Inteligencja w McDonaldzie

  Literatura ostatnio przenika do polityki i gospodarki, co powinno cieszyć pisarzy, gdyby nie to, że zawodowcom wyrasta silna, choć amatorska konkurencja. Na konwencji PiS w Katowicach (kandydujący stamtąd premier Morawiecki zapewne już niebawem zacznie przychodzić do pracy w mundurze honorowego górnika PRL) usłyszeliśmy kilka niezłych literackich planów. Literatura SF była reprezentowana przez stwierdzenie, że Polska staje się Doliną Krzemową Unii Europejskiej. Ci, którzy zarzucają premierowi nałogowe mówienie nieprawdy lub podawanie stwierdzeń prawdopodobnych nie mają racji. W powyższym zdaniu analityk literacki odnajdzie przede wszystkim słowo dolina. Każdy myślący człowiek przyzna premierowi rację, że dzięki polityce jego partii Polska zeszła w dolinę. Hen, na przełęczach pozostały Sorbona, Oxford, Harvard, U-Tokyo czy uniwersytet w New Delhi. Imponująca jest też liczba nagród Nobla, otrzymanych ostatnio przez polskich uczonych. No to co, że w statystykach obydwa Noble Marii Curie-Skłodowskiej idą na konto Francji? Mogło by być gorzej: dla Skandynawów Maria S. urodziła się w Rosji…

Literatura działu fantasy reprezentowana była przez wypowiedź, w której premier poinformował świat, że jego rząd dba o polską naukę tak by polski biznes był coraz bardziej pronaukowy, a nie tylko polska nauka coraz bardziej probiznesowa. Egzegeza tego zdania nie jest łatwa, ale spróbujmy: premier zapowiada, że polskie przedsiębiorstwa będą opłacać polskich naukowców tak, by pracowali na ich korzyść. Sprawa nie jest nowa, praktykowano ją za czasów Miczurina i Łysenki w ZSRR, ale teraz może zyskać nową jakość, bo premier Morawiecki w kwietniu w USA spotkał się z Elonem Muskiem, którego przedsiębiorstwo specjalizuje się w wykorzystywaniu nauki do stworzenia turystyki na linii Ziemia – Mars. To nieprawda, że premier dostarczył Muskowi listę osób z PO, które mogłyby stanowić załogę pierwszej stałej kolonii marsjańskiej – lista taka powstanie dopiero w czasie kolejnej kadencji rządów PiS.

A propos zbrodni i kary: literaturę kryminalną, z antyalkoholowego cyklu Wina Tuska, premier wzbogacił wątkami mafijnymi i westernowymi, porównując ekipę PiS do najemników z filmu Siedmiu wspaniałych, którzy kładą trupem gangsterów będących na usługach mafii PO, wysysającej krew i pieniądze z ludu zamieszkałego w meksykańsko-amerykańskiej wiosce.

Natomiast najbardziej romantyczny plan literacki przedstawił premier w kontekście gier komputerowych: Jakby to pięknie było, jakby niedługo w Chinach korzystali z gier, gdzie głównymi bohaterami będą Kmicic i Wołodyjowski. Czyli przeszłość, która będzie odzwierciedlona w rozwoju przyszłości. Mam nadzieję, że westchnienie to dotrze do Cixina Liu, autora Wspomnień o przeszłości Ziemi i Ery Supernowej.

Zapowiedzią mrożącego krew w żyłach thrillera było zdanie, że premier dał sygnał dla wszystkich polskich przedsiębiorców, że państwo jest znimi. Doskonałym wstępem do takiego sygnału jest zapowiedź prezesa Kaczyńskiego o podniesieniu płacy minimalnej w Polsce do 4 tysięcy zł w ciągu kolejnej kadencji PiS. Ci, którzy to będą za obietnicę prezesa płacić, to właśnie polscy przedsiębiorcy. Już się cieszą!

[CC] Maciej Pinkwart

Zapowiedzi premier literackich

  Literatura ostatnio przenika do polityki i gospodarki, co powinno cieszyć pisarzy, gdyby nie to, że zawodowcom wyrasta silna, choć amatorska konkurencja. Na konwencji PiS w Katowicach (kandydujący stamtąd premier Morawiecki zapewne już niebawem zacznie przychodzić do pracy w mundurze honorowego górnika PRL) usłyszeliśmy kilka niezłych literackich planów. Literatura SF była reprezentowana przez stwierdzenie, że Polska staje się Doliną Krzemową Unii Europejskiej. Ci, którzy zarzucają premierowi nałogowe mówienie nieprawdy lub podawanie stwierdzeń prawdopodobnych nie mają racji. W powyższym zdaniu analityk literacki odnajdzie przede wszystkim słowo dolina. Każdy myślący człowiek przyzna premierowi rację, że dzięki polityce jego partii Polska zeszła w dolinę. Hen, na przełęczach pozostały Sorbona, Oxford, Harvard, U-Tokyo czy uniwersytet w New Delhi. Imponująca jest też liczba nagród Nobla, otrzymanych ostatnio przez polskich uczonych. No to co, że w statystykach obydwa Noble Marii Curie-Skłodowskiej idą na konto Francji? Mogło by być gorzej: dla Skandynawów Maria S. urodziła się w Rosji…

Literatura działu fantasy reprezentowana była przez wypowiedź, w której premier poinformował świat, że jego rząd dba o polską naukę tak by polski biznes był coraz bardziej pronaukowy, a nie tylko polska nauka coraz bardziej probiznesowa. Egzegeza tego zdania nie jest łatwa, ale spróbujmy: premier zapowiada, że polskie przedsiębiorstwa będą opłacać polskich naukowców tak, by pracowali na ich korzyść. Sprawa nie jest nowa, praktykowano ją za czasów Miczurina i Łysenki w ZSRR, ale teraz może zyskać nową jakość, bo premier Morawiecki w kwietniu w USA spotkał się z Elonem Muskiem, którego przedsiębiorstwo specjalizuje się w wykorzystywaniu nauki do stworzenia turystyki na linii Ziemia – Mars. To nieprawda, że premier dostarczył Muskowi listę osób z PO, które mogłyby stanowić załogę pierwszej stałej kolonii marsjańskiej – lista taka powstanie dopiero w czasie kolejnej kadencji rządów PiS.

A propos zbrodni i kary: literaturę kryminalną, z antyalkoholowego cyklu Wina Tuska, premier wzbogacił wątkami mafijnymi i westernowymi, porównując ekipę PiS do najemników z filmu Siedmiu wspaniałych, którzy kładą trupem gangsterów będących na usługach mafii PO, wysysającej krew i pieniądze z ludu zamieszkałego w meksykańsko-amerykańskiej wiosce.

Natomiast najbardziej romantyczny plan literacki przedstawił premier w kontekście gier komputerowych: Jakby to pięknie było, jakby niedługo w Chinach korzystali z gier, gdzie głównymi bohaterami będą Kmicic i Wołodyjowski. Czyli przeszłość, która będzie odzwierciedlona w rozwoju przyszłości. Mam nadzieję, że westchnienie to dotrze do Cixina Liu, autora Wspomnień o przeszłości Ziemi i Ery Supernowej.

Zapowiedzią mrożącego krew w żyłach thrillera było zdanie, że premier dał sygnał dla wszystkich polskich przedsiębiorców, że państwo jest znimi. Doskonałym wstępem do takiego sygnału jest zapowiedź prezesa Kaczyńskiego o podniesieniu płacy minimalnej w Polsce do 4 tysięcy zł w ciągu kolejnej kadencji PiS. Ci, którzy to będą za obietnicę prezesa płacić, to właśnie polscy przedsiębiorcy. Już się cieszą!

[CC] Maciej Pinkwart
(190)

Pobierz PDF Wydrukuj