Atomowy koniec PIS-u

  Jeśli masz już dość, odmieniania słowa koronawirus przez wszystkie możliwe przypadki. Masz dość, cominutowych informacji na temat kolejnych przypadków zarażenia od Japonii po Portugalię, to to jest właśnie tekst dla Ciebie. Jeśli nie możesz już bez koranawirusa żyć to sobie odpuść.

Ponieważ tekst ten ma się w założeniu ukazać na stronie „Wyborczej Kuźni” to cóż…

„Noblesse oblige”

… będzie o polityce i wyborach...

Czy ktoś z Państwa zastanowił się kiedyś na ile ważna w jego życiu jest polityka, a na ile jest ona ważna w życiu społeczeństwa jako całości?

Obawiam się, że większość z nas tak na co dzień ma politykę w …. Zaczynamy się nią zajmować dopiero wtedy jak zacznie nam załazić za skórę , kiedy rząd przepchnie jakąś ustawę, która nam zawadza, lub odwrotnie przepchnąć nie chce takiej, która by nam życie w jakiś sposób uprościła. Przy czym rzadko się zastanawiamy czy z punktu widzenia całego społeczeństwa jest ona potrzebna czy nie. Poczujemy się urażeni jak jakaś chora z nienawiści niedojda mieniąca się „wybitnym politykiem” sklasyfikuje nas jako „gorszy sort”, albo powie, że „wtedy byliśmy po tej stronie co ZOMO”. Nawsadzamy mu wtedy we własnym gronie ile wlezie, po czym przechodzimy nad tym do porządku dziennego, ale najbardziej zaczynamy się interesować polityką kiedy uruchamia się system alarmowy w naszym portfelu.

Jest to najbardziej czuły indykator poprawności politycznej w jaki zostaliśmy wyposażenie przez lata ewolucji ekonomicznej od feudalizmu poprzez siermiężny 19-wieczny kapitalizm, socjalizm, aż po nowy kapitalizm, ten obecny, prawie taki jak w reszcie cywilizowanego świata. Niech tylko jakieś działania rządu, lub ich brak, odczujemy finansowo i natychmiast nasze zainteresowanie polityką zaczyna rosnąć wykładniczo w stosunku do czasu trwania takiego kryzysu.

Wymyśliłem takie twierdzenie:

„Zainteresowanie polityką jest odwrotnie proporcjonalne do pierwotnej zasobności portfela i wprost proporcjonalne do kwadratu zmiany tejże.”

Wymyśliłem nawet wzór, ale nie zamierzam Państwa nim katować.

I tu moim zdaniem kryje się odpowiedź dlaczego pisdzielcom się udało i udaje nadal. Otóż z punktu widzenia ludzi średnio i dość zamożnych, zmiany są nieistotne. Ich system alarmowy, cum maxime, się nie włącza, a ludziom niezamożnym PIS znacząco dołożył. Ich zainteresowanie polityką gwałtownie wzrosło, tyle, że nie ma żadnego poparcia w wiedzy tych osób. Czyli – popieramy tego kto nam dał. I żadne argumenty z gatunku, że rząd nic nie daje bo nic nie ma, a tylko redystrybuuje nasze pieniądze, pozyskane poprzez podatki i inne państwowe daniny do nich nie trafi. I to w zasadzie wszystko.

PIS wywlókł z politycznego niebytu dużą grupę ludzi prostych, którzy za różne plusy są wstanie zagłosować na samego diabła.Do tego ta część społeczeństwa która od zawsze lgnęła do PIS, Bóg i Rydzyk raczy wiedzieć dlaczego i mamy elektorat PIS-u na poziomie 40%. Tymczasem po drugiej stronie mamy pluralistyczną, (czytaj; niezdolną do zaawansowanych form współdziałania) opozycje plus pogrążoną w politycznym marazmie grupę inteligentów.

Teraz wystarczy żeby PIS sprytnie balansował pomiędzy „dokładaniem” swoim poplecznikom, a zapewnianiem względnej stabilności swoim potencjalnym przeciwnikom i może rządzić do końca świata i jeszcze o jeden dzień dłużej. (Przepraszam Jurka Owsiaka za użycie tego zdania w takim kontekście.)

To przejdźmy teraz do atomu.

Piąty odcinek (doskonałego skąd inąd filmu „Czarnobyl”). Profesor Legasow przed sądem objaśnia działanie reaktora atomowego. Po kolei wymienia elementy atomowej układanki odpowiedzialnej za funkcjonowanie reaktora. Część z nich powoduje zwiększenie reaktywności paliwa w rdzeniu, a część tę reakcję spowalnia. Ludzie muszą tylko kontrolować równowagę. Swój wywód kończy frazą...

„To jest niewidzialny taniec, który zasila miasta, bez płomieni ani dymu. I jest piękny… gdy wszystko jest w normie”

I to proszę Państwa jest odpowiedź na pytanie jakim cudem PIS utrzymuje się przy władzy. Oni po prostu utrzymują równowagę pomiędzy tym co zabierają jednym, a "dają" drugim. Do tego tak jak w reaktorze atomowym powstaje energia, tak rządzenie generuje pieniądze (i nie mówię tu o ochłapach rzucanych maluczkim) te pieniądze zasilają PIS. Jak to już oddzielna historia.

I proszę Państwa tak długo jak długo PIS utrzyma tę równowagę, tak długo będzie rządził. Pytanie tylko brzmi, jak długo mu się uda, i jak wielka będzie katastrofa, kiedy wreszcie ktoś popełni zasadniczy błąd, lub okaże się, że równowagi utrzymać się nie da.

Kiedy tekst był już napisany, pewna moja znajoma powiedziała po przeczytaniu:

"No dobrze, to jest diagnoza. Napisz jeszcze jakie jest konieczne leczenie."

Otóż w tym przypadku nie ma prostej terapii. Ale jeśli się chce wysadzić w powietrze reaktor atomowy to trzeba go za wszelką cenę zdestabilizować.

[CC] Jacek Wojciechowski

Atomowy koniec PIS-u

Jeśli masz już dość, odmieniania słowa koronawirus przez wszystkie możliwe przypadki. Masz dość, cominutowych informacji na temat kolejnych przypadków zarażenia od Japonii po Portugalię, to to jest właśnie tekst dla Ciebie. Jeśli nie możesz już bez koranawirusa żyć to sobie odpuść.

Ponieważ tekst ten ma się w założeniu ukazać na stronie „Wyborczej Kuźni” to cóż…

„Noblesse oblige”

… będzie o polityce i wyborach...

Czy ktoś z Państwa zastanowił się kiedyś na ile ważna w jego życiu jest polityka, a na ile jest ona ważna w życiu społeczeństwa jako całości?

Obawiam się, że większość z nas tak na co dzień ma politykę w …. Zaczynamy się nią zajmować dopiero wtedy jak zacznie nam załazić za skórę , kiedy rząd przepchnie jakąś ustawę, która nam zawadza, lub odwrotnie przepchnąć nie chce takiej, która by nam życie w jakiś sposób uprościła. Przy czym rzadko się zastanawiamy czy z punktu widzenia całego społeczeństwa jest ona potrzebna czy nie. Poczujemy się urażeni jak jakaś chora z nienawiści niedojda mieniąca się „wybitnym politykiem” sklasyfikuje nas jako „gorszy sort”, albo powie, że „wtedy byliśmy po tej stronie co ZOMO”. Nawsadzamy mu wtedy we własnym gronie ile wlezie, po czym przechodzimy nad tym do porządku dziennego, ale najbardziej zaczynamy się interesować polityką kiedy uruchamia się system alarmowy w naszym portfelu.

Jest to najbardziej czuły indykator poprawności politycznej w jaki zostaliśmy wyposażenie przez lata ewolucji ekonomicznej od feudalizmu poprzez siermiężny 19-wieczny kapitalizm, socjalizm, aż po nowy kapitalizm, ten obecny, prawie taki jak w reszcie cywilizowanego świata. Niech tylko jakieś działania rządu, lub ich brak, odczujemy finansowo i natychmiast nasze zainteresowanie polityką zaczyna rosnąć wykładniczo w stosunku do czasu trwania takiego kryzysu.

Wymyśliłem takie twierdzenie:

„Zainteresowanie polityką jest odwrotnie proporcjonalne do pierwotnej zasobności portfela i wprost proporcjonalne do kwadratu zmiany tejże.”

Wymyśliłem nawet wzór, ale nie zamierzam Państwa nim katować.

I tu moim zdaniem kryje się odpowiedź dlaczego pisdzielcom się udało i udaje nadal. Otóż z punktu widzenia ludzi średnio i dość zamożnych, zmiany są nieistotne. Ich system alarmowy, cum maxime, się nie włącza, a ludziom niezamożnym PIS znacząco dołożył. Ich zainteresowanie polityką gwałtownie wzrosło, tyle, że nie ma żadnego poparcia w wiedzy tych osób. Czyli – popieramy tego kto nam dał. I żadne argumenty z gatunku, że rząd nic nie daje bo nic nie ma, a tylko redystrybuuje nasze pieniądze, pozyskane poprzez podatki i inne państwowe daniny do nich nie trafi. I to w zasadzie wszystko.

PIS wywlókł z politycznego niebytu dużą grupę ludzi prostych, którzy za różne plusy są wstanie zagłosować na samego diabła.Do tego ta część społeczeństwa która od zawsze lgnęła do PIS, Bóg i Rydzyk raczy wiedzieć dlaczego i mamy elektorat PIS-u na poziomie 40%. Tymczasem po drugiej stronie mamy pluralistyczną, (czytaj; niezdolną do zaawansowanych form współdziałania) opozycje plus pogrążoną w politycznym marazmie grupę inteligentów.

Teraz wystarczy żeby PIS sprytnie balansował pomiędzy „dokładaniem” swoim poplecznikom, a zapewnianiem względnej stabilności swoim potencjalnym przeciwnikom i może rządzić do końca świata i jeszcze o jeden dzień dłużej. (Przepraszam Jurka Owsiaka za użycie tego zdania w takim kontekście.)

To przejdźmy teraz do atomu.

Piąty odcinek (doskonałego skąd inąd filmu „Czarnobyl”). Profesor Legasow przed sądem objaśnia działanie reaktora atomowego. Po kolei wymienia elementy atomowej układanki odpowiedzialnej za funkcjonowanie reaktora. Część z nich powoduje zwiększenie reaktywności paliwa w rdzeniu, a część tę reakcję spowalnia. Ludzie muszą tylko kontrolować równowagę. Swój wywód kończy frazą...

„To jest niewidzialny taniec, który zasila miasta, bez płomieni ani dymu. I jest piękny… gdy wszystko jest w normie”

I to proszę Państwa jest odpowiedź na pytanie jakim cudem PIS utrzymuje się przy władzy. Oni po prostu utrzymują równowagę pomiędzy tym co zabierają jednym, a "dają" drugim. Do tego tak jak w reaktorze atomowym powstaje energia, tak rządzenie generuje pieniądze (i nie mówię tu o ochłapach rzucanych maluczkim) te pieniądze zasilają PIS. Jak to już oddzielna historia.

I proszę Państwa tak długo jak długo PIS utrzyma tę równowagę, tak długo będzie rządził. Pytanie tylko brzmi, jak długo mu się uda, i jak wielka będzie katastrofa, kiedy wreszcie ktoś popełni zasadniczy błąd, lub okaże się, że równowagi utrzymać się nie da.

Kiedy tekst był już napisany, pewna moja znajoma powiedziała po przeczytaniu:

"No dobrze, to jest diagnoza. Napisz jeszcze jakie jest konieczne leczenie."

Otóż w tym przypadku nie ma prostej terapii. Ale jeśli się chce wysadzić w powietrze reaktor atomowy to trzeba go za wszelką cenę zdestabilizować.

[CC] Jacek Wojciechowski
(256)

Pobierz PDF Wydrukuj