Polemika, czyli w odpowiedzi Zenon Michalowski

  Kiedy upadał komunizm - w Polsce panowała atmosfera euforii i podniecenia. Pamiętam radość z jaką wielu z nas, w tym ja, szliśmy do wyborów w czerwcu 1989. Mieliśmy wtedy opozycjonistów - polityków z pierwszej ligi, wręcz z Ligi Mistrzów:
Mazowiecki, Geremek, Michnik, Kuroń, Bartoszewski, Skubiszewski, Bujak, Frasyniuk, Balcerowicz, Krzyżanowska, można wyliczać długo jeszcze. Każdy z tych ludzi zasługiwał na mandat zaufania i nasz szacunek.Później powstała Unia Demokratyczna - partia „tęgich głów”, ludzi mądrych, posiadających odpowiednią wiedzę do kierowania krajem i wyznaczania kierunków. Zawsze po drodze było mi z Unią Demokratyczną, później z Unią Wolności a potem z Platformą Obywatelską - kontynuatorką idei UD i UW.Kiedy w roku 2005 trwały negocjacje dotyczące powstania tzw. POPiSU - obserwowałem je dość nieuważnie i z lekkim znudzeniem. Bo wydawało mi się, że w obu ugrupowaniach są ludzie z którymi może być mi po drodze. Bo uważałem, że zarówno ludzie od Kaczyńskich jak i od Tuska są państwowcami, którym zależy na dobru mojego kraju - tylko ścieżki dochodzenia do tego dobra mają trochę inne. Kiedy jednak PiS doszedł do władzy, a z POPISu zostały wióry - okazało się że PiS to zło w postaci czystej.

Wystarczyły 2 lata rządów Kaczyńskiego i Leppera aby się o tym przekonać. Tak więc kiedy w 2007 Platforma Obywatelska Tuska wygrała wybory - odetchnąłem z ulgą.

Pierwsze 4 lata PO u władzy to były bardzo dobre rządy. Ruszyła budowa dróg a gigantyczny, światowy kryzys AD 2008 przeszliśmy suchą stopą dzięki bardzo mądrej polityce finansowej.Nasza polityka zagraniczna rosła w siłę, głos Polski liczył się na arenie europejskiej coraz bardziej, nawet sceptyczni dotąd w stosunku do nas Czesi zauważyli nasz rozwój i parcie do przodu. Radka Sikorskiego nazwali „świecącą na firmamencie politycznym gwiazdą Europy Wschodniej”. Stawaliśmy się mimowolnie liderami opinii w Europie Środkowej, słuchali nas uważnie również Francuzi i Niemcy. Nie dzięki chamstwu i bezczelnemu pluciu, ale dzięki sukcesom naszej gospodarki i ludziom robiącym politykę zagraniczną. PiS był w zaniku i w defensywie. jarosław kaczyński był nikim, a jego brat - prezydent Lech Kaczyński był uważany za niezgułę i człowieka, który nie ma absolutnie żadnych szans na II kadencję.
Smoleńsk AD 2010 wszystko zmienił, bo kaczyński w śmierci brata dostrzegł szansę dla siebie.

Jeszcze wybory prezydenckie w 2010 wygrał Komorowski.
Jeszcze wybory parlamentarne w 2011 wygrała Platforma.
Jeszcze wygrywaliśmy z PiSem wybory samorządowe i europejskie.Ale coś zaczynało zgrzytać w dobrze do tej pory pracującej machinie.
II kadencja Platformy była okresem marazmu.Owszem, gospodarka szła do przodu, ale brak było w Platformie głębszej idei. Brak pomysłów, co dalej. Brak wizji. Brak dotrzymywania obietnic wyborczych.

Głosowałem na PO, bo podobały mi się te OBIETNICE WYBORCZE:
1. Obniżka podatków,
2. Wstąpienie Polski do strefy euro w 2011,
3. Opodatkowanie rolników na zasadach ogólnych,
4. Odchudzenie administracji,
5. Powrót do niższego vatu,
6. Reforma emerytur górniczych
Od 2012 doszło w PO lekceważenie opinii i głosu obywateli. Platforma pogrążyła się we własnych rozgrywkach o stołki. Czary goryczy dopełniły wybory prezydenckie AD 2015. Kandydatura Komorowskiego była beznadziejnie słaba, bo jego prezydentura od roku 2010 była słaba… beznadziejnie - był strażnikiem przysłowiowego żyrandola. Pan Bronisław sprawiał wrażenie proboszcza z Grójca, który przemawia do wiernego, tępego ludu z wysokości ambony. To nie był mój kandydat i wielu (nawet bardzo, bardzo wielu) moich przyjaciół i znajomych wyrażało opinię identyczną. Doszło do takiej sytuacji, że w pierwszej turze zagłosowałem na….Kukiza (sic!!). Zrobiłem to na znak protestu przeciw narzucaniu nam kandydata beznadziejnego jakim był Komorowski. Oczywiście w II turze zagłosowałem na mniejsze zło, czyli na BK. Ale jak wszystkim wiadome jest - głosowanie przerżnęliśmy. Bo kampania prezydencka była BEZNADZIEJNA, tak samo jak sam kandydat. Bo kampanię zawaliła koncertowo. Bo partyjniactwo wzięło górę. Bo „mądrzy” w Platformie wymyślili, że Komorowskiego niekoniecznie będą wspierać. Bo Bronek chlapnął coś, że będzie „kandydatem niezależnym”...

Wybory sejmowe tuż po prezydenckich też koncertowo przerżnęliśmy pod wodzą tych samych „spin doktorów” od siedmiu boleści z Tyszkiewiczem z Białegostoku na czele.

Zamiast szarpnąć cuglami, zamiast zaproponować pakiet reform od edukacji, poprzez zdrowie i podatki, zamiast otworzyć się na kandydatów obywatelskich - PO nie zmieniła NICZEGO. Straszenie PiSem (słuszne) było JEDYNYM PROGRAMEM TEJ PARTII. Po raz kolejny głosowałem na PO zgrzytając zębami. PiS zawłaszcza mój Kraj od 4 lat. W ciągu 4 lat dawno już powinien powstać w PO rząd cieni (ponoć jest coś takiego…), który prezentowałby programy naprawy państwa WE WSZYSTKICH DZIEDZINACH. Bo jesteśmy coraz bliżej państwa w ruinie.
Tymczasem co „obiecuje” PO :
- że nie ruszy 500+,
- odsunie PiS od władzy,
- kompromis aborcyjny jest dobry,
- przywróci państwo prawa.
I to jest wszystko w kwestii programu.

W wyborach prezydenckich AD 2020 PO stawia na Bronisława Komorowskiego w spódnicy. Starą, wypróbowaną działaczkę partyjną, gotową wypełnić wolę kierownictwa partii. Prawybory okazały się chucpą. Jaśkowiak został zającem wypuszczonym przez Schetynę (bo nikt nie chciał kandydować przeciwko Kidawie) w celu obrony własnej pozycji. Kidawa została kandydatką ludzi PO chcących Schetynę ze stanowiska przewodniczącego usunąć.

Gdzie tu obywatelskość?
Gdzie tu wsłuchanie się w głos obywateli?
Gdzie tu stawianie na młodych i przyszłościowych, NIEZALEŻNYCH kandydatów? Na koniec gorzkie porównanie:
- w wyborach prezydenckich we Francji AD 2017 zwyciężył młody człowiek znikąd - Emmanuel Macron i pokonał rasistkę Le Pen 66%:33% w drugiej turze,
- w ostatnich wyborach prezydenckich na Słowacji zwyciężyła Zuzana Czaputowa, młoda prawniczka, popierająca LGBT i aborcję. Przypomnę - Słowacja to katolicki kraj.

Żegnam Cię więc Platformo z niejakim żalem. Pozostanę wobec Ciebie chłodno obojętny. Obiecuję nie atakować Twojej kandydatki, w sumie dobrze Jej życzę, bo to mądra i dobra kobieta chyba jest. Ale już nie zagłosuję na mniejsze zło. Albo się Platformo całkowicie odnowisz pod nowym kierownictwem, postawisz na nowych, młodych ludzi, obywateli związanych z samorządami lub ludźmi stowarzyszeń non profit - albo znikniesz.

Ludzie nie chcą już partyjniactwa.
Chcą polityków, którzy będą mówić prawdę bez gry w partyjne gierki, bez ustawiania swoich ludzi na stołkach.
Chcą ludzi zdolnych reformować kraj.
Chcą fachowców.
Kraj ma być dla nas - OBYWATELI.
Nie dla partii.
Może jeszcze kiedyś do Ciebie wrócę.
Albo wrócę do czegoś, co powstanie na Twoich gruzach.

P.S.

Wybory prezydenckie za pół roku. Duda i PiS robią tak wiele złego, że najtęższym filozofom się to w głowach nie mieści. Wybór kandydatów na prezydenta RP będzie dość spory. Myślę, że każdy z nas znajdzie swojego, który spełni jego oczekiwania choć po części. Kto wie, czy Duda w ogóle przejdzie do II rundy. Przy mądrej kampanii można tego fircyka mocno poobijać - choćby Piotrowiczem i Pawłowicz.

Miłego dnia wszystkim, oprócz zakłamanych, partyjnych pisowskich dzbanów.

[CC] Maciej Stawiarski

Moje pożegnanie z Platformą Obywatelską,
czyli Dość głosowania na mniejsze zło

Kiedy upadał komunizm - w Polsce panowała atmosfera euforii i podniecenia. Pamiętam radość z jaką wielu z nas, w tym ja, szliśmy do wyborów w czerwcu 1989. Mieliśmy wtedy opozycjonistów - polityków z pierwszej ligi, wręcz z Ligi Mistrzów:
Mazowiecki, Geremek, Michnik, Kuroń, Bartoszewski, Skubiszewski, Bujak, Frasyniuk, Balcerowicz, Krzyżanowska, można wyliczać długo jeszcze. Każdy z tych ludzi zasługiwał na mandat zaufania i nasz szacunek.Później powstała Unia Demokratyczna - partia „tęgich głów”, ludzi mądrych, posiadających odpowiednią wiedzę do kierowania krajem i wyznaczania kierunków. Zawsze po drodze było mi z Unią Demokratyczną, później z Unią Wolności a potem z Platformą Obywatelską - kontynuatorką idei UD i UW.Kiedy w roku 2005 trwały negocjacje dotyczące powstania tzw. POPiSU - obserwowałem je dość nieuważnie i z lekkim znudzeniem. Bo wydawało mi się, że w obu ugrupowaniach są ludzie z którymi może być mi po drodze. Bo uważałem, że zarówno ludzie od Kaczyńskich jak i od Tuska są państwowcami, którym zależy na dobru mojego kraju - tylko ścieżki dochodzenia do tego dobra mają trochę inne. Kiedy jednak PiS doszedł do władzy, a z POPISu zostały wióry - okazało się że PiS to zło w postaci czystej.

Wystarczyły 2 lata rządów Kaczyńskiego i Leppera aby się o tym przekonać. Tak więc kiedy w 2007 Platforma Obywatelska Tuska wygrała wybory - odetchnąłem z ulgą.

Pierwsze 4 lata PO u władzy to były bardzo dobre rządy. Ruszyła budowa dróg a gigantyczny, światowy kryzys AD 2008 przeszliśmy suchą stopą dzięki bardzo mądrej polityce finansowej.Nasza polityka zagraniczna rosła w siłę, głos Polski liczył się na arenie europejskiej coraz bardziej, nawet sceptyczni dotąd w stosunku do nas Czesi zauważyli nasz rozwój i parcie do przodu. Radka Sikorskiego nazwali „świecącą na firmamencie politycznym gwiazdą Europy Wschodniej”. Stawaliśmy się mimowolnie liderami opinii w Europie Środkowej, słuchali nas uważnie również Francuzi i Niemcy. Nie dzięki chamstwu i bezczelnemu pluciu, ale dzięki sukcesom naszej gospodarki i ludziom robiącym politykę zagraniczną. PiS był w zaniku i w defensywie. jarosław kaczyński był nikim, a jego brat - prezydent Lech Kaczyński był uważany za niezgułę i człowieka, który nie ma absolutnie żadnych szans na II kadencję.
Smoleńsk AD 2010 wszystko zmienił, bo kaczyński w śmierci brata dostrzegł szansę dla siebie.

Jeszcze wybory prezydenckie w 2010 wygrał Komorowski.
Jeszcze wybory parlamentarne w 2011 wygrała Platforma.
Jeszcze wygrywaliśmy z PiSem wybory samorządowe i europejskie.Ale coś zaczynało zgrzytać w dobrze do tej pory pracującej machinie.
II kadencja Platformy była okresem marazmu.Owszem, gospodarka szła do przodu, ale brak było w Platformie głębszej idei. Brak pomysłów, co dalej. Brak wizji. Brak dotrzymywania obietnic wyborczych.

Głosowałem na PO, bo podobały mi się te OBIETNICE WYBORCZE:
1. Obniżka podatków,
2. Wstąpienie Polski do strefy euro w 2011,
3. Opodatkowanie rolników na zasadach ogólnych,
4. Odchudzenie administracji,
5. Powrót do niższego vatu,
6. Reforma emerytur górniczych
Od 2012 doszło w PO lekceważenie opinii i głosu obywateli. Platforma pogrążyła się we własnych rozgrywkach o stołki. Czary goryczy dopełniły wybory prezydenckie AD 2015. Kandydatura Komorowskiego była beznadziejnie słaba, bo jego prezydentura od roku 2010 była słaba… beznadziejnie - był strażnikiem przysłowiowego żyrandola. Pan Bronisław sprawiał wrażenie proboszcza z Grójca, który przemawia do wiernego, tępego ludu z wysokości ambony. To nie był mój kandydat i wielu (nawet bardzo, bardzo wielu) moich przyjaciół i znajomych wyrażało opinię identyczną. Doszło do takiej sytuacji, że w pierwszej turze zagłosowałem na….Kukiza (sic!!). Zrobiłem to na znak protestu przeciw narzucaniu nam kandydata beznadziejnego jakim był Komorowski. Oczywiście w II turze zagłosowałem na mniejsze zło, czyli na BK. Ale jak wszystkim wiadome jest - głosowanie przerżnęliśmy. Bo kampania prezydencka była BEZNADZIEJNA, tak samo jak sam kandydat. Bo kampanię zawaliła koncertowo. Bo partyjniactwo wzięło górę. Bo „mądrzy” w Platformie wymyślili, że Komorowskiego niekoniecznie będą wspierać. Bo Bronek chlapnął coś, że będzie „kandydatem niezależnym”...

Wybory sejmowe tuż po prezydenckich też koncertowo przerżnęliśmy pod wodzą tych samych „spin doktorów” od siedmiu boleści z Tyszkiewiczem z Białegostoku na czele.

Zamiast szarpnąć cuglami, zamiast zaproponować pakiet reform od edukacji, poprzez zdrowie i podatki, zamiast otworzyć się na kandydatów obywatelskich - PO nie zmieniła NICZEGO. Straszenie PiSem (słuszne) było JEDYNYM PROGRAMEM TEJ PARTII. Po raz kolejny głosowałem na PO zgrzytając zębami. PiS zawłaszcza mój Kraj od 4 lat. W ciągu 4 lat dawno już powinien powstać w PO rząd cieni (ponoć jest coś takiego…), który prezentowałby programy naprawy państwa WE WSZYSTKICH DZIEDZINACH. Bo jesteśmy coraz bliżej państwa w ruinie.
Tymczasem co „obiecuje” PO :
- że nie ruszy 500+,
- odsunie PiS od władzy,
- kompromis aborcyjny jest dobry,
- przywróci państwo prawa.
I to jest wszystko w kwestii programu.

W wyborach prezydenckich AD 2020 PO stawia na Bronisława Komorowskiego w spódnicy. Starą, wypróbowaną działaczkę partyjną, gotową wypełnić wolę kierownictwa partii. Prawybory okazały się chucpą. Jaśkowiak został zającem wypuszczonym przez Schetynę (bo nikt nie chciał kandydować przeciwko Kidawie) w celu obrony własnej pozycji. Kidawa została kandydatką ludzi PO chcących Schetynę ze stanowiska przewodniczącego usunąć.

Gdzie tu obywatelskość?
Gdzie tu wsłuchanie się w głos obywateli?
Gdzie tu stawianie na młodych i przyszłościowych, NIEZALEŻNYCH kandydatów? Na koniec gorzkie porównanie:
- w wyborach prezydenckich we Francji AD 2017 zwyciężył młody człowiek znikąd - Emmanuel Macron i pokonał rasistkę Le Pen 66%:33% w drugiej turze,
- w ostatnich wyborach prezydenckich na Słowacji zwyciężyła Zuzana Czaputowa, młoda prawniczka, popierająca LGBT i aborcję. Przypomnę - Słowacja to katolicki kraj.

Żegnam Cię więc Platformo z niejakim żalem. Pozostanę wobec Ciebie chłodno obojętny. Obiecuję nie atakować Twojej kandydatki, w sumie dobrze Jej życzę, bo to mądra i dobra kobieta chyba jest. Ale już nie zagłosuję na mniejsze zło. Albo się Platformo całkowicie odnowisz pod nowym kierownictwem, postawisz na nowych, młodych ludzi, obywateli związanych z samorządami lub ludźmi stowarzyszeń non profit - albo znikniesz.

Ludzie nie chcą już partyjniactwa.
Chcą polityków, którzy będą mówić prawdę bez gry w partyjne gierki, bez ustawiania swoich ludzi na stołkach.
Chcą ludzi zdolnych reformować kraj.
Chcą fachowców.
Kraj ma być dla nas - OBYWATELI.
Nie dla partii.
Może jeszcze kiedyś do Ciebie wrócę.
Albo wrócę do czegoś, co powstanie na Twoich gruzach.

P.S.

Wybory prezydenckie za pół roku. Duda i PiS robią tak wiele złego, że najtęższym filozofom się to w głowach nie mieści. Wybór kandydatów na prezydenta RP będzie dość spory. Myślę, że każdy z nas znajdzie swojego, który spełni jego oczekiwania choć po części. Kto wie, czy Duda w ogóle przejdzie do II rundy. Przy mądrej kampanii można tego fircyka mocno poobijać - choćby Piotrowiczem i Pawłowicz.

Miłego dnia wszystkim, oprócz zakłamanych, partyjnych pisowskich dzbanów.

[CC] Maciej Stawiarski
(216)

Pobierz PDF Wydrukuj