Czy koronawirus okaże się członkiem PIS?

  Zanim przejdę do naszego milusińskiego COVID-19, parę słów na inne tematy, i te już wcześniej zaczęte, i całkiem nowe.

Tym razem trafiłem bezbłędnie. „Główka” przy zmianach we władzach TVPIS został wydymany jeszcze szybciej, niż myślałem. Nawet nie zdążył się rozebrać, biedak… Nie tylko nikt już nie mówi o powoływaniu w miejsce „Kurwskiego” kogoś z otoczenia ”główki” i przez niego namaszczonego, ale jeszcze „główka”, w ciągu zaledwie 24h, stracił swoje dotychczasowe przyczółki na Woronicza. „Kurwskiego” zastąpił, na razie jako p.o. prezesa, Maciej Łopiński. Taki typowy „przynieś-podaj-gęby nie otwieraj”. A tak na wszelki wypadek dostał na doradcę… właśnie „Kurwskiego”. Ciekawe, czy nowy "doradca" będzie w ogóle musiał wynosić swoje manele z gabinetu prezesa. I czy jako „doradca” nie będzie przypadkiem nadal zarabiać tyle, ile dotychczas zarabiał jako prezes TVPIS. Czyli 40.000 zł miesięcznie. Dostanie w każdym razie 9-miesięczną odprawę w wys. 330.000 zł, choć nawet przez 1 dzień nie będzie bezrobotny! Choć chyba nie jest kotem, to jednak zawsze nie tylko ląduje na 4 łapy, ale jeszcze w dodatku na miękką poduszkę. Chyba nie takiego finału jeszcze tydzień temu spodziewał się „główka”…

To nie koniec jego kłopotów. Wybór nowego prezesa niemal na pewno nastąpi dopiero po majowych wyborach. Bo skoro „Kurwski” nie opuszcza siedziby TVPIS, to po co się spieszyć? Żadna z partyjnych frakcji nie była zapewne przygotowana na taki zwrot akcji i żadna nie jest gotowa do batalii o stołek prezesa i wpływy w nowym zarządzie. W którym to zarządzie, na wniosek właśnie „Kurwskiego”, zawieszono na 3 miesiące opisywaną przeze mnie 2 dni temu PIS-dówkę Marzenę Paczuską, jedyną wtyczkę „główki” we władzach TVPIS. Powodem zawieszenia są zarzuty, jakie w stosunku do niej sformułowali „Kurwski” i jego przydupas Matyszkiewicz. Zarzuty dość kuriozalne. Że wstrzymywała się w trakcie głosowania uchwał zarządu(?!), a jak już głosowała, to "w sposób nieprzemyślany i bez zrozumienia treści uchwał"(?!). Znaczy się debilka… W dodatku demonstrująca „brak kompetencji menadżerskich”. No i pomyślcie sami! Gdyby nie „główka” i jego żądanie dymisji „Kurwskiego” nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli!

Ale w donosie „Kurwskiego” jest jeszcze jeden zarzut, dużo poważniejszy, bo „polityczny”. I przez to właśnie także dla nas dość istotny. Paczuska została przedstawiona jako osoba „obnosząca się ze swoimi doskonałymi relacjami z Kancelarią Prezydenta”. "Zaangażowała się w intrygi i dezinformowanie Głowy Państwa oraz otoczenia Prezydenta co do sposobu przedstawiania Prezydenta na antenach TVP. Doprowadziła w ten sposób do bardzo poważnego kryzysu w otoczeniu instytucjonalnym i legislacyjnym mediów publicznych, zagrażającego utratą finansowania publicznego, tj. najbardziej żywotnych interesów Spółki". To, że „Kurwski”, Matyszkiewicz i Łopiński jedzą z misek stojących w ogrodzie willi na Żoliborzu, naganne oczywiście nie jest…. Wiecie, co to wszystko oznacza? Już otwartą wojnę. A Paczuska jest pierwszym trupem, będącym efektem walki buldogów pod dywanem.

Ale to nadal nie koniec kłopotów „główki”. Bo jest jeszcze jego niezawodna szefowa sztabu. Na Turczynowicz-Kieryłło zawsze może liczyć. Ciekawe, kto mu ją naraił… Podobno Gowin. Miała ocieplać wizerunek „główki”, być antidotum lub przeciwwagą dla babochłopa Szydłowej, wyglądającej jak, wykonujące 500% normy, przodownice czynu partyjnego w czasach stalinowskich. Z ocieplania, jak na razie, nic nie wychodzi. Przeciwnie, pani Jola działa jak ciekły azot na relacje „główki” z Nowogrodzką. „GW” wygrzebała gdzieś próbkę jej radosnej twórczości sprzed 3 lat, spłodzoną wraz z małżonkiem. Wtedy jeszcze oboje byli antyPISowscy i wspierali KOD. Czyli mamy kolejne "kałuże". Pewnie większość z Was już to czytała, ale jednak pozwolę sobie zamieścić ten fragment ich „Ballady Milanowskiej”, dotyczący „Polaka Tysiąclecia” i „Zbawcy Narodu” zarazem.

„Różne stosują triki Króliki
by zmieść Kaczora z polityki
W kodzie serce całe oddają
by dzielnie walczyć z pisowską zgrają
W necie szaleją, posty wpisują
Demolki państwa nie darują
W Polsce tradycję chciały zmieniać
by w przeddzień święta dziękczynienia nie poszukiwać więcej indora
tylko do pieca wsadzić Kaczora
Nieważne, w jabłkach, czy w buraczkach Po takim daniu zawsze jest …
I nie dasz rady zjeść już deseru
na który liczy głupio tak wielu
W ten sposób naród by się obudził
a Kaczor przestał ogłupiać ludzi".

Przepraszam bardzo, ale musiałem sobie zrobić przerwę. Bo mnie znów jakaś śmiechowa głupawka dopadła. Co czytam ten tekst, to oczyma wyobraźni widzę wielkie jak 5-złotówki gały „główki”, gdy pierwszy raz go zobaczył… A mina Kaczyńskiego? W przeszłości wiele razy zatajano przed nim różne nieprzyjemne lub kłopotliwe dla partii fakty, choćby medialne doniesienia o aferach i kompromitacjach jego podwładnych. Ale tym razem „główka” ma tylu wrogów w najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego, że trudno przypuszczać, aby nie znalazło się choć kilku usłużnych donosicieli.… Co karzeł zrobi z tymi rewelacjami, to już inna sprawa. Z pewnością nie przyczynią się one do złagodzenia konfliktu na linii Pałac-Nowogrodzka.

Zmiany kadrowe na Woronicza, przyznanie PIS-owi przez PIS miliardów naszych pieniędzy i kolejne fakty z życiorysu "kałuży II" za kilka dni znikną z czołówek mediów. Wojna w obozie władzy będzie trwać w najlepsze, trup się będzie ścielić, tylko że my nic już o tym nie będziemy wiedzieć. Zresztą już od kilku dni doniesienia mediów są całkowicie zdominowane przez koronawirusa. I tak będzie jeszcze długo.

EPIDEMIA. Tu PIS chyba miało szczęście. Zresztą oni, pod tym względem, mają szczęście od 4 lat. Co wybucha afera lub skandal dla ich wizerunku bardzo niekorzystne, to szybko pojawia się jakiś inny temat, które je "przykrywa". Jeśli chodzi tylko o kampanię wyborczą, to wydaje się, że COVID-19 spadł im jak manna z nieba. Ale może też stać się grabarzem rządów PIS-u. Od dawna twierdzę, że staliśmy sie państwem kompletnie nieobliczalnym, z równie nieobliczalnym suwerenem. I teraz na tą dotychczasową naszą nieobliczalność nałożył się dodatkowo nieobliczalny wirus. Poświęcę mu (oraz jego skutkom politycznym) zapewne następny tekst, więc teraz króciutko.

Dziś wydaje się, że PIS może bardzo skorzystać na koronawirusie. Na pewno skorzysta, jeśli uda mu się powstrzymać lawinowy wzrost liczby zarażonych, no i ofiar śmiertelnych. Rząd dostanie wtedy do ręki potężny argument propagandowy. Oto państwo PIS-u zdało egzamin, poradziło sobie z epidemią, z którą nie poradzili sobie Niemcy, Włosi lub Francuzi! Kolejny dowód na słuszność polityki PIS-u i skuteczność działań rządu. A "główka" będzie siebie przedstawiać jako głównego koordynatora lub przywódcę walki z chorobą. A jeszcze dodatkowo COVID-19 staje się dla PIS-u swoistym wentylem bezpieczeństwa. Jeśli sondaże będą niekorzystne, zawsze można będzie starać się przesunąć termin wyborów. Nie potrzeba do tego tysięcy zarażonych i setek zgonów. Wystarczy, że w jednym województwie epidemia przybierze duże rozmiary.

Na razie celem rządu (i chyba także jedyną nadzieją) jest powstrzymanie wirusa na naszych granicach. Bo gdy on już się wleje do nas szerokim strumieniem, to bardzo szybko okaże, że w tym państwie nie funkcjonuje dosłownie nic, co mogłoby powstrzymać kataklizm. Przede wszystkim nie ma już właściwie służby zdrowia. W Polsce brakuje obecnie 90.000 lekarzy! Dopóki nie ma epidemii, PIS-dzielcy mogą nam wciskać brednie, że jesteśmy doskonale przygotowani na jej nadejście. Ale gdy epidemia się pojawi, wyjdzie na jaw, że np. na Dolnym Śląsku jest zaledwie 20 lekarzy specjalistów od chorób zakaźnych i wirusologów. A powinno ich być... 300! Słownie: trzystu! Bo region ten zamieszkują 3 miliony ludzi, a standardem jest 2 takich lekarzy na 10.000 mieszkańców. A w wielu województwach sytuacja jest znacznie gorsza.

W czasach konfliktów zbrojnych, w warunkach frontowych, nikogo nie dziwi przyjęcie porodu przez stomatologa lub odcinanie rannym kończyn przez pediatrę. Ale Polska nie tylko nie jest dziś w stanie wojny, ale podobno stanowi przykład państwa świetnie funkcjonującego pod rządami PIS-u. Gdy więc w jakimś szpitalu np. 500 zarażonych pacjentów znajdzie się po opieką raptem 1 lekarza, w dodatku pediatry lub okulisty, nie mającego do dyspozycji nawet maseczki, gogli i kombinezonu, prawda o ruinie naszego państwa stanie się dla wszystkich oczywista.

[CC] Olga Mazur

Czy koronawirus okaże się członkiem PIS?

Zanim przejdę do naszego milusińskiego COVID-19, parę słów na inne tematy, i te już wcześniej zaczęte, i całkiem nowe.

Tym razem trafiłem bezbłędnie. „Główka” przy zmianach we władzach TVPIS został wydymany jeszcze szybciej, niż myślałem. Nawet nie zdążył się rozebrać, biedak… Nie tylko nikt już nie mówi o powoływaniu w miejsce „Kurwskiego” kogoś z otoczenia ”główki” i przez niego namaszczonego, ale jeszcze „główka”, w ciągu zaledwie 24h, stracił swoje dotychczasowe przyczółki na Woronicza. „Kurwskiego” zastąpił, na razie jako p.o. prezesa, Maciej Łopiński. Taki typowy „przynieś-podaj-gęby nie otwieraj”. A tak na wszelki wypadek dostał na doradcę… właśnie „Kurwskiego”. Ciekawe, czy nowy "doradca" będzie w ogóle musiał wynosić swoje manele z gabinetu prezesa. I czy jako „doradca” nie będzie przypadkiem nadal zarabiać tyle, ile dotychczas zarabiał jako prezes TVPIS. Czyli 40.000 zł miesięcznie. Dostanie w każdym razie 9-miesięczną odprawę w wys. 330.000 zł, choć nawet przez 1 dzień nie będzie bezrobotny! Choć chyba nie jest kotem, to jednak zawsze nie tylko ląduje na 4 łapy, ale jeszcze w dodatku na miękką poduszkę. Chyba nie takiego finału jeszcze tydzień temu spodziewał się „główka”…

To nie koniec jego kłopotów. Wybór nowego prezesa niemal na pewno nastąpi dopiero po majowych wyborach. Bo skoro „Kurwski” nie opuszcza siedziby TVPIS, to po co się spieszyć? Żadna z partyjnych frakcji nie była zapewne przygotowana na taki zwrot akcji i żadna nie jest gotowa do batalii o stołek prezesa i wpływy w nowym zarządzie. W którym to zarządzie, na wniosek właśnie „Kurwskiego”, zawieszono na 3 miesiące opisywaną przeze mnie 2 dni temu PIS-dówkę Marzenę Paczuską, jedyną wtyczkę „główki” we władzach TVPIS. Powodem zawieszenia są zarzuty, jakie w stosunku do niej sformułowali „Kurwski” i jego przydupas Matyszkiewicz. Zarzuty dość kuriozalne. Że wstrzymywała się w trakcie głosowania uchwał zarządu(?!), a jak już głosowała, to "w sposób nieprzemyślany i bez zrozumienia treści uchwał"(?!). Znaczy się debilka… W dodatku demonstrująca „brak kompetencji menadżerskich”. No i pomyślcie sami! Gdyby nie „główka” i jego żądanie dymisji „Kurwskiego” nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli!

Ale w donosie „Kurwskiego” jest jeszcze jeden zarzut, dużo poważniejszy, bo „polityczny”. I przez to właśnie także dla nas dość istotny. Paczuska została przedstawiona jako osoba „obnosząca się ze swoimi doskonałymi relacjami z Kancelarią Prezydenta”. "Zaangażowała się w intrygi i dezinformowanie Głowy Państwa oraz otoczenia Prezydenta co do sposobu przedstawiania Prezydenta na antenach TVP. Doprowadziła w ten sposób do bardzo poważnego kryzysu w otoczeniu instytucjonalnym i legislacyjnym mediów publicznych, zagrażającego utratą finansowania publicznego, tj. najbardziej żywotnych interesów Spółki". To, że „Kurwski”, Matyszkiewicz i Łopiński jedzą z misek stojących w ogrodzie willi na Żoliborzu, naganne oczywiście nie jest…. Wiecie, co to wszystko oznacza? Już otwartą wojnę. A Paczuska jest pierwszym trupem, będącym efektem walki buldogów pod dywanem.

Ale to nadal nie koniec kłopotów „główki”. Bo jest jeszcze jego niezawodna szefowa sztabu. Na Turczynowicz-Kieryłło zawsze może liczyć. Ciekawe, kto mu ją naraił… Podobno Gowin. Miała ocieplać wizerunek „główki”, być antidotum lub przeciwwagą dla babochłopa Szydłowej, wyglądającej jak, wykonujące 500% normy, przodownice czynu partyjnego w czasach stalinowskich. Z ocieplania, jak na razie, nic nie wychodzi. Przeciwnie, pani Jola działa jak ciekły azot na relacje „główki” z Nowogrodzką. „GW” wygrzebała gdzieś próbkę jej radosnej twórczości sprzed 3 lat, spłodzoną wraz z małżonkiem. Wtedy jeszcze oboje byli antyPISowscy i wspierali KOD. Czyli mamy kolejne "kałuże". Pewnie większość z Was już to czytała, ale jednak pozwolę sobie zamieścić ten fragment ich „Ballady Milanowskiej”, dotyczący „Polaka Tysiąclecia” i „Zbawcy Narodu” zarazem.

„Różne stosują triki Króliki
by zmieść Kaczora z polityki
W kodzie serce całe oddają
by dzielnie walczyć z pisowską zgrają
W necie szaleją, posty wpisują
Demolki państwa nie darują
W Polsce tradycję chciały zmieniać
by w przeddzień święta dziękczynienia nie poszukiwać więcej indora
tylko do pieca wsadzić Kaczora
Nieważne, w jabłkach, czy w buraczkach Po takim daniu zawsze jest …
I nie dasz rady zjeść już deseru
na który liczy głupio tak wielu
W ten sposób naród by się obudził
a Kaczor przestał ogłupiać ludzi".

Przepraszam bardzo, ale musiałem sobie zrobić przerwę. Bo mnie znów jakaś śmiechowa głupawka dopadła. Co czytam ten tekst, to oczyma wyobraźni widzę wielkie jak 5-złotówki gały „główki”, gdy pierwszy raz go zobaczył… A mina Kaczyńskiego? W przeszłości wiele razy zatajano przed nim różne nieprzyjemne lub kłopotliwe dla partii fakty, choćby medialne doniesienia o aferach i kompromitacjach jego podwładnych. Ale tym razem „główka” ma tylu wrogów w najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego, że trudno przypuszczać, aby nie znalazło się choć kilku usłużnych donosicieli.… Co karzeł zrobi z tymi rewelacjami, to już inna sprawa. Z pewnością nie przyczynią się one do złagodzenia konfliktu na linii Pałac-Nowogrodzka.

Zmiany kadrowe na Woronicza, przyznanie PIS-owi przez PIS miliardów naszych pieniędzy i kolejne fakty z życiorysu "kałuży II" za kilka dni znikną z czołówek mediów. Wojna w obozie władzy będzie trwać w najlepsze, trup się będzie ścielić, tylko że my nic już o tym nie będziemy wiedzieć. Zresztą już od kilku dni doniesienia mediów są całkowicie zdominowane przez koronawirusa. I tak będzie jeszcze długo.

EPIDEMIA. Tu PIS chyba miało szczęście. Zresztą oni, pod tym względem, mają szczęście od 4 lat. Co wybucha afera lub skandal dla ich wizerunku bardzo niekorzystne, to szybko pojawia się jakiś inny temat, które je "przykrywa". Jeśli chodzi tylko o kampanię wyborczą, to wydaje się, że COVID-19 spadł im jak manna z nieba. Ale może też stać się grabarzem rządów PIS-u. Od dawna twierdzę, że staliśmy sie państwem kompletnie nieobliczalnym, z równie nieobliczalnym suwerenem. I teraz na tą dotychczasową naszą nieobliczalność nałożył się dodatkowo nieobliczalny wirus. Poświęcę mu (oraz jego skutkom politycznym) zapewne następny tekst, więc teraz króciutko.

Dziś wydaje się, że PIS może bardzo skorzystać na koronawirusie. Na pewno skorzysta, jeśli uda mu się powstrzymać lawinowy wzrost liczby zarażonych, no i ofiar śmiertelnych. Rząd dostanie wtedy do ręki potężny argument propagandowy. Oto państwo PIS-u zdało egzamin, poradziło sobie z epidemią, z którą nie poradzili sobie Niemcy, Włosi lub Francuzi! Kolejny dowód na słuszność polityki PIS-u i skuteczność działań rządu. A "główka" będzie siebie przedstawiać jako głównego koordynatora lub przywódcę walki z chorobą. A jeszcze dodatkowo COVID-19 staje się dla PIS-u swoistym wentylem bezpieczeństwa. Jeśli sondaże będą niekorzystne, zawsze można będzie starać się przesunąć termin wyborów. Nie potrzeba do tego tysięcy zarażonych i setek zgonów. Wystarczy, że w jednym województwie epidemia przybierze duże rozmiary.

Na razie celem rządu (i chyba także jedyną nadzieją) jest powstrzymanie wirusa na naszych granicach. Bo gdy on już się wleje do nas szerokim strumieniem, to bardzo szybko okaże, że w tym państwie nie funkcjonuje dosłownie nic, co mogłoby powstrzymać kataklizm. Przede wszystkim nie ma już właściwie służby zdrowia. W Polsce brakuje obecnie 90.000 lekarzy! Dopóki nie ma epidemii, PIS-dzielcy mogą nam wciskać brednie, że jesteśmy doskonale przygotowani na jej nadejście. Ale gdy epidemia się pojawi, wyjdzie na jaw, że np. na Dolnym Śląsku jest zaledwie 20 lekarzy specjalistów od chorób zakaźnych i wirusologów. A powinno ich być... 300! Słownie: trzystu! Bo region ten zamieszkują 3 miliony ludzi, a standardem jest 2 takich lekarzy na 10.000 mieszkańców. A w wielu województwach sytuacja jest znacznie gorsza.

W czasach konfliktów zbrojnych, w warunkach frontowych, nikogo nie dziwi przyjęcie porodu przez stomatologa lub odcinanie rannym kończyn przez pediatrę. Ale Polska nie tylko nie jest dziś w stanie wojny, ale podobno stanowi przykład państwa świetnie funkcjonującego pod rządami PIS-u. Gdy więc w jakimś szpitalu np. 500 zarażonych pacjentów znajdzie się po opieką raptem 1 lekarza, w dodatku pediatry lub okulisty, nie mającego do dyspozycji nawet maseczki, gogli i kombinezonu, prawda o ruinie naszego państwa stanie się dla wszystkich oczywista.

[CC] Olga Mazur
(252)

Pobierz PDF Wydrukuj