Ochlokracja polska, czyli rządy motłochu

Koleś Banaś jest wzorcem z Sevres obecnej władzy.

Nieusuwalny prezes Najwyższej Izby Kontroli kpi sobie z nas w żywe oczy.Co śmieszniejsze - kpi sobie również z Kaczyńskiego, Ziobry i Kamińskiego. Facet powiązany z gangsterami, wynajmujący pokoje na godziny w swojej kamienicy podarowanej mu przez żołnierza AK, ma prawdopodobnie jakieś haki na swoich pisowskich współtowarzyszy (całkiem możliwe, że „studio nagrań” z burdelu), bo to jest jedyne, logiczne wytłumaczenie upartego trwania na stanowisku wbrew woli prezesa.

Ta władza nie ma za grosz ani wstydu, ani honoru, ani wiedzy, ani umiejętności, ani inteligencji. Jedyną zdolność jaką posiadają pisowcy, to zagarnianie szmalu pod siebie obiema ręcyma, a ostatnio to całymi ryjami nawet, bo rękami za wolno idzie. To cud, że gospodarka nasza jeszcze jakoś się trzyma wbrew tej bandzie nieudaczników życiowych.

Właśnie GUS doniósł uprzejmie, że zakaz handlu w niedzielę okazał się (wbrew temu co chciał PiS - czyli osłabienie sieci handlowych i wzmocnienie polskiego detalu) katastrofą dla drobnego handlu. Ilość sklepów w 2018 roku zmniejszyła się o 15 tysięcy w stosunku do roku 2017 i jest ich najmniej od roku 2004. Jednocześnie największym beneficjentem tego zakazu są wielkie sieci handlowe właśnie oraz stacje benzynowe.

Idźmy dalej.

Jak PiS drogi buduje - każdy widzi. Realizowane są stare kontrakty podpisane przez PO, nowych brak, a w tych starych coraz częściej zdarzają się sytuacje, kiedy firmy schodzą z placów budów i nie kończą inwestycji. Tak jest m.in. na S3 pod Lubinem, gdzie włoska Sallini poszła sobie precz. Zrywanie kontraktów spowodowane jest brakiem waloryzacji umów z GDDKiA . Waloryzacje są konieczne, ponieważ koszty pracy i materiałów budowlanych poszły w ostatnich 2 latach w górę wręcz gargantuicznie. Ekonomiści wyliczyli, że łączny koszt waloryzacji rekompensującej dotychczasowy wzrost cen, w odniesieniu do kontraktów zawartych przez GDDKiA i PKP PLK, kosztowałby państwo 2,3 mld zł brutto. Niecałe 0,8 mld zł z tej kwoty bezpośrednio wróciłoby do budżetu państwa, w związku z czym finalny koszt waloryzacji dla sektora finansów publicznych ukształtowałby się na poziomie niewiele ponad 1,5 mld zł. Z analizy wynika, że zaniechanie waloryzacji będzie nas kosztować ponad 8 mld zł (koszty nowych przetargów). Ale kto głupiemu zabroni.

Takie przykłady można mnożyć, powyższe dwa są owocem mojej godzinnej, porannej prasówki. Miłego dnia.

PS

1. Banaś za podwładnych w Ministerstwie Finansów miał 2 kolesi, którzy obecnie siedzą w pierdlu i byli szefami mafii wyłudzającej vat. Straty idą w miliony.

2. Arcybiskup Flaszka Głódź to kawał chama i prostaka. Zeznania księży pokazują całkowitą marność tego człowieka. Wszystko w reportażu TVN Czarno na Białym. Upadek polskiego Kościoła jest całkowity i nieuchronny.

3. Mamy dziś „ciekawość” lepszego i gorszego sortu. PiS może i ma prawo sprawdzać wyniki wyborów z ciekawości. Kiedy żąda tego opozycja - jest to zdrada stanu i donoszenie do Brukseli.

4. Kryzys zagląda w oczy polskim firmom. Idzie spowolnienie gospodarcze.

5. PiS nie ma pieniędzy na obietnice przedwyborcze i jest w czarnej dupie.

6. Koniec blisko.

[CC] Maciej Stawiarski

Ochlokracja polska, czyli rządy motłochu

Koleś Banaś jest wzorcem z Sevres obecnej władzy.

Nieusuwalny prezes Najwyższej Izby Kontroli kpi sobie z nas w żywe oczy.Co śmieszniejsze - kpi sobie również z Kaczyńskiego, Ziobry i Kamińskiego. Facet powiązany z gangsterami, wynajmujący pokoje na godziny w swojej kamienicy podarowanej mu przez żołnierza AK, ma prawdopodobnie jakieś haki na swoich pisowskich współtowarzyszy (całkiem możliwe, że „studio nagrań” z burdelu), bo to jest jedyne, logiczne wytłumaczenie upartego trwania na stanowisku wbrew woli prezesa.

Ta władza nie ma za grosz ani wstydu, ani honoru, ani wiedzy, ani umiejętności, ani inteligencji. Jedyną zdolność jaką posiadają pisowcy, to zagarnianie szmalu pod siebie obiema ręcyma, a ostatnio to całymi ryjami nawet, bo rękami za wolno idzie. To cud, że gospodarka nasza jeszcze jakoś się trzyma wbrew tej bandzie nieudaczników życiowych.

Właśnie GUS doniósł uprzejmie, że zakaz handlu w niedzielę okazał się (wbrew temu co chciał PiS - czyli osłabienie sieci handlowych i wzmocnienie polskiego detalu) katastrofą dla drobnego handlu. Ilość sklepów w 2018 roku zmniejszyła się o 15 tysięcy w stosunku do roku 2017 i jest ich najmniej od roku 2004. Jednocześnie największym beneficjentem tego zakazu są wielkie sieci handlowe właśnie oraz stacje benzynowe.

Idźmy dalej.

Jak PiS drogi buduje - każdy widzi. Realizowane są stare kontrakty podpisane przez PO, nowych brak, a w tych starych coraz częściej zdarzają się sytuacje, kiedy firmy schodzą z placów budów i nie kończą inwestycji. Tak jest m.in. na S3 pod Lubinem, gdzie włoska Sallini poszła sobie precz. Zrywanie kontraktów spowodowane jest brakiem waloryzacji umów z GDDKiA . Waloryzacje są konieczne, ponieważ koszty pracy i materiałów budowlanych poszły w ostatnich 2 latach w górę wręcz gargantuicznie. Ekonomiści wyliczyli, że łączny koszt waloryzacji rekompensującej dotychczasowy wzrost cen, w odniesieniu do kontraktów zawartych przez GDDKiA i PKP PLK, kosztowałby państwo 2,3 mld zł brutto. Niecałe 0,8 mld zł z tej kwoty bezpośrednio wróciłoby do budżetu państwa, w związku z czym finalny koszt waloryzacji dla sektora finansów publicznych ukształtowałby się na poziomie niewiele ponad 1,5 mld zł. Z analizy wynika, że zaniechanie waloryzacji będzie nas kosztować ponad 8 mld zł (koszty nowych przetargów). Ale kto głupiemu zabroni.

Takie przykłady można mnożyć, powyższe dwa są owocem mojej godzinnej, porannej prasówki. Miłego dnia.

PS

1. Banaś za podwładnych w Ministerstwie Finansów miał 2 kolesi, którzy obecnie siedzą w pierdlu i byli szefami mafii wyłudzającej vat. Straty idą w miliony.

2. Arcybiskup Flaszka Głódź to kawał chama i prostaka. Zeznania księży pokazują całkowitą marność tego człowieka. Wszystko w reportażu TVN Czarno na Białym. Upadek polskiego Kościoła jest całkowity i nieuchronny.

3. Mamy dziś „ciekawość” lepszego i gorszego sortu. PiS może i ma prawo sprawdzać wyniki wyborów z ciekawości. Kiedy żąda tego opozycja - jest to zdrada stanu i donoszenie do Brukseli.

4. Kryzys zagląda w oczy polskim firmom. Idzie spowolnienie gospodarcze.

5. PiS nie ma pieniędzy na obietnice przedwyborcze i jest w czarnej dupie.

6. Koniec blisko.

[CC] Maciej Stawiarski
(196)

Pobierz PDF Wydrukuj