Zęby jadowe

Napisałem wieczorem tekst. Zaczynał się od słów "Dziś mnie, k… ich PIS-owska mać, już naprawdę szlag trafił!" A potem było już tylko ostrzej i ostrzej. Temat - decyzja PIS-owskiej blond wywłoki szefującej TK (określenie "prezes" mi przez gardło przejść nie chce) o wstrzymaniu stosowania uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego! Wywłoka była w tym tekście przywoływana kilkunastokrotnie. Jej psychopatyczna nowa koleżanka Pawłowicz również. Ale było też o innych, a "mendy" i "gnidy" latały gęsto i w wielu kierunkach.

Dziś rano przeczytałem ponownie ten tekst. I doszedłem do wniosku, że nie ma sensu dawać satysfakcję cenzorowi Fb. Wystarczy mu lektura dwóch pierwszych akapitów, żeby mieć pretekst do definitywnego zresetowania "Olgi Mazur". Lepiej od razu samemu zlikwidować i mój profil, i nową stronę. Poprawić ani złagodzić tekstu też by się nie dało, bo z wersji pierwotnej powinny właściwie zostać tylko kropki i przecinki. Zmieniłem więc zdanie. Bo uświadomiłem sobie, że po godzinie post i tak zniknie z Fb. Prawie nikt z Was nie zdąży go nawet przeczytać. A ja, publikując ten tekst, największą frajdę sprawię kanaliom i zwykłym zdrajcom, których szczerze nienawidzę i z którymi walczę od 2003r.

Nie odpuszczam jednak tematu. A jest nim dePISyzacja Polski. 30 lat temu dekomunizacja nam nie wyszła. Z różnych powodów. DePISyzacja musi nam wyjść i musi być to proces masowy, gruntowny, szybki i bezwzględny. Żeby jednak rozwinąć ten temat potrzebny jest wstęp. I ja opublikowałem taki wstęp już kilka miesięcy temu. Dziś więc udostępniam go ponownie. A jutro przyjdzie czas na już bieżące rozwinięcie tematu...

--„WYROSŁY NAM NIESTETY, Z WINY PISIORÓW, ZĘBY JADOWE”… (listopad 2019r.)--

Te słowa napisała do mnie jedna z Czytelniczek w komentarzu do jakiegoś mojego posta, którego już nawet nie pamiętam. Zapewne poruszał kwestię spustoszenia, jakie w naszej mentalności, moralności i przyzwoitości dokonało się w ciągu ostatnich kilku lat. Ale to zdanie zapamiętałem doskonale.

Dziś więc zajmiemy się tymi „zębami jadowymi”. One wyrosły jeśli nie nam wszystkim, to na pewno zdecydowanej większości Polaków. Większość z nas jest dziś po prostu gorsza, niż była kilka lat temu. Tych cech, które powszechnie uważa się za dobre i pożądane, mamy niemal wszyscy mniej, niż kiedyś. Tolerancji, spokoju, ciepła i serdeczności, rozwagi, cierpliwości, pogody ducha, no i oczywiście "miłości bliźniego". Ale "zębami jadowymi" nas wszystkich zajmę się kiedyś w przyszłości i będzie to, nawet jak na mnie, bardzo długi tekst. Oraz bardzo bolesny. Zaś dzisiejszy post poświęcony jest tylko tym ludziom, którym te zęby jadowe wyrosły wyjątkowo długie i ostre.

Pisałem kilka dni temu o możliwościach ukarania w przyszłości dzisiejszych prominentnych polityków PIS-u. I w procesach karnych za zwykłe przestępstwa, i przed TS za łamanie konstytucji, ustaw lub nadużywanie władzy. Temat tych przyszłych konsekwencji potraktowałem wtedy dość pobieżnie ale, z braku miejsca i Waszej cierpliwości, ja wszystkie tematy muszę traktować pobieżnie. W każdym razie zakładam, że kwestię ewentualnej przyszłej odpowiedzialności wierchuszki PIS-u mamy jako tako omówioną.

Ale ta "góra" PIS-u to tylko łeb węża. Bez tysięcy ludzi, którzy im w służalczy sposób pomagają, PIS nie byłoby w stanie tak szybko zdemolować naszego kraju, jego instytucji, ustroju, systemu prawnego i pozycji międzynarodowej. I właśnie ci pomagierzy PIS-u, głównie w wymiarze sprawiedliwości, są bohaterami dzisiejszego tekstu. Od dawna zastanawiam się, jakich też argumentów użyli rządzący, aby te tysiące ludzi zachęcić do przejścia na "ciemną stronę mocy", łamania prawa, obowiązujących przepisów i dobrych obyczajów, zasad moralnych i etycznych. Pewnie takich jak zawsze... Awans, kariera, podwyżka, premie, może groźby lub szantaż.

Ci "kupieni" przez PIS wykazują się jednak wyjątkową krótkowzrocznością. Nie wiedzieć czemu zakładają chyba, że PIS będzie rządzić bardzo długo i nikt ich nigdy nie rozliczy z tego, co dziś robią. Zapominają również, że o ile najwięksi PIS-owscy winowajcy - posłowie, senatorowie, sędziowie TK lub SN, członkowie KRS - będą w przyszłości, przynajmniej przez jakiś czas, chronieni choćby immunitetami i dobrymi znajomościami, to ich zwykli pomagierzy mogą dostać "kulę w łeb" bardzo szybko.

Przykładów niespotykanej wręcz łagodności w stosunku do łamiących prawo członków PIS-u lub osób PIS-owi przychylnych, i na odwrót, wyjątkowej surowości w traktowaniu przeciwników politycznych rządu, można by wymienić już nie dziesiątki, ale setki lub tysiące. Dla nas, przeciętnych obywateli, zarzuty "niedopełnienia obowiązków służbowych" lub "przekroczenia uprawnień" brzmią dość niewinnie. W rzeczywistości są to zarzuty bardzo poważne, zagrożone równie poważnymi konsekwencjami karnymi. Więzieniem, ale także np. zakazem zajmowania stanowisk, usunięciem ze służby prokuratorskiej lub złożeniem sędziów z urzędu, które dla prokuratora lub sędziego oznaczają "śmierć" jego kariery prawniczej. A kryteria oraz wymagania zawodowe i etyczne stawiane takim choćby prokuratorom (np. wymóg ich "nieskazitelnej postawy") są znacznie ostrzejsze, niż to stawiane mechanikom samochodowym lub sekretarkom.

Afera "dwóch wież" Kaczyńskiego. Minęło bodaj 9 miesięcy od jej wybuchu, a prokuratura nie była łaskawa nie tylko przesłuchać głównego podejrzanego, ale nawet rozpocząć śledztwa w tej sprawie...

Wieszanie na szubienicach portretów europosłów PO. Właśnie mijają 2 lata od tego zdarzenia, a aktów oskarżenia w sprawie oczywistego przestępstwa, udokumentowanego zeznaniami wielu świadków i filmami oraz zdjęciami wykonanymi przez samą Policję, jak nie było, tak nie ma... Podejrzewam, że samo wieszanie tych portretów było czynem zagrożonym niższą karą, niż to, co robi od 2 lat z tym "śledztwem" PIS-owska prokuratura (śledztwo ostatecznie zostało umorzone - przyp. autora).

"Śledztwo" w sprawie głupiej kolizji drogowej limuzyny Szydłowej, w którym było wszystko to, co w prawdziwym śledztwie nie miało prawa się zdarzyć, z odsuwaniem od niego niepokornych prokuratorów, zastraszaniem świadków i niszczeniem dowodów włącznie ("śledztwo" w sprawie zniszczenia dowodów ostatecznie zostało umorzone - przyp. autora) .

Zabicie przez wpływowego działacza PIS-u Grzegorza Z. człowieka na przejściu dla pieszych w Sejnach. Chyba 10 świadków potwierdziło wyłączną winę kierującego pojazdem. Na swoją obronę powtarzał on tylko w kółko, że "jest człowiekiem z pozycją i wierzącym". Widać tamtejszy prokurator uznał to za wystarczający powód do umorzenia postępowania... Dopiero gdy po tej skandalicznej decyzji w mediach podniósł się krzyk, sąd nakazał wznowienie umorzonego dopiero co śledztwa.

Podobnych przykładów mógłbym na poczekaniu wymienić kilkadziesiąt, a po jakimś czasie do namysłu i przypomnienia sobie - setki. Choć przecież nie zajmuję się zbieraniem takich materiałów. Śledztwo w sprawie przestępstw ministra Dworczyka, które jeszcze się nawet nie rozpoczęło. Sprawa krewnego wiceprezesa PIS-u Lipińskiego, który pomimo korupcyjnych zarzutów prokuratorskich dostał fuchę w KGHM. Sprawa dziesiątków milionów naszych pieniędzy, które trafiły do szefostwa PFN i jego znajomych. Sprawa cudownego umorzenia postępowania przeciwko PIS-owcowi Danielowi Obajtkowi (obecny szef ORLEN-u), który już w 2015r. miał 3  bardzo poważne zarzuty prokuratorskie i rozpoczęty proces przed sądem w Sieradzu.

Za każdym z tych działań, w większości przestępczych, stoją konkretni ludzie, którzy dla przeciętnych Polaków pozostają anonimowi. Ale nie są na szczęście anonimowi dla swoich kolegów z pracy, dziennikarzy, sąsiadów, znajomych, no i dla swoich wrogów.

I na koniec sprawa szalenie ważna, od której powinienem był może nawet zacząć ten tekst. PIS-owcy i ich pomagierzy po raz kolejny wpadną wkrótce w dół, który wykopali dla swoich przeciwników. Wskutek przyjęcia szeregu ustaw pisanych "pod Ziobrę" i jego "zreformowania" prokuratury oraz sądownictwa, PIS obdarowało ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego władzą i uprawnieniami chyba nawet większymi, niż w czasach stalinowskich. Uczyniło go urzędnikiem niemal wszechwładnym.

Zupełnie nie brali pod uwagę, że kiedyś na tych stanowiskach może zasiąść jakichś ich przeciwnik polityczny! Np. Roman Giertych... Naiwnością i zwykłą głupotą byłaby wiara, że po utracie władzy przez PIS nowa ekipa rządząca szybko, łatwo i beztrosko zrezygnuje z takiego, wręcz wymarzonego "prezentu". PIS mimo woli dało swoim następcom straszliwą broń do zniszczenia samego siebie. No i możliwość używania argumentu, że "przecież to wy wprowadziliście te nowe zapisy, my je tylko odziedziczyliśmy po was!".

Można przyjąć za pewnik, że już w pierwszych miesiącach nowej władzy dojdzie do istnej "rzezi" zwolenników PIS-u w całym wymiarze sprawiedliwości, służbach, mediach, armii, administracji państwowej. Jeśli dziś Ziobro może w sposób zupełnie dowolny karać swoich podwładnych z powodów całkiem błahych lub nawet spreparowanych, to jego następca, wywodzący się z dzisiejszej opozycji i mający całe sterty prawdziwych dowodów przestępstw, będzie mógł z PIS-owskimi sługusami zrobić dosłownie wszystko. A po pacyfikacji PIS-owców w sektorze najważniejszych instytucjach państwowych rozpocznie się podobna "rzeź" na niższych szczeblach i w każdej dziedzinie życia publicznego.

Dziś niepokornych wobec władzy sędziów i prokuratorów bronią ich zawodowe gremia oraz stowarzyszenia, w 90% składające się z ludzi przyzwoitych, uczciwych i etycznych, no i bardzo niechętnych PIS-owi. PIS-owskich prokuratorów i sędziów nie będzie bronić nikt. Zostaną wytrzebieni do gołej gleby. Właśnie te gremia pierwsze będą wnioskować o jak najostrzejsze sankcje dyscyplinarne, z usunięciem ich z zajmowanych funkcji lub nawet ze służby prokuratorskiej oraz złożeniem sędziów z urzędu włącznie. I słusznie.

[CC] Olga Mazur

Zęby jadowe

Napisałem wieczorem tekst. Zaczynał się od słów "Dziś mnie, k… ich PIS-owska mać, już naprawdę szlag trafił!" A potem było już tylko ostrzej i ostrzej. Temat - decyzja PIS-owskiej blond wywłoki szefującej TK (określenie "prezes" mi przez gardło przejść nie chce) o wstrzymaniu stosowania uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego! Wywłoka była w tym tekście przywoływana kilkunastokrotnie. Jej psychopatyczna nowa koleżanka Pawłowicz również. Ale było też o innych, a "mendy" i "gnidy" latały gęsto i w wielu kierunkach.

Dziś rano przeczytałem ponownie ten tekst. I doszedłem do wniosku, że nie ma sensu dawać satysfakcję cenzorowi Fb. Wystarczy mu lektura dwóch pierwszych akapitów, żeby mieć pretekst do definitywnego zresetowania "Olgi Mazur". Lepiej od razu samemu zlikwidować i mój profil, i nową stronę. Poprawić ani złagodzić tekstu też by się nie dało, bo z wersji pierwotnej powinny właściwie zostać tylko kropki i przecinki. Zmieniłem więc zdanie. Bo uświadomiłem sobie, że po godzinie post i tak zniknie z Fb. Prawie nikt z Was nie zdąży go nawet przeczytać. A ja, publikując ten tekst, największą frajdę sprawię kanaliom i zwykłym zdrajcom, których szczerze nienawidzę i z którymi walczę od 2003r.

Nie odpuszczam jednak tematu. A jest nim dePISyzacja Polski. 30 lat temu dekomunizacja nam nie wyszła. Z różnych powodów. DePISyzacja musi nam wyjść i musi być to proces masowy, gruntowny, szybki i bezwzględny. Żeby jednak rozwinąć ten temat potrzebny jest wstęp. I ja opublikowałem taki wstęp już kilka miesięcy temu. Dziś więc udostępniam go ponownie. A jutro przyjdzie czas na już bieżące rozwinięcie tematu...

--„WYROSŁY NAM NIESTETY, Z WINY PISIORÓW, ZĘBY JADOWE”… (listopad 2019r.)--

Te słowa napisała do mnie jedna z Czytelniczek w komentarzu do jakiegoś mojego posta, którego już nawet nie pamiętam. Zapewne poruszał kwestię spustoszenia, jakie w naszej mentalności, moralności i przyzwoitości dokonało się w ciągu ostatnich kilku lat. Ale to zdanie zapamiętałem doskonale.

Dziś więc zajmiemy się tymi „zębami jadowymi”. One wyrosły jeśli nie nam wszystkim, to na pewno zdecydowanej większości Polaków. Większość z nas jest dziś po prostu gorsza, niż była kilka lat temu. Tych cech, które powszechnie uważa się za dobre i pożądane, mamy niemal wszyscy mniej, niż kiedyś. Tolerancji, spokoju, ciepła i serdeczności, rozwagi, cierpliwości, pogody ducha, no i oczywiście "miłości bliźniego". Ale "zębami jadowymi" nas wszystkich zajmę się kiedyś w przyszłości i będzie to, nawet jak na mnie, bardzo długi tekst. Oraz bardzo bolesny. Zaś dzisiejszy post poświęcony jest tylko tym ludziom, którym te zęby jadowe wyrosły wyjątkowo długie i ostre.

Pisałem kilka dni temu o możliwościach ukarania w przyszłości dzisiejszych prominentnych polityków PIS-u. I w procesach karnych za zwykłe przestępstwa, i przed TS za łamanie konstytucji, ustaw lub nadużywanie władzy. Temat tych przyszłych konsekwencji potraktowałem wtedy dość pobieżnie ale, z braku miejsca i Waszej cierpliwości, ja wszystkie tematy muszę traktować pobieżnie. W każdym razie zakładam, że kwestię ewentualnej przyszłej odpowiedzialności wierchuszki PIS-u mamy jako tako omówioną.

Ale ta "góra" PIS-u to tylko łeb węża. Bez tysięcy ludzi, którzy im w służalczy sposób pomagają, PIS nie byłoby w stanie tak szybko zdemolować naszego kraju, jego instytucji, ustroju, systemu prawnego i pozycji międzynarodowej. I właśnie ci pomagierzy PIS-u, głównie w wymiarze sprawiedliwości, są bohaterami dzisiejszego tekstu. Od dawna zastanawiam się, jakich też argumentów użyli rządzący, aby te tysiące ludzi zachęcić do przejścia na "ciemną stronę mocy", łamania prawa, obowiązujących przepisów i dobrych obyczajów, zasad moralnych i etycznych. Pewnie takich jak zawsze... Awans, kariera, podwyżka, premie, może groźby lub szantaż.

Ci "kupieni" przez PIS wykazują się jednak wyjątkową krótkowzrocznością. Nie wiedzieć czemu zakładają chyba, że PIS będzie rządzić bardzo długo i nikt ich nigdy nie rozliczy z tego, co dziś robią. Zapominają również, że o ile najwięksi PIS-owscy winowajcy - posłowie, senatorowie, sędziowie TK lub SN, członkowie KRS - będą w przyszłości, przynajmniej przez jakiś czas, chronieni choćby immunitetami i dobrymi znajomościami, to ich zwykli pomagierzy mogą dostać "kulę w łeb" bardzo szybko.

Przykładów niespotykanej wręcz łagodności w stosunku do łamiących prawo członków PIS-u lub osób PIS-owi przychylnych, i na odwrót, wyjątkowej surowości w traktowaniu przeciwników politycznych rządu, można by wymienić już nie dziesiątki, ale setki lub tysiące. Dla nas, przeciętnych obywateli, zarzuty "niedopełnienia obowiązków służbowych" lub "przekroczenia uprawnień" brzmią dość niewinnie. W rzeczywistości są to zarzuty bardzo poważne, zagrożone równie poważnymi konsekwencjami karnymi. Więzieniem, ale także np. zakazem zajmowania stanowisk, usunięciem ze służby prokuratorskiej lub złożeniem sędziów z urzędu, które dla prokuratora lub sędziego oznaczają "śmierć" jego kariery prawniczej. A kryteria oraz wymagania zawodowe i etyczne stawiane takim choćby prokuratorom (np. wymóg ich "nieskazitelnej postawy") są znacznie ostrzejsze, niż to stawiane mechanikom samochodowym lub sekretarkom.

Afera "dwóch wież" Kaczyńskiego. Minęło bodaj 9 miesięcy od jej wybuchu, a prokuratura nie była łaskawa nie tylko przesłuchać głównego podejrzanego, ale nawet rozpocząć śledztwa w tej sprawie...

Wieszanie na szubienicach portretów europosłów PO. Właśnie mijają 2 lata od tego zdarzenia, a aktów oskarżenia w sprawie oczywistego przestępstwa, udokumentowanego zeznaniami wielu świadków i filmami oraz zdjęciami wykonanymi przez samą Policję, jak nie było, tak nie ma... Podejrzewam, że samo wieszanie tych portretów było czynem zagrożonym niższą karą, niż to, co robi od 2 lat z tym "śledztwem" PIS-owska prokuratura (śledztwo ostatecznie zostało umorzone - przyp. autora).

"Śledztwo" w sprawie głupiej kolizji drogowej limuzyny Szydłowej, w którym było wszystko to, co w prawdziwym śledztwie nie miało prawa się zdarzyć, z odsuwaniem od niego niepokornych prokuratorów, zastraszaniem świadków i niszczeniem dowodów włącznie ("śledztwo" w sprawie zniszczenia dowodów ostatecznie zostało umorzone - przyp. autora) .

Zabicie przez wpływowego działacza PIS-u Grzegorza Z. człowieka na przejściu dla pieszych w Sejnach. Chyba 10 świadków potwierdziło wyłączną winę kierującego pojazdem. Na swoją obronę powtarzał on tylko w kółko, że "jest człowiekiem z pozycją i wierzącym". Widać tamtejszy prokurator uznał to za wystarczający powód do umorzenia postępowania... Dopiero gdy po tej skandalicznej decyzji w mediach podniósł się krzyk, sąd nakazał wznowienie umorzonego dopiero co śledztwa.

Podobnych przykładów mógłbym na poczekaniu wymienić kilkadziesiąt, a po jakimś czasie do namysłu i przypomnienia sobie - setki. Choć przecież nie zajmuję się zbieraniem takich materiałów. Śledztwo w sprawie przestępstw ministra Dworczyka, które jeszcze się nawet nie rozpoczęło. Sprawa krewnego wiceprezesa PIS-u Lipińskiego, który pomimo korupcyjnych zarzutów prokuratorskich dostał fuchę w KGHM. Sprawa dziesiątków milionów naszych pieniędzy, które trafiły do szefostwa PFN i jego znajomych. Sprawa cudownego umorzenia postępowania przeciwko PIS-owcowi Danielowi Obajtkowi (obecny szef ORLEN-u), który już w 2015r. miał 3  bardzo poważne zarzuty prokuratorskie i rozpoczęty proces przed sądem w Sieradzu.

Za każdym z tych działań, w większości przestępczych, stoją konkretni ludzie, którzy dla przeciętnych Polaków pozostają anonimowi. Ale nie są na szczęście anonimowi dla swoich kolegów z pracy, dziennikarzy, sąsiadów, znajomych, no i dla swoich wrogów.

I na koniec sprawa szalenie ważna, od której powinienem był może nawet zacząć ten tekst. PIS-owcy i ich pomagierzy po raz kolejny wpadną wkrótce w dół, który wykopali dla swoich przeciwników. Wskutek przyjęcia szeregu ustaw pisanych "pod Ziobrę" i jego "zreformowania" prokuratury oraz sądownictwa, PIS obdarowało ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego władzą i uprawnieniami chyba nawet większymi, niż w czasach stalinowskich. Uczyniło go urzędnikiem niemal wszechwładnym.

Zupełnie nie brali pod uwagę, że kiedyś na tych stanowiskach może zasiąść jakichś ich przeciwnik polityczny! Np. Roman Giertych... Naiwnością i zwykłą głupotą byłaby wiara, że po utracie władzy przez PIS nowa ekipa rządząca szybko, łatwo i beztrosko zrezygnuje z takiego, wręcz wymarzonego "prezentu". PIS mimo woli dało swoim następcom straszliwą broń do zniszczenia samego siebie. No i możliwość używania argumentu, że "przecież to wy wprowadziliście te nowe zapisy, my je tylko odziedziczyliśmy po was!".

Można przyjąć za pewnik, że już w pierwszych miesiącach nowej władzy dojdzie do istnej "rzezi" zwolenników PIS-u w całym wymiarze sprawiedliwości, służbach, mediach, armii, administracji państwowej. Jeśli dziś Ziobro może w sposób zupełnie dowolny karać swoich podwładnych z powodów całkiem błahych lub nawet spreparowanych, to jego następca, wywodzący się z dzisiejszej opozycji i mający całe sterty prawdziwych dowodów przestępstw, będzie mógł z PIS-owskimi sługusami zrobić dosłownie wszystko. A po pacyfikacji PIS-owców w sektorze najważniejszych instytucjach państwowych rozpocznie się podobna "rzeź" na niższych szczeblach i w każdej dziedzinie życia publicznego.

Dziś niepokornych wobec władzy sędziów i prokuratorów bronią ich zawodowe gremia oraz stowarzyszenia, w 90% składające się z ludzi przyzwoitych, uczciwych i etycznych, no i bardzo niechętnych PIS-owi. PIS-owskich prokuratorów i sędziów nie będzie bronić nikt. Zostaną wytrzebieni do gołej gleby. Właśnie te gremia pierwsze będą wnioskować o jak najostrzejsze sankcje dyscyplinarne, z usunięciem ich z zajmowanych funkcji lub nawet ze służby prokuratorskiej oraz złożeniem sędziów z urzędu włącznie. I słusznie.

[CC] Olga Mazur
(238)

Pobierz PDF Wydrukuj