Rok później też Kocham Polskę!

  Poniższy tekst "miłosny" napisałem równo rok temu. Dzisiaj go powtarzam, bo wczoraj znów odżyła we mnie miłość do Polski. Takiej Polski Jurka Owsiaka i Olgi Tokarczuk. Ale, niestety, pojawiły się nowe przyczyny, dla których wybiórczy charakter mojej miłości się utrwalił. Dzisiaj, jeśli wciąż kocham Polskę, to dłużej dobieram sobie ludzi do kochania. Polki i Polacy, proszę, zróbmy coś, bo mój czas się kończy!.

Kocham Polskę!

Kiedy niestrudzony twórca KORD, Robert Hojda powiedział wczoraj do zebranych w Miasteczku Wolności, że "przecież wszyscy kochamy Polskę", z lekkim zdziwieniem skonstatowałem, że tym razem jakoś mnie te bliskie patosu słowa nie zraziły, chociaż wszelkiego patetycznego zadęcia zwyczajnie nie lubię. Poza pewną taką cechą Arizony, która nie pozwala wątpić w szczerość wypowiadanych przez niego, nie tylko patriotycznych kwestii, w moim przypadku zadziałał jednak i ten czynnik, że niepostrzeżenie, niewiele się nad tym zastanawiając, chyba naprawdę pokochałem Polskę.

Niby jako rodowity Polak powinienem mieć miłość ojczyzny we krwi. Ale tak nie było. Nie kochałem Polski mimo, że odkąd pamiętam byłem nią całkowicie przesiąknięty i było dla mnie czymś oczywistym, że "Słowacki wielkim poetą był". Jak wielu moich przyjaciół i krewnych byłem przekonany, że są na świecie miejsca, w których można żyć lepiej. Wielu wyjechało. Wielu błogosławi chwilę, kiedy się na to zdecydowali. Ale też wielu się nie udało całkowicie wyjechać mentalnie, często mimo widocznych objawów powodzenia i sukcesów poza ojczyzny łonem.

Prawdziwa miłość nie jest wybiórcza - kocha się wszystko, nawet to, co niesie ból, cierpienie, wstyd. A ja, jeśli nawet kochałem Polskę, to wybiórczo, dlatego mówię, że jej nie kochałem.

Ale mój stosunek do Polski, niepostrzeżenie dla mnie samego ewoluował. Pokochałem Polskę postpeerelowską, nową. Taką jakiej nie było nigdy wcześniej. I przecież nie dla jej pagórków leśnych ani łąk zielonych; ani bociana; ani żubra; ani dla Szopena pod wierzbą płaczącą; ani Gombrowicza z Buenos Aires. I nie dla wszystkich Polek i wszystkich Polaków. Pokochałem Polskę wolną, demokratyczną, otwartą na świat i innych ludzi, europejską, bliższą zachodniej cywilizacji, do której tak beznadziejnie wielu z nas tęskniło. Tym razem pokochałem Polskę niewybiórczo - razem z jej niedoskonałościami i błędami rządzących. A najbardziej taką, jak dzisiaj - oklejoną czerwonymi serduszkami. Uśmiechniętą. Wyjątkową.

Taką kochaną Polskę usiłują nam odebrać ponurzy wysłannicy ciemnogrodu. Jak kolonizatorzy obłaskawili część tubylców paciorkami różańca i błyskotkami 500+. Kłamali, oszukiwali, oczernili i zohydzili dotychczasowe porządki. Omamili obietnicami, których nigdy nie mieli zamiaru zrealizować. Jak najeźdźcy grabią, niszczą i rujnują.

Ale przecież ta moja kochana Polska nie zginęła. Przeciwstawia się łupieżcom. Organizuje się w oporze. Zbiera się, żeby bronić wartości, dla których ją pokochałem. Czasami prowadzi z sobą spory o kształt państwa. Ale jest! I zwycięży!

[CC] Michal Osiecimski

Rok później też Kocham Polskę!

Poniższy tekst "miłosny" napisałem równo rok temu. Dzisiaj go powtarzam, bo wczoraj znów odżyła we mnie miłość do Polski. Takiej Polski Jurka Owsiaka i Olgi Tokarczuk. Ale, niestety, pojawiły się nowe przyczyny, dla których wybiórczy charakter mojej miłości się utrwalił. Dzisiaj, jeśli wciąż kocham Polskę, to dłużej dobieram sobie ludzi do kochania. Polki i Polacy, proszę, zróbmy coś, bo mój czas się kończy!.

Kocham Polskę!

Kiedy niestrudzony twórca KORD, Robert Hojda powiedział wczoraj do zebranych w Miasteczku Wolności, że "przecież wszyscy kochamy Polskę", z lekkim zdziwieniem skonstatowałem, że tym razem jakoś mnie te bliskie patosu słowa nie zraziły, chociaż wszelkiego patetycznego zadęcia zwyczajnie nie lubię. Poza pewną taką cechą Arizony, która nie pozwala wątpić w szczerość wypowiadanych przez niego, nie tylko patriotycznych kwestii, w moim przypadku zadziałał jednak i ten czynnik, że niepostrzeżenie, niewiele się nad tym zastanawiając, chyba naprawdę pokochałem Polskę.

Niby jako rodowity Polak powinienem mieć miłość ojczyzny we krwi. Ale tak nie było. Nie kochałem Polski mimo, że odkąd pamiętam byłem nią całkowicie przesiąknięty i było dla mnie czymś oczywistym, że "Słowacki wielkim poetą był". Jak wielu moich przyjaciół i krewnych byłem przekonany, że są na świecie miejsca, w których można żyć lepiej. Wielu wyjechało. Wielu błogosławi chwilę, kiedy się na to zdecydowali. Ale też wielu się nie udało całkowicie wyjechać mentalnie, często mimo widocznych objawów powodzenia i sukcesów poza ojczyzny łonem.

Prawdziwa miłość nie jest wybiórcza - kocha się wszystko, nawet to, co niesie ból, cierpienie, wstyd. A ja, jeśli nawet kochałem Polskę, to wybiórczo, dlatego mówię, że jej nie kochałem.

Ale mój stosunek do Polski, niepostrzeżenie dla mnie samego ewoluował. Pokochałem Polskę postpeerelowską, nową. Taką jakiej nie było nigdy wcześniej. I przecież nie dla jej pagórków leśnych ani łąk zielonych; ani bociana; ani żubra; ani dla Szopena pod wierzbą płaczącą; ani Gombrowicza z Buenos Aires. I nie dla wszystkich Polek i wszystkich Polaków. Pokochałem Polskę wolną, demokratyczną, otwartą na świat i innych ludzi, europejską, bliższą zachodniej cywilizacji, do której tak beznadziejnie wielu z nas tęskniło. Tym razem pokochałem Polskę niewybiórczo - razem z jej niedoskonałościami i błędami rządzących. A najbardziej taką, jak dzisiaj - oklejoną czerwonymi serduszkami. Uśmiechniętą. Wyjątkową.

Taką kochaną Polskę usiłują nam odebrać ponurzy wysłannicy ciemnogrodu. Jak kolonizatorzy obłaskawili część tubylców paciorkami różańca i błyskotkami 500+. Kłamali, oszukiwali, oczernili i zohydzili dotychczasowe porządki. Omamili obietnicami, których nigdy nie mieli zamiaru zrealizować. Jak najeźdźcy grabią, niszczą i rujnują.

Ale przecież ta moja kochana Polska nie zginęła. Przeciwstawia się łupieżcom. Organizuje się w oporze. Zbiera się, żeby bronić wartości, dla których ją pokochałem. Czasami prowadzi z sobą spory o kształt państwa. Ale jest! I zwycięży!

[CC] Michal Osiecimski
(223)

Pobierz PDF Wydrukuj