Moje spostrzeżenia z Parlamentu.

  W dzisiejszej sytuacji politycznej, wg mojej oceny, zarówno Sejm jak i Senat nadają się do likwidacji. Do czasu, aż wróci demokracja. Dzisiaj na ten żałosny teatr szkoda pieniędzy podatników. Te instytucje dzisiaj nie mają żadnej mocy sprawczej. Wszystkie kluczowe decyzje zapadają nie na Wiejskiej, a na Nowogrodzkiej w siedzibie jedynie słusznej partii. Buta, arogancja i pospolite chamstwo rządzących wzięły górę nad rozsądkiem i odpowiedzialnością za kraj. Przy rządach autorytarnych, gdzie to dyktator podejmuje wszystkie kluczowe decyzje, a większość parlamentarna wiernie i karnie, bezrefleksyjnie, tępo wykonuje jego polecenia, parlament spełnia tylko rolę "kwiatka do kożucha".

Czas już uświadomić sobie, że minął okres demokracji parlamentarnej, nadszedł czas twardej dyktatury. Można by przyjąć, że opozycja w Parlamencie stanowi ostatnią ostoje demokracji. Czyżby?

Suweren ma w głębokim poważaniu wszystkie błędy wytykane rządzącym przez opozycję. Jak już kiedyś napisałem: suweren zajada otrzymaną w prezencie kiełbasę wyborczą i popija zimnym piwkiem z solidną pianą populizmu. To się liczy. A wolność? Demokracja? Co to suwerena obchodzi? Liczy się pełny brzuszek. Przynajmniej na razie. Kiedy zacznie w tym brzuszku burczeć, będzie już za późno. Zbudowany represyjny aparat władzy pokaże wtedy suwerenowi jego prawdziwe miejsce w szeregu.

Co do parlamentu, to uczestniczyłem w obradach komisji zajmującej się podniesieniem akcyzy (podatku) na alkohol i papierosy oraz zagarnięciu przez rząd pieniędzy z Funduszu Solidarnościowego, co to niby miał wesprzeć osoby niepełnosprawne (Morawiecki kłamca), a trafi na pokrycie kosztów kiełbasy wyborczej potrzebnej do reelekcji Dudy.

Na konsultacje przyszli przedstawiciele różnych środowisk i branż, w tym osoby reprezentujące różne związki zawodowe, w tym Solidarność. Padło bardzo wiele mądrych słów i merytorycznych argumentów, prezentowano ważne dane, dyskusja trwała wiele godzin, wypracowano stanowisko, które jednoznacznie wybrzmiało: podniesienie akcyzy (podatku) niczemu nie będzie służyć, a jest tylko i wyłącznie po to, żeby rząd miał pieniądze na 13-ste emerytury przed wyborami, żadnych dodatkowych pozytywów te podwyżki nie wnoszą, a zagrabienie pieniędzy z Funduszu Solidarnościowego, to czysty bandytyzm polityczny.

Senat wniósł więc poprawki, za którymi głosowałem. Projekt trafił z powrotem do Sejmu. Jaki efekt? Jaki wynik głosowania? Sejm stałą większością głosów PiS wszystkie, co do jednej, poprawki odrzucił. Posłowie PiS zagłosowali w 100% zgodnie ze ściągą, jaką otrzymali z Nowogrodzkiej. Rozum i honor poszły precz.

Tak wygląda każde głosowanie w Sejmie. Senat będzie bronił się przed jednowładztwem. Przez miesiąc. Sejm będzie karnie i regularnie 235 głosami, wszystkie poprawki Senatu odrzucał.

Bezrefleksyjne poddawanie się tyranii wodza doprowadzi Polskę na skraj przepaści. Już nad nią stoimy. I warto zadać sobie pytanie: jeśli zrobimy ten ostatni krok do przodu, ile ma do stracenia najjaśniejszy siedemdziesięcioletni przywódca, a ile 38-mio milionowy naród? Monteskiusz:

"Nie ma okrutniejszej tyranii od tej, która się spełnia w cieniu praw i pod sztandarem sprawiedliwości".

[CC] Wadim Tyszkiewicz

Moje spostrzeżenia z Parlamentu.

W dzisiejszej sytuacji politycznej, wg mojej oceny, zarówno Sejm jak i Senat nadają się do likwidacji. Do czasu, aż wróci demokracja. Dzisiaj na ten żałosny teatr szkoda pieniędzy podatników. Te instytucje dzisiaj nie mają żadnej mocy sprawczej. Wszystkie kluczowe decyzje zapadają nie na Wiejskiej, a na Nowogrodzkiej w siedzibie jedynie słusznej partii. Buta, arogancja i pospolite chamstwo rządzących wzięły górę nad rozsądkiem i odpowiedzialnością za kraj. Przy rządach autorytarnych, gdzie to dyktator podejmuje wszystkie kluczowe decyzje, a większość parlamentarna wiernie i karnie, bezrefleksyjnie, tępo wykonuje jego polecenia, parlament spełnia tylko rolę "kwiatka do kożucha".

Czas już uświadomić sobie, że minął okres demokracji parlamentarnej, nadszedł czas twardej dyktatury. Można by przyjąć, że opozycja w Parlamencie stanowi ostatnią ostoje demokracji. Czyżby?

Suweren ma w głębokim poważaniu wszystkie błędy wytykane rządzącym przez opozycję. Jak już kiedyś napisałem: suweren zajada otrzymaną w prezencie kiełbasę wyborczą i popija zimnym piwkiem z solidną pianą populizmu. To się liczy. A wolność? Demokracja? Co to suwerena obchodzi? Liczy się pełny brzuszek. Przynajmniej na razie. Kiedy zacznie w tym brzuszku burczeć, będzie już za późno. Zbudowany represyjny aparat władzy pokaże wtedy suwerenowi jego prawdziwe miejsce w szeregu.

Co do parlamentu, to uczestniczyłem w obradach komisji zajmującej się podniesieniem akcyzy (podatku) na alkohol i papierosy oraz zagarnięciu przez rząd pieniędzy z Funduszu Solidarnościowego, co to niby miał wesprzeć osoby niepełnosprawne (Morawiecki kłamca), a trafi na pokrycie kosztów kiełbasy wyborczej potrzebnej do reelekcji Dudy.

Na konsultacje przyszli przedstawiciele różnych środowisk i branż, w tym osoby reprezentujące różne związki zawodowe, w tym Solidarność. Padło bardzo wiele mądrych słów i merytorycznych argumentów, prezentowano ważne dane, dyskusja trwała wiele godzin, wypracowano stanowisko, które jednoznacznie wybrzmiało: podniesienie akcyzy (podatku) niczemu nie będzie służyć, a jest tylko i wyłącznie po to, żeby rząd miał pieniądze na 13-ste emerytury przed wyborami, żadnych dodatkowych pozytywów te podwyżki nie wnoszą, a zagrabienie pieniędzy z Funduszu Solidarnościowego, to czysty bandytyzm polityczny.

Senat wniósł więc poprawki, za którymi głosowałem. Projekt trafił z powrotem do Sejmu. Jaki efekt? Jaki wynik głosowania? Sejm stałą większością głosów PiS wszystkie, co do jednej, poprawki odrzucił. Posłowie PiS zagłosowali w 100% zgodnie ze ściągą, jaką otrzymali z Nowogrodzkiej. Rozum i honor poszły precz.

Tak wygląda każde głosowanie w Sejmie. Senat będzie bronił się przed jednowładztwem. Przez miesiąc. Sejm będzie karnie i regularnie 235 głosami, wszystkie poprawki Senatu odrzucał.

Bezrefleksyjne poddawanie się tyranii wodza doprowadzi Polskę na skraj przepaści. Już nad nią stoimy. I warto zadać sobie pytanie: jeśli zrobimy ten ostatni krok do przodu, ile ma do stracenia najjaśniejszy siedemdziesięcioletni przywódca, a ile 38-mio milionowy naród? Monteskiusz:

"Nie ma okrutniejszej tyranii od tej, która się spełnia w cieniu praw i pod sztandarem sprawiedliwości".

[CC] Wadim Tyszkiewicz
(219)

Pobierz PDF Wydrukuj