Sługusy

  Słyszę czasem, że "co tam Kaczyński", jak on się skończy, to na jego miejsce wskoczy jakiś inny "wuc". Ale to tak nie działa. PiS to Kaczyński i kaczyści. Bez Kaczyńskiego nie będzie kaczystów, a bez kaczystów PiS-u. Tak, jak bez Hitlera nie byłoby hitlerowców, a bez hitlerowców NSDAP; bez Frano frankistów, a bez frankistów falangi: bez Perona peronistów, a bez peronistów partii justycjalistycznej itd itp. Istotą każdej tyranii jest tyran - jeden, niepowtarzalny i niezastępowalny. Gdy brakanie tyrana, kordon bezpieczeństwa, jaki go otacza, wpada w panikę i próbuje się ratować przed spodziewaną zemstą skrzywdzonych, każdy na swoją rękę. Wszelkie próby zastąpienia tyrana kimś innym palą na panewce z powodu kłótni i walk podjazdowych między najważniejszymi sługusami tyrana. Historia nie pokazuje innych możliwości. A jest tak dlatego, że sługusy mają swoją wrodzoną naturę - gdyby mieli inną, to nie byliby sługusami. To sługusy tworzą mafie, syndykaty zbrodni i partie wodzowskie. Nie każdy lider politycznego ugrupowania jest wodzem i żadna partia demokratyczna nie jest partią wodzowską. Partia wodzowska, totalitarna jest mocna mocą swojego wodza, gdy wódz słabnie, słabnie partia, gdy wódz ginie nie pozostawiając sukcesora, ginie partia.

Gdyby nam się udało wybrać innego prezydenta niż obecny sługus, uzależniony od wodza, to mocno osłabilibyśmy wodzowską partię i Kaczyńskiego. W pierwszej kolejności zadrżeliby zdjęci strachem o swoje świeże zdobycze, sługusy z tylnych szeregów. Pomyśleliby, całkiem słusznie, że osłabiona partia nie zapewni im zachowania łupów w postaci posad w intratnych spółkach skarbu państwa i zgodnie z naturą sługusów pomyśleliby o asekuracyjnym przejściu do okopów dotychczasowych wrogów. Jeśli partie opozycyjne przejmą kilu sługusów, to PiS straci możliwość dalszego rządzenia, a przyśpieszone, tym razem przegrane przez osłabionego wodza wybory, powinny całą sektę razem ze swoim guru, raz na zawsze odesłać do lamusa. I Polska znów mogłaby być normalna. Tylko trzeba będzie przypominać partiom obecnie opozycyjnym, żeby czym prędzej pozbyły się ze swoich szeregów sługusów w rodzaju Gowina i jego gówniarzy.

[CC] Michal Osiecimski

Sługusy

Słyszę czasem, że "co tam Kaczyński", jak on się skończy, to na jego miejsce wskoczy jakiś inny "wuc". Ale to tak nie działa. PiS to Kaczyński i kaczyści. Bez Kaczyńskiego nie będzie kaczystów, a bez kaczystów PiS-u. Tak, jak bez Hitlera nie byłoby hitlerowców, a bez hitlerowców NSDAP; bez Frano frankistów, a bez frankistów falangi: bez Perona peronistów, a bez peronistów partii justycjalistycznej itd itp. Istotą każdej tyranii jest tyran - jeden, niepowtarzalny i niezastępowalny. Gdy brakanie tyrana, kordon bezpieczeństwa, jaki go otacza, wpada w panikę i próbuje się ratować przed spodziewaną zemstą skrzywdzonych, każdy na swoją rękę. Wszelkie próby zastąpienia tyrana kimś innym palą na panewce z powodu kłótni i walk podjazdowych między najważniejszymi sługusami tyrana. Historia nie pokazuje innych możliwości. A jest tak dlatego, że sługusy mają swoją wrodzoną naturę - gdyby mieli inną, to nie byliby sługusami. To sługusy tworzą mafie, syndykaty zbrodni i partie wodzowskie. Nie każdy lider politycznego ugrupowania jest wodzem i żadna partia demokratyczna nie jest partią wodzowską. Partia wodzowska, totalitarna jest mocna mocą swojego wodza, gdy wódz słabnie, słabnie partia, gdy wódz ginie nie pozostawiając sukcesora, ginie partia.

Gdyby nam się udało wybrać innego prezydenta niż obecny sługus, uzależniony od wodza, to mocno osłabilibyśmy wodzowską partię i Kaczyńskiego. W pierwszej kolejności zadrżeliby zdjęci strachem o swoje świeże zdobycze, sługusy z tylnych szeregów. Pomyśleliby, całkiem słusznie, że osłabiona partia nie zapewni im zachowania łupów w postaci posad w intratnych spółkach skarbu państwa i zgodnie z naturą sługusów pomyśleliby o asekuracyjnym przejściu do okopów dotychczasowych wrogów. Jeśli partie opozycyjne przejmą kilu sługusów, to PiS straci możliwość dalszego rządzenia, a przyśpieszone, tym razem przegrane przez osłabionego wodza wybory, powinny całą sektę razem ze swoim guru, raz na zawsze odesłać do lamusa. I Polska znów mogłaby być normalna. Tylko trzeba będzie przypominać partiom obecnie opozycyjnym, żeby czym prędzej pozbyły się ze swoich szeregów sługusów w rodzaju Gowina i jego gówniarzy.

Jeszcze Polska nie zginęła?

[CC] Michal Osiecimski
(278)

Pobierz PDF Wydrukuj