Utopia

  Partie konserwatywne, oparte na sojuszu z Kościołem, ignorujące zasadę rozdzielności religii od państwa, respektujące świeckość swoich obywateli tylko w wąskim rozumieniu uprawnień, wtrącające się w prywatne decyzje, na przykład w postanowienia w sprawach dopuszczalności aborcji, partie takie nawołują społeczeństwo do powrotu w czas przeszły: do odrzuconych sposobów sprawowania władzy.

Choć PiS i jego zakąski spod znaku populizmu i kropidła są teraz „na tapecie”, to kłamstwa wypowiadane w celu jątrzenia i szukania winnych nie są ich wyłączną domeną; nie ominęły również partii możnowładców sprzed ostatnich wyborów; lakmusowym papierkiem jest ich wasalski stosunek do Kościoła: wszystkie są za utrzymaniem Konkordatu. Jednak to partie konserwatywne są głównymi sprawczyniami rozłamu w naszym Kościele. W konsekwencji mamy naród skonfliktowany, podzielony na lepsze i tandetne gatunki Polaków. Rozdarty pomiędzy patriotami lepszego sortu, a zdradzieckimi mordami. Pomiędzy fałszywymi katolikami a sektą PiS-owską Ojca Tadeusza Rydzyka.

*

Poprzednicy obecnych rządców uwielbiają patrzeć na siebie jak na kryształy i wątpię, by przyznali, że i wśród nich zdarzają się chwasty i pasożyty. Teraz, na tle konserwatorów, są cacanymi świętoszkami, lecz na tle PiS-u i jego politycznych kamratów wypadają niebywale atrakcyjnie. Argument, że kradli znacznie mniej w porównaniu do obecnych doliniarzy, i że dlatego są lepsi, nie trafia do mnie wcale. Tak samo jak rozpaczliwe bombardowanie absurdalnymi obietnicami - skołowanych wyborców. Natomiast wybór do przyszłego rządu ludzi formatu Witosa, czy Cyncynata, ludzi wyłącznie kierujących się dobrem Ojczyzny, a nie dobrem swojego portfela - tak.

*

Czas zaciera nasze oceny. Zamazuje i odsyła w niepamięć wadliwe dokonania przeszłości, natomiast wyolbrzymia jej nieliczne zalety. Niektórzy z nas tęsknią za utraconym poczuciem bezpieczeństwa, za zagwarantowaną, stałą pracą. Gloryfikujemy owe niegdysiejsze śniegi. Nie dostrzegamy skaz na wizerunkach przeszłości, a zapominamy o własnych psioczeniach pod jej adresem. Zapominajmy o cenie tego bezpieczeństwa, o pracy opłacanej nędznie. O dodrukowywaniu pieniędzy celem łatania budżetu.

[CC] Marek Jastrząb

Utopia

  Partie konserwatywne, oparte na sojuszu z Kościołem, ignorujące zasadę rozdzielności religii od państwa, respektujące świeckość swoich obywateli tylko w wąskim rozumieniu uprawnień, wtrącające się w prywatne decyzje, na przykład w postanowienia w sprawach dopuszczalności aborcji, partie takie nawołują społeczeństwo do powrotu w czas przeszły: do odrzuconych sposobów sprawowania władzy.

Choć PiS i jego zakąski spod znaku populizmu i kropidła są teraz „na tapecie”, to kłamstwa wypowiadane w celu jątrzenia i szukania winnych nie są ich wyłączną domeną; nie ominęły również partii możnowładców sprzed ostatnich wyborów; lakmusowym papierkiem jest ich wasalski stosunek do Kościoła: wszystkie są za utrzymaniem Konkordatu. Jednak to partie konserwatywne są głównymi sprawczyniami rozłamu w naszym Kościele. W konsekwencji mamy naród skonfliktowany, podzielony na lepsze i tandetne gatunki Polaków. Rozdarty pomiędzy patriotami lepszego sortu, a zdradzieckimi mordami. Pomiędzy fałszywymi katolikami a sektą PiS-owską Ojca Tadeusza Rydzyka.

*

Poprzednicy obecnych rządców uwielbiają patrzeć na siebie jak na kryształy i wątpię, by przyznali, że i wśród nich zdarzają się chwasty i pasożyty. Teraz, na tle konserwatorów, są cacanymi świętoszkami, lecz na tle PiS-u i jego politycznych kamratów wypadają niebywale atrakcyjnie. Argument, że kradli znacznie mniej w porównaniu do obecnych doliniarzy, i że dlatego są lepsi, nie trafia do mnie wcale. Tak samo jak rozpaczliwe bombardowanie absurdalnymi obietnicami - skołowanych wyborców. Natomiast wybór do przyszłego rządu ludzi formatu Witosa, czy Cyncynata, ludzi wyłącznie kierujących się dobrem Ojczyzny, a nie dobrem swojego portfela - tak.

*

Czas zaciera nasze oceny. Zamazuje i odsyła w niepamięć wadliwe dokonania przeszłości, natomiast wyolbrzymia jej nieliczne zalety. Niektórzy z nas tęsknią za utraconym poczuciem bezpieczeństwa, za zagwarantowaną, stałą pracą. Gloryfikujemy owe niegdysiejsze śniegi. Nie dostrzegamy skaz na wizerunkach przeszłości, a zapominamy o własnych psioczeniach pod jej adresem. Zapominajmy o cenie tego bezpieczeństwa, o pracy opłacanej nędznie. O dodrukowywaniu pieniędzy celem łatania budżetu.

[CC] Marek Jastrząb
(191)

Pobierz PDF Wydrukuj