11 Listopada jak 22 Lipca, czyli NASZ PATRIOTYZM WOLSKI

Jesteśmy narodem zakompleksionym. Niepewnym swoich racji i reakcji. Z lubością i radością cytującym pochlebstwa świata w naszym kierunku (osiągnięcia sportowe, nobliści, Owsiak, Powstania, Solidarność) i z nienawiścią komentującym nasze wady i przywary (antysemityzm, rasizm, nienawiść do uchodźców, obskurantyzm, egoizm). Naszą skrzywioną wizję rzeczywistości ukształtowali XIX-wieczni, polscy romantycy, towiańszczyzna i endecja Dmowskiego:

„Polska Chrystusem narodów!”

A kto się z tym twierdzeniem nie zgadza, ten zdrajca ,kiep, a już z pewnością Żyd.

Przez 44 lata (1945-1989) mieliśmy w Polsce komunę przyniesioną na sowieckich bagnetach i pielęgnowaną z pietyzmem RĘKAMI POLAKÓW. Ich naczelnym świętem „niepodległości” był dzień 22 ipca. Nie, nie czekolada z zakładów E-Wedel/22 Lipca. Takie sobie komunistyczne święto z okazji zainstalowania w Polsce reżimu w Lublinie. Manifest PKWiN 1944 został zatwierdzony i podpisany w Moskwie pod czujnym okiem Stalina. Potem pałeczkę przejęli Polacy - wolacy i z neofickim zaangażowaniem montowali komunę nad Wisłą. Chociaż sam Stalin powiedział, że zamontować u Polaków komunizm to tak, jakby krowie założyć siodło - nie uda się. No więc nie udało się tego komunizmu na dobre w Polszcze zainstalować. Natomiast udało się wyśmienicie tysiące, setki tysięcy Polaków skurwić.

Skurwić współpracą z reżimem.
Dla poklasku.
Dla sławy.
Dla pieniędzy i awansów.
Często dla świętego spokoju na zasadzie - „panu bogu świeczkę a diabłu ogarek”.

Tysiące, setki tysięcy, miliony brały udział w pochodach, odchodach, akademiach, spędach, śpiewach, czynach społecznych, nagonkach, stonkach, sądach nad podłymi wrogami narodu, kułakami, niebieskimi ptakami. 22 lipca każdego roku setki tysięcy Polaków ochoczo uczestniczyło w akademiach ku czci i dawało przekupić się parówkami z musztardą rzucanymi na rynek właśnie tego dnia.

A jak jest dziś? Dziś jest tak samo. Jest 500+ od łaskawego władcy narodu. Są akademie i spędy na wioskach i miasteczkach, gdzie można „pauczyć” darmową grochówkę, której ceną jest jedynie uczestnictwo w spędzie i odśpiewanie „My szara piechota” albo „Jeszcze Polska nie zginęła”. Oczywiście - są ludzie, którzy MUSZĄ uczestniczyć w takich spędach, bo grozi im utrata pracy (za komuny były to wielkie zakłady przemysłowe, dziś to spółki skarbu państwa, bądź urzędnicy miejscy). Oczywiście - są ludzie, którzy uczestniczą w tych spędach z własnej, nieprzymuszonej woli. Tak też było za komuny. Po prostu - ideologia, obojętnie jaka - zawsze ma szansę przebić się do mniej rozgarniętej części narodu, która szuka potwierdzenia swojej narodowej wielkości. Dziś spory procent zwolenników PiS i narodowców krzyczący o niepodległości Polski i czczący rocznicę 11 listopada jako Dzień Niepodległości - to ludzie, którzy aktywnie brali udział w pochodach 1-majowych , akademiach z okazji Rewolucji Październikowej, czy 22 Lipca.

Bo przecież DZIŚ TRZEBA być dumnym z:
- żołnierzy wyklętych,
- z przegranych powstań narodowych,
- z walki ze wszystkimi o wszystko,
- z zaorania Warszawy w 1944,
- z Polski-Wolski,
- z Polski kaczyńskiego, która wstała z kolan i jebnęła się czołem w krawężnik,
- z „Szarej Piechoty”,
- z „Pierwszej Brygady”,
- z „Cudu nad Wisłą” ad 1920,
- z suwnicowej Walentynowicz i brodacza Gwiazdy,
- z debilizmów Morawieckiego et cohortes.

A dzieci?

Dzieci mają nic nie mówić, tylko śpiewać i uczyć się o bohaterach wyklętych wielkiej Wolski. Śpiewać „Szarą Piechotę” na akademiach ku czci. Z okazji 11 listopada. Zakładać biało-czerwone opaski i grać w inscenizacjach powstań narodowych. Chodzić na religię 2 razy w tygodniu i sławić pana boga, który był Polakiem. Modlić się do portretu JP 2, tak jak kiedyś ich dziadkowie modlili się do portretów Lenina i Gomułki.

Koszmarny ustrój nam się pod kaczyńskim trafił. Bo my Polacy nie mamy kręgosłupa. Jesteśmy jak plastelina. Plastyczni do bólu. Zrobimy wszystko, powiemy wszystko i zaśpiewamy wszystko, choćby w środku się w nas gotowało od niezgody na ten syf.

Kraj z takim potencjałem, powierzchnią i ludnością powinien być LIDEREM EUROPY OD LAT CZTERYSTU. Niestety - będąc głupim , prymitywnym, zawistnym i warcholskim narodem - stracił swoją szansę w wieku XVIII, poddając się dyktatowi Katarzyny Wielkiej i Kościoła.

Śpiewajmy więc „Szarą piechotę” w poniedziałek 11.11. I idźmy sobie na marsz niepodległości pomachać chorągiewką, tudzież odpalić racę i pokrzyczeć „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Może niektórzy lepiej się poczują.

P.S.

Przeglądam kartki z podręcznika do historii dla klasy czwartej szkoły podstawowej. Cały podręcznik dotyczy JEDYNIE historii Polski i zbudowany jest na :
- bitwach,
- wojnach,
- obozach koncentracyjnych (co zrozumie dziecko 10-letnie z opowieści o Auschwitz?!)
- powstaniach narodowych,
- zamachach na naszą niepodległość,
- żołnierzach wyklętych (cytaty o Łupaszce),
- Solidarności Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy,
- świętym papieżu Janie Pawle II.

Komuniści byli nieźli w propagandzie. Ale to, czym dziś jest nauka historii w szkole podstawowej i czym karmione są małe dzieci prawie od kołyski - przekracza najśmielsze plany czerwonych propagandystów od Gomułki lub Bieruta.
MATRIX POLSKI. Polacy Polakom.

Jak długo jeszcze będziemy się miotać od ściany do ściany?
My naprawdę nie radzimy sobie z naszą niepodległością..

[CC] Maciej Stawiarski

11 Listopada jak 22 Lipca, czyli NASZ PATRIOTYZM WOLSKI

Jesteśmy narodem zakompleksionym. Niepewnym swoich racji i reakcji. Z lubością i radością cytującym pochlebstwa świata w naszym kierunku (osiągnięcia sportowe, nobliści, Owsiak, Powstania, Solidarność) i z nienawiścią komentującym nasze wady i przywary (antysemityzm, rasizm, nienawiść do uchodźców, obskurantyzm, egoizm). Naszą skrzywioną wizję rzeczywistości ukształtowali XIX-wieczni, polscy romantycy, towiańszczyzna i endecja Dmowskiego:

„Polska Chrystusem narodów!”

A kto się z tym twierdzeniem nie zgadza, ten zdrajca ,kiep, a już z pewnością Żyd.

Przez 44 lata (1945-1989) mieliśmy w Polsce komunę przyniesioną na sowieckich bagnetach i pielęgnowaną z pietyzmem RĘKAMI POLAKÓW. Ich naczelnym świętem „niepodległości” był dzień 22 ipca. Nie, nie czekolada z zakładów E-Wedel/22 Lipca. Takie sobie komunistyczne święto z okazji zainstalowania w Polsce reżimu w Lublinie. Manifest PKWiN 1944 został zatwierdzony i podpisany w Moskwie pod czujnym okiem Stalina. Potem pałeczkę przejęli Polacy - wolacy i z neofickim zaangażowaniem montowali komunę nad Wisłą. Chociaż sam Stalin powiedział, że zamontować u Polaków komunizm to tak, jakby krowie założyć siodło - nie uda się. No więc nie udało się tego komunizmu na dobre w Polszcze zainstalować. Natomiast udało się wyśmienicie tysiące, setki tysięcy Polaków skurwić.

Skurwić współpracą z reżimem.
Dla poklasku.
Dla sławy.
Dla pieniędzy i awansów.
Często dla świętego spokoju na zasadzie - „panu bogu świeczkę a diabłu ogarek”.

Tysiące, setki tysięcy, miliony brały udział w pochodach, odchodach, akademiach, spędach, śpiewach, czynach społecznych, nagonkach, stonkach, sądach nad podłymi wrogami narodu, kułakami, niebieskimi ptakami. 22 lipca każdego roku setki tysięcy Polaków ochoczo uczestniczyło w akademiach ku czci i dawało przekupić się parówkami z musztardą rzucanymi na rynek właśnie tego dnia.

A jak jest dziś? Dziś jest tak samo. Jest 500+ od łaskawego władcy narodu. Są akademie i spędy na wioskach i miasteczkach, gdzie można „pauczyć” darmową grochówkę, której ceną jest jedynie uczestnictwo w spędzie i odśpiewanie „My szara piechota” albo „Jeszcze Polska nie zginęła”. Oczywiście - są ludzie, którzy MUSZĄ uczestniczyć w takich spędach, bo grozi im utrata pracy (za komuny były to wielkie zakłady przemysłowe, dziś to spółki skarbu państwa, bądź urzędnicy miejscy). Oczywiście - są ludzie, którzy uczestniczą w tych spędach z własnej, nieprzymuszonej woli. Tak też było za komuny. Po prostu - ideologia, obojętnie jaka - zawsze ma szansę przebić się do mniej rozgarniętej części narodu, która szuka potwierdzenia swojej narodowej wielkości. Dziś spory procent zwolenników PiS i narodowców krzyczący o niepodległości Polski i czczący rocznicę 11 listopada jako Dzień Niepodległości - to ludzie, którzy aktywnie brali udział w pochodach 1-majowych , akademiach z okazji Rewolucji Październikowej, czy 22 Lipca.

Bo przecież DZIŚ TRZEBA być dumnym z:
- żołnierzy wyklętych,
- z przegranych powstań narodowych,
- z walki ze wszystkimi o wszystko,
- z zaorania Warszawy w 1944,
- z Polski-Wolski,
- z Polski kaczyńskiego, która wstała z kolan i jebnęła się czołem w krawężnik,
- z „Szarej Piechoty”,
- z „Pierwszej Brygady”,
- z „Cudu nad Wisłą” ad 1920,
- z suwnicowej Walentynowicz i brodacza Gwiazdy,
- z debilizmów Morawieckiego et cohortes.

A dzieci?

Dzieci mają nic nie mówić, tylko śpiewać i uczyć się o bohaterach wyklętych wielkiej Wolski. Śpiewać „Szarą Piechotę” na akademiach ku czci. Z okazji 11 listopada. Zakładać biało-czerwone opaski i grać w inscenizacjach powstań narodowych. Chodzić na religię 2 razy w tygodniu i sławić pana boga, który był Polakiem. Modlić się do portretu JP 2, tak jak kiedyś ich dziadkowie modlili się do portretów Lenina i Gomułki.

Koszmarny ustrój nam się pod kaczyńskim trafił. Bo my Polacy nie mamy kręgosłupa. Jesteśmy jak plastelina. Plastyczni do bólu. Zrobimy wszystko, powiemy wszystko i zaśpiewamy wszystko, choćby w środku się w nas gotowało od niezgody na ten syf.

Kraj z takim potencjałem, powierzchnią i ludnością powinien być LIDEREM EUROPY OD LAT CZTERYSTU. Niestety - będąc głupim , prymitywnym, zawistnym i warcholskim narodem - stracił swoją szansę w wieku XVIII, poddając się dyktatowi Katarzyny Wielkiej i Kościoła.

Śpiewajmy więc „Szarą piechotę” w poniedziałek 11.11. I idźmy sobie na marsz niepodległości pomachać chorągiewką, tudzież odpalić racę i pokrzyczeć „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Może niektórzy lepiej się poczują.

P.S.

Przeglądam kartki z podręcznika do historii dla klasy czwartej szkoły podstawowej. Cały podręcznik dotyczy JEDYNIE historii Polski i zbudowany jest na :
- bitwach,
- wojnach,
- obozach koncentracyjnych (co zrozumie dziecko 10-letnie z opowieści o Auschwitz?!)
- powstaniach narodowych,
- zamachach na naszą niepodległość,
- żołnierzach wyklętych (cytaty o Łupaszce),
- Solidarności Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy,
- świętym papieżu Janie Pawle II.

Komuniści byli nieźli w propagandzie. Ale to, czym dziś jest nauka historii w szkole podstawowej i czym karmione są małe dzieci prawie od kołyski - przekracza najśmielsze plany czerwonych propagandystów od Gomułki lub Bieruta.
MATRIX POLSKI. Polacy Polakom.

Jak długo jeszcze będziemy się miotać od ściany do ściany?
My naprawdę nie radzimy sobie z naszą niepodległością..

[CC] Maciej Stawiarski
(204)

Pobierz PDF Wydrukuj