Wykształcenie Plus, czyli
Historycy i nędznicy

Kim są ludzie, którzy trzymają dziś nasz Kraj za mordę? Przyjrzyjmy się ich drodze życiowej, osiągnięciom i zdobytemu w trudzie i znoju wykształceniu. Zacznijmy od słońca narodu, czyli jego emerytowanego zbawcy oraz jego I ligi oficerów.

jarosław kaczyński- jak zawsze z małych liter pisany.

W latach 60-tych nie zdał z klasy do klasy w renomowanym, warszawskim liceum. Komunista-aparatczyk Kuberski (późniejszy minister oświaty) załatwił jarkowi przeniesienie do innego liceum - mniej renomowanego - które ukończył z godnościom osobistom na trójach. Maturę pisemną zapewne zerżnął w całości. Z języka polskiego i języków obcych - całkowita NOGA STOŁOWA. Nie wiem jak z WF-em. Prawdopodobnie miał zwolnienie od mamy.

Studia zrobił w Warszawie na wydziale Prawa i Administracji UW w 1971, ale jako prawnik nie przepracował ani godziny. Pętał się przez parę lat w Białymstoku jako adiunkt na podrzędnej uczelni, następnie był bibliotekarzem w latach 82-83. Po drodze zrobił doktorat u znanego komunisty - profesora Ehrlicha - tytuł tej przypowiastki: „Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą.” Potem w życiorysie jest czarna dziura, chyba nie robił NIC, bo pojawia się dopiero w roku 1990 jako „współzałożyciel Fundacji Prasowej Solidarność”. Acha, przez chwilę jest naczelnym Tygodnika Solidarność, który rozłożył na łopatki, przejmując go po Mazowieckim.

Dla młodszych przypomnę - rok 1990 to był taki rok przełomu, w którym prawie każdy zakładał fundację i prawie każdy w Warszawie mógł być kierownikiem czegoś.

Jedno jest pewne - od roku 1990, a w zasadzie od 1983, ta życiowa sierota nie przepracowała uczciwie ANI GODZINY. Ten brak zatrudnienia odbija sobie nadzwyczaj wysoką emeryturą - ponad 6 tysięcy złotych. Jak naliczoną? Nie mam zielonego pojęcia.

Jedziemy dalej, rząd drugi, tuż za Człowiekiem z Łupieżu:

Terlecki - marszałek. 71 lat, równolatek kaczyńskiego Stary hippis. Pseudonim Pies.

Jego ojciec to znany, ubecki kablownik - Olgierd Terlecki - historyk, pisarz. Nasz Pies zasłynął z tego, że zlustrował tatusia. W młodości różne rzeczy robił, dużo wąchał i wchłaniał, co dziś na jego twarzy dość widoczne jest.

Skończył historię w Warszawie. Pętał się po uczelniach, coś tam napisał, po obaleniu komuny działał jako samorządowiec w Krakowie, próbował nawet na prezydenta miasta startować, ale przerżnął z Majchrowskim. Od 2007 w Sejmie. Po odejściu Dornów, Kowali, Kamińskich i innych - prawa ręka człowieka bez grzebienia.

Kamiński - jakobin kaczyńskiego.

Chciałby zostać Robespierrem. Jeszcze ma szansę, bo Robespierre miał piękną śmierć na gilotynie. Pan Mariusz z Sochaczewa - jakżeby inaczej - skończył historię na UW w Wawie w roku 1990. Wcześniej trochę „dymił” w opozycji. Od dawna związany z PiSem i Kaczyńskim, jego konik to służby specjalne, w pierwszej kadencji PiSu 2005-2007 zasłynął wielokrotnym przekroczeniem uprawnień, skazany nieprawomocnym wyrokiem sądu na 3 lata bezwzględnego więzienia w czasach rządu Tuska, został „ułaskawiony” przez Dudę zanim rozpoczął się jego proces odwoławczy. Było to rażące naruszenie prawa ze strony Dudy. Jeszcze będzie siedział. Jest w miarę młody, młodszy nawet ode mnie, a ja jestem przecież bardzo młody.

Opadająca Warga Morawiecki - znany kłamca, pseudonim Pinokio.

Znany z tego, że w wieku lat dziesięciu gonił się po rusztowaniach z milicją. W stanie wojennym. Legenda głosi, że spalił też milicyjną sukę w wieku lat czternastu, ale tej wersji nawet kaczyński nie zatwierdził i zakazał publikować w TVP Info (teraz ja trochę konfabuluję, ale… czyż nie mogło tak być? Że zabronił?) Pan Zajęcza Warga studia ukończył we Wrocławiu na…tak - wygraliście wszyscy talon na Malucha - na wydziale historii Uniwersytetu Wrocławskiego. To niezły, polityczny „ślizgacz”. Był prezesem Banku WBK, był też w Radzie Gospodarczej rządu Tuska. Gdyby wtedy dostał tekę jakiegoś ministra, albo wicepremiera - być może do Pisu by nie poszedł, choć to zbyt daleko idące spekulacje. Znany z tego, że w nagraniach u Sowy występuje w znanej roli poganiacza bydła, kiedy mówi:

„ i niech zapierdalają za miskę ryżu”. Czyli my - mrówki robotnice - BO IM SIĘ NALEŻY.

Dzisiaj chyba ma już lekko dość i prawdopodobnie żałuje, że to ON musi dziś zapierdalać i to mocno. I w dodatku bez efektów, bo wszystko się wali z powodu tępoty umysłowej jego pisowskich podwykonawców.

Błaszczak - podnóżek Kaczyńskiego.

Umie się ładnie łasić i podawać łapę. Ale to w zasadzie wszystko. Uwaga - wykształcenie…he,he,he, to już nudne - absolwent Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego 1994. Po studiach pracował w urzędzie w swoim rodzinnym Legionowie jako skryba. Coś jak Nikodem Dyzma w Łyskowie. Ale przytulił się do PiSu i zaczął dostawać kopy w górę - najpierw burmistrz dzielnicy Wola w Wawie, potem Sródmieścia, potem od 2005 szef Kancelarii Rady Ministrów w rządzie Marcinkiewicza, następnie kaczyńskiego. Od 2007 do 2015 w hibernacji, bo PiS przegrywał wybory seryjnie. Ale „odnalazł” się w 2015 i z miejsca dostał stanowisko szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych u powiatowej Szydło. Wyróżnił się tym, że z mety rozpierdolił policję. W nagrodę za dobrze wykonaną pracę dostał nowy odcinek do rozwałki - Ministerstwo Obrony Narodowej. wojsku miał dużo łatwiej, bo większość roboty w rozwalaniu armii wziął na siebie jego poprzednik Macierewicz, więc podnóżek Płaszczak dziś zarządza zgliszczami. I to by było chyba na tyle.

To jest czołówka. To jest „mózg” operacyjny tej bandy kretynów.

Lepiej Wam? Czujecie się bezpieczni i zaopiekowani? Jeśli nie - to na deser jeszcze parę kwiatków z drugiej, trzeciej i czwartej ligi tej hołoty.

Brudziński - obecnie europoseł.

Magister politologii, znany z tego że okradał kolegów w pociągach w młodości. Ksywa "Jojo". Sam o sobie tak nawet mówi z radością. Niezły cymbał.

Szydło - europosłanka.

Magister etnografii, zanim zaczęła robić karierę polityczną- pracowała w Ośrodku Kultury w Brzeszczach. Znana z niezgłębionej głupoty. Jej się to należało. Ta głupota.

Ela Cienka Talia Witek z Jawora - marszałek sejmu.

Nauczycielka po historii, a jakże.

Tak się uczyła tej historii, że o Katyniu czytała z przedwojennych książek. Po studiach aż do roku 2006 pracowała w Jaworze jako nauczycielka. Potem zaczęła robić karierę w PiS.

Mazurek Becia - magister socjologii po KUL, ciągle na kolanach. Przed ołtarzem i prezesem.

Pętała się po studiach po urzędach w Chełmie - trochę w MOPSie, trochę w Urzędzie Pracy, to tu, to tam. Potem w roku 2005 została posłanką PiS i tak się te kopniaki w górę nasiliły, że dziś siedzi w Brukseli i nadaje tłity z błędami ortograficznymi. Szczególnie lubi atakować Donalda Tuska.

Beata Kępa, zwana Klępą, tudzież Dzidą Tępą

To bardzo ambitna i zdolna bolszewiczka „ja pani nie przerywałam” dojnej zmiany. Pochodzi z bardzo zasłużonej, komuszej rodziny, tatuś o nazwisku Płonka należał do elity PZPR w Sycowie na Dolnym Śląsku i z zawodu był dyrektorem. Ukończyła studia administracyjne na Wydziale Prawa i Administracji UW we Wrocławiu. Lubi o sobie mówić w kategorii per prawnik, co jest oczywistą bzdurą i wierutnym kłamstwem. W latach 1998-2005 radna gminy Syców. W 2005 awans na posła PiS i kop w górę, aż do Brukseli. Zasłynęła z umoczenia w „aferę plecakową”, gdzie tysiące zebranych plecaków dla dzieci z Syrii zostały porzucone gdzieś w magazynie na strychu, część została zwyczajnie rozkradziona. Gdy sprawa wyszła na jaw, Klępa przekazała pozostałe plecaki do jakiegoś kościoła oczywiście. Sprawę „bada” prokuratura. I będzie badać, aż do końca pisowskiej władzuni.

Hatakumba Jaki, człowiek z Opola, zwany też w gronie fanów jako „Jaki-Sraki”.

Kibol klubu Odra Opole. Magister politologii AD 2010 we Wrocławiu Naczelny tuman partii składającej się z tumanów bez wyjątku, uważający, że Polska wstała z kolan i nie trzyma się już niemiekiej nogawki. Zwolennik metra w bułgarskiej Sofii.

I na koniec: Emilewicz - Minister Bankrutującej Polski. Politolog, menażer kultury, dyrektorka Muzeum PRL, Nowa Huta.

Nie piszemy dalej. Bo dalej jest jeszcze większa ciemność.To zadziwiające, że naród polski, mający 38 milionów obywateli, wybrał sobie takie miernoty i głupoty do kierowania swoimi sprawami. I niech mi jeszcze ktoś powie, że; „ja się polityką nie interesuję”.

To teraz masz człowieku, niezainteresowany polityką. Polityka zainteresowała się tobą. Motłoch rządzi.

[CC] Maciej Stawiarski

Wykształcenie Plus, czyli
Historycy i nędznicy

Kim są ludzie, którzy trzymają dziś nasz Kraj za mordę? Przyjrzyjmy się ich drodze życiowej, osiągnięciom i zdobytemu w trudzie i znoju wykształceniu. Zacznijmy od słońca narodu, czyli jego emerytowanego zbawcy oraz jego I ligi oficerów.

jarosław kaczyński- jak zawsze z małych liter pisany.

W latach 60-tych nie zdał z klasy do klasy w renomowanym, warszawskim liceum. Komunista-aparatczyk Kuberski (późniejszy minister oświaty) załatwił jarkowi przeniesienie do innego liceum - mniej renomowanego - które ukończył z godnościom osobistom na trójach. Maturę pisemną zapewne zerżnął w całości. Z języka polskiego i języków obcych - całkowita NOGA STOŁOWA. Nie wiem jak z WF-em. Prawdopodobnie miał zwolnienie od mamy.

Studia zrobił w Warszawie na wydziale Prawa i Administracji UW w 1971, ale jako prawnik nie przepracował ani godziny. Pętał się przez parę lat w Białymstoku jako adiunkt na podrzędnej uczelni, następnie był bibliotekarzem w latach 82-83. Po drodze zrobił doktorat u znanego komunisty - profesora Ehrlicha - tytuł tej przypowiastki: „Rola ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą.” Potem w życiorysie jest czarna dziura, chyba nie robił NIC, bo pojawia się dopiero w roku 1990 jako „współzałożyciel Fundacji Prasowej Solidarność”. Acha, przez chwilę jest naczelnym Tygodnika Solidarność, który rozłożył na łopatki, przejmując go po Mazowieckim.

Dla młodszych przypomnę - rok 1990 to był taki rok przełomu, w którym prawie każdy zakładał fundację i prawie każdy w Warszawie mógł być kierownikiem czegoś.

Jedno jest pewne - od roku 1990, a w zasadzie od 1983, ta życiowa sierota nie przepracowała uczciwie ANI GODZINY. Ten brak zatrudnienia odbija sobie nadzwyczaj wysoką emeryturą - ponad 6 tysięcy złotych. Jak naliczoną? Nie mam zielonego pojęcia.

Jedziemy dalej, rząd drugi, tuż za Człowiekiem z Łupieżu:

Terlecki - marszałek. 71 lat, równolatek kaczyńskiego Stary hippis. Pseudonim Pies.

Jego ojciec to znany, ubecki kablownik - Olgierd Terlecki - historyk, pisarz. Nasz Pies zasłynął z tego, że zlustrował tatusia. W młodości różne rzeczy robił, dużo wąchał i wchłaniał, co dziś na jego twarzy dość widoczne jest.

Skończył historię w Warszawie. Pętał się po uczelniach, coś tam napisał, po obaleniu komuny działał jako samorządowiec w Krakowie, próbował nawet na prezydenta miasta startować, ale przerżnął z Majchrowskim. Od 2007 w Sejmie. Po odejściu Dornów, Kowali, Kamińskich i innych - prawa ręka człowieka bez grzebienia.

Kamiński - jakobin kaczyńskiego.

Chciałby zostać Robespierrem. Jeszcze ma szansę, bo Robespierre miał piękną śmierć na gilotynie. Pan Mariusz z Sochaczewa - jakżeby inaczej - skończył historię na UW w Wawie w roku 1990. Wcześniej trochę „dymił” w opozycji. Od dawna związany z PiSem i Kaczyńskim, jego konik to służby specjalne, w pierwszej kadencji PiSu 2005-2007 zasłynął wielokrotnym przekroczeniem uprawnień, skazany nieprawomocnym wyrokiem sądu na 3 lata bezwzględnego więzienia w czasach rządu Tuska, został „ułaskawiony” przez Dudę zanim rozpoczął się jego proces odwoławczy. Było to rażące naruszenie prawa ze strony Dudy. Jeszcze będzie siedział. Jest w miarę młody, młodszy nawet ode mnie, a ja jestem przecież bardzo młody.

Opadająca Warga Morawiecki - znany kłamca, pseudonim Pinokio.

Znany z tego, że w wieku lat dziesięciu gonił się po rusztowaniach z milicją. W stanie wojennym. Legenda głosi, że spalił też milicyjną sukę w wieku lat czternastu, ale tej wersji nawet kaczyński nie zatwierdził i zakazał publikować w TVP Info (teraz ja trochę konfabuluję, ale… czyż nie mogło tak być? Że zabronił?) Pan Zajęcza Warga studia ukończył we Wrocławiu na…tak - wygraliście wszyscy talon na Malucha - na wydziale historii Uniwersytetu Wrocławskiego. To niezły, polityczny „ślizgacz”. Był prezesem Banku WBK, był też w Radzie Gospodarczej rządu Tuska. Gdyby wtedy dostał tekę jakiegoś ministra, albo wicepremiera - być może do Pisu by nie poszedł, choć to zbyt daleko idące spekulacje. Znany z tego, że w nagraniach u Sowy występuje w znanej roli poganiacza bydła, kiedy mówi:

„ i niech zapierdalają za miskę ryżu”. Czyli my - mrówki robotnice - BO IM SIĘ NALEŻY.

Dzisiaj chyba ma już lekko dość i prawdopodobnie żałuje, że to ON musi dziś zapierdalać i to mocno. I w dodatku bez efektów, bo wszystko się wali z powodu tępoty umysłowej jego pisowskich podwykonawców.

Błaszczak - podnóżek Kaczyńskiego.

Umie się ładnie łasić i podawać łapę. Ale to w zasadzie wszystko. Uwaga - wykształcenie…he,he,he, to już nudne - absolwent Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego 1994. Po studiach pracował w urzędzie w swoim rodzinnym Legionowie jako skryba. Coś jak Nikodem Dyzma w Łyskowie. Ale przytulił się do PiSu i zaczął dostawać kopy w górę - najpierw burmistrz dzielnicy Wola w Wawie, potem Sródmieścia, potem od 2005 szef Kancelarii Rady Ministrów w rządzie Marcinkiewicza, następnie kaczyńskiego. Od 2007 do 2015 w hibernacji, bo PiS przegrywał wybory seryjnie. Ale „odnalazł” się w 2015 i z miejsca dostał stanowisko szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych u powiatowej Szydło. Wyróżnił się tym, że z mety rozpierdolił policję. W nagrodę za dobrze wykonaną pracę dostał nowy odcinek do rozwałki - Ministerstwo Obrony Narodowej. wojsku miał dużo łatwiej, bo większość roboty w rozwalaniu armii wziął na siebie jego poprzednik Macierewicz, więc podnóżek Płaszczak dziś zarządza zgliszczami. I to by było chyba na tyle.

To jest czołówka. To jest „mózg” operacyjny tej bandy kretynów.

Lepiej Wam? Czujecie się bezpieczni i zaopiekowani? Jeśli nie - to na deser jeszcze parę kwiatków z drugiej, trzeciej i czwartej ligi tej hołoty.

Brudziński - obecnie europoseł.

Magister politologii, znany z tego że okradał kolegów w pociągach w młodości. Ksywa "Jojo". Sam o sobie tak nawet mówi z radością. Niezły cymbał.

Szydło - europosłanka.

Magister etnografii, zanim zaczęła robić karierę polityczną- pracowała w Ośrodku Kultury w Brzeszczach. Znana z niezgłębionej głupoty. Jej się to należało. Ta głupota.

Ela Cienka Talia Witek z Jawora - marszałek sejmu.

Nauczycielka po historii, a jakże.

Tak się uczyła tej historii, że o Katyniu czytała z przedwojennych książek. Po studiach aż do roku 2006 pracowała w Jaworze jako nauczycielka. Potem zaczęła robić karierę w PiS.

Mazurek Becia - magister socjologii po KUL, ciągle na kolanach. Przed ołtarzem i prezesem.

Pętała się po studiach po urzędach w Chełmie - trochę w MOPSie, trochę w Urzędzie Pracy, to tu, to tam. Potem w roku 2005 została posłanką PiS i tak się te kopniaki w górę nasiliły, że dziś siedzi w Brukseli i nadaje tłity z błędami ortograficznymi. Szczególnie lubi atakować Donalda Tuska.

Beata Kępa, zwana Klępą, tudzież Dzidą Tępą

To bardzo ambitna i zdolna bolszewiczka „ja pani nie przerywałam” dojnej zmiany. Pochodzi z bardzo zasłużonej, komuszej rodziny, tatuś o nazwisku Płonka należał do elity PZPR w Sycowie na Dolnym Śląsku i z zawodu był dyrektorem. Ukończyła studia administracyjne na Wydziale Prawa i Administracji UW we Wrocławiu. Lubi o sobie mówić w kategorii per prawnik, co jest oczywistą bzdurą i wierutnym kłamstwem. W latach 1998-2005 radna gminy Syców. W 2005 awans na posła PiS i kop w górę, aż do Brukseli. Zasłynęła z umoczenia w „aferę plecakową”, gdzie tysiące zebranych plecaków dla dzieci z Syrii zostały porzucone gdzieś w magazynie na strychu, część została zwyczajnie rozkradziona. Gdy sprawa wyszła na jaw, Klępa przekazała pozostałe plecaki do jakiegoś kościoła oczywiście. Sprawę „bada” prokuratura. I będzie badać, aż do końca pisowskiej władzuni.

Hatakumba Jaki, człowiek z Opola, zwany też w gronie fanów jako „Jaki-Sraki”.

Kibol klubu Odra Opole. Magister politologii AD 2010 we Wrocławiu Naczelny tuman partii składającej się z tumanów bez wyjątku, uważający, że Polska wstała z kolan i nie trzyma się już niemiekiej nogawki. Zwolennik metra w bułgarskiej Sofii.

I na koniec: Emilewicz - Minister Bankrutującej Polski. Politolog, menażer kultury, dyrektorka Muzeum PRL, Nowa Huta.

Nie piszemy dalej. Bo dalej jest jeszcze większa ciemność.To zadziwiające, że naród polski, mający 38 milionów obywateli, wybrał sobie takie miernoty i głupoty do kierowania swoimi sprawami. I niech mi jeszcze ktoś powie, że; „ja się polityką nie interesuję”.

To teraz masz człowieku, niezainteresowany polityką. Polityka zainteresowała się tobą. Motłoch rządzi.

[CC] Maciej Stawiarski
(266)

Pobierz PDF Wydrukuj