc wystąpić z finansowymi żądaniami, o analizach i wyliczeniach, o konsultacjach i budowaniu atmosfery do konstruktywnych rozmów z Niemcami itd. Czyli ten sam rząd, który ustawy o SN i TK pisał przez 48 h, a potem w ciągu następnych 48 h przegłosowywał je w Sejmie, teraz przez 4 lata „przygotowuje grunt” i „buduje atmosferę”?! Mazurek mógł tego debila w tej audycji „zabić”… Nie zrobił tego. Niestety.

Góra kłamstw, jakie kurwska PIS-owska propaganda rozpowszechnia na temat RT jest równie wysoka, jak wysoki był stos pakietów wyborczych wydrukowanych przed 10 maja. A był on kilkakrotnie wyższy od Mount Everest. Te kłamstwa, pomówienia i oskarżenia są tak niedorzeczne i po prostu głupie, że aż trudno uwierzyć, że ktoś może się na to nabierać… RT negatywnie wypowiada się o budowie Nord Stream 2 i apeluje do rządu niemieckiego o zablokowanie tej inwestycji, ale w „kurwizji” debilny elektorat PIS-u słyszy, że jest on zwolennikiem gazociągu. Na Podkarpaciu rozpowszechniane są masowo materiały informujące, że RT, po wygraniu wyborów, zablokuje budowę trasy „Via Carpatia” (?!) i tym samym skaże mieszkańców tego regionu na śmierć głodową. RT w dziesiątkach wywiadów powtarza, że jest przeciwny adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale „kurwizja” twierdzi, że jest „za”. Zresztą Szczerski u Mazurka też stwierdził, że nigdy nie słyszał, aby RT był takim adopcjom przeciwny! Ja sam taką deklarację RT słyszałem z 5 razy, w różnych okolicznościach. Więc Szczerski musiał ją słyszeć 20 razy. A jednak twierdzi, że nie słyszał… Gdy byłem chłopcem, to za wygadywanie na podwórku takich łgarstw dostawało się w ryj. Może pora, aby ktoś temu niedorozwojowi i kłamcy Szczerskiemu też przypomniał, że wszystko ma swoje granice…

SWOŁOCZ SIĘ ROZPEŁZŁA. Pamiętacie, jaka nagonkę PIS-owcy urządzili na RT w pierwszych dniach po ogłoszeniu przez niego decyzji o kandydowaniu? A stałym punktem tej akcji dyskredytowania go był zarzut, że prowadząc kampanię wyborczą zaniedba swoje obowiązki Prezydenta stolicy. Ten kundel „Azorek” Czarnek (coś ostatnio zniknął nam z oczu) zrobił nawet nalot na gabinet RT, choć wiedział, że nie ma go w mieście. I do kamer z oburzeniem wypowiadał się o Prezydencie, którego dla zwykłych obywateli nigdy nie ma w pracy! A co Polacy mają dziś powiedzieć nie o jakimś jednym samorządowym urzędniku, ale o całym zasranym bolszewickim rządzie? Przecież dziś w budynku URM nie uświadczy się żadnego ministra lub wiceministra! Trzaskowski jest przynajmniej kandydatem w wyborach na najwyższy urząd w państwie! No i na czas nieobecności w Warszawie bierze urlop! A Cep o nazwie „Morawiecki”, Sasin, Błaszczak, Ziobro, Ardanowski, Gliński lub Woś w niczym nie startują, żadnych urlopów nie biorą, a jednak non stop uczestniczą w kampanii i też od tygodnia nie ma ich w pracy! Dwaj zastępcy Ziobry, te tłuki Kaleta i Ozdoba, próbują siłą dostać się na zamknięte wyborcze spotkanie RT, na które nikt ich nie zaprosił. Więc nie mają prawa na nie wejść, tak jak nie mają prawa pojawić się bez zaproszenia np. w moim domu. Tam poseł Nitras ich nie wpuścił, a do mojego domu może by i weszli, ale opuściliby go już rurami kanalizacyjnymi. W częściach. Nie dość, że była to zwykła próba wtargnięcia, to jeszcze dwa śmiecie przyjechały na miejsce ministerialną limuzyną, której kierowca zaprzeczał, jakoby był zatrudniony w ministerstwie! No i jeszcze złożyli zawiadomienie do prokuratury, bo podobno nie uszanowano ich immunitetów poselskich. A prawda jest taka, że Nitras nie tylko miał prawo objąć wpół intruza Kaletę i nie wpuścić go na spotkanie, ale miał nawet prawo poszczuć go psami.

NOWA MODA. Wśród PIS-owców modne zrobiło się ostatnio wmawianie wyborcom, że RT nie ma własnego programu, nie ma również własnych poglądów, a jeśli już je ma, to co chwilę je zmienia. Żałośnie i dziwacznie to wygląda, gdy w tym samym czasie, te same 2-3 zdania, w 20 różnych miejscach wypowiada 20 różnych polityków PIS. Wszyscy oni mówią nie o swoim kandydacie, tylko o ciągłym zmienianiu zdania przez rywala! Jakaś nowa epidemia? Celuje w tym Cep zwany „Morawiecki”, siląc się przy tym na niby ironiczny, prześmiewczy ton. Ale, o dziwo, tylko on się z własnych słów śmieje, no bo ile razy ludzie mogą się śmiać z kawału, który słyszą na okrągło od 3 dni? A jak już ten sam tekst o tym, że RT powinien przeprowadzić debatę sam ze sobą, zaczyna z charakterystyczną dla siebie swadą i poczuciem humoru powtarzać minister Błaszczak, to zaczyna wiać grozą.

Po akcji obwiniania RT za dopuszczenie do zalania stolicy, pojawiły się oskarżenia o to, że jest on również winny doprowadzenia do wypadku autobusu w Warszawie. Tak przynajmniej stwierdził na TT „gowinowiec” Kamil Bortniczuk. Jego zdaniem RT jest winny tego, że prywatny przewoźnik zatrudnił jako kierowcę narkomana, choć to właśnie przepisy wprowadzone przez PIS uniemożliwiają pracodawcom dokładne prześwietlanie przeszłości zatrudnianych pracowników. Ale już winy Cepa nazywanego „Morawiecki” w tym, że wyrzucono w błoto 70 milionów publicznych pieniędzy na wybory, o których było wiadomo, że się nie odbędą, ten sam Bortniczuk nie widzi żadnej…

Nie trzeba być specjalnym bystrzakiem, aby zorientować się, że ta idiotyczna i nachalna do bólu propaganda polityków PIS-u i „kurwizji” skierowana jest do określonej grupy wyborców. Tym bardziej, że w tej propagandzie znów na pierwszym planie pojawia się „ideologia LGBT” oraz problem adopcji dzieci przez pary homoseksualne. To oczywisty ukłon w stronę elektoratu Bosaka. PIS-owcy nie mają jak porozumieć się z politykami Konfederacji, których jeszcze niedawno wyzywali od „zdrajców” i „pachołków Kremla”. Sam Bosak dość zresztą jasno dał do zrozumienia, że zagłosuje na „mniejsze zło”, czyli przeciwko „główce”. Można Bosaka lubić lub nienawidzić, ale głupkiem nikt go nie nazwie. On wie, że wygrana „główki” oznaczać będzie początek końca jego formacji. Podobnie myślą pozostali decydenci narodowców. Więc PIS postanowiło za ich plecami zjednywać sobie sympatię ich wyborców. I o tym m.in. będzie jutrzejszy post. O tym, że to my musimy tych wyborców K. jakoś sobie zjednać…

[CC] Jacek Nikodem

"Antyniemiecki" pokaz bezradności i głupoty.

W normalnym kraju to, co wyczyniają ostatnio politycy PIS, uznane byłoby nie tylko za sabotaż lub dywersję na tyłach ich własnego kandydata, ale także działanie wymierzone we własny rząd i państwo. Ale zdaniem Kaczyńskiego jest widać najlepszym sposobem może nie tyle na zjednywanie „główce” masowego poparcia nowych wyborców, ale utrzymanie w ryzach własnego, twardego elektoratu i ewentualnie pozyskanie sympatii części wyborców ultraprawicowych. Właściwie to już sam nie wiem, czyje wypowiedzi podawać za przykłady skrajnej głupoty i nieodpowiedzialności, bo każdy dzień przynosi ich dziesiątki. Sam „główka” (prącia Prezesa – przyp. aut.) chyba już całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością i w tej swojej retoryce nacjonalistyczno -rewizjonistyczno - odwetowej brnie w bagno, z których w przyszłości trudno mu się będzie wydostać. A za nim, jak stado bezwolnych lub naszprycowanych baranów, podążają inni prominentni politycy PIS.

CI WREDNI NIEMCY. Większość z tych koszmarnych wypowiedzi jest Wam dobrze znana, więc nie ma chyba sensu ich dosłownie cytować. Choćby jednej z ostatnich kampanijnych perełek „główki”, który po artykule w „Fakcie” dostał piany na pysku, obraził niemiecko-szwajcarskiego wydawcę gazety, krzycząc o ”obrzydliwym kłamstwie” i zadając swoim wyborcom dramatyczne pytanie - „Niemcy chcą wybierać w Polsce Prezydenta?!” Od razu sam sobie odpowiedział na to pytanie - „to jest podłość, ja się na to nie zgadzam!”. Ilu Polaków przeczytało artykuł w „Fakcie”? 10 tysięcy? 15 tysięcy? Może następne 20 tysięcy coś tam słyszało o tym artykule na temat ułaskawienia pedofila przez przyjaciela pedofilów. Gazetę tę trudno nazwać opiniotwórczą lub w pełni wiarygodną, więc pewnie po 2 dniach wszyscy by o tekście zapomnieli, tym bardziej, że o słabości „główki” do pedofila informowały także inne media. Ale „główka” chciał na wiecu w Bolesławcu puścić oko do swojego elektoratu oraz wyborców Bosaka, więc przypier… z najgrubszej rury w antyniemiecką nutę. Bo to było najłatwiejsze, a zresztą innych pomysłów po prostu nie miał.

No i z mało ważnego artykułu oraz późniejszych bardzo ważnych słów „główki” o ingerencji Niemców w wybory w Polsce zrobiła się afera międzynarodowa… Bo teraz to już nie tylko prawie wszyscy Polacy o tym słyszeli, ale o wypowiedzi „główki” trąbią niemal wszystkie najważniejsze media w Europie i za oceanem. Skoro pisze o tym na pierwszej stronie „Handelsblatt”, jeden z najbardziej opiniotwórczych europejskich dzienników… ekonomicznych (ekonomicznych, a nie politycznych!), to zaczyna być straszno. A jeszcze swoje dołożył „Die Welt”, którego nakład jest większy, niż pewnie 5 naszych największych dzienników… Ale też nieczęsto zdarzają się takie skandaliczne newsy, żeby głowa dużego państwa oskarżała inne, sąsiednie państwo, z którym jest w tym samym sojuszu militarnym i w instytucjach polityczno-ekonomicznych, o wrogość i ingerencję we własne wybory… Jeśli ten debil wywalczy za 5 dni reelekcję, to co wtedy powie Niemcom? Przepraszam, przejęzyczyłem się?! Wyrwało mi się? To były tylko żarty?

K… mać! Tego nie ma jak komentować! Polska ma istnieć i po wyborach, i za rok, i za 20 lat! A ta kanalia i zwykły kretyn, który sam o sobie mawia na okrągło „Ja jako Prezydent…”, zachowuje się tak, jakby w niedzielę świat się kończył i były mu zupełnie obojętne nasze stosunki z potężnym sąsiadem, od współpracy z którym zależy być albo nie być naszego kraju, w tym także nasze militarne bezpieczeństwo… Bez importu i eksportu do Niemiec nasza gospodarka nie istnieje! To niemieckie dywizje mają nas bronić w przypadku rosyjskiego ataku, bo Jankesów w Niemczech jest raptem 35 tysięcy, z tego zaledwie 1/3 to oddziały liniowe! Głowę państwa, która świadomie, dla własnych doraźnych korzyści politycznych, niszczy nasze dobre stosunki z państwami, od których zależy przyszłość naszego kraju, można śmiało nazwać zdrajcą… A już na pewno kimś, kto działa na szkodę własnego kraju i jego obywateli.

Niewiele z tyłu za „główką” w tej nowej, antyniemieckiej krucjacie pozostają inni PIS-owcy, choć wydźwięk ich skandalicznych wypowiedzi jest oczywiście znacznie mniejszy. Debilka Beata Mazurek poszła nawet dalej, bo nie tylko przywaliła „niemieckiemu Onetowi”, ale jeszcze TVN24 określiła mianem „WSI 24”. Dostała wprawdzie od razu w pysk od ambasador USA Mosbacher, ale chyba stwierdzenie, że „powinna się Pani wstydzić. To jest poniżej godności osoby, która reprezentuje Polaków" było mocno na wyrost i dla debilki zabrzmiało kompletnie niezrozumiale. Godność lub wstyd u Mazurek to coś równie niedorzecznego, nieprawdopodobnego jak intelekt u Suskiego lub uczciwość u Sasina.

REPARACJE. Od 4 lat, gdy tylko trwa u nas jakaś kampania wyborcza, od razu pojawia się temat reparacji wojennych, których powinniśmy się domagać od Niemiec. Kampania się kończy i PIS swoje „słuszne żądania zadośćuczynienia”, w postaci setek miliardów EURO, wkłada do dolnej szuflady zamrażarki. Nie inaczej jest tym razem. Tyle, że teraz temat reparacji ma nie tylko pomóc „główce”, ale także zaszkodzić RT. W wypowiedziach PIS-owców kandydat PO to niemal „ukryta opcja niemiecka”, która z pewnością nie będzie się domagać żadnych reparacji od swoich niemieckich mocodawców. Do tej pory we wciskaniu nam takich bredni brylował niejaki Arkadiusz Mularczyk, sk… i kłamca wyjątkowy. A teraz zastąpił go inny „wyjątkowy”, ale debil i niedojda. Sam Krzysiu Szczerski, szef gabinetu „główki”. Człowiek, który był już prawie wszystkim, tylko że nigdy nie został „kimś”. Taki wieczny kandydat na wszystko…

Wczoraj rano ten błazen znów miał okazje przekonać nas, że ni cholery nie zmądrzał kierując tym gabinetem „główki”. W porannej rozmowie z red. Mazurkiem w RMF FM plótł takie bzdury, jakie na ogół słyszeliśmy w ustach przygłupa Mularczyka. A że najpewniej czuje się w tematyce międzynarodowej (miał być przecież niegdyś szefem MSZ), więc rozmowa poświęcona była głównie tym nieszczęsnym dyżurnym niemieckim reparacjom. Znów więc usłyszeliśmy, jak to RT dba o interesy niemieckie, a nie dba o losy ofiar wojny, jak to ma w swoim programie definitywne zrzeczenie się przez nasz kraj wszelkich roszczeń względem Berlina itd. Bo tak ktoś napisał w jakimś artykule… Tym razem Mazurek popisał się jednak refleksem i zadał pytanie z gatunku „sprawdzam!”. „Co rząd PIS-u zrobił przez 4,5 roku, aby uzyskać od Niemców te należne nam reparacje?” No i zaczął się cyrk… Szczerski w trakcie całej audycji nie udzielił odpowiedzi na żadne zadane pytanie, ale tu przeszedł sam siebie. Już sam fakt, że ten gaduła zaczął się nagle jąkać i dukać, był dość wymowny… Usłyszeliśmy więc o ogromie pracy, jaki rząd PIS włożył w starania o odszkodowania, o gruncie, jaki jest przygotowywany, aby móc wystąpić z finansowymi żądaniami, o analizach i wyliczeniach, o konsultacjach i budowaniu atmosfery do konstruktywnych rozmów z Niemcami itd. Czyli ten sam rząd, który ustawy o SN i TK pisał przez 48 h, a potem w ciągu następnych 48 h przegłosowywał je w Sejmie, teraz przez 4 lata „przygotowuje grunt” i „buduje atmosferę”?! Mazurek mógł tego debila w tej audycji „zabić”… Nie zrobił tego. Niestety.

Góra kłamstw, jakie kurwska PIS-owska propaganda rozpowszechnia na temat RT jest równie wysoka, jak wysoki był stos pakietów wyborczych wydrukowanych przed 10 maja. A był on kilkakrotnie wyższy od Mount Everest. Te kłamstwa, pomówienia i oskarżenia są tak niedorzeczne i po prostu głupie, że aż trudno uwierzyć, że ktoś może się na to nabierać… RT negatywnie wypowiada się o budowie Nord Stream 2 i apeluje do rządu niemieckiego o zablokowanie tej inwestycji, ale w „kurwizji” debilny elektorat PIS-u słyszy, że jest on zwolennikiem gazociągu. Na Podkarpaciu rozpowszechniane są masowo materiały informujące, że RT, po wygraniu wyborów, zablokuje budowę trasy „Via Carpatia” (?!) i tym samym skaże mieszkańców tego regionu na śmierć głodową. RT w dziesiątkach wywiadów powtarza, że jest przeciwny adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale „kurwizja” twierdzi, że jest „za”. Zresztą Szczerski u Mazurka też stwierdził, że nigdy nie słyszał, aby RT był takim adopcjom przeciwny! Ja sam taką deklarację RT słyszałem z 5 razy, w różnych okolicznościach. Więc Szczerski musiał ją słyszeć 20 razy. A jednak twierdzi, że nie słyszał… Gdy byłem chłopcem, to za wygadywanie na podwórku takich łgarstw dostawało się w ryj. Może pora, aby ktoś temu niedorozwojowi i kłamcy Szczerskiemu też przypomniał, że wszystko ma swoje granice…

SWOŁOCZ SIĘ ROZPEŁZŁA. Pamiętacie, jaka nagonkę PIS-owcy urządzili na RT w pierwszych dniach po ogłoszeniu przez niego decyzji o kandydowaniu? A stałym punktem tej akcji dyskredytowania go był zarzut, że prowadząc kampanię wyborczą zaniedba swoje obowiązki Prezydenta stolicy. Ten kundel „Azorek” Czarnek (coś ostatnio zniknął nam z oczu) zrobił nawet nalot na gabinet RT, choć wiedział, że nie ma go w mieście. I do kamer z oburzeniem wypowiadał się o Prezydencie, którego dla zwykłych obywateli nigdy nie ma w pracy! A co Polacy mają dziś powiedzieć nie o jakimś jednym samorządowym urzędniku, ale o całym zasranym bolszewickim rządzie? Przecież dziś w budynku URM nie uświadczy się żadnego ministra lub wiceministra! Trzaskowski jest przynajmniej kandydatem w wyborach na najwyższy urząd w państwie! No i na czas nieobecności w Warszawie bierze urlop! A Cep o nazwie „Morawiecki”, Sasin, Błaszczak, Ziobro, Ardanowski, Gliński lub Woś w niczym nie startują, żadnych urlopów nie biorą, a jednak non stop uczestniczą w kampanii i też od tygodnia nie ma ich w pracy! Dwaj zastępcy Ziobry, te tłuki Kaleta i Ozdoba, próbują siłą dostać się na zamknięte wyborcze spotkanie RT, na które nikt ich nie zaprosił. Więc nie mają prawa na nie wejść, tak jak nie mają prawa pojawić się bez zaproszenia np. w moim domu. Tam poseł Nitras ich nie wpuścił, a do mojego domu może by i weszli, ale opuściliby go już rurami kanalizacyjnymi. W częściach. Nie dość, że była to zwykła próba wtargnięcia, to jeszcze dwa śmiecie przyjechały na miejsce ministerialną limuzyną, której kierowca zaprzeczał, jakoby był zatrudniony w ministerstwie! No i jeszcze złożyli zawiadomienie do prokuratury, bo podobno nie uszanowano ich immunitetów poselskich. A prawda jest taka, że Nitras nie tylko miał prawo objąć wpół intruza Kaletę i nie wpuścić go na spotkanie, ale miał nawet prawo poszczuć go psami.

NOWA MODA. Wśród PIS-owców modne zrobiło się ostatnio wmawianie wyborcom, że RT nie ma własnego programu, nie ma również własnych poglądów, a jeśli już je ma, to co chwilę je zmienia. Żałośnie i dziwacznie to wygląda, gdy w tym samym czasie, te same 2-3 zdania, w 20 różnych miejscach wypowiada 20 różnych polityków PIS. Wszyscy oni mówią nie o swoim kandydacie, tylko o ciągłym zmienianiu zdania przez rywala! Jakaś nowa epidemia? Celuje w tym Cep zwany „Morawiecki”, siląc się przy tym na niby ironiczny, prześmiewczy ton. Ale, o dziwo, tylko on się z własnych słów śmieje, no bo ile razy ludzie mogą się śmiać z kawału, który słyszą na okrągło od 3 dni? A jak już ten sam tekst o tym, że RT powinien przeprowadzić debatę sam ze sobą, zaczyna z charakterystyczną dla siebie swadą i poczuciem humoru powtarzać minister Błaszczak, to zaczyna wiać grozą.

Po akcji obwiniania RT za dopuszczenie do zalania stolicy, pojawiły się oskarżenia o to, że jest on również winny doprowadzenia do wypadku autobusu w Warszawie. Tak przynajmniej stwierdził na TT „gowinowiec” Kamil Bortniczuk. Jego zdaniem RT jest winny tego, że prywatny przewoźnik zatrudnił jako kierowcę narkomana, choć to właśnie przepisy wprowadzone przez PIS uniemożliwiają pracodawcom dokładne prześwietlanie przeszłości zatrudnianych pracowników. Ale już winy Cepa nazywanego „Morawiecki” w tym, że wyrzucono w błoto 70 milionów publicznych pieniędzy na wybory, o których było wiadomo, że się nie odbędą, ten sam Bortniczuk nie widzi żadnej…

Nie trzeba być specjalnym bystrzakiem, aby zorientować się, że ta idiotyczna i nachalna do bólu propaganda polityków PIS-u i „kurwizji” skierowana jest do określonej grupy wyborców. Tym bardziej, że w tej propagandzie znów na pierwszym planie pojawia się „ideologia LGBT” oraz problem adopcji dzieci przez pary homoseksualne. To oczywisty ukłon w stronę elektoratu Bosaka. PIS-owcy nie mają jak porozumieć się z politykami Konfederacji, których jeszcze niedawno wyzywali od „zdrajców” i „pachołków Kremla”. Sam Bosak dość zresztą jasno dał do zrozumienia, że zagłosuje na „mniejsze zło”, czyli przeciwko „główce”. Można Bosaka lubić lub nienawidzić, ale głupkiem nikt go nie nazwie. On wie, że wygrana „główki” oznaczać będzie początek końca jego formacji. Podobnie myślą pozostali decydenci narodowców. Więc PIS postanowiło za ich plecami zjednywać sobie sympatię ich wyborców. I o tym m.in. będzie jutrzejszy post. O tym, że to my musimy tych wyborców K. jakoś sobie zjednać…

[CC] Jacek Nikodem
(294)

Pobierz PDF Wydrukuj