W tej wojnie nikt nie bierze jeńców

  Miałem nie pisać o „wojnie gangów”, co to tej wojny podobno nie ma. Zdaniem oczywiście samych gangsterów. Miałem o niej nie pisać bo, po pierwsze, prawie wszyscy o niej właśnie teraz piszą. Po drugie dlatego, że za mało wiem o kulisach tej wojny, co to jej niby nie ma. A nie lubię bawić się jednocześnie w zgaduj-zgadulę i „ciepło- zimno”. Nie jest trudno naPISać stek bzdur, sensacyjnych hipotez i domysłów, które po miesiącu samemu trzeba będzie dementować i posypywać głowę popiołem. A ja nienawidzę mylić się i przegrywać, także jeśli chodzi trafność moich prognoz politycznych. Jeśli mam być dla Was wiarygodny, to nie mogę zachowywać się tak, jak ten psychol Macierewicz. Ale jednak zmieniłem zdanie co do tematu tego posta. Dziś będzie o  „wojnie gangów”. Napiszę to, co wiem…

Wiem, że właściwie nie mamy już państwa. Bo z prawdziwego państwa pozostały nam już chyba tylko granice, godło, flaga i hymn. Instytucji, których istnienie decyduje w prawidłowym funkcjonowaniu państwa, właściwie już nie mamy. Nie wystarczy na jakimś gmachu zawiesić szyld „Prokuratura Generalna” lub „Trybunał Konstytucyjny”, by móc twierdzić, że te instytucje istnieją i działają dla dobra państwa oraz jego obywateli. Tak jak nie wystarczy, że rządzący powiedzą narodowi „Polska jest krajem praworządnym”, żeby uznać, iż rządy prawa są rzeczywiście faktem.

Tyle, że to my, Polacy, nie mamy państwa! Bo PIS swoje „państwo” ma. Wiele miesięcy temu napisałem tekst „PAŃSTWO PRZESTĘPCZE…”. Ale nawet w nim nie przewidywałem takich cudów, jakich świadkami dziś jesteśmy. To, co się w tej chwili u nas dzieje, daleko wykracza poza granice jakichś norm ustrojowych, prawnych lub choćby zdrowego rozsądku. No bo jak nazwać sytuację, w której spośród 10 najważniejszych postaci w kraju, dysponujących największą władzą i decydujących o losach milionów współobywateli, TYLKO JEDNA NIE JEST PRZESTĘPCĄ?!

Prędzej uwierzę w latające świnie lub uczciwość Jacka Sasina, niż w to, że nalot CBA na ponad 20 „banasiowych” lokali miał na celu wyłącznie zdobycie dokumentów dotyczących jego przekrętów lub kłamstw w oświadczeniach majątkowych! Dla PIS-owców nawet kradzież milionów naszych pieniędzy nie jest żadnym przestępstwem, oczywiście wtedy, gdy kradnącym jest jeden z nich. Senator Bierecki i właśnie Sasin są na to niezbitym dowodem. Podobnie jak były już PIS-owski senator Kogut, na którego również PIS-owska przecież CBA miała całą szafę „papierów”, a jednak jego partyjni koledzy z Senatu nie zgodzili się na uchylenie mu immunitetu.

Więc między bajki można włożyć tłumaczenia, że chodzi o jakieś głupie kilkaset tysięcy złotych dochodu, rzekomo zatajone przez Banasia. Banaś ma na sumieniu niejedno przestępstwo, ale to najcięższe, jakie popełnił, nie ma żadnego związku z pieniędzmi! Chodzi bowiem o jego odmowę podania się do dymisji 3 miesiące temu, gdy zażądał tego Kaczyński. Gdyby poszedł wówczas w ślady UB-eckiej mendy Kujdy (byłego szefa NFOŚiGW), stulił po sobie uszy i złożył rezygnację, dziś miałby święty spokój i żyłby sobie jak „Banaś w maśle”. Jego bliscy też. Nie zrezygnował jednak, dziś zaś nie boi się otwartej wojny z własną, nadal przecież potężną partią. A to świadczy o tym, że Banaś ma naprawdę spore jaja. Zresztą, przestępcy tak łatwo nie pękają. Zaś Nowogrodzka kompletnie go nie doceniła.

Jeden z tych inteligentniejszych PIS-dzielców, Adam Bielan, w trwającej ok. 10 minut wypowiedzi, chyba z 5 razy zdążył podkreślić, że obecna totalna zadyma wśród państwowych służb nie jest żadną „wojną gangów”, a tylko świadectwem, że w państwie rządzonym przez jego partię nie ma „świętych krów”. Czyli totalną kompromitację Bielan próbuje przekuć w… zasługę rządzących! Czyżby domagał się od nas słów uznania i podziękowań??? To już tradycyjna linia obrony bandytów z PIS-u, wypracowana jeszcze w czasach „afery gruntowej”. Czyli 13 lat temu. Bielan nie wspomniał oczywiście o tym, kto agenta Tomka i Banasia zrobił tymi „krowami” przy korycie. I kto przez lata przyzwalał na ich przestępstwa oraz je tuszował. Tak jak w 2007r. PIS-owcy „zapominali”, że to właśnie z ich ugrupowania wywodzili się członkowie „przestępczego układu”, szef MSW Kaczmarek i szef Policji Kornatowski. Czyli zasada jest prosta. Spośród własnych działaczy robi się 1000 „świętych krów”, potem kilka z nich, te które z jakichś powodów podpadły partyjnej górze, przy dużym rozgłosie medialnym spektakularnie odsuwa się od tego koryta. I przedstawia się to jako dowód na prawidłowe funkcjonowanie państwa i jego organów oraz brak zgody rządzących na istnienie „świętych krów”. Powiecie, że to idiotyzm, szczyt zakłamania, obłudy i hipokryzji? Kłamstwo i obłuda tak. Ale wcale nie idiotyzm! Bo to nie my mamy w te kłamstwa uwierzyć… Bielan mówił bowiem wyłącznie do elektoratu PIS-u! I większość tego elektoratu mu uwierzy.

Kto najwięcej korzysta na tej całej awanturze? Przewrotnie powiem, że Zbigniew Ziobro i… Polska. Tylko pozornie to dysonans. Polska i Polacy dlatego, że powstających właśnie olbrzymich szkód wizerunkowych Nowogrodzka nie naprawi już nigdy. Nie zdąży. Zabraknie im na to pieniędzy w budżecie. Nie stać ich już na kolejne wielkie transfery społeczne, które mogłyby znów przyciągnąć do nich tych wyborców, którzy dziś z przerażeniem patrzą na to, co się dzieje. A wszystko to, co jest złe dla PIS-u, jest automatycznie bardzo dobre dla Polski. O czym nie muszę Was chyba przekonywać.

PIS i „głowa państwa” są od 2 miesięcy w permanentnej, momentami rozpaczliwej defensywie. Na wszystkich praktycznie frontach. Ale za to Ziobro jest w permanentnej ofensywie. Postawił wszystko na ciągły atak i przeprowadza jedną szarżę za drugą. Gdyby nie był takim sk… i jednocześnie tłukiem, mógłby stać się politykiem naprawdę sporego kalibru, przynajmniej pod względem skuteczności działania. W każdym razie od zeszłego roku wciąż idzie naprzód i zdobywa kolejne okopy Nowogrodzkiej. Widać to szczególnie, gdy się prześledzi „trzęsienie ziemi” na szczytach służb podległych Kamińskiemu. Pogonowski, szef największej służby czyli ABW - na aucie. Jako ciekawostkę powiem Wam, że w ciągu 1,5 roku zaliczył on 19 awansów, od kaprala do pułkownika! Czyli 19 razy złamano zapisy ustawy o ABW, które wyraźnie określają, jaki czas musi upłynąć pomiędzy kolejnymi awansami. Szef CBA Bejda - na aucie. Kto zajął ich miejsce? Ludzie Ziobry. A w państwie policyjnym, jakim się staliśmy, to są stanowiska najważniejsze, dające realniejszą władzę, niż funkcje ministrów ważnych resortów. Jestem przekonany, że Kamiński współdziała tu z Ziobro. Ich sojusz, wymierzony oczywiście głównie w Cepa, był aż nadto widoczny już w zeszłym roku. A teraz obaj bardzo uważnie przyglądają się stanowi zdrowia Kaczyńskiego.

Dlaczego Prezes pozwala im na to? Bo jest już słaby. Moim zdaniem Kaczyński nie ma już ani sił, ani chęci, aby kopać się z koniem, któremu zresztą sam dał straszną władzę w państwie. Bo to Ziobro i Kamiński są teraz koniem. Mającym w dodatku całą górę dowodów na niezliczone przestępstwa i ciemne sprawki swojego Wodza. Kilka tygodni temu posprzeczałem się z jednym gościem, który twierdził, że Kaczyński nadal jest wszechmocnym dyktatorem. Nie zgadzam się z tą opinią. Moim zdaniem za rok nie będzie już prezesem PIS-u, chyba że honorowym. Mam zresztą nadzieję, że za rok Kaczyński będzie już tylko pokarmem dla robaków.

A ciągu ostatnich miesięcy tylko raz ta ofensywa i dominacja Ziobry były zagrożone. W chwili, gdy Banaś podjął decyzje o kontroli w podlegającym mu ministerstwie sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej. Więc błyskawicznie Ziobro zarządził działania odwetowe.To zagrożenie nadal zresztą istnieje, bo Banaś nie odpuści. Tylko, że szanse w tym starciu gigantów nie są równe. Banaś ma olbrzymią władzę w państwie i nienawidzi Ziobry jak zarazy. Ale, po pierwsze, nie może liczyć na żadne wsparcie ze strony PIS-u, który przecież chce się go pozbyć. A po drugie zakres władzy szefa NIK jest jednak nieco złudny. Izba nie ma bowiem kompetencji „oskarżycielskich” lub „sądowniczych”! Sporządzają raport pokontrolny i, choćby był najbardziej miażdżący dla kontrolowanego, jej rola oraz władza się kończą. Raport może co najwyżej trafić do prokuratury lub jednej ze służb. A te całkowicie podlegają śmiertelnym wrogom Banasia. I zrobią z tym raportem to, czego będą chcieli ich szefowie. A nie to, czego chciałby Banaś i czego wymaga interes naszego państwa.

[CC] Olga Mazur

W tej wojnie nikt nie bierze jeńców

Miałem nie pisać o „wojnie gangów”, co to tej wojny podobno nie ma. Zdaniem oczywiście samych gangsterów. Miałem o niej nie pisać bo, po pierwsze, prawie wszyscy o niej właśnie teraz piszą. Po drugie dlatego, że za mało wiem o kulisach tej wojny, co to jej niby nie ma. A nie lubię bawić się jednocześnie w zgaduj-zgadulę i „ciepło-zimno”. Nie jest trudno naPISać stek bzdur, sensacyjnych hipotez i domysłów, które po miesiącu samemu trzeba będzie dementować i posypywać głowę popiołem. A ja nienawidzę mylić się i przegrywać, także jeśli chodzi trafność moich prognoz politycznych. Jeśli mam być dla Was wiarygodny, to nie mogę zachowywać się tak, jak ten psychol Macierewicz. Ale jednak zmieniłem zdanie co do tematu tego posta. Dziś będzie o „wojnie gangów”. Napiszę to, co wiem…

Wiem, że właściwie nie mamy już państwa. Bo z prawdziwego państwa pozostały nam już chyba tylko granice, godło, flaga i hymn. Instytucji, których istnienie decyduje w prawidłowym funkcjonowaniu państwa, właściwie już nie mamy. Nie wystarczy na jakimś gmachu zawiesić szyld „Prokuratura Generalna” lub „Trybunał Konstytucyjny”, by móc twierdzić, że te instytucje istnieją i działają dla dobra państwa oraz jego obywateli. Tak jak nie wystarczy, że rządzący powiedzą narodowi „Polska jest krajem praworządnym”, żeby uznać, iż rządy prawa są rzeczywiście faktem.

Tyle, że to my, Polacy, nie mamy państwa! Bo PIS swoje „państwo” ma. Wiele miesięcy temu napisałem tekst „PAŃSTWO PRZESTĘPCZE…”. Ale nawet w nim nie przewidywałem takich cudów, jakich świadkami dziś jesteśmy. To, co się w tej chwili u nas dzieje, daleko wykracza poza granice jakichś norm ustrojowych, prawnych lub choćby zdrowego rozsądku. No bo jak nazwać sytuację, w której spośród 10 najważniejszych postaci w kraju, dysponujących największą władzą i decydujących o losach milionów współobywateli, TYLKO JEDNA NIE JEST PRZESTĘPCĄ?!

Prędzej uwierzę w latające świnie lub uczciwość Jacka Sasina, niż w to, że nalot CBA na ponad 20 „banasiowych” lokali miał na celu wyłącznie zdobycie dokumentów dotyczących jego przekrętów lub kłamstw w oświadczeniach majątkowych! Dla PIS-owców nawet kradzież milionów naszych pieniędzy nie jest żadnym przestępstwem, oczywiście wtedy, gdy kradnącym jest jeden z nich. Senator Bierecki i właśnie Sasin są na to niezbitym dowodem. Podobnie jak były już PIS-owski senator Kogut, na którego również PIS-owska przecież CBA miała całą szafę „papierów”, a jednak jego partyjni koledzy z Senatu nie zgodzili się na uchylenie mu immunitetu.

Więc między bajki można włożyć tłumaczenia, że chodzi o jakieś głupie kilkaset tysięcy złotych dochodu, rzekomo zatajone przez Banasia. Banaś ma na sumieniu niejedno przestępstwo, ale to najcięższe, jakie popełnił, nie ma żadnego związku z pieniędzmi! Chodzi bowiem o jego odmowę podania się do dymisji 3 miesiące temu, gdy zażądał tego Kaczyński. Gdyby poszedł wówczas w ślady UB-eckiej mendy Kujdy (byłego szefa NFOŚiGW), stulił po sobie uszy i złożył rezygnację, dziś miałby święty spokój i żyłby sobie jak „Banaś w maśle”. Jego bliscy też. Nie zrezygnował jednak, dziś zaś nie boi się otwartej wojny z własną, nadal przecież potężną partią. A to świadczy o tym, że Banaś ma naprawdę spore jaja. Zresztą, przestępcy tak łatwo nie pękają. Zaś Nowogrodzka kompletnie go nie doceniła.

Jeden z tych inteligentniejszych PIS-dzielców, Adam Bielan, w trwającej ok. 10 minut wypowiedzi, chyba z 5 razy zdążył podkreślić, że obecna totalna zadyma wśród państwowych służb nie jest żadną „wojną gangów”, a tylko świadectwem, że w państwie rządzonym przez jego partię nie ma „świętych krów”. Czyli totalną kompromitację Bielan próbuje przekuć w… zasługę rządzących! Czyżby domagał się od nas słów uznania i podziękowań??? To już tradycyjna linia obrony bandytów z PIS-u, wypracowana jeszcze w czasach „afery gruntowej”. Czyli 13 lat temu. Bielan nie wspomniał oczywiście o tym, kto agenta Tomka i Banasia zrobił tymi „krowami” przy korycie. I kto przez lata przyzwalał na ich przestępstwa oraz je tuszował. Tak jak w 2007r. PIS-owcy „zapominali”, że to właśnie z ich ugrupowania wywodzili się członkowie „przestępczego układu”, szef MSW Kaczmarek i szef Policji Kornatowski. Czyli zasada jest prosta. Spośród własnych działaczy robi się 1000 „świętych krów”, potem kilka z nich, te które z jakichś powodów podpadły partyjnej górze, przy dużym rozgłosie medialnym spektakularnie odsuwa się od tego koryta. I przedstawia się to jako dowód na prawidłowe funkcjonowanie państwa i jego organów oraz brak zgody rządzących na istnienie „świętych krów”. Powiecie, że to idiotyzm, szczyt zakłamania, obłudy i hipokryzji? Kłamstwo i obłuda tak. Ale wcale nie idiotyzm! Bo to nie my mamy w te kłamstwa uwierzyć… Bielan mówił bowiem wyłącznie do elektoratu PIS-u! I większość tego elektoratu mu uwierzy.

Kto najwięcej korzysta na tej całej awanturze? Przewrotnie powiem, że Zbigniew Ziobro i… Polska. Tylko pozornie to dysonans. Polska i Polacy dlatego, że powstających właśnie olbrzymich szkód wizerunkowych Nowogrodzka nie naprawi już nigdy. Nie zdąży. Zabraknie im na to pieniędzy w budżecie. Nie stać ich już na kolejne wielkie transfery społeczne, które mogłyby znów przyciągnąć do nich tych wyborców, którzy dziś z przerażeniem patrzą na to, co się dzieje. A wszystko to, co jest złe dla PIS-u, jest automatycznie bardzo dobre dla Polski. O czym nie muszę Was chyba przekonywać.

PIS i „głowa państwa” są od 2 miesięcy w permanentnej, momentami rozpaczliwej defensywie. Na wszystkich praktycznie frontach. Ale za to Ziobro jest w permanentnej ofensywie. Postawił wszystko na ciągły atak i przeprowadza jedną szarżę za drugą. Gdyby nie był takim sk… i jednocześnie tłukiem, mógłby stać się politykiem naprawdę sporego kalibru, przynajmniej pod względem skuteczności działania. W każdym razie od zeszłego roku wciąż idzie naprzód i zdobywa kolejne okopy Nowogrodzkiej. Widać to szczególnie, gdy się prześledzi „trzęsienie ziemi” na szczytach służb podległych Kamińskiemu. Pogonowski, szef największej służby czyli ABW - na aucie. Jako ciekawostkę powiem Wam, że w ciągu 1,5 roku zaliczył on 19 awansów, od kaprala do pułkownika! Czyli 19 razy złamano zapisy ustawy o ABW, które wyraźnie określają, jaki czas musi upłynąć pomiędzy kolejnymi awansami. Szef CBA Bejda - na aucie. Kto zajął ich miejsce? Ludzie Ziobry. A w państwie policyjnym, jakim się staliśmy, to są stanowiska najważniejsze, dające realniejszą władzę, niż funkcje ministrów ważnych resortów. Jestem przekonany, że Kamiński współdziała tu z Ziobro. Ich sojusz, wymierzony oczywiście głównie w Cepa, był aż nadto widoczny już w zeszłym roku. A teraz obaj bardzo uważnie przyglądają się stanowi zdrowia Kaczyńskiego.

Dlaczego Prezes pozwala im na to? Bo jest już słaby. Moim zdaniem Kaczyński nie ma już ani sił, ani chęci, aby kopać się z koniem, któremu zresztą sam dał straszną władzę w państwie. Bo to Ziobro i Kamiński są teraz koniem. Mającym w dodatku całą górę dowodów na niezliczone przestępstwa i ciemne sprawki swojego Wodza. Kilka tygodni temu posprzeczałem się z jednym gościem, który twierdził, że Kaczyński nadal jest wszechmocnym dyktatorem. Nie zgadzam się z tą opinią. Moim zdaniem za rok nie będzie już prezesem PIS-u, chyba że honorowym. Mam zresztą nadzieję, że za rok Kaczyński będzie już tylko pokarmem dla robaków.

A ciągu ostatnich miesięcy tylko raz ta ofensywa i dominacja Ziobry były zagrożone. W chwili, gdy Banaś podjął decyzje o kontroli w podlegającym mu ministerstwie sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej. Więc błyskawicznie Ziobro zarządził działania odwetowe.To zagrożenie nadal zresztą istnieje, bo Banaś nie odpuści. Tylko, że szanse w tym starciu gigantów nie są równe. Banaś ma olbrzymią władzę w państwie i nienawidzi Ziobry jak zarazy. Ale, po pierwsze, nie może liczyć na żadne wsparcie ze strony PIS-u, który przecież chce się go pozbyć. A po drugie zakres władzy szefa NIK jest jednak nieco złudny. Izba nie ma bowiem kompetencji „oskarżycielskich” lub „sądowniczych”! Sporządzają raport pokontrolny i, choćby był najbardziej miażdżący dla kontrolowanego, jej rola oraz władza się kończą. Raport może co najwyżej trafić do prokuratury lub jednej ze służb. A te całkowicie podlegają śmiertelnym wrogom Banasia. I zrobią z tym raportem to, czego będą chcieli ich szefowie. A nie to, czego chciałby Banaś i czego wymaga interes naszego państwa.

[CC] Olga Mazur
(245)

Pobierz PDF Wydrukuj