HomoHeteroNormalni

  Hej. Nazywam się Paweł Lęcki i kiedyś byłem homofobem.

Nie jakimś wyjątkowo zaangażowanym w stylu chłopców z Białegostoku. Ot, żarty, żarciki, bo to w sumie przecież śmieszne, gdy facet jest trochę taki zniewieściały. O homoseksualnych kobietach to w ogóle mało wiedziałem, co najwyżej z filmów erotycznych.

Ostatnio mój kolega ze szkoły średniej świętował rocznicę małżeństwa. W szkole średniej byłem ponad 20 lat temu. Mój kolega trwa w małżeństwie 8 lat, co daje całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę ilość rozwodów. W zasadzie nie byłoby w tym wszystkim nic zaskakującego, gdyby nie to, że ożenił się z mężczyzną. Bo jest gejem, z czego w zasadzie zupełnie bezwiednie żartowałem sobie, gdy byliśmy w liceum. Oczywiście, nie wstąpił w związek małżeński w Polsce, bo u nas nie wolno. W Polsce tylko kobieta i mężczyzna. I wszyscy mają nadzieję, że pójdzie dobrze. W Polsce nie ma żadnej przemocy w świętych małżeństwach kobiety i mężczyzny, żadnej przemocy wobec dzieci, żadnego alkoholizmu, dlatego homoseksualiści nigdy nie będą mogli adoptować dzieci. Bo to abominacja. No i małżeństwa kobiet i mężczyzn nie rozpadają się. Nigdy matka i babcia nie wychowują dziecka. Nigdy. Albo sam mężczyzna. To już w ogóle niemożliwe. No i jak ustalono, homoseksualiści, jak już w innych krajach adoptują dzieci, to je z marszu gwałcą. Całe szczęście, że w rodzinach heteroseksualnych nie ma nigdy żadnej seksualnej przemocy wobec dzieci. Nigdy.

W ogóle to jest wyjątkowo fajne, że dbamy o małżeństwa i sprawdzamy, kto z kim i kiedy leży w łóżku. To jest bardzo ważne zadanie narodowe. W zasadzie wręcz konstytucyjne. No i kapłańskie. Czasem duchowni w tym swoim wzmożeniu pilnowania, kto z kim uprawia seks, chyba w ramach szoku, zaczynają uprawiać seks z dziećmi. Bywa i tak. Ewentualnie łamią celibat z dorosłymi kobietami albo mężczyznami. I to akurat naprawdę jest spoko.

Ale to wszystko dopiero pomyślałem później. Że jest szczytem absolutnej hipokryzji i absolutnej głupoty żartowanie, piętnowanie, dywagowanie o cudzej seksualności. Tak zupełnie bez sensu.

W szkole podstawowej też miałem kolegę, który wolał spędzać czas z dziewczynami. W tym wieku oznaczało to, że coś jest nie tak. Też się z niego śmiałem. Może trochę mniej, gdy pojechaliśmy razem na obóz dla dzieci rodzin ubogich. Jemu zmarł ojciec, mnie ojciec zostawił. W moim przypadku to wyjątkowo średnio świadczy o trwałości świętych rodzin polskich. Mój kolega z podstawówki też później okazał się homoseksualistą. Nie wiem, jak dalej potoczyło się jego życie.

Ja jestem hetero, a nie mam rodziny. Mój kolega gej ze szkoły średniej ma. Dlatego, gdy ktoś mówi, że nie zna osób tej samej płci, które planowałyby małżeństwo, to nie wie, co mówi. Ale też i ja nie wiedziałem, co mówię, gdy żartowałem sobie 20 lat temu z moich głupich podejrzeń, że ktoś jest inny niż ja. Że ktoś ma inną normę niż ja. A nadal jest dokładnie takim samym człowiekiem. Różnica pewnie jest taka, że minęło 20 lat. I ja próbuję zrozumieć, że nie mam prawa nikomu odmawiać praw, gdy nikogo te prawa nie krzywdzą. Ja, hetero, pewnie nigdy nie założę rodziny, bo jestem wyjątkowo beznadziejny, ale nie rozumiem, dlaczego mam odmawiać tego prawa komukolwiek, kto tego chce. Łącznie z pełnoprawnym sakramentem, świeckim lub religijnym, gdy ja w ogóle nie uznaję żadnych sakramentów.

[CC] Paweł Lęcki

HomoHeteroNormalni

Hej. Nazywam się Paweł Lęcki i kiedyś byłem homofobem.

Nie jakimś wyjątkowo zaangażowanym w stylu chłopców z Białegostoku. Ot, żarty, żarciki, bo to w sumie przecież śmieszne, gdy facet jest trochę taki zniewieściały. O homoseksualnych kobietach to w ogóle mało wiedziałem, co najwyżej z filmów erotycznych.

Ostatnio mój kolega ze szkoły średniej świętował rocznicę małżeństwa. W szkole średniej byłem ponad 20 lat temu. Mój kolega trwa w małżeństwie 8 lat, co daje całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę ilość rozwodów. W zasadzie nie byłoby w tym wszystkim nic zaskakującego, gdyby nie to, że ożenił się z mężczyzną. Bo jest gejem, z czego w zasadzie zupełnie bezwiednie żartowałem sobie, gdy byliśmy w liceum. Oczywiście, nie wstąpił w związek małżeński w Polsce, bo u nas nie wolno. W Polsce tylko kobieta i mężczyzna. I wszyscy mają nadzieję, że pójdzie dobrze. W Polsce nie ma żadnej przemocy w świętych małżeństwach kobiety i mężczyzny, żadnej przemocy wobec dzieci, żadnego alkoholizmu, dlatego homoseksualiści nigdy nie będą mogli adoptować dzieci. Bo to abominacja. No i małżeństwa kobiet i mężczyzn nie rozpadają się. Nigdy matka i babcia nie wychowują dziecka. Nigdy. Albo sam mężczyzna. To już w ogóle niemożliwe. No i jak ustalono, homoseksualiści, jak już w innych krajach adoptują dzieci, to je z marszu gwałcą. Całe szczęście, że w rodzinach heteroseksualnych nie ma nigdy żadnej seksualnej przemocy wobec dzieci. Nigdy.

W ogóle to jest wyjątkowo fajne, że dbamy o małżeństwa i sprawdzamy, kto z kim i kiedy leży w łóżku. To jest bardzo ważne zadanie narodowe. W zasadzie wręcz konstytucyjne. No i kapłańskie. Czasem duchowni w tym swoim wzmożeniu pilnowania, kto z kim uprawia seks, chyba w ramach szoku, zaczynają uprawiać seks z dziećmi. Bywa i tak. Ewentualnie łamią celibat z dorosłymi kobietami albo mężczyznami. I to akurat naprawdę jest spoko.

Ale to wszystko dopiero pomyślałem później. Że jest szczytem absolutnej hipokryzji i absolutnej głupoty żartowanie, piętnowanie, dywagowanie o cudzej seksualności. Tak zupełnie bez sensu.

W szkole podstawowej też miałem kolegę, który wolał spędzać czas z dziewczynami. W tym wieku oznaczało to, że coś jest nie tak. Też się z niego śmiałem. Może trochę mniej, gdy pojechaliśmy razem na obóz dla dzieci rodzin ubogich. Jemu zmarł ojciec, mnie ojciec zostawił. W moim przypadku to wyjątkowo średnio świadczy o trwałości świętych rodzin polskich. Mój kolega z podstawówki też później okazał się homoseksualistą. Nie wiem, jak dalej potoczyło się jego życie.

Ja jestem hetero, a nie mam rodziny. Mój kolega gej ze szkoły średniej ma. Dlatego, gdy ktoś mówi, że nie zna osób tej samej płci, które planowałyby małżeństwo, to nie wie, co mówi. Ale też i ja nie wiedziałem, co mówię, gdy żartowałem sobie 20 lat temu z moich głupich podejrzeń, że ktoś jest inny niż ja. Że ktoś ma inną normę niż ja. A nadal jest dokładnie takim samym człowiekiem. Różnica pewnie jest taka, że minęło 20 lat. I ja próbuję zrozumieć, że nie mam prawa nikomu odmawiać praw, gdy nikogo te prawa nie krzywdzą. Ja, hetero, pewnie nigdy nie założę rodziny, bo jestem wyjątkowo beznadziejny, ale nie rozumiem, dlaczego mam odmawiać tego prawa komukolwiek, kto tego chce. Łącznie z pełnoprawnym sakramentem, świeckim lub religijnym, gdy ja w ogóle nie uznaję żadnych sakramentów.

[CC] Paweł Lęcki
(280)

Pobierz PDF Wydrukuj