Kolejny "triumf" PIS w Brukseli

  No to jesteśmy prawie w domu... Albo inaczej. Sprawa się właściwie rypła. Bo ten nasz dom nie będzie mieć ani okien, ani podłóg, ani ogrzewania. Nie będzie w nim także dachu. Ale już wkrótce cała sfora PIS-owców zacznie nas przekonywać, że ten nasz dom bez okien i dachu to prawdziwa rezydencja. I że tylko dzięki rządowi Cepa mamy zapewnione tak komfortowe warunki, o jakich inni mogą tylko pomarzyć. Skoro jedną z największych klęsk naszego państwa (państwa, a nie Polaków!) w ostatnim półwieczu czyli słynne brukselskie "1:27" rząd Szydłowej przedstawił jako swój triumf, to co za problem wmówić suwerenowi, że obcięcie w nowym unijnym budżecie naszych wpływów o grubo ponad 20 miliardów EURO to również wielki sukces kolejnego PIS-owskiego rządu?

Na początku stycznia PISałem, że przy konstruowaniu budżetu Unii na lata 2021-2027 po raz pierwszy dotkliwie odczujemy konsekwencje "polityki" prowadzonej ostatnio przez rządu PIS-u. Choć roztaczałem wtedy bardzo pesymistyczne wizje, to i tak okazały się one zbyt optymistyczne. Przewidywałem, że dwie "czarne owce", czyli my i Węgrzy, poniosą straty równe wysokości wkładu UK do kasy Wspólnoty. Po Brexicie dziura w kasie Unii wynosi ok. 12-14 miliardów EURO, bo Brytyjczycy byli jednym z największych płatników netto. Zakładałem więc, że nasze wpływy zostaną uszczuplone o ok. 10 miliardów, a węgierskich "bratanków" o ok. 2 miliardy. Pozostałe państwa stracą minimalnie (Litwa, Estonia, Czechy), ale niektóre, pomimo Brexitu, całkiem sporo zyskają (Rumunia, Bułgaria, Grecja).

Wychodzi jednak na to, że Orban jakoś wyjdzie cało z tej opresji i wyłga się stosunkowo małym kosztem. Węgrzy targują się w tej chwili o głupie 200-300 milionów EURO. Unia pokazała więc nomen omen "środkowy palec" głównie rządowi PIS-u. Bo strata 14-15 miliardów EURO z puli przeznaczonej na politykę spójności (dla nas najważniejszą) to po prostu katastrofa. To aż o 25% mniej, niż w obecnej perspektywie finansowej. Mniej otrzymamy także na dopłaty bezpośrednie dla rolników i nic nam tu nie pomoże pan Wojciechowski który, zdaniem genialnego stratega Kaczyńskiego, miał być Mesjaszem dla naszego rolnictwa. Gdy tylko Ursula von der Leyen zorientowała się, że będzie musiała zrobić rzadko trzeźwego PIS-dzielca komisarzem rolnictwa, błyskawicznie ograniczyła jego kompetencje i możliwości podejmowania samodzielnych decyzji. I nie ma jej się co dziwić. Dużo mniej (o ok. 25-30%) dostaniemy więc także na fundusz rozwoju obszarów wiejskich.

Gdy w trakcie negocjowania obecnie realizowanego budżetu Unii (2013-2020) negocjatorzy Donalda Tuska wywalczyli ponad 100 miliardów EURO wszyscy, i u nas, i w Europie, byli zgodni, że Polska "rozbiła bank". Wszyscy z wyjątkiem oczywiście... PIS-u. Bo PIS-dzielcy, swoim zwyczajem, kręcili nosami, że można było wywalczyć więcej. Kaczyński otwarcie powiedział wówczas, że gdyby on był premierem, to uzyskałby 10% więcej niż Tusk. No to teraz Kaczyński, który wprawdzie nadal nie jest premierem, ale jest za to królem, pokazał, jak się walczy o interes swojego kraju. Wywalczył... 30% mniej. Można to już przyjąć za pewnik, bo w najbliższych dniach do żadnych wielkich przetasowań w ramach negocjowanego budżetu Unii raczej nie dojdzie.

Mnie utkwiła w pamięci dawna publiczna wypowiedź wspomnianego PIS-dzielca Wojciechowskiego. W czasie kampanii prezydenckiej w 2015r., chcąc zdyskredytować Prezydenta Komorowskiego, na spotkaniu z wyborcami stwierdził, że w czasie negocjacji (w 2012 r.) tego fantastycznego dla nas unijnego budżetu, Polska mogła uzyskać 5-6 miliardów EURO więcej! Mogła, ale nie uzyskała, bo Prezydent Komorowski i premier Tusk nie kiwnęli w tej sprawie nawet palcem... Wojciechowski nie wyjaśnił jednak, co miał na myśli. PIS-owcy najczęściej tak robią. Rzucają ochłap pomiędzy psy i patrzą, co się będzie działo. Albo wrzucają gówno do wentylatora i kierują go na swojego przeciwnika politycznego. Wojciechowski powinien dostać za to kłamstwo w pysk, a potem mieć proces sądowy. I to proces karny, a nie cywilny. Bowiem dwóm najwyższym funkcjonariuszom w państwie publicznie zarzucił działanie na szkodę tego państwa! Lub co najmniej zaniedbanie obowiązków wynikających ze sprawowania przez nich swoich funkcji. Pomijam już fakt, że Prezydent nigdy nie miał i nie ma nadal żadnego wpływu na negocjacje i wysokość środków otrzymywanych z Brukseli. Ale Komorowski był wtedy wyborczym rywalem szmaty, więc trzeba było uderzyć właśnie w Komorowskiego.

Co PIS i jego media powiedzą teraz suwerenowi? Jak klęskę "przerobią" na sukces swojego rządu? Tak, jak zwykle. Mniejsze o ok. 30% wpływy z Unii przedstawią zapewne jako efekt... znacznej poprawy warunków życia Polaków i olbrzymiego skoku cywilizacyjnego, jakie dokonał się u nas w ostatnich 4 latach. Innymi słowy dostaniemy mniej, bo mam już dziś dużo więcej, niż mieliśmy kiedyś. W czasach rządów PO-PSL kraj był w ruinie, gospodarka w zasadzie nie istniała, dzieci umierały z głodu, klęczeliśmy na kolanach i żebraliśmy na ulicach. Więc były podstawy do tego, by dostać duże wsparcie z Brukseli. Dziś zarabiamy lepiej niż Niemcy lub Francuzi, a w sklepach ceny mamy 2 razy niższe, niż oni. Gospodarka bije kolejne rekordy, perspektywy są rewelacyjne, ściągalność VAT-u wzrosła właśnie do 180%, złodzieje siedzą w więzieniach, budżet nie ma deficytu, a państwem rządzą w końcu ludzie kompetentni, odpowiedzialni i krystalicznie uczciwi.

Ale ponieważ nie wszyscy w te brednie uwierzą, więc wprowadzi się jeszcze do tej propagandy sukcesu elementy dintojry lub może raczej unijnej vendetty. Czyli wmówi się własnemu elektoratowi, że to zemsta tej wrednej Unii, Merkel i Niemców, Tuska, Macrona, komisarz Jourovej, komuchów i lewaków w PE, misiów koala, Sorosa, agentów Putina, masonów, piesków preriowych i zdradzieckich eurodeputowanych z PO. Wszyscy oni zawzięli się, żeby ukarać naród polski za to, że w końcu powstał z kolan, zaczął samodzielnie myśleć i decydować sam o sobie, no i niemal jednogłośnie popiera politykę swojej ukochanej, przewodniej partii. Oni nam po prostu bardzo zazdroszczą i z tej zawiści oraz chęci zemsty odbierają nam dotacje, które rząd PIS-u chciał przeznaczyć na dodatkowe posiłki dla dzieci w szkołach, poprawę jakości dróg i wyższe emerytury. Rząd chciał bowiem wypłacać w kolejnych latach już nie tylko 13 i 14. emerytury, ale nawet 15, 16 i 17! Docelowo miały być dwa świadczenia emerytalne w miesiącu! Ale z winy Unii nie będzie.

I wiecie co? Pewnie z 4-5 milionów naszych rodaków im uwierzy. I to jest właśnie w tym wszystkim najdziwniejsze.

Dawno, dawno temu usłyszałem pewną anegdotę. Zaczynała się od słów:

"Nawet najgłupszy Żyd jest mądrzejszy od najmądrzejszego Araba. Nawet najgłupszy Arab jest mądrzejszy od...".

Potem był cały łańcuszek najmądrzejszych i najgłupszych przedstawicieli różnych nacji. Kończyła się, jak zapewne się domyślacie, słowami:

"nawet najgłupszy ... jest mądrzejszy od najmądrzejszego Polaka".

Wśród ekspertów sportowych popularna jest z kolei taka maksyma:

"zespół jest tak silny, jak silne jest jego najsłabsze ogniwo".

To, że Olga Tokarczuk zdobyła Nobla w żaden sposób nie świadczy o mądrości naszego narodu. Świadczy co najwyżej o dużym potencjale drzemiącym w naszym narodzie. Nie liczba noblistów, autorytetów w jakichś dziedzinach lub wyższych uczelni w przeliczeniu na milion mieszkańców świadczą o mądrości społeczeństwa. O mądrości narodu świadczy poziom jego świadomości, wykształcenia, patriotyzmu, demokracji, szacunku dla innych ludzi, jedności, wspólnota najważniejszych celów i wartości wspólne dla wszystkich obywateli.... A także duma z własnego kraju. A tu już nie mamy czym się pochwalić.

I PIS to wykorzysta. Wykorzysta to, że choć jesteśmy niby jednym narodem, to w fundamentalnych sprawach zachowujemy się tak, jakbyśmy byli dwoma narodami. PIS nie będzie tłumaczyć swojej klęski całemu narodowi. A tylko swojemu elektoratowi! Na 15-20 milionach Polaków PIS już dawno postawiło krechę. Co ich obchodzą ludzie, którzy na nich nie głosowali i nigdy nie zagłosują?! Nie jest dla PIS-u ważne, co ci ludzie na co dzień gadają, o czym myślą, jak im się żyje i czy starcza im do następnej wypłaty, o czym marzą i co im się podoba, a co nie podoba. Dla PIS-u jest ważne tylko to, co myślą ich wyborcy. Żeby w dniach wyborów ich elektorat, jak pies prowadzony na smyczy, poszedł karnie do urny. Wrzuci kartkę i do następnych wyborów nie już będzie potrzebny. I to tych ludzi PIS musi teraz umiejętnie okłamać w sprawie koszmarnego dla Polski budżetu Unii.

[CC] Olga Mazur

Kolejny "triumf" PIS w Brukseli

No to jesteśmy prawie w domu... Albo inaczej. Sprawa się właściwie rypła. Bo ten nasz dom nie będzie mieć ani okien, ani podłóg, ani ogrzewania. Nie będzie w nim także dachu. Ale już wkrótce cała sfora PIS-owców zacznie nas przekonywać, że ten nasz dom bez okien i dachu to prawdziwa rezydencja. I że tylko dzięki rządowi Cepa mamy zapewnione tak komfortowe warunki, o jakich inni mogą tylko pomarzyć. Skoro jedną z największych klęsk naszego państwa (państwa, a nie Polaków!) w ostatnim półwieczu czyli słynne brukselskie "1:27" rząd Szydłowej przedstawił jako swój triumf, to co za problem wmówić suwerenowi, że obcięcie w nowym unijnym budżecie naszych wpływów o grubo ponad 20 miliardów EURO to również wielki sukces kolejnego PIS-owskiego rządu?

Na początku stycznia PISałem, że przy konstruowaniu budżetu Unii na lata 2021-2027 po raz pierwszy dotkliwie odczujemy konsekwencje "polityki" prowadzonej ostatnio przez rządu PIS-u. Choć roztaczałem wtedy bardzo pesymistyczne wizje, to i tak okazały się one zbyt optymistyczne. Przewidywałem, że dwie "czarne owce", czyli my i Węgrzy, poniosą straty równe wysokości wkładu UK do kasy Wspólnoty. Po Brexicie dziura w kasie Unii wynosi ok. 12-14 miliardów EURO, bo Brytyjczycy byli jednym z największych płatników netto. Zakładałem więc, że nasze wpływy zostaną uszczuplone o ok. 10 miliardów, a węgierskich "bratanków" o ok. 2 miliardy. Pozostałe państwa stracą minimalnie (Litwa, Estonia, Czechy), ale niektóre, pomimo Brexitu, całkiem sporo zyskają (Rumunia, Bułgaria, Grecja).

Wychodzi jednak na to, że Orban jakoś wyjdzie cało z tej opresji i wyłga się stosunkowo małym kosztem. Węgrzy targują się w tej chwili o głupie 200-300 milionów EURO. Unia pokazała więc nomen omen "środkowy palec" głównie rządowi PIS-u. Bo strata 14-15 miliardów EURO z puli przeznaczonej na politykę spójności (dla nas najważniejszą) to po prostu katastrofa. To aż o 25% mniej, niż w obecnej perspektywie finansowej. Mniej otrzymamy także na dopłaty bezpośrednie dla rolników i nic nam tu nie pomoże pan Wojciechowski który, zdaniem genialnego stratega Kaczyńskiego, miał być Mesjaszem dla naszego rolnictwa. Gdy tylko Ursula von der Leyen zorientowała się, że będzie musiała zrobić rzadko trzeźwego PIS-dzielca komisarzem rolnictwa, błyskawicznie ograniczyła jego kompetencje i możliwości podejmowania samodzielnych decyzji. I nie ma jej się co dziwić. Dużo mniej (o ok. 25-30%) dostaniemy więc także na fundusz rozwoju obszarów wiejskich.

Gdy w trakcie negocjowania obecnie realizowanego budżetu Unii (2013-2020) negocjatorzy Donalda Tuska wywalczyli ponad 100 miliardów EURO wszyscy, i u nas, i w Europie, byli zgodni, że Polska "rozbiła bank". Wszyscy z wyjątkiem oczywiście... PIS-u. Bo PIS-dzielcy, swoim zwyczajem, kręcili nosami, że można było wywalczyć więcej. Kaczyński otwarcie powiedział wówczas, że gdyby on był premierem, to uzyskałby 10% więcej niż Tusk. No to teraz Kaczyński, który wprawdzie nadal nie jest premierem, ale jest za to królem, pokazał, jak się walczy o interes swojego kraju. Wywalczył... 30% mniej. Można to już przyjąć za pewnik, bo w najbliższych dniach do żadnych wielkich przetasowań w ramach negocjowanego budżetu Unii raczej nie dojdzie.

Mnie utkwiła w pamięci dawna publiczna wypowiedź wspomnianego PIS-dzielca Wojciechowskiego. W czasie kampanii prezydenckiej w 2015r., chcąc zdyskredytować Prezydenta Komorowskiego, na spotkaniu z wyborcami stwierdził, że w czasie negocjacji (w 2012 r.) tego fantastycznego dla nas unijnego budżetu, Polska mogła uzyskać 5-6 miliardów EURO więcej! Mogła, ale nie uzyskała, bo Prezydent Komorowski i premier Tusk nie kiwnęli w tej sprawie nawet palcem... Wojciechowski nie wyjaśnił jednak, co miał na myśli. PIS-owcy najczęściej tak robią. Rzucają ochłap pomiędzy psy i patrzą, co się będzie działo. Albo wrzucają gówno do wentylatora i kierują go na swojego przeciwnika politycznego. Wojciechowski powinien dostać za to kłamstwo w pysk, a potem mieć proces sądowy. I to proces karny, a nie cywilny. Bowiem dwóm najwyższym funkcjonariuszom w państwie publicznie zarzucił działanie na szkodę tego państwa! Lub co najmniej zaniedbanie obowiązków wynikających ze sprawowania przez nich swoich funkcji. Pomijam już fakt, że Prezydent nigdy nie miał i nie ma nadal żadnego wpływu na negocjacje i wysokość środków otrzymywanych z Brukseli. Ale Komorowski był wtedy wyborczym rywalem szmaty, więc trzeba było uderzyć właśnie w Komorowskiego.

Co PIS i jego media powiedzą teraz suwerenowi? Jak klęskę "przerobią" na sukces swojego rządu? Tak, jak zwykle. Mniejsze o ok. 30% wpływy z Unii przedstawią zapewne jako efekt... znacznej poprawy warunków życia Polaków i olbrzymiego skoku cywilizacyjnego, jakie dokonał się u nas w ostatnich 4 latach. Innymi słowy dostaniemy mniej, bo mam już dziś dużo więcej, niż mieliśmy kiedyś. W czasach rządów PO-PSL kraj był w ruinie, gospodarka w zasadzie nie istniała, dzieci umierały z głodu, klęczeliśmy na kolanach i żebraliśmy na ulicach. Więc były podstawy do tego, by dostać duże wsparcie z Brukseli. Dziś zarabiamy lepiej niż Niemcy lub Francuzi, a w sklepach ceny mamy 2 razy niższe, niż oni. Gospodarka bije kolejne rekordy, perspektywy są rewelacyjne, ściągalność VAT-u wzrosła właśnie do 180%, złodzieje siedzą w więzieniach, budżet nie ma deficytu, a państwem rządzą w końcu ludzie kompetentni, odpowiedzialni i krystalicznie uczciwi.

Ale ponieważ nie wszyscy w te brednie uwierzą, więc wprowadzi się jeszcze do tej propagandy sukcesu elementy dintojry lub może raczej unijnej vendetty. Czyli wmówi się własnemu elektoratowi, że to zemsta tej wrednej Unii, Merkel i Niemców, Tuska, Macrona, komisarz Jourovej, komuchów i lewaków w PE, misiów koala, Sorosa, agentów Putina, masonów, piesków preriowych i zdradzieckich eurodeputowanych z PO. Wszyscy oni zawzięli się, żeby ukarać naród polski za to, że w końcu powstał z kolan, zaczął samodzielnie myśleć i decydować sam o sobie, no i niemal jednogłośnie popiera politykę swojej ukochanej, przewodniej partii. Oni nam po prostu bardzo zazdroszczą i z tej zawiści oraz chęci zemsty odbierają nam dotacje, które rząd PIS-u chciał przeznaczyć na dodatkowe posiłki dla dzieci w szkołach, poprawę jakości dróg i wyższe emerytury. Rząd chciał bowiem wypłacać w kolejnych latach już nie tylko 13 i 14. emerytury, ale nawet 15, 16 i 17! Docelowo miały być dwa świadczenia emerytalne w miesiącu! Ale z winy Unii nie będzie.

I wiecie co? Pewnie z 4-5 milionów naszych rodaków im uwierzy. I to jest właśnie w tym wszystkim najdziwniejsze.

Dawno, dawno temu usłyszałem pewną anegdotę. Zaczynała się od słów:

"Nawet najgłupszy Żyd jest mądrzejszy od najmądrzejszego Araba. Nawet najgłupszy Arab jest mądrzejszy od...".

Potem był cały łańcuszek najmądrzejszych i najgłupszych przedstawicieli różnych nacji. Kończyła się, jak zapewne się domyślacie, słowami:

"nawet najgłupszy ... jest mądrzejszy od najmądrzejszego Polaka".

Wśród ekspertów sportowych popularna jest z kolei taka maksyma:

"zespół jest tak silny, jak silne jest jego najsłabsze ogniwo".

To, że Olga Tokarczuk zdobyła Nobla w żaden sposób nie świadczy o mądrości naszego narodu. Świadczy co najwyżej o dużym potencjale drzemiącym w naszym narodzie. Nie liczba noblistów, autorytetów w jakichś dziedzinach lub wyższych uczelni w przeliczeniu na milion mieszkańców świadczą o mądrości społeczeństwa. O mądrości narodu świadczy poziom jego świadomości, wykształcenia, patriotyzmu, demokracji, szacunku dla innych ludzi, jedności, wspólnota najważniejszych celów i wartości wspólne dla wszystkich obywateli.... A także duma z własnego kraju. A tu już nie mamy czym się pochwalić.

I PIS to wykorzysta. Wykorzysta to, że choć jesteśmy niby jednym narodem, to w fundamentalnych sprawach zachowujemy się tak, jakbyśmy byli dwoma narodami. PIS nie będzie tłumaczyć swojej klęski całemu narodowi. A tylko swojemu elektoratowi! Na 15-20 milionach Polaków PIS już dawno postawiło krechę. Co ich obchodzą ludzie, którzy na nich nie głosowali i nigdy nie zagłosują?! Nie jest dla PIS-u ważne, co ci ludzie na co dzień gadają, o czym myślą, jak im się żyje i czy starcza im do następnej wypłaty, o czym marzą i co im się podoba, a co nie podoba. Dla PIS-u jest ważne tylko to, co myślą ich wyborcy. Żeby w dniach wyborów ich elektorat, jak pies prowadzony na smyczy, poszedł karnie do urny. Wrzuci kartkę i do następnych wyborów nie już będzie potrzebny. I to tych ludzi PIS musi teraz umiejętnie okłamać w sprawie koszmarnego dla Polski budżetu Unii.

[CC] Olga Mazur
(243)

Pobierz PDF Wydrukuj