Polemika, czyli w odpowiedzi Zenon Michalowski

  Pan Zenon na moim wallu napisał tak (pisownia org.):

„Gdyby Pani Olga Tokarczuk przyznawala sie do narodowosci Ukrainskiej mimo tego ze wychowala sie w Polsce to kolonializm mimo tak skaplikowanej sytuacji politycznej bylby blizszy prawdzie.Jednak rozumiem ze lewactwo szwedzkie,francuskie jest Jej blizsze. W Polsce ma prawo tak postepowac ale jako Ukrainka a nie Polka.”

Ufff…
12 błędów ortograficznych, plus spacje w 3 zdaniach zawierających 40 słów.
Za coś takiego groziła dwója z języka polskiego na koniec roku i powtarzanie klasy III szkoły podstawowej. W moich czasach.

W następnym poście - w formie polemiki ze mną, Pan Michałowski pisze:

„Pani Olga ktora urodzila sie w Polsce reprezentuje nasz kraj i nie powinna uzywac porownan ktore sa bardzo krzywdzace i nie prawdziwe w stosunku do swojego kraju w ktorym mieszka.Polska nie byla krajem kolonialnym nawet gdy zajmowala dzisiejsze terytorium Ukrainy. Okres miedzywojenny byl bardzo skomplikowany w stosunkach ukrainsko-polskich. Olga Tokarczuk ktora pochodzi z rodziny ukrainskiej gdyby powiedziala ze jest Ukrainka i mowi o polskim kolonializmie na Ukrainie to wypowiedz jej byla by zrozumiala dla Polakow.Takie wypowiedzi tez bylyby bardziej zrozumiale dla krajow ktore mialy przez wieki kolonie. Takie wypowiedzi z ochota przyjmuje lewactwo europejskie oskarzajace Polske o zbrodnie niemieckie i sowieckie i zydowskie.z ktorymi zmagamy sie od 1945r.Ta wypowiedz nie ma nic wspolnego z nacjonalizmem ,jest mi obcy.mimo tego ze Ukraincy zamordowali 9 osob z mojej rodziny.Czekam od dlugiego czasu na pojednanie Polsko-Ukrainskie bo to pozwoli na budowanie dobrych stosunkow miedzy dwoma panstwami.To ze w Polsce pracuje okolo 2 mil Ukraincow to dobrze wrozy pojednaniu”.

Koniec cytatu.
Pan Zenon jest znany z tego, że jest znany. Ma kartę opozycjonisty z lat 80-tych, prowadzi od lat prywatną firmę w Gorzowie Wielkopolskim, był sponsorem męskiej siatkówki GTPS Gorzów lat temu parę. Ale chyba już nie jest. Dość pobieżnie życiorys Pana Zenona przeczytałem w tekstach dostępnych na „wujku gugle”. Więc z pewnością wszystkiego nie wiem, za co z góry przepraszam P.T. Obywatela Michałowskiego.

Z tekstu Pana Zenona wyłowiłem kilka tez, z którymi chciałbym się zmierzyć:
1. Noblistka Tokarczuk jest Ukrainką i tylko z tej pozycji mogłaby zabierać głos w sprawie.
2. Polska nie była krajem kolonialnym zajmując dzisiejsze terytoria Ukrainy. 3. Polska jest obciążana przez lewactwo zachodnie oraz Żydów z Izraela o zbrodnie w czasie wojny na narodzie żydowskim.
4. Pan Zenon nie jest ani nacjonalistą, ani antysemitą, ani Ukraińcożercą. Choć stracił 9 osób - członków Rodziny z rąk Ukraińców. Mimo tej tragedii jest za pojednaniem.

Przechodzę ad rem, czyli do rzeczy:

Teza nr 1 - Ukraińskość Tokarczuk.

Sama Olga tak mówi o swoim pochodzeniu:

"Babcia była Ukrainką (która wyszła za Polaka - przyp. M.S.), nieślubnym dzieckiem urodzonym w czasie, gdy mąż jej matki był na Wielkiej Wojnie i zaraz potem trafił na kolejną, polsko-bolszewicką, gdzie zginął. Dzięki temu, że była Ukrainką, mój ojciec przeżył. Co noc jego ukraińska babka ukrywała go przed banderowcami w skrytce pod podłogą".

Nawet ukraińska Wikipedia określa Olgę Tokarczuk jako pisarkę polską. Fejk na temat tego, że nasza noblistka jest Ukrainką wyszedł z prawicowego portalu „wpotylicę.pl”, w rozmowie „redaktora” Stankowskiego z Gazety Polskiej z Tadeuszem Płużańskim (TVP Historia). Ale nawet - gdyby Olga Tokarczuk powiedziała, że czuje się w połowie Polką, a w połowie Ukrainką - nie zmieniłoby to jej prawa do pisania i komentowania w takim stylu, jaki się prawicowcom-narodowcom nie podoba. Ja czuję się Polakiem, urodzonym w Zielonej Górze, mającym korzenie na wschodzie pod Lwowem - w Drohobyczu, Rudkach i Bieńkowej Wiszni. Czy to znaczy, że mam śpiewać: „Lwów odbijemy”?

Teza nr 2 - nie było polskiego kolonializmu na Ukrainie.

Owszem - był. Unia lubelska z 1569 roku była aktem kolonialnym. W jej ramach połączono Koronę Polską i Księstwo Litewskie w jeden organizm państwowy. Oderwano również od Litwy 4 województwa – wołyńskie, kijowskie, bracławskie i podolskie – przyłączając je do Polski. Do roku 1648, do powstania Chmielnickiego, na Ukrainę napływają intensywnie polscy osadnicy. W czasie tych kilku dekad wzrost elementu etnicznie polskiego na tych terenach waha się od kilkudziesięciu do kilkuset procent. Proces ten w szczegółach opisał historyk Henryk Litwin w swojej pracy

„Napływ szlachty polskiej na Ukrainę 1569–1648”,
wydawnictwo Semper, Warszawa 2000.

Polskie elity czerpały wielkie korzyści materialne z panowania nad Ukrainą, porównywalne do zysków państw zachodnich z handlu z zamorskimi koloniami. Świadczą o tym gigantyczne – największe w Rzeczypospolitej – fortuny kresowych magnatów. Relacje z rdzenną ludnością ruską, zniewoloną przez pańszczyznę, do złudzenia przypominają relacje np. amerykańskich latyfundystów z ich niewolnikami na plantacjach bawełny. Można powiedzieć, że mieliśmy nawet naszych Murzynów (Czarnych), bo przecież rdzenną ludność Ukrainy (ruskie chłopstwo) nazywano od XVII w. „czernią”. Pamiętasz Pan Sienkiewicza „Ogniem i Mieczem”? W wersji książkowej, nie filmowej? Tam wielokrotnie pada to fatalne słowo w stosunku do Rusinów. Wychowałem się na Trylogii, więc wiem, co piszę, Mocium Panie.

W naszej zbiorowej świadomości historycznej mocno obecne jest poczucie krzywdy wyrządzonej nam przez zaborców, połączone z wyparciem krzywd, które my sami wyrządziliśmy na Kresach. Ukraińcy odbierają to inaczej. Stąd powracające konflikty wokół postaci historycznych (Chmielnicki, Bandera), kluczowych wydarzeń (powstania chłopskie na Ukrainie, obrona Lwowa w 920 roku, relacje polsko-ukraińskie w międzywojniu i w czasie drugiej wojny światowej) oraz miejsc pamięci (Cmentarz Łyczakowski, pomniki upamiętniające działania UPA oraz akcję Wisła, polskie zabytki na Ukrainie). Brak rozliczenia z polskim kolonializmem kresowym to jedna z ważniejszych luk w naszej zbiorowej pamięci.

Teza nr 3 - lewactwo zachodnie i Izrael obarczają nas za Holokaust.

To temat bardzo szeroki i głęboki. Nie do przerobienia w jednym, krótkim poście. Postaram się w wielkim skrócie:
1. Tak - I RP przyjęła setki tysięcy, miliony Żydów, wygnanych z zachodniej Europy.
2. Tak - polska diaspora żydowska była największą na świecie do czasów II Wojny Światowej.
3. Tak - Niemcy są odpowiedzialni za Holokaust, do czego się zresztą na każdym kroku przyznają (vide ostatnia wizyta Angeli Merkel w Auschwitz).
4. Tak - cała prawie Europa prześladowała Żydów w latach 1939-1945.
5. Tak - w Polsce nie było NIGDY kolaboracji z Niemcami na poziomie rządowym.
6. Tak - biliśmy i prześladowaliśmy Żydów w okresie międzywojennym - getto ławkowe, pałowanie na ulicach, hasło „Żydzi na Madagaskar”.
7. Tak - były pogromy Żydów na ziemiach Polskich - poczynając od pogromu we Lwowie AD 1918 tuż po odzyskaniu niepodległości, poprzez pogrom w Wilnie w 1939, po pogromy w czasie okupacji niemieckiej w latach 1941 - 1944 (Podlasie, Lubelszczyzna, Małopolska - setki, setki pogromów..). Były też pogromy powojenne (Kielce). Było szmalcownictwo, było wydawanie Żydów Niemcom, było zajmowanie ich majątków, było PIERDYLION STRASZNYCH RZECZY!
8. Nie - nie przepracowaliśmy tego historycznie, nie potrafimy uderzyć się w piersi, nie potrafimy przyznać się do winy.
9. Tak - chcemy pozostać NARODEM NIEPOKALANYM, niewinnym żadnych zbrodni, zawsze i tylko prześladowanym przez obcych najeźdźców dybiących na nasze ziemie, majątki i dobra naturalne.
10. Proszę sięgnąć do źródeł, panie Zenonie. Do tych prawdziwych, sprawdzonych po wielokroć i udowodnionych.

Teza nr 4 - „nie jestem nacjonalistą, antysemitą, jestem za pojednaniem z Ukrainą”

Pańskie posty, Panie Zenonie, wskazują niestety na coś zupełnie innego. Szanuję Pańską pamięć o pomordowanych 9-ciu członkach rodziny z rąk ukraińskich. Ja myślę, że nie ma w Polsce ani jednej rodziny, która nie straciłaby kogoś podczas działań wojennych 1939-1945. Zarówno z rąk niemieckich, rosyjskich, czy to ukraińskich. Nie zwalnia nas to jednak od obiektywizmu. Nie zwalnia nas to od poszukiwania prawdy, a nie fejkowych teorii produkowanych w Moskwie i wrzucanych z uporem maniaka na polskie strony internetowe. Pojednanie z Ukraińcami już trwa. Wystarczy nie przeszkadzać, nie pluć i nie obrażać. Ukraińcy to tacy sami ludzie jak my. I nie mają czarnych podniebień.

Mimo wszystko - pozdrawiam.

P.S.

Proszę czytać książki.
Dużo książek.
Proszę czytać i próbować zrozumieć inne nacje i inne racje.
Kiedy godzimy się z własną, nie zawsze piękną historią - żyje się lepiej.
I szanujmy język polski. Jest taki piękny.
To pierwszy stopień patriotyzmu.
Bo kim bylibyśmy bez własnego języka..?

[CC] Maciej Stawiarski

Polemika,
czyli w odpowiedzi Zenon Michalowski

Pan Zenon na moim wallu napisał tak (pisownia org.):

„Gdyby Pani Olga Tokarczuk przyznawala sie do narodowosci Ukrainskiej mimo tego ze wychowala sie w Polsce to kolonializm mimo tak skaplikowanej sytuacji politycznej bylby blizszy prawdzie.Jednak rozumiem ze lewactwo szwedzkie,francuskie jest Jej blizsze. W Polsce ma prawo tak postepowac ale jako Ukrainka a nie Polka.”

Ufff…
12 błędów ortograficznych, plus spacje w 3 zdaniach zawierających 40 słów.
Za coś takiego groziła dwója z języka polskiego na koniec roku i powtarzanie klasy III szkoły podstawowej. W moich czasach.

W następnym poście - w formie polemiki ze mną, Pan Michałowski pisze:

„Pani Olga ktora urodzila sie w Polsce reprezentuje nasz kraj i nie powinna uzywac porownan ktore sa bardzo krzywdzace i nie prawdziwe w stosunku do swojego kraju w ktorym mieszka.Polska nie byla krajem kolonialnym nawet gdy zajmowala dzisiejsze terytorium Ukrainy. Okres miedzywojenny byl bardzo skomplikowany w stosunkach ukrainsko-polskich. Olga Tokarczuk ktora pochodzi z rodziny ukrainskiej gdyby powiedziala ze jest Ukrainka i mowi o polskim kolonializmie na Ukrainie to wypowiedz jej byla by zrozumiala dla Polakow.Takie wypowiedzi tez bylyby bardziej zrozumiale dla krajow ktore mialy przez wieki kolonie. Takie wypowiedzi z ochota przyjmuje lewactwo europejskie oskarzajace Polske o zbrodnie niemieckie i sowieckie i zydowskie.z ktorymi zmagamy sie od 1945r.Ta wypowiedz nie ma nic wspolnego z nacjonalizmem ,jest mi obcy.mimo tego ze Ukraincy zamordowali 9 osob z mojej rodziny.Czekam od dlugiego czasu na pojednanie Polsko-Ukrainskie bo to pozwoli na budowanie dobrych stosunkow miedzy dwoma panstwami.To ze w Polsce pracuje okolo 2 mil Ukraincow to dobrze wrozy pojednaniu”.

Koniec cytatu.
Pan Zenon jest znany z tego, że jest znany. Ma kartę opozycjonisty z lat 80-tych, prowadzi od lat prywatną firmę w Gorzowie Wielkopolskim, był sponsorem męskiej siatkówki GTPS Gorzów lat temu parę. Ale chyba już nie jest. Dość pobieżnie życiorys Pana Zenona przeczytałem w tekstach dostępnych na „wujku gugle”. Więc z pewnością wszystkiego nie wiem, za co z góry przepraszam P.T. Obywatela Michałowskiego.

Z tekstu Pana Zenona wyłowiłem kilka tez, z którymi chciałbym się zmierzyć:
1. Noblistka Tokarczuk jest Ukrainką i tylko z tej pozycji mogłaby zabierać głos w sprawie.
2. Polska nie była krajem kolonialnym zajmując dzisiejsze terytoria Ukrainy. 3. Polska jest obciążana przez lewactwo zachodnie oraz Żydów z Izraela o zbrodnie w czasie wojny na narodzie żydowskim.
4. Pan Zenon nie jest ani nacjonalistą, ani antysemitą, ani Ukraińcożercą. Choć stracił 9 osób - członków Rodziny z rąk Ukraińców. Mimo tej tragedii jest za pojednaniem.

Przechodzę ad rem, czyli do rzeczy:

Teza nr 1 - Ukraińskość Tokarczuk.

Sama Olga tak mówi o swoim pochodzeniu:

"Babcia była Ukrainką (która wyszła za Polaka - przyp. M.S.), nieślubnym dzieckiem urodzonym w czasie, gdy mąż jej matki był na Wielkiej Wojnie i zaraz potem trafił na kolejną, polsko-bolszewicką, gdzie zginął. Dzięki temu, że była Ukrainką, mój ojciec przeżył. Co noc jego ukraińska babka ukrywała go przed banderowcami w skrytce pod podłogą".

Nawet ukraińska Wikipedia określa Olgę Tokarczuk jako pisarkę polską. Fejk na temat tego, że nasza noblistka jest Ukrainką wyszedł z prawicowego portalu „wpotylicę.pl”, w rozmowie „redaktora” Stankowskiego z Gazety Polskiej z Tadeuszem Płużańskim (TVP Historia). Ale nawet - gdyby Olga Tokarczuk powiedziała, że czuje się w połowie Polką, a w połowie Ukrainką - nie zmieniłoby to jej prawa do pisania i komentowania w takim stylu, jaki się prawicowcom-narodowcom nie podoba. Ja czuję się Polakiem, urodzonym w Zielonej Górze, mającym korzenie na wschodzie pod Lwowem - w Drohobyczu, Rudkach i Bieńkowej Wiszni. Czy to znaczy, że mam śpiewać: „Lwów odbijemy”?

Teza nr 2 - nie było polskiego kolonializmu na Ukrainie.

Owszem - był. Unia lubelska z 1569 roku była aktem kolonialnym. W jej ramach połączono Koronę Polską i Księstwo Litewskie w jeden organizm państwowy. Oderwano również od Litwy 4 województwa – wołyńskie, kijowskie, bracławskie i podolskie – przyłączając je do Polski. Do roku 1648, do powstania Chmielnickiego, na Ukrainę napływają intensywnie polscy osadnicy. W czasie tych kilku dekad wzrost elementu etnicznie polskiego na tych terenach waha się od kilkudziesięciu do kilkuset procent. Proces ten w szczegółach opisał historyk Henryk Litwin w swojej pracy

„Napływ szlachty polskiej na Ukrainę 1569–1648”,
wydawnictwo Semper, Warszawa 2000.

Polskie elity czerpały wielkie korzyści materialne z panowania nad Ukrainą, porównywalne do zysków państw zachodnich z handlu z zamorskimi koloniami. Świadczą o tym gigantyczne – największe w Rzeczypospolitej – fortuny kresowych magnatów. Relacje z rdzenną ludnością ruską, zniewoloną przez pańszczyznę, do złudzenia przypominają relacje np. amerykańskich latyfundystów z ich niewolnikami na plantacjach bawełny. Można powiedzieć, że mieliśmy nawet naszych Murzynów (Czarnych), bo przecież rdzenną ludność Ukrainy (ruskie chłopstwo) nazywano od XVII w. „czernią”. Pamiętasz Pan Sienkiewicza „Ogniem i Mieczem”? W wersji książkowej, nie filmowej? Tam wielokrotnie pada to fatalne słowo w stosunku do Rusinów. Wychowałem się na Trylogii, więc wiem, co piszę, Mocium Panie.

W naszej zbiorowej świadomości historycznej mocno obecne jest poczucie krzywdy wyrządzonej nam przez zaborców, połączone z wyparciem krzywd, które my sami wyrządziliśmy na Kresach. Ukraińcy odbierają to inaczej. Stąd powracające konflikty wokół postaci historycznych (Chmielnicki, Bandera), kluczowych wydarzeń (powstania chłopskie na Ukrainie, obrona Lwowa w 920 roku, relacje polsko-ukraińskie w międzywojniu i w czasie drugiej wojny światowej) oraz miejsc pamięci (Cmentarz Łyczakowski, pomniki upamiętniające działania UPA oraz akcję Wisła, polskie zabytki na Ukrainie). Brak rozliczenia z polskim kolonializmem kresowym to jedna z ważniejszych luk w naszej zbiorowej pamięci.

Teza nr 3 - lewactwo zachodnie i Izrael obarczają nas za Holokaust.

To temat bardzo szeroki i głęboki. Nie do przerobienia w jednym, krótkim poście. Postaram się w wielkim skrócie:
1. Tak - I RP przyjęła setki tysięcy, miliony Żydów, wygnanych z zachodniej Europy.
2. Tak - polska diaspora żydowska była największą na świecie do czasów II Wojny Światowej.
3. Tak - Niemcy są odpowiedzialni za Holokaust, do czego się zresztą na każdym kroku przyznają (vide ostatnia wizyta Angeli Merkel w Auschwitz).
4. Tak - cała prawie Europa prześladowała Żydów w latach 1939-1945.
5. Tak - w Polsce nie było NIGDY kolaboracji z Niemcami na poziomie rządowym.
6. Tak - biliśmy i prześladowaliśmy Żydów w okresie międzywojennym - getto ławkowe, pałowanie na ulicach, hasło „Żydzi na Madagaskar”.
7. Tak - były pogromy Żydów na ziemiach Polskich - poczynając od pogromu we Lwowie AD 1918 tuż po odzyskaniu niepodległości, poprzez pogrom w Wilnie w 1939, po pogromy w czasie okupacji niemieckiej w latach 1941 - 1944 (Podlasie, Lubelszczyzna, Małopolska - setki, setki pogromów..). Były też pogromy powojenne (Kielce). Było szmalcownictwo, było wydawanie Żydów Niemcom, było zajmowanie ich majątków, było PIERDYLION STRASZNYCH RZECZY!
8. Nie - nie przepracowaliśmy tego historycznie, nie potrafimy uderzyć się w piersi, nie potrafimy przyznać się do winy.
9. Tak - chcemy pozostać NARODEM NIEPOKALANYM, niewinnym żadnych zbrodni, zawsze i tylko prześladowanym przez obcych najeźdźców dybiących na nasze ziemie, majątki i dobra naturalne.
10. Proszę sięgnąć do źródeł, panie Zenonie. Do tych prawdziwych, sprawdzonych po wielokroć i udowodnionych.

Teza nr 4 - „nie jestem nacjonalistą, antysemitą, jestem za pojednaniem z Ukrainą”

Pańskie posty, Panie Zenonie, wskazują niestety na coś zupełnie innego. Szanuję Pańską pamięć o pomordowanych 9-ciu członkach rodziny z rąk ukraińskich. Ja myślę, że nie ma w Polsce ani jednej rodziny, która nie straciłaby kogoś podczas działań wojennych 1939-1945. Zarówno z rąk niemieckich, rosyjskich, czy to ukraińskich. Nie zwalnia nas to jednak od obiektywizmu. Nie zwalnia nas to od poszukiwania prawdy, a nie fejkowych teorii produkowanych w Moskwie i wrzucanych z uporem maniaka na polskie strony internetowe. Pojednanie z Ukraińcami już trwa. Wystarczy nie przeszkadzać, nie pluć i nie obrażać. Ukraińcy to tacy sami ludzie jak my. I nie mają czarnych podniebień.

Mimo wszystko - pozdrawiam.

P.S.

Proszę czytać książki.
Dużo książek.
Proszę czytać i próbować zrozumieć inne nacje i inne racje.
Kiedy godzimy się z własną, nie zawsze piękną historią - żyje się lepiej.
I szanujmy język polski. Jest taki piękny.
To pierwszy stopień patriotyzmu.
Bo kim bylibyśmy bez własnego języka..?

[CC] Maciej Stawiarski
(215)

Pobierz PDF Wydrukuj