Czeski film

  Szef sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza powiedział bardzo mądre słowa w które uwierzyłem:

„….i będziemy z tą ofertą (programową - przyp. MS) konsekwentnie docierać. Czy to będą wakacje, czy już nie będą wakacje. Będziemy chodzić i rozmawiać, od drzwi do drzwi, od płotu do płotu, od Warszawy po najmniejsze sołectwo pod Kłodzkiem. Widziałem co nie trybiło, mówiąc językiem technicznym, w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jednak obecny sztab wyborczy PO to drużyna ludzi, którzy są specjalistami od zwyciężania w polityce. Damy z siebie wszystko, wszystko co najlepsze. Staniemy na głowie, wyprujemy sobie żyły i wygramy te wybory” - oświadczył Krzysztof Brejza.

No więc tymczasem w Zielonej Górze, czyli nigdzie:

Były kandydat PO na prezydenta miasta ( 5,6% w wyborach ), dzisiaj radny z ramienia PO w Zielonej - Sławomir Kotylak - dumnie ogłasza na swoim fejsuniu:

„URLOPCZASZACZĄĆ!!!”

Radny czuje się rewelacyjnie, okraszając wpis swoją uśmiechniętą facjatą, rozpartą na krzesełku w jakimś ogródku piwnym. Pan Kotylak otrzymał za ten wpis 196 lajków i sporo komentów.

Komentarze jak zwykle w przypadku takich wpisów, czyli „mowa-trawa”:
- gratulacje,
- zazdroszczę,
- pozdrawiam serdecznie,
- miłego wypoczynku,
- nie tylko pracą człowiek żyje,
- zresetuj się na maxa.

Pan radny w pocie czoła odpisuje każdemu z osobna i  dziękuje. Postanowiłem również „pogratulować”, ale trochę w innym stylu i napisałem:

-„A ja myślałem, że PO rusza w Polskę z kampanią wyborczą? Słabe to chwalenie się urlopem na fejsie w tak gorącym okresie. Zupełnie demobilizujące. Ale może ja się nie znam...”

-Pan POradny Kotylak - pisownia oryg.:

„można traktować ten urlop jak zgrupowanie przed najważniejszą walka, ale poza polityką ważniejsza jest rodzina i to im poświęcam ten czas”,

- ja dalej:

„Acha. No to ja wszystko już rozumiem. Niech Pan przeczyta wywiad z Arłukowiczem. Wybory są za 3 miesiące, w PiSie konwencja goni konwencję, kaczory rozjechały się po Polsce i dzióbią, dzióbią. Pańskie podejście do tematu jest tragiczne. Dla mnie też rodzina jest najważniejsza, ale na Pana miejscu ja dziś bym zawiesił wszelkie plany prywatne. Bo z takim podejściem ( mam nadzieję, że to jednostkowe..) to jesienią nie mamy szans. Obyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku. Wraz z rodziną..”

- Sławomir Kotylak:

„Pan nie jest na moim miejscu więc proszę darować sobie takie rady. A skoro Pan prezentuje "lepsze podejście", to co Pana jeszcze powstrzymuje od kandydowania i walki w wyborach albo przynajmniej udział w sztabie któregoś z kandydatów. Łatwo się mówi ale co do czego to słabo.”

I zasunął mi jeszcze żółtego kciuka w dół dla podkreślenia, co sądzi o moim wpisie.
Odpowiedziałem po raz ostatni:

„Pan jest członkiem PO. Wybrał Pan pewną drogę. Polityczną. Tym komentarzem zaorał się Pan całkowicie. Zawsze głosowałem na Unię Demokratyczną, później na PO. Bo to jest moja bajka. Pański komentarz jest bardzo bolesny dla mnie- wyborcy PO. To jest przyczyna i skutek takich właśnie wyników sondaży. Dlatego nie możemy przeskoczyć magicznych 30% w sondażach. Tacy jak Pan - ciągną nas w dół. Bez pozdrowień. Edit - poświęcę swój cenny czas i napiszę o Panu na swoim wallu. Osobny post. Specjalnie dla Pana.”

Na tym zakończyła się nasza „rozmowa”.

Jestem zdruzgotany.
Tumiwisizm, atak na SWOJEGO wyborcę, arogancja i pewność swoich racji wprost biją po oczach. I nie wiem co jest gorsze w tym wszystkim:
- ta arogancja i niezrozumienie powagi sytuacji przez pana radnego- mądrego bardziej,
- czy te 196 lajków kompletnie bez zastanowienia i bez połączenia faktów urlopu z nadchodzącymi wyborami.

Każdy ma prawo do urlopu. Każdy ma prawo tym urlopem się pochwalić na fejsbuku, bo mamy jeszcze wolny fejsbuk. Ale na Boga - są granice przyzwoitości.

Dziś każdy polityk opozycji (bycie politykiem to wybór a nie przymus) powinien „orać” nosem przy ziemi.
- Być w każdej dziurze i każdej ruderze.
- Rozmawiać z ludźmi na ulicach.
- Opowiadać o niecnych czynach PiSu.
- Tłumaczyć o co toczy się walka w najbliższych wyborach.
- Przekonywać do głosowania.

A może ja się faktycznie nie znam. Może atakuję bogu ducha winnego pana 5,6% w wyborach prezydenckich. Może ześwirowałem już kompletnie pod nawałem tego, co robi z Polską PiS. Może niech oni WSZYSCY się rozjadą na wakacje w PiSdu. I nigdy nie wracają. Przynajmniej do polityki.
Sami powiedzcie.

PS.
Być może ten urlop bym POradnemu odpuścił, ale trafił mnie szlag kiedy przyjrzałem się bliżej, co też pan POLITYK na swoim fejsuniu publikuje (profil jest otwarty). Ścianka pana Kotylaka składa się głównie z lanserskich zdjęć z gospodarskich wizyt służących nie wiadomo czemu oprócz lansowania własnej osoby, picia kawy , zdjęć „w drodze” ale do czego i po co - nie wiadomo, życzenia wszystkim miłego dnia itp., itd, et cetera.
- ŻADNYCH wpisów o tym, co robi z Polską PiS.
- ŻADNYCH informacji o łamaniu prawa, konstytucji i zawłaszczaniu wolności.
- ŻADNYCH informacji o ostatnich pisowskich aferach.

Jest po prostu pięknie, życie jest piękne, Polska jest piękna, słońce świeci, ja ciężko pracuję, samolotami latam i orgazmu wręcz kurwa dostaję od nadmiaru szczęścia. A ludzie to lajkują.

Trzeba się mocniej przyjrzeć stronkom fejsbukowym naszych, opozycyjnych polityków. Jakiego typu informacje ONI wysyłają w świat do swojego elektoratu i do swoich znajomych. Bo tu być może jest pies pogrzebany: - małej frekwencji w wyborach, - głosowania „od Sasa do Lasa”.

Bo skoro znany radny, polityk PO zamieszcza non stop swoje uśmiechnięte facjaty z różnych miejsc, to ludzie sobie myślą:

„jest fajnie, słońce świeci, dobrze nam się w Polsce żyje, nic złego się nie dzieje”..

A potem jadą na urlop w czasie WYBORÓW, albo nie głosują z powodu grilla ze znajomymi. Bo nic złego przecież się nie dzieje. Jesteśmy zdrowym, normalnym, demokratycznym krajem, w którym urlop z rodziną to podstawa. Bo rodzina jest najważniejsza.

A Polska?

Niech poczeka w kolejce priorytetów.

PS. 2
Właśnie się dowiedziałem, że Schetyna ogłosił „jedynki” na listy wyborcze do Sejmu. Lubuskie „tłuste, leniwe koty” PO dostały pięścią w nos - żaden z naszych aparatczyków nie uzyskał akceptacji „góry” na miejsce numer jeden. Jedynką Koalicji Europejskiej w Lubuskiem będzie…. Tomasz Aniśko, działacz partii Zielonych z Ośna Lubuskiego - architekt krajobrazu, miłośnik przyrody, zwolennik polityki odchodzenia od węgla i ratowania Ziemi, póki jeszcze czas.

Jego ścianka na FB jest dość obiecująca i kompletnie różna od tego co „prezentuje” radny Kotylak i jego kompanioni z Lubuskiego. Może wreszcie jakiś wiatr odnowy?....

[CC] Maciej Stawiarski

Czeski film

  Szef sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza powiedział bardzo mądre słowa w które uwierzyłem:

„….i będziemy z tą ofertą (programową - przyp. MS) konsekwentnie docierać. Czy to będą wakacje, czy już nie będą wakacje. Będziemy chodzić i rozmawiać, od drzwi do drzwi, od płotu do płotu, od Warszawy po najmniejsze sołectwo pod Kłodzkiem. Widziałem co nie trybiło, mówiąc językiem technicznym, w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jednak obecny sztab wyborczy PO to drużyna ludzi, którzy są specjalistami od zwyciężania w polityce. Damy z siebie wszystko, wszystko co najlepsze. Staniemy na głowie, wyprujemy sobie żyły i wygramy te wybory” - oświadczył Krzysztof Brejza.

No więc tymczasem w Zielonej Górze, czyli nigdzie:

Były kandydat PO na prezydenta miasta ( 5,6% w wyborach ), dzisiaj radny z ramienia PO w Zielonej - Sławomir Kotylak - dumnie ogłasza na swoim fejsuniu:

„URLOPCZASZACZĄĆ!!!”

Radny czuje się rewelacyjnie, okraszając wpis swoją uśmiechniętą facjatą, rozpartą na krzesełku w jakimś ogródku piwnym. Pan Kotylak otrzymał za ten wpis 196 lajków i sporo komentów.

Komentarze jak zwykle w przypadku takich wpisów, czyli „mowa-trawa”:
- gratulacje,
- zazdroszczę,
- pozdrawiam serdecznie,
- miłego wypoczynku,
- nie tylko pracą człowiek żyje,
- zresetuj się na maxa.

Pan radny w pocie czoła odpisuje każdemu z osobna i  dziękuje. Postanowiłem również „pogratulować”, ale trochę w innym stylu i napisałem:

-„A ja myślałem, że PO rusza w Polskę z kampanią wyborczą? Słabe to chwalenie się urlopem na fejsie w tak gorącym okresie. Zupełnie demobilizujące. Ale może ja się nie znam...”

-Pan POradny Kotylak - pisownia oryg.:

„można traktować ten urlop jak zgrupowanie przed najważniejszą walka, ale poza polityką ważniejsza jest rodzina i to im poświęcam ten czas”,

- ja dalej:

„Acha. No to ja wszystko już rozumiem. Niech Pan przeczyta wywiad z Arłukowiczem. Wybory są za 3 miesiące, w PiSie konwencja goni konwencję, kaczory rozjechały się po Polsce i dzióbią, dzióbią. Pańskie podejście do tematu jest tragiczne. Dla mnie też rodzina jest najważniejsza, ale na Pana miejscu ja dziś bym zawiesił wszelkie plany prywatne. Bo z takim podejściem ( mam nadzieję, że to jednostkowe..) to jesienią nie mamy szans. Obyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku. Wraz z rodziną..”

- Sławomir Kotylak:

„Pan nie jest na moim miejscu więc proszę darować sobie takie rady. A skoro Pan prezentuje "lepsze podejście", to co Pana jeszcze powstrzymuje od kandydowania i walki w wyborach albo przynajmniej udział w sztabie któregoś z kandydatów. Łatwo się mówi ale co do czego to słabo.”

I zasunął mi jeszcze żółtego kciuka w dół dla podkreślenia, co sądzi o moim wpisie.
Odpowiedziałem po raz ostatni:

„Pan jest członkiem PO. Wybrał Pan pewną drogę. Polityczną. Tym komentarzem zaorał się Pan całkowicie. Zawsze głosowałem na Unię Demokratyczną, później na PO. Bo to jest moja bajka. Pański komentarz jest bardzo bolesny dla mnie- wyborcy PO. To jest przyczyna i skutek takich właśnie wyników sondaży. Dlatego nie możemy przeskoczyć magicznych 30% w sondażach. Tacy jak Pan - ciągną nas w dół. Bez pozdrowień. Edit - poświęcę swój cenny czas i napiszę o Panu na swoim wallu. Osobny post. Specjalnie dla Pana.”

Na tym zakończyła się nasza „rozmowa”.

Jestem zdruzgotany.
Tumiwisizm, atak na SWOJEGO wyborcę, arogancja i pewność swoich racji wprost biją po oczach. I nie wiem co jest gorsze w tym wszystkim:
- ta arogancja i niezrozumienie powagi sytuacji przez pana radnego- mądrego bardziej,
- czy te 196 lajków kompletnie bez zastanowienia i bez połączenia faktów urlopu z nadchodzącymi wyborami.

Każdy ma prawo do urlopu. Każdy ma prawo tym urlopem się pochwalić na fejsbuku, bo mamy jeszcze wolny fejsbuk. Ale na Boga - są granice przyzwoitości.

Dziś każdy polityk opozycji (bycie politykiem to wybór a nie przymus) powinien „orać” nosem przy ziemi.
- Być w każdej dziurze i każdej ruderze.
- Rozmawiać z ludźmi na ulicach.
- Opowiadać o niecnych czynach PiSu.
- Tłumaczyć o co toczy się walka w najbliższych wyborach.
- Przekonywać do głosowania.

A może ja się faktycznie nie znam. Może atakuję bogu ducha winnego pana 5,6% w wyborach prezydenckich. Może ześwirowałem już kompletnie pod nawałem tego, co robi z Polską PiS. Może niech oni WSZYSCY się rozjadą na wakacje w PiSdu. I nigdy nie wracają. Przynajmniej do polityki.
Sami powiedzcie.

PS.
Być może ten urlop bym POradnemu odpuścił, ale trafił mnie szlag kiedy przyjrzałem się bliżej, co też pan POLITYK na swoim fejsuniu publikuje (profil jest otwarty). Ścianka pana Kotylaka składa się głównie z lanserskich zdjęć z gospodarskich wizyt służących nie wiadomo czemu oprócz lansowania własnej osoby, picia kawy , zdjęć „w drodze” ale do czego i po co - nie wiadomo, życzenia wszystkim miłego dnia itp., itd, et cetera.
- ŻADNYCH wpisów o tym, co robi z Polską PiS.
- ŻADNYCH informacji o łamaniu prawa, konstytucji i zawłaszczaniu wolności.
- ŻADNYCH informacji o ostatnich pisowskich aferach.

Jest po prostu pięknie, życie jest piękne, Polska jest piękna, słońce świeci, ja ciężko pracuję, samolotami latam i orgazmu wręcz kurwa dostaję od nadmiaru szczęścia. A ludzie to lajkują.

Trzeba się mocniej przyjrzeć stronkom fejsbukowym naszych, opozycyjnych polityków. Jakiego typu informacje ONI wysyłają w świat do swojego elektoratu i do swoich znajomych. Bo tu być może jest pies pogrzebany: - małej frekwencji w wyborach, - głosowania „od Sasa do Lasa”.

Bo skoro znany radny, polityk PO zamieszcza non stop swoje uśmiechnięte facjaty z różnych miejsc, to ludzie sobie myślą:

„jest fajnie, słońce świeci, dobrze nam się w Polsce żyje, nic złego się nie dzieje”..

A potem jadą na urlop w czasie WYBORÓW, albo nie głosują z powodu grilla ze znajomymi. Bo nic złego przecież się nie dzieje. Jesteśmy zdrowym, normalnym, demokratycznym krajem, w którym urlop z rodziną to podstawa. Bo rodzina jest najważniejsza.

A Polska?

Niech poczeka w kolejce priorytetów.

PS. 2
Właśnie się dowiedziałem, że Schetyna ogłosił „jedynki” na listy wyborcze do Sejmu. Lubuskie „tłuste, leniwe koty” PO dostały pięścią w nos - żaden z naszych aparatczyków nie uzyskał akceptacji „góry” na miejsce numer jeden. Jedynką Koalicji Europejskiej w Lubuskiem będzie…. Tomasz Aniśko, działacz partii Zielonych z Ośna Lubuskiego - architekt krajobrazu, miłośnik przyrody, zwolennik polityki odchodzenia od węgla i ratowania Ziemi, póki jeszcze czas.

Jego ścianka na FB jest dość obiecująca i kompletnie różna od tego co „prezentuje” radny Kotylak i jego kompanioni z Lubuskiego. Może wreszcie jakiś wiatr odnowy?....

[CC] Maciej Stawiarski
(160)

Pobierz PDF Wydrukuj