Ojczyzna unplugged

  Winni łamania prawa rządzący powinni ponieść karę i niezawodnie staną przed Trybunałem Stanu, chyba że opozycja znów przestraszy się pokonanego PiS-u i zrezygnuje z zabiegania dla nich o karę, która zawsze i tak będzie tylko karą w zawieszeniu. Nie, nie chodzi o wieszanie kogokolwiek na latarni, ani na drzewie zamiast liści. Po prostu wyrok Trybunału Stanu może pozbawić co najwyżej prawa do pełnienia funkcji publicznych prezydenta, premiera, ministrów, ale już z prezesem byłoby krucho, zaś poselskie maszynki do głosowania będą się tylko z tego śmiały w kułak. W efekcie zostaniemy z takimi wyrokami jak Himilsbach z angielskim.

Oczywiście, wobec niektórych osób można wszcząć postępowanie karne, ale o ile nie nastąpią jakieś marsze głodowe na sejmowy Luwr czy ataki na Nowogrodzką Bastylię (o strzałach z „Aurory” lepiej nie wspominać z obawy przed ustawą dekomunizacyjną) – stanie się to dopiero po tym, jak swoją gilotynę uruchomi już najwyższa, biologiczna sprawiedliwość. Ale kto osądzi osoby, odpowiedzialne za zaoranie polskiego języka i zakłamanie historii? Kto i jak naprawi spustoszenie, które w umysłach i sercach ludzi wywołały strumienie nienawiści zmieszanej z głupotą i zwykłą ignorancją, jeśli płyną one od władz kanałem, obsadzonym trującymi kwiatami frazeologii patriotycznej? Kto spowodował, że mnie i wielu mnie podobnych ludzi odmienianie przez wszystkie przypadki i we wszystkich przypadkach słowo patriotyzm od lat mierzi i odrzuca? Że kojarzy mi się nie z Cedynią i Cecorą, Grunwaldem, Olszynką Grochowską i Powstaniem Warszawskim, nie z Curie-Skłodowską, Sienkiewiczem, Szymborską i Tokarczuk, nie ze Staszicem czy Kwiatkowskim, nie z Paderewskim, Piłsudskim, Wojtyłą czy Wałęsą, tylko z łysymi szyitami, wulgarnymi wyzwiskami, przemocą, agresywnym chamstwem, stadnym bandytyzmem? Że Święto Niepodległości stało się odpustem kiboli? Że słowa Polska, Polak, polskość to etykiety wykluczające, służące do sprzedawania kiepskiego towaru politycznego? Że okradziono mnie z godnej szacunku symboliki flagi, herbu i patriotyzmu?

Jeśli premier mówi: Robimy wszystko, by ceny prądu dla Polaków były jak najniższe w Europie, co zresztą jest według niego efektem podniesienia przez Unię kar za emisję trującego dwutlenku węgla - to podprogowy przekaz jest taki: podwyżka cen prądu, jaka nastąpi, z winy ma się rozumieć UE, ma wymiar patriotyczny, bo to mało to będzie dla Polaków. Czy dla mieszkających w Polsce Ukraińców, Białorusinów, Niemców, Wietnamczyków i Czeczenów ceny będą wyższe? Czy fakt, że niższe od Polski w Unii Europejskiej ceny prądu mają tylko mieszkańcy Bułgarii, Litwy, Włoch, Malty, Chorwacji, Rumunii i Estonii ma nas napawać patriotyczną dumą? Nie, bo to jest tylko obłudne pustosłowie, nie propagujące polskości, tylko poczucie plemiennego polactwa. To właśnie polactwo jest powodem tego, że na świecie postrzegają nas jako zakompleksioną prowincję, a w nawet w naszych ukochanych Stanach Zjednoczonych Polish Jokes zastąpiły dawne dowcipy o Irlandczykach. Czym się różni irlandzka (dziś: polska) drabina od innych? Bo ma na ostatnim szczeblu napis stop…

A premierowi, prezesowi, prezydentowi warto by kiedyś podsunąć wiersz Jana Kasprowicza zaczynający się od słów: Rzadko na moich wargach, niech dziś to warga ma wyzna, jawi się krwią przepojony, najdroższy wyraz Ojczyzna… Ale wiersz jest długi i niemiły, więc pewno nie przeczytają, tak jak minister kultury powieści Olgi Tokarczuk.

[CC] Maciej Pinkwart

Ojczyzna unplugged

Winni łamania prawa rządzący powinni ponieść karę i niezawodnie staną przed Trybunałem Stanu, chyba że opozycja znów przestraszy się pokonanego PiS-u i zrezygnuje z zabiegania dla nich o karę, która zawsze i tak będzie tylko karą w zawieszeniu. Nie, nie chodzi o wieszanie kogokolwiek na latarni, ani na drzewie zamiast liści. Po prostu wyrok Trybunału Stanu może pozbawić co najwyżej prawa do pełnienia funkcji publicznych prezydenta, premiera, ministrów, ale już z prezesem byłoby krucho, zaś poselskie maszynki do głosowania będą się tylko z tego śmiały w kułak. W efekcie zostaniemy z takimi wyrokami jak Himilsbach z angielskim.

Oczywiście, wobec niektórych osób można wszcząć postępowanie karne, ale o ile nie nastąpią jakieś marsze głodowe na sejmowy Luwr czy ataki na Nowogrodzką Bastylię (o strzałach z „Aurory” lepiej nie wspominać z obawy przed ustawą dekomunizacyjną) – stanie się to dopiero po tym, jak swoją gilotynę uruchomi już najwyższa, biologiczna sprawiedliwość. Ale kto osądzi osoby, odpowiedzialne za zaoranie polskiego języka i zakłamanie historii? Kto i jak naprawi spustoszenie, które w umysłach i sercach ludzi wywołały strumienie nienawiści zmieszanej z głupotą i zwykłą ignorancją, jeśli płyną one od władz kanałem, obsadzonym trującymi kwiatami frazeologii patriotycznej? Kto spowodował, że mnie i wielu mnie podobnych ludzi odmienianie przez wszystkie przypadki i we wszystkich przypadkach słowo patriotyzm od lat mierzi i odrzuca? Że kojarzy mi się nie z Cedynią i Cecorą, Grunwaldem, Olszynką Grochowską i Powstaniem Warszawskim, nie z Curie-Skłodowską, Sienkiewiczem, Szymborską i Tokarczuk, nie ze Staszicem czy Kwiatkowskim, nie z Paderewskim, Piłsudskim, Wojtyłą czy Wałęsą, tylko z łysymi szyitami, wulgarnymi wyzwiskami, przemocą, agresywnym chamstwem, stadnym bandytyzmem? Że Święto Niepodległości stało się odpustem kiboli? Że słowa Polska, Polak, polskość to etykiety wykluczające, służące do sprzedawania kiepskiego towaru politycznego? Że okradziono mnie z godnej szacunku symboliki flagi, herbu i patriotyzmu?

Jeśli premier mówi: Robimy wszystko, by ceny prądu dla Polaków były jak najniższe w Europie, co zresztą jest według niego efektem podniesienia przez Unię kar za emisję trującego dwutlenku węgla - to podprogowy przekaz jest taki: podwyżka cen prądu, jaka nastąpi, z winy ma się rozumieć UE, ma wymiar patriotyczny, bo to mało to będzie dla Polaków. Czy dla mieszkających w Polsce Ukraińców, Białorusinów, Niemców, Wietnamczyków i Czeczenów ceny będą wyższe? Czy fakt, że niższe od Polski w Unii Europejskiej ceny prądu mają tylko mieszkańcy Bułgarii, Litwy, Włoch, Malty, Chorwacji, Rumunii i Estonii ma nas napawać patriotyczną dumą? Nie, bo to jest tylko obłudne pustosłowie, nie propagujące polskości, tylko poczucie plemiennego polactwa. To właśnie polactwo jest powodem tego, że na świecie postrzegają nas jako zakompleksioną prowincję, a w nawet w naszych ukochanych Stanach Zjednoczonych Polish Jokes zastąpiły dawne dowcipy o Irlandczykach. Czym się różni irlandzka (dziś: polska) drabina od innych? Bo ma na ostatnim szczeblu napis stop…

A premierowi, prezesowi, prezydentowi warto by kiedyś podsunąć wiersz Jana Kasprowicza zaczynający się od słów: Rzadko na moich wargach, niech dziś to warga ma wyzna, jawi się krwią przepojony, najdroższy wyraz Ojczyzna… Ale wiersz jest długi i niemiły, więc pewno nie przeczytają, tak jak minister kultury powieści Olgi Tokarczuk.

Maciej Pinkwart - strona WWW

[CC] Maciej Pinkwart
(214)

Pobierz PDF Wydrukuj