Samobójstwo rozszerzone

Część 1. Bardziej pesymistyczna. Założymy w niej, że „państwo PIS-u”, w konsekwencji tego, co samo rozpętało, wylatuje z Unii lub opuszcza ją na własne życzenie.

Tego, że na Nowogrodzkiej roi się od agentów Moskwy, jestem pewny tak, jak pewny jestem tego, jak się nazywam. Nie tylko zresztą Moskwy. Niemal cała wierchuszka PIS-u ma takie „perełki” w swoich życiorysach, że nawet dla wywiadu dużo mniej sprawnego niż FSB lub GRU, zmuszenie ich do współpracy było dziecinnie proste. Który wywiad by się oparł takiej pokusie? A jeszcze gdyby chodziło o duże, sąsiednie państwo, wchodzące w skład wrogich struktur polityczno-gospodarczych i militarnych. Gdy się prześledzi 4-letnie działania PIS na arenie międzynarodowej, to poza nielicznymi wyjątkami (np. Nord Stream) wszystkie idealnie pokrywały się z interesami Putina. Dziwna zbieżność, szczególnie biorąc pod uwagę głoszone przez PIS hasła antyrosyjskie.

Można by wymienić dziesiątki przykładów takiej zbieżności. Rozwalenie przez Macierewicza polskiej armii i kontrwywiadu, awantura o przyjmowanie imigrantów, negowanie polityki klimatycznej Brukseli, import węgla, podkładanie ognia pod wspólną unijną politykę wobec choćby USA, Chin i Iranu. Do tej pory wydawało mi się jednak, że Kreml ma większą korzyść z PISowsko -orbanowskiej dywersji w Unii, niż z wyprowadzenia dwóch państw ze struktur europejskich i szybkiego podporządkowania ich sobie. Że woli nadal destabilizować dużego, groźnego przeciwnika, niż połykać płotki. Może się myliłem… Może dla Putina nasz kraj jest jednak szczupakiem. Gdy będzie nas już mieć w saku, weźmie się za łowienie płotek. Czyli pozostałych państw swojego dawnego bloku.

Jestem zresztą pewny, że Orban nie wyprowadzi Węgier z Unii. Jest całkiem niezłym politykiem oraz strategiem, świadomym swoich celów i racjonalnym. Dla Paryża, Berlina lub Rzymu jest wprawdzie dużo słabszym, ale jednak partnerem. Dla Moskwy może być tylko wasalem. W Unii, gdy tylko nie przegina pały, jest mu całkiem dobrze. A co miał w swoim kraju spacyfikować i zawłaszczyć, to już spacyfikował i zawłaszczył. Kto wie, czy to nie on właśnie, inspirowany przez Putina, nie „rozgrywa” teraz rządu PIS-u przeciwko Brukseli. Dla niego to ze wszech miar korzystne, aby w unijnym stadzie był owca jeszcze czarniejsza, niż on. Ale jak przyjdzie co do czego, jak zrobi się naprawdę gorąco, Orban pewnie ustąpi.

Tylko my wyjdziemy na nieodpowiedzialnych idiotów, warchołów i niewdzięczników. My, Polacy, a nie tylko rząd PIS-u! Bo to my podaliśmy PIS-owi władzę na tacy. Raz, 4 lata temu, mogliśmy się pomylić. Ale mylić się 4 razy z rzędu?! W Unii nikt tego wprawdzie głośno nie powie, ale oni mają już dość nie tylko PIS-u, ale i Polski. To cena, jaką płacimy za głupotę, naiwność, egoizm i tę cholerną narodową niefrasobliwość. Polacy w większości jeszcze nie dorośli do zrozumienia i przyswojenia sobie prawdy w rzeczywistych demokracjach oczywistej. Że jak zakreśla się znak X i wrzuca kartę do urny, to bierze się na siebie odpowiedzialność za to, kto później sprawuje władzę! Przeciętny Polak myśli: „zagłosuję na tych, bo obiecali dać mi więcej, a jak szybko nie dadzą mi tyle, ile chcę, to za 4 lata zagłosuję na innych”. No i w efekcie mamy to, co mamy. Czyli nie mamy już państwa.

Na naszym wyjściu z Unii nie skorzysta dosłownie nikt. PIS-owcy, w ogólnym bilansie, też nie. Może się zresztą okazać, że oni będą wśród najbardziej stratnych, bo też mają do stracenia wyjątkowo dużo. Nie tylko pieniądze i władzę, ale i własne głowy. Wszyscy jednak zapłacimy potworną cenę. A także nasze dzieci i wnuki. Będą jednak miliony Polaków, którzy stracą podwójnie, a nawet potrójnie. Doznają bowiem dodatkowo klęsk związanych z zawodami, które wykonują. Rolnicy i ich rodziny - na pewno. Eksporterzy - na pewno. Dziś bodaj 65% naszego eksportu trafia na rynek unijny. Bo w Unii nie ma ceł na nasze towary. Gdzie je będziemy wysyłać? Trump zmusił rząd PIS-u do ochłodzenia stosunków z Chinami, ale swoje relacje z Państwem Środka właśnie zaczyna szybko ocieplać i rozwijać. A Polska nie.

Transportowcy - na pewno. Dziś przedstawiciele tej branży (zapewnia ona utrzymanie ok. 500.000 osób) przodują w przewozach towarów po drogach UE. Po jej opuszczeniu 80% z nich wyląduje w pośredniakach. Taka olbrzymia flotylla TIR-ów udusi się w kraju średniej wielkości. Zanim zdołają wcisnąć się na intratne trasy w innych kierunkach - umrą z głodu. Branża turystyczna? Śmierć. Inwestycje (choćby budownictwo lub przetwórstwo), których poziom jest RZECZYWISTYM odzwierciedleniem stanu gospodarki? Już obecnie ten poziom jest najniższy od 16 lat! 16 LAT! Cepowi, gdy wciąż chwali się gospodarczymi osiągnięciami swojego rządu, jakoś ten fakt umyka. 70% obecnych budów jest w taki lub inny sposób uzależnione od funduszy europejskich. I inwestorów. Bez nich zejdziemy pewnie do poziomu z końca epoki Gierka. Bo kto zechce inwestować w bombę z opóźnionym zapłonem? Samorządy? Już umierają! PIS zadał im śmiertelne ciosy, a teraz tylko podrzyna gardło. Inflacja, giełda, import, paszporty, wizy, status naszych obywateli mieszkających w krajach Unii, kultura, służba zdrowia. Ilu lekarzy i pielęgniarek zostanie w Polsce, gdy wyjdziemy z Unii?

Stąd tytuł tego tekstu. „Samobójstwo rozszerzone”. Facet morduje żonę i dzieci, a potem sam się wiesza. PIS-owcy na rozkaz zwykłego psychopaty, desperata i nieudacznika życiowego prowadzą nas wprost do zbiorowego samobójstwa. Jeden człowiek spycha do przepaści 38 milionów swoich rodaków i jeszcze wmawia im, że robi to dla ich dobra! Mało! 8-9 milionów Polaków mu wierzy, a następnym 13 milionom jest to obojętne…

Nie jestem psychologiem. Ale dla mnie jest oczywiste, że albo Kaczyński działa na wyraźne polecenia Kremla, albo jest człowiekiem chorym psychicznie, owładniętym manią nie tylko władzy absolutnej i swojego kultu, ale także zbudowania sobie wielkiego kurhanu z ruin zniszczonego przez samego siebie państwa. Nie potrafię odgadnąć, co nim kieruje. Lata dawnych i całkiem niedawnych klęsk wyborczych oraz upokorzeń? Fakt, że wprawdzie setki tysięcy go ubóstwiają, ale dla miliony jest obiektem ich nienawiści lub przedmiotem kpin? Chęć zemsty za ogólnonarodową awanturę wokół pochówku na Wawelu? Niespełnione marzenia o karierze polityka światowego formatu? On raptem przez zaledwie rok był premierem średniej wielkości kraju! I tyle. Nawet takie dno intelektualne jak Szydłowa było premierem dwa razy dłużej. Gdy 12 lat temu wydawało się, że droga do szczytów stoi przed nim otworem, załatwiły go… własne „przystawki”, Lepper i Giertych. Dziś jest wprawdzie władcą tego kraju, ale starym, zgorzkniałym i schorowanym. W dodatku władcą tylko nieformalnym. Wielkich i możnych tego świata może oglądać wyłącznie w TV. Ani prezydenci USA lub Francji, ani premierzy Chin lub Japonii nawet na niego nie spojrzą…

Jeśli Kaczyński myślał, że Unia odpuści w sprawie bolszewickiej ustawy o sądach, to się przeliczył. To tak, jakby łudzić się, że zrezygnują z zasad wolnego rynku. Jeśli myślał, że pod naciskiem Brukseli wycofa się łaskawie z najbardziej drastycznych zapisów i wszystko będzie ok., to znaczy, że jego słynną intuicję polityczną można schować do szuflady z napisem ”prehistoria”. PIS w swoim „antysędziowskim” amoku zabrnęło po prostu za daleko. Dziś już nikt nie prosi ich o cofnięcie się o krok. Dziś z Brukseli słuchać stanowcze ultimatum: albo wracacie do punktu wyjścia i zaczynacie wszystko od nowa, ale już pod naszym nadzorem, albo wypierd…! Jeśli zaś Kaczyński wymyślił całą tę szopkę tylko po to, by szmata ją zawetowała i mogła pozować na obrońcę demokracji, to też zdrowo przesadził. Rzeczywiste intencje pomysłodawców ustawy kagańcowej wkrótce wyjdą na jaw. I Bruksela im nie podaruje, że dla jakiegoś doraźnego celu politycznego, zwiększenia władzy absolutnej lub wygrania wyborów, chcieli wysadzić w powietrze jeden z fundamentów Wspólnoty. I po raz kolejny narazili na szwank dobro oraz bezpieczeństwo 26 krajów.

Jak Polska może wylecieć z Unii? Pisałem o tym niedawno, więc nie chcę się znów powtarzać, bo coś za często mi się to ostatnio zdarza. Kaczyńskiemu jest chyba obojętne, czy zostaniemy z niej wyrzuceni, czy sami ją opuścimy. Liczy się pewnie dla niego tylko efekt końcowy. Przy naszym wychodzeniu jest jednak konieczne spełnienie co najmniej dwóch warunków. Nie wystarczy tylko powtarzanie w kółko, że Unia nas nie lubi i się na nas uwzięła, że ogranicza naszą suwerenność i niepodległość, że ingeruje w nasze sprawy i wbrew woli suwerena chce urządzać nasz dom. Trzeba jeszcze pokazać temu suwerenowi, że zamiast na przynależności do Wspólnoty korzystać coraz więcej, my korzystamy coraz mniej. Więc po co Polakom ta Unia?! I do spełnienia tego warunku PIS kroczy wielkimi krokami. Bruksela potraktuje nas po macoszemu przy konstruowaniu przyszłego 7-letniego unijnego budżetu, a jeszcze dowali potężnymi sankcje za łamanie praworządności i niezależności sądów. I będzie można udowodnić czarno na białym, że z największego beneficjenta unijnych pieniędzy staliśmy się płatnikiem netto.

A drugi warunek? To oczywiste. Szmata musi wygrać majowe wybory… Kidawa-Błońska bowiem, nawet z pistoletem przystawionym do skroni, nie podpisze przecież dokumentu o wystąpieniu Polski z Unii. I cały misterny plan Kaczyńskiego pójdzie się pierd… Przepraszam moje Szanowne Czytelniczki za ostatnie słowo. Jakoś tak samo mi się naPISało…

Zanim zajmę się 3. wariantem samobójstwa, muszę na chwilę powrócić do już opisanego wariantu 2. Bo zapomniałem o dwóch niezwykle istotnych aspektach lub następstwach naszego wyjścia z Unii. Jedno z tych następstw odczujemy błyskawicznie, na długo nawet przed opuszczeniem struktur UE.

Chyba nawet PIS-owcy przyznają mi rację, Polexit pociągnie za sobą dramatyczny spadek wartości naszej waluty. Nic jej nie „trzyma w górze”, bo dzięki PIS-owi nie jesteśmy członkiem strefy EURO. A więc wina PIS-u będzie tu podwójna. Wśród drożejących importowanych towarów najboleśniejsza będzie oczywiście znaczna podwyżka cen paliw. Płacimy za nie dolarami… Co oznacza drastyczny wzrost cen paliw nie muszę tłumaczyć. Podrożeje wszystko. Już dziś inflacja na poziomie 3,4% to kompletna fikcja. Żywność i usługi drożeje rok do roku o 25%, a lokomotywy, turbiny wiatrowe i młynki do kawy tanieją o 15%. I średnio wychodzi te 3,4%.

I sprawa druga. Jeśli ktoś myśli, że za 2 lata opuścimy Unię, a za np. 5 lat, gdy po PIS-ie nie zostanie już nawet ślad, a nam będzie poza Unią źle, oni znowu przyjmą nas do swojego grona, to niech szybko idzie do wiadomego lekarza-specjalisty. Unia to nie sklep monopolowy, do którego można wchodzić i wychodzić ile razy się chce. Poza tym nieprędko ktoś nam w Europie zaufa. Znów może u nas dojść do władzy jakiś Kaczyński lub Ziobro i cały cyrk się powtórzy. Unia będzie więc dla nas zamknięta przez następne 30 lat. A za 30 lat to Polski pewnie już nie będzie. Stolicę będziemy mieć w Moskwie.

POZOSTAJEMY W UNII.

To oczywiście rozwiązanie mniej fatalne, niż opuszczenie Unii. I to jedyny jego plus, że jest mniej złe od wariantu 1. Rząd PIS-u zdaje sobie w końcu sprawę ze strasznych konsekwencji ewentualnego Polexitu. I tego, że Polacy po prostu się na nich zemszczą. Nie tylko przy urnach wyborczych, ale i na ulicach. PIS nie chce więc wyjść z Unii, a może chce, ale nie może, bo nastąpiła zmiana na najwyższym stanowisku w państwie. Polska ma w końcu Prezydenta. Ale głowa państwa nie jest w stanie anulować ustaw, które doprowadziły do wojny z Brukselą. Może tylko uniemożliwiać dalsze bolszewizowanie kraju. Nadal więc trwa ta wojna z Unią, ale wobec weta Węgier nie możemy być z niej wyrzuceni. Z „bratankami” bronimy się zresztą nawzajem. Bo jak jeden zdradzi drugiego i pozwoli na jego wyrzucenie, to kto będzie w przyszłości bronić jego? I tak powstaje swoisty pat, który dla nas nie oznacza wcale dobrego rozwiązania.

Albo „Ja jako Prezydent” zdobywa jednak reelekcję i następuje dalsza bolszewizacja kolejnych dziedzin naszego życia. Po pacyfikacji sędziów PIS wybiera swojego Prezesa SN i likwiduje lub zawłaszcza niezależne media. Nie ogląda się kolejne protesty Brukseli, udaje im się nawet jakoś udobruchać Trumpa i Kongres USA. No i podstawowa sprawa – PIS nie traci ani w sondażach, ani swojej większości w Sejmie. Sami widzicie, że zakładam tu wariant ultra korzystny dla PIS-u, a straszny dla nas. Na szczęście jest to wariant kompletnie nierealny. Jak znam bowiem polskie realia, to już za 2 tygodnie PIS-owcy ze zdziwieniem stwierdzą, że poparcie dla nich zjechało do 36-37%, a ich kandydat w wyborach nie jest już murowanym faworytem.

Kaczyński robi więc nadal w Polsce, co chce. A co robi Unia? Unia wprowadza powoli sankcje, o których od kilku miesięcy mówi choćby nowa komisarz ds. sprawiedliwości Jourova: „to logiczne, że jeśli wykorzystujemy pieniądze zebrane od europejskich podatników, musi być gwarancja, że mamy niezależny wymiar sprawiedliwości i praworządność…”. Ta sama komisarz Jourova, z którą czołowi politycy PIS nie chcą się nawet spotkać podczas zbliżającej się jej wizyty w Polsce. Wiceszefową Komisji Europejskiej nazywają „podrzędnym unijnym urzędnikiem”. Czeszka raczej o tym nie zapomni… Dla PIS-u zresztą każdy polityk lub urzędnik Unii, który nie popiera ich działań, jest „podrzędny”, „nieobiektywny” lub ”źle poinformowany”. W ten oto sposób wszyscy bez wyjątku funkcjonariusze Unii stali się podrzędni i nieobiektywni. Przez ostatnich 5 lat Donald Tusk też był dla PIS-owców takim politykiem.

Dość długo PIS-owcy przekonywali nas, że planowany budżet Unii na lata 2021-27 musi być dla Polski korzystny. Jeśli tak się nie stanie, to PIS go zawetuje. Identycznego straszaka używał Orban przez cały 2018 rok. Wydawało się, że szantaż Orbana i Kaczyńskiego będzie skuteczny. Bo do uchwalenia budżetu potrzebna jest jednomyślność. Ale Unia znalazła sposób na obejście veta dwóch awanturniczych państw. Właśnie poprzez wprowadzenie przepisów i regulacji uzależniających szerokość strumienia pieniędzy od przestrzegania zasad niezawisłości sądów i praworządności. A tu już nie potrzeba jednomyślności, wystarczy zwykła większość. Sprawa się rypła. To dlatego do takiej furii doprowadzają PIS-owców choćby wzmianki o łączeniu obu tych kwestii. Kto w Brukseli jest odpowiedzialny za sporządzenie projektu zmian zasad przyznawania unijnych pieniędzy? A, jakaś podrzędna urzędniczka. Nazywa się chyba Jourova…

Po Brexicie w budżecie Unii powstanie dziura wielkości 12-14 miliardów EURO. Brytyjczycy byli bowiem jednym z największych płatników netto. Oczywiście żaden kraj nie godzi się wpłacać do unijnej kasy więcej, niż wpłacał do tej pory. Więc na „dzień dobry” my pewnie dostaniemy 8-10 miliardów EURO mniej, a Węgrzy stracą ze 2-3 miliardy. Ale to nie koniec. To dopiero początek. Już wiadomo, że duży zastrzyk gotówki dostaną nowoprzyjęte państwa Unii. One są dziś w sytuacji takiej, w jakiej my byliśmy 10 lat temu, gdy wszyscy w Brukseli na nas dmuchali i chuchali. Skoro oni dostaną teraz miliardy EURO, więc trzeba będzie te miliardy komuś obciąć. Ciekawe komu? A to nadal nie koniec.

Nie mam już miejsca na to, aby zajmować się wszystkimi gałęziami naszej gospodarki (i nie tylko gospodarki), które dotkliwie odczują konsekwencje wojny PIS-u z Brukselą. To, co pisałem w poprzedniej części, i tu będzie miało swoje odniesienie, tylko na mniejszą skalę. Np. spowodowany przez wprowadzane sankcje dramatyczny spadek inwestycji i ucieczka inwestorów Stracą wszyscy, którzy w jakiś sposób uzależnieni są od funduszy unijnych. Rolnicy mogą raz na zawsze włożyć między bajki obietnice Kaczyńskiego sprzed zaledwie 4 miesięcy o wyrównaniu ich dopłat. Polski rolnik dostaje obecnie 220 E od hektara. Rolnik na Malcie – 600 E, rolnik grecki - 500 E, holenderski - 400 E, belgijski, włoski lub cypryjski – po 350. Podobne są dysproporcje w płatnościach na rozwój obszarów wiejskich, które też trafiają do rolników, ale na zasadzie inwestycji mających unowocześniać gospodarstwa. Więc o czym my rozmawiamy?! PIS-owski nowy komisarz ds. rolnictwa Wojciechowski miał doprowadzić do wyrównania dopłat w ciągu kilku miesięcy… Dwa już minęły. A on pewnie nadal świętuje swój awans razem z europosłem Karskim. W brukselskich burdelach na d'Aerschot i Aarschotstraat. Bo ostatnio najczęściej tam się ich widuje.

Dziś gadam właściwie tylko o forsie. A i tak muszę się streszczać. A przecież Polska straci praktycznie na każdym froncie. Stracimy niemal na pewno swój głos w Radzie Europejskiej. Będą nas w niej reprezentować Węgry, co już samo w sobie jest upokarzające. O ile oczywiście Węgrzy także nie stracą prawa głosu. Stracimy również dostęp do wszystkich istotnych stanowisk w Brukseli. Stracimy tym samym realny wpływ na politykę Unii. Będziemy izolowani, zero sojuszników, nikt z Polską nie będzie niczego konsultować, bo po co rozmawiać z rządem, który i tak wszystko wetuje? Ostatnio widzieliśmy, jak Unia olała stanowisko PIS-u w sprawie ochrony klimatu. Chcemy się truć na potęgę, w dodatku rosyjskim, a nie polskim węglem? To się trujmy. Oni nie chcą się truć Itd., itd., itd.

Zacząłem ten „samobójczy” temat od stwierdzenia, że to, co jeszcze 2-3 miesiące temu wydawało się kompletnie nieprawdopodobne, w świetle ostatnich działań PIS-u staje się co najmniej realne. Zupełnie nie rozumiem strategicznych wizji i intencji PIS-owskiego rządu. O ile oni w ogóle mają jakąś wizję przyszłości. Co oni chcą osiągnąć? Mnie ich obecne działania kojarzą się wyłącznie ze zmuszaniem nas do zbiorowego samobójstwem. Zachowują się tak, jakby nie wiedzieli tego, o czym tu napisałem. A przecież oni to doskonale wiedzą. Dla mnie jest oczywiste, że wyjście Polski z Unii będzie oznaczać początek szybkiego i zapewne bardzo gwałtownego końca rządów PIS-u. Może nawet krwawego… Błyskawiczne ubożenie społeczeństwa spowoduje spadek ich notowań i stan wrzenia w kraju. Tym bardziej, że najszybciej tracić będą grupy społeczne tradycyjnie popierające PIS. Emeryci, rolnicy, ludzie najubożsi. I w imię czego PIS to robi? Żeby zwiększyć zakres swojej władzy poprzez pozbycie kontroli ze strony Brukseli? Przecież oni i tak mają już władzę praktycznie nieograniczoną! Po co im więcej władzy, skoro tę władzę wkrótce stracą? Na własne życzenie… Ale o tym napiszę już przy innej okazji.

[CC] Olga Mazur

Przypis wydawcy.

Tekst ten jest złożony z dwóch publikowanych na grupach internetowych postów w pewnym przedziale czasowym. W związku z tym został on nieznacznie zmodyfikowany aby dostosować go nowej jednolitej formy. Zmiany te dotyczą jedynie pewnych formalnych struktur tekstu i odnośników. W żaden sposób nie ingerują w warstwę merytoryczną, ani nie dodają żadnych nowych fragmentów, jak również, żadnych nie usuwają.

[CC] Administracja strony.

Samobójstwo rozszerzone

Część 1. Bardziej pesymistyczna. Założymy w niej, że „państwo PIS-u”, w konsekwencji tego, co samo rozpętało, wylatuje z Unii lub opuszcza ją na własne życzenie.

Tego, że na Nowogrodzkiej roi się od agentów Moskwy, jestem pewny tak, jak pewny jestem tego, jak się nazywam. Nie tylko zresztą Moskwy. Niemal cała wierchuszka PIS-u ma takie „perełki” w swoich życiorysach, że nawet dla wywiadu dużo mniej sprawnego niż FSB lub GRU, zmuszenie ich do współpracy było dziecinnie proste. Który wywiad by się oparł takiej pokusie? A jeszcze gdyby chodziło o duże, sąsiednie państwo, wchodzące w skład wrogich struktur polityczno-gospodarczych i militarnych. Gdy się prześledzi 4-letnie działania PIS na arenie międzynarodowej, to poza nielicznymi wyjątkami (np. Nord Stream) wszystkie idealnie pokrywały się z interesami Putina. Dziwna zbieżność, szczególnie biorąc pod uwagę głoszone przez PIS hasła antyrosyjskie.

Można by wymienić dziesiątki przykładów takiej zbieżności. Rozwalenie przez Macierewicza polskiej armii i kontrwywiadu, awantura o przyjmowanie imigrantów, negowanie polityki klimatycznej Brukseli, import węgla, podkładanie ognia pod wspólną unijną politykę wobec choćby USA, Chin i Iranu. Do tej pory wydawało mi się jednak, że Kreml ma większą korzyść z PISowsko -orbanowskiej dywersji w Unii, niż z wyprowadzenia dwóch państw ze struktur europejskich i szybkiego podporządkowania ich sobie. Że woli nadal destabilizować dużego, groźnego przeciwnika, niż połykać płotki. Może się myliłem… Może dla Putina nasz kraj jest jednak szczupakiem. Gdy będzie nas już mieć w saku, weźmie się za łowienie płotek. Czyli pozostałych państw swojego dawnego bloku.

Jestem zresztą pewny, że Orban nie wyprowadzi Węgier z Unii. Jest całkiem niezłym politykiem oraz strategiem, świadomym swoich celów i racjonalnym. Dla Paryża, Berlina lub Rzymu jest wprawdzie dużo słabszym, ale jednak partnerem. Dla Moskwy może być tylko wasalem. W Unii, gdy tylko nie przegina pały, jest mu całkiem dobrze. A co miał w swoim kraju spacyfikować i zawłaszczyć, to już spacyfikował i zawłaszczył. Kto wie, czy to nie on właśnie, inspirowany przez Putina, nie „rozgrywa” teraz rządu PIS-u przeciwko Brukseli. Dla niego to ze wszech miar korzystne, aby w unijnym stadzie był owca jeszcze czarniejsza, niż on. Ale jak przyjdzie co do czego, jak zrobi się naprawdę gorąco, Orban pewnie ustąpi.

Tylko my wyjdziemy na nieodpowiedzialnych idiotów, warchołów i niewdzięczników. My, Polacy, a nie tylko rząd PIS-u! Bo to my podaliśmy PIS-owi władzę na tacy. Raz, 4 lata temu, mogliśmy się pomylić. Ale mylić się 4 razy z rzędu?! W Unii nikt tego wprawdzie głośno nie powie, ale oni mają już dość nie tylko PIS-u, ale i Polski. To cena, jaką płacimy za głupotę, naiwność, egoizm i tę cholerną narodową niefrasobliwość. Polacy w większości jeszcze nie dorośli do zrozumienia i przyswojenia sobie prawdy w rzeczywistych demokracjach oczywistej. Że jak zakreśla się znak X i wrzuca kartę do urny, to bierze się na siebie odpowiedzialność za to, kto później sprawuje władzę! Przeciętny Polak myśli: „zagłosuję na tych, bo obiecali dać mi więcej, a jak szybko nie dadzą mi tyle, ile chcę, to za 4 lata zagłosuję na innych”. No i w efekcie mamy to, co mamy. Czyli nie mamy już państwa.

Na naszym wyjściu z Unii nie skorzysta dosłownie nikt. PIS-owcy, w ogólnym bilansie, też nie. Może się zresztą okazać, że oni będą wśród najbardziej stratnych, bo też mają do stracenia wyjątkowo dużo. Nie tylko pieniądze i władzę, ale i własne głowy. Wszyscy jednak zapłacimy potworną cenę. A także nasze dzieci i wnuki. Będą jednak miliony Polaków, którzy stracą podwójnie, a nawet potrójnie. Doznają bowiem dodatkowo klęsk związanych z zawodami, które wykonują. Rolnicy i ich rodziny - na pewno. Eksporterzy - na pewno. Dziś bodaj 65% naszego eksportu trafia na rynek unijny. Bo w Unii nie ma ceł na nasze towary. Gdzie je będziemy wysyłać? Trump zmusił rząd PIS-u do ochłodzenia stosunków z Chinami, ale swoje relacje z Państwem Środka właśnie zaczyna szybko ocieplać i rozwijać. A Polska nie.

Transportowcy - na pewno. Dziś przedstawiciele tej branży (zapewnia ona utrzymanie ok. 500.000 osób) przodują w przewozach towarów po drogach UE. Po jej opuszczeniu 80% z nich wyląduje w pośredniakach. Taka olbrzymia flotylla TIR-ów udusi się w kraju średniej wielkości. Zanim zdołają wcisnąć się na intratne trasy w innych kierunkach - umrą z głodu. Branża turystyczna? Śmierć. Inwestycje (choćby budownictwo lub przetwórstwo), których poziom jest RZECZYWISTYM odzwierciedleniem stanu gospodarki? Już obecnie ten poziom jest najniższy od 16 lat! 16 LAT! Cepowi, gdy wciąż chwali się gospodarczymi osiągnięciami swojego rządu, jakoś ten fakt umyka. 70% obecnych budów jest w taki lub inny sposób uzależnione od funduszy europejskich. I inwestorów. Bez nich zejdziemy pewnie do poziomu z końca epoki Gierka. Bo kto zechce inwestować w bombę z opóźnionym zapłonem? Samorządy? Już umierają! PIS zadał im śmiertelne ciosy, a teraz tylko podrzyna gardło. Inflacja, giełda, import, paszporty, wizy, status naszych obywateli mieszkających w krajach Unii, kultura, służba zdrowia. Ilu lekarzy i pielęgniarek zostanie w Polsce, gdy wyjdziemy z Unii?

Stąd tytuł tego tekstu. „Samobójstwo rozszerzone”. Facet morduje żonę i dzieci, a potem sam się wiesza. PIS-owcy na rozkaz zwykłego psychopaty, desperata i nieudacznika życiowego prowadzą nas wprost do zbiorowego samobójstwa. Jeden człowiek spycha do przepaści 38 milionów swoich rodaków i jeszcze wmawia im, że robi to dla ich dobra! Mało! 8-9 milionów Polaków mu wierzy, a następnym 13 milionom jest to obojętne…

Nie jestem psychologiem. Ale dla mnie jest oczywiste, że albo Kaczyński działa na wyraźne polecenia Kremla, albo jest człowiekiem chorym psychicznie, owładniętym manią nie tylko władzy absolutnej i swojego kultu, ale także zbudowania sobie wielkiego kurhanu z ruin zniszczonego przez samego siebie państwa. Nie potrafię odgadnąć, co nim kieruje. Lata dawnych i całkiem niedawnych klęsk wyborczych oraz upokorzeń? Fakt, że wprawdzie setki tysięcy go ubóstwiają, ale dla miliony jest obiektem ich nienawiści lub przedmiotem kpin? Chęć zemsty za ogólnonarodową awanturę wokół pochówku na Wawelu? Niespełnione marzenia o karierze polityka światowego formatu? On raptem przez zaledwie rok był premierem średniej wielkości kraju! I tyle. Nawet takie dno intelektualne jak Szydłowa było premierem dwa razy dłużej. Gdy 12 lat temu wydawało się, że droga do szczytów stoi przed nim otworem, załatwiły go… własne „przystawki”, Lepper i Giertych. Dziś jest wprawdzie władcą tego kraju, ale starym, zgorzkniałym i schorowanym. W dodatku władcą tylko nieformalnym. Wielkich i możnych tego świata może oglądać wyłącznie w TV. Ani prezydenci USA lub Francji, ani premierzy Chin lub Japonii nawet na niego nie spojrzą…

Jeśli Kaczyński myślał, że Unia odpuści w sprawie bolszewickiej ustawy o sądach, to się przeliczył. To tak, jakby łudzić się, że zrezygnują z zasad wolnego rynku. Jeśli myślał, że pod naciskiem Brukseli wycofa się łaskawie z najbardziej drastycznych zapisów i wszystko będzie ok., to znaczy, że jego słynną intuicję polityczną można schować do szuflady z napisem ”prehistoria”. PIS w swoim „antysędziowskim” amoku zabrnęło po prostu za daleko. Dziś już nikt nie prosi ich o cofnięcie się o krok. Dziś z Brukseli słuchać stanowcze ultimatum: albo wracacie do punktu wyjścia i zaczynacie wszystko od nowa, ale już pod naszym nadzorem, albo wypierd…! Jeśli zaś Kaczyński wymyślił całą tę szopkę tylko po to, by szmata ją zawetowała i mogła pozować na obrońcę demokracji, to też zdrowo przesadził. Rzeczywiste intencje pomysłodawców ustawy kagańcowej wkrótce wyjdą na jaw. I Bruksela im nie podaruje, że dla jakiegoś doraźnego celu politycznego, zwiększenia władzy absolutnej lub wygrania wyborów, chcieli wysadzić w powietrze jeden z fundamentów Wspólnoty. I po raz kolejny narazili na szwank dobro oraz bezpieczeństwo 26 krajów.

Jak Polska może wylecieć z Unii? Pisałem o tym niedawno, więc nie chcę się znów powtarzać, bo coś za często mi się to ostatnio zdarza. Kaczyńskiemu jest chyba obojętne, czy zostaniemy z niej wyrzuceni, czy sami ją opuścimy. Liczy się pewnie dla niego tylko efekt końcowy. Przy naszym wychodzeniu jest jednak konieczne spełnienie co najmniej dwóch warunków. Nie wystarczy tylko powtarzanie w kółko, że Unia nas nie lubi i się na nas uwzięła, że ogranicza naszą suwerenność i niepodległość, że ingeruje w nasze sprawy i wbrew woli suwerena chce urządzać nasz dom. Trzeba jeszcze pokazać temu suwerenowi, że zamiast na przynależności do Wspólnoty korzystać coraz więcej, my korzystamy coraz mniej. Więc po co Polakom ta Unia?! I do spełnienia tego warunku PIS kroczy wielkimi krokami. Bruksela potraktuje nas po macoszemu przy konstruowaniu przyszłego 7-letniego unijnego budżetu, a jeszcze dowali potężnymi sankcje za łamanie praworządności i niezależności sądów. I będzie można udowodnić czarno na białym, że z największego beneficjenta unijnych pieniędzy staliśmy się płatnikiem netto.

A drugi warunek? To oczywiste. Szmata musi wygrać majowe wybory… Kidawa-Błońska bowiem, nawet z pistoletem przystawionym do skroni, nie podpisze przecież dokumentu o wystąpieniu Polski z Unii. I cały misterny plan Kaczyńskiego pójdzie się pierd… Przepraszam moje Szanowne Czytelniczki za ostatnie słowo. Jakoś tak samo mi się naPISało…

Zanim zajmę się 3. wariantem samobójstwa, muszę na chwilę powrócić do już opisanego wariantu 2. Bo zapomniałem o dwóch niezwykle istotnych aspektach lub następstwach naszego wyjścia z Unii. Jedno z tych następstw odczujemy błyskawicznie, na długo nawet przed opuszczeniem struktur UE.

Chyba nawet PIS-owcy przyznają mi rację, Polexit pociągnie za sobą dramatyczny spadek wartości naszej waluty. Nic jej nie „trzyma w górze”, bo dzięki PIS-owi nie jesteśmy członkiem strefy EURO. A więc wina PIS-u będzie tu podwójna. Wśród drożejących importowanych towarów najboleśniejsza będzie oczywiście znaczna podwyżka cen paliw. Płacimy za nie dolarami… Co oznacza drastyczny wzrost cen paliw nie muszę tłumaczyć. Podrożeje wszystko. Już dziś inflacja na poziomie 3,4% to kompletna fikcja. Żywność i usługi drożeje rok do roku o 25%, a lokomotywy, turbiny wiatrowe i młynki do kawy tanieją o 15%. I średnio wychodzi te 3,4%.

I sprawa druga. Jeśli ktoś myśli, że za 2 lata opuścimy Unię, a za np. 5 lat, gdy po PIS-ie nie zostanie już nawet ślad, a nam będzie poza Unią źle, oni znowu przyjmą nas do swojego grona, to niech szybko idzie do wiadomego lekarza-specjalisty. Unia to nie sklep monopolowy, do którego można wchodzić i wychodzić ile razy się chce. Poza tym nieprędko ktoś nam w Europie zaufa. Znów może u nas dojść do władzy jakiś Kaczyński lub Ziobro i cały cyrk się powtórzy. Unia będzie więc dla nas zamknięta przez następne 30 lat. A za 30 lat to Polski pewnie już nie będzie. Stolicę będziemy mieć w Moskwie.

POZOSTAJEMY W UNII.

To oczywiście rozwiązanie mniej fatalne, niż opuszczenie Unii. I to jedyny jego plus, że jest mniej złe od wariantu 1. Rząd PIS-u zdaje sobie w końcu sprawę ze strasznych konsekwencji ewentualnego Polexitu. I tego, że Polacy po prostu się na nich zemszczą. Nie tylko przy urnach wyborczych, ale i na ulicach. PIS nie chce więc wyjść z Unii, a może chce, ale nie może, bo nastąpiła zmiana na najwyższym stanowisku w państwie. Polska ma w końcu Prezydenta. Ale głowa państwa nie jest w stanie anulować ustaw, które doprowadziły do wojny z Brukselą. Może tylko uniemożliwiać dalsze bolszewizowanie kraju. Nadal więc trwa ta wojna z Unią, ale wobec weta Węgier nie możemy być z niej wyrzuceni. Z „bratankami” bronimy się zresztą nawzajem. Bo jak jeden zdradzi drugiego i pozwoli na jego wyrzucenie, to kto będzie w przyszłości bronić jego? I tak powstaje swoisty pat, który dla nas nie oznacza wcale dobrego rozwiązania.

Albo „Ja jako Prezydent” zdobywa jednak reelekcję i następuje dalsza bolszewizacja kolejnych dziedzin naszego życia. Po pacyfikacji sędziów PIS wybiera swojego Prezesa SN i likwiduje lub zawłaszcza niezależne media. Nie ogląda się kolejne protesty Brukseli, udaje im się nawet jakoś udobruchać Trumpa i Kongres USA. No i podstawowa sprawa – PIS nie traci ani w sondażach, ani swojej większości w Sejmie. Sami widzicie, że zakładam tu wariant ultra korzystny dla PIS-u, a straszny dla nas. Na szczęście jest to wariant kompletnie nierealny. Jak znam bowiem polskie realia, to już za 2 tygodnie PIS-owcy ze zdziwieniem stwierdzą, że poparcie dla nich zjechało do 36-37%, a ich kandydat w wyborach nie jest już murowanym faworytem.

Kaczyński robi więc nadal w Polsce, co chce. A co robi Unia? Unia wprowadza powoli sankcje, o których od kilku miesięcy mówi choćby nowa komisarz ds. sprawiedliwości Jourova: „to logiczne, że jeśli wykorzystujemy pieniądze zebrane od europejskich podatników, musi być gwarancja, że mamy niezależny wymiar sprawiedliwości i praworządność…”. Ta sama komisarz Jourova, z którą czołowi politycy PIS nie chcą się nawet spotkać podczas zbliżającej się jej wizyty w Polsce. Wiceszefową Komisji Europejskiej nazywają „podrzędnym unijnym urzędnikiem”. Czeszka raczej o tym nie zapomni… Dla PIS-u zresztą każdy polityk lub urzędnik Unii, który nie popiera ich działań, jest „podrzędny”, „nieobiektywny” lub ”źle poinformowany”. W ten oto sposób wszyscy bez wyjątku funkcjonariusze Unii stali się podrzędni i nieobiektywni. Przez ostatnich 5 lat Donald Tusk też był dla PIS-owców takim politykiem.

Dość długo PIS-owcy przekonywali nas, że planowany budżet Unii na lata 2021-27 musi być dla Polski korzystny. Jeśli tak się nie stanie, to PIS go zawetuje. Identycznego straszaka używał Orban przez cały 2018 rok. Wydawało się, że szantaż Orbana i Kaczyńskiego będzie skuteczny. Bo do uchwalenia budżetu potrzebna jest jednomyślność. Ale Unia znalazła sposób na obejście veta dwóch awanturniczych państw. Właśnie poprzez wprowadzenie przepisów i regulacji uzależniających szerokość strumienia pieniędzy od przestrzegania zasad niezawisłości sądów i praworządności. A tu już nie potrzeba jednomyślności, wystarczy zwykła większość. Sprawa się rypła. To dlatego do takiej furii doprowadzają PIS-owców choćby wzmianki o łączeniu obu tych kwestii. Kto w Brukseli jest odpowiedzialny za sporządzenie projektu zmian zasad przyznawania unijnych pieniędzy? A, jakaś podrzędna urzędniczka. Nazywa się chyba Jourova…

Po Brexicie w budżecie Unii powstanie dziura wielkości 12-14 miliardów EURO. Brytyjczycy byli bowiem jednym z największych płatników netto. Oczywiście żaden kraj nie godzi się wpłacać do unijnej kasy więcej, niż wpłacał do tej pory. Więc na „dzień dobry” my pewnie dostaniemy 8-10 miliardów EURO mniej, a Węgrzy stracą ze 2-3 miliardy. Ale to nie koniec. To dopiero początek. Już wiadomo, że duży zastrzyk gotówki dostaną nowoprzyjęte państwa Unii. One są dziś w sytuacji takiej, w jakiej my byliśmy 10 lat temu, gdy wszyscy w Brukseli na nas dmuchali i chuchali. Skoro oni dostaną teraz miliardy EURO, więc trzeba będzie te miliardy komuś obciąć. Ciekawe komu? A to nadal nie koniec.

Nie mam już miejsca na to, aby zajmować się wszystkimi gałęziami naszej gospodarki (i nie tylko gospodarki), które dotkliwie odczują konsekwencje wojny PIS-u z Brukselą. To, co pisałem w poprzedniej części, i tu będzie miało swoje odniesienie, tylko na mniejszą skalę. Np. spowodowany przez wprowadzane sankcje dramatyczny spadek inwestycji i ucieczka inwestorów Stracą wszyscy, którzy w jakiś sposób uzależnieni są od funduszy unijnych. Rolnicy mogą raz na zawsze włożyć między bajki obietnice Kaczyńskiego sprzed zaledwie 4 miesięcy o wyrównaniu ich dopłat. Polski rolnik dostaje obecnie 220 E od hektara. Rolnik na Malcie – 600 E, rolnik grecki - 500 E, holenderski - 400 E, belgijski, włoski lub cypryjski – po 350. Podobne są dysproporcje w płatnościach na rozwój obszarów wiejskich, które też trafiają do rolników, ale na zasadzie inwestycji mających unowocześniać gospodarstwa. Więc o czym my rozmawiamy?! PIS-owski nowy komisarz ds. rolnictwa Wojciechowski miał doprowadzić do wyrównania dopłat w ciągu kilku miesięcy… Dwa już minęły. A on pewnie nadal świętuje swój awans razem z europosłem Karskim. W brukselskich burdelach na d'Aerschot i Aarschotstraat. Bo ostatnio najczęściej tam się ich widuje.

Dziś gadam właściwie tylko o forsie. A i tak muszę się streszczać. A przecież Polska straci praktycznie na każdym froncie. Stracimy niemal na pewno swój głos w Radzie Europejskiej. Będą nas w niej reprezentować Węgry, co już samo w sobie jest upokarzające. O ile oczywiście Węgrzy także nie stracą prawa głosu. Stracimy również dostęp do wszystkich istotnych stanowisk w Brukseli. Stracimy tym samym realny wpływ na politykę Unii. Będziemy izolowani, zero sojuszników, nikt z Polską nie będzie niczego konsultować, bo po co rozmawiać z rządem, który i tak wszystko wetuje? Ostatnio widzieliśmy, jak Unia olała stanowisko PIS-u w sprawie ochrony klimatu. Chcemy się truć na potęgę, w dodatku rosyjskim, a nie polskim węglem? To się trujmy. Oni nie chcą się truć Itd., itd., itd.

Zacząłem ten „samobójczy” temat od stwierdzenia, że to, co jeszcze 2-3 miesiące temu wydawało się kompletnie nieprawdopodobne, w świetle ostatnich działań PIS-u staje się co najmniej realne. Zupełnie nie rozumiem strategicznych wizji i intencji PIS-owskiego rządu. O ile oni w ogóle mają jakąś wizję przyszłości. Co oni chcą osiągnąć? Mnie ich obecne działania kojarzą się wyłącznie ze zmuszaniem nas do zbiorowego samobójstwem. Zachowują się tak, jakby nie wiedzieli tego, o czym tu napisałem. A przecież oni to doskonale wiedzą. Dla mnie jest oczywiste, że wyjście Polski z Unii będzie oznaczać początek szybkiego i zapewne bardzo gwałtownego końca rządów PIS-u. Może nawet krwawego… Błyskawiczne ubożenie społeczeństwa spowoduje spadek ich notowań i stan wrzenia w kraju. Tym bardziej, że najszybciej tracić będą grupy społeczne tradycyjnie popierające PIS. Emeryci, rolnicy, ludzie najubożsi. I w imię czego PIS to robi? Żeby zwiększyć zakres swojej władzy poprzez pozbycie kontroli ze strony Brukseli? Przecież oni i tak mają już władzę praktycznie nieograniczoną! Po co im więcej władzy, skoro tę władzę wkrótce stracą? Na własne życzenie… Ale o tym napiszę już przy innej okazji.

[CC] Olga Mazur
(232)

Przypis wydawcy.

Tekst ten jest złożony z dwóch publikowanych na grupach internetowych postów w pewnym przedziale czasowym. W związku z tym został on nieznacznie zmodyfikowany aby dostosować go nowej jednolitej formy. Zmiany te dotyczą jedynie pewnych formalnych struktur tekstu i odnośników. W żaden sposób nie ingerują w warstwę merytoryczną, ani nie dodają żadnych nowych fragmentów, jak również, żadnych nie usuwają.

[CC] Administracja strony.

Pobierz PDF Wydrukuj