Trzeba Boga w sercu nie mieć.

  Koniec sierpnia. Żniwa mają się ku końcowi. U sąsiadów ruch od świtu do zmierzchu, cała rodzina - dziadkowie, rodzice i dzieci zaangażowane w zbiory, pot leje się strumieniami - robota na maksa.

Początek września i dzieci poszły do szkoły, rodzice po urlopach, do pracy a dziadkowie kończą roboty polowe, jeszcze początkiem października wykopki...

Poniedziałek - widzę stosik główek kapusty, dyni, kilka worków z marchwią, pietruszką, cebulą przed bramą do sąsiadów i moją sąsiadkę starowinkę pchającą ostatkiem sił taczki z kolejnym worem ziemniaków.

- Pani Stasiu, co pani robi? Dlaczego pani to wszystko wystawia na ulicę?

- Ksiądz ogłaszał, że młodzi braciszkowie z pobliskiego klasztoru będą dzisiaj zbierać plony.

- ooooooo!

Widziałam! Przyjechali Iveco, z którego dziarsko wyskoczył młody, postawny mężczyzna w habicie. Pozbierał, co Stasieńka dla nich przygotowała, ale dyni nie zabrali. Szkoda, bo nad nimi najbardziej Stasia się mozoliła, były wielkie i ciężkie, trochę pomogłam.

- Dlaczego nie bierzecie wszystkiego? - zapytałam młodziana.

- Dynie, to dziadostwo, kto by to jadł. Tylko świnie można tym karmić.

- oooooooo! - Nie wierzyłam własnym uszom.

Stasi przy naszej rozmowie nie było na całe szczęście, jednak była zdumiona, że dynie leżą przy drodze. Ale ja musiałam jakoś zareagować na jej zdziwienie i jeszcze to:

- Może przejadą drugi raz, pewnie im się nie zmieściło do auta. - z błyskiem nadziei w oczach.

Postarałam się, jak tylko mogłam najdelikatniej uświadomić ją o ....

O tym, że to nie ma sensu. Młodzi, zdrowi chłopcy, zdolni do pracy żerują na cudzej naiwności. Zapytałam wprost:

- Dlaczego nie przyjadą, nie pomogą przy żniwach, wykopkach, przecież są silni i mają dużo czasu?

- Oni się modlą za nas, a to jest nasza ofiara. – odpowiedziała Stasia

- aha!

***

PS.

Stasia głosuje na pis, bo oni wyznają wartości takie jak ona. Modlą się, szanują kościół i chcą dobrze dla Polski, tylko im stale ktoś przeszkadza. Oczywiście mówiąc to patrzy na mnie z wyrzutem, chociaż staram się jak tylko mogę nie przeszkadzać panu Kaczyńskiemu w niszczeniu kraju i doprowadzaniu nas wszystkich na kilka pokoleń wprzód do ruiny.

Historia i Stasia jest autentyczna, facet w habicie też.

[CC] Renata Bednarz

Trzeba Boga w sercu nie mieć.

  Koniec sierpnia. Żniwa mają się ku końcowi. U sąsiadów ruch od świtu do zmierzchu, cała rodzina - dziadkowie, rodzice i dzieci zaangażowane w zbiory, pot leje się strumieniami - robota na maksa.

Początek września i dzieci poszły do szkoły, rodzice po urlopach, do pracy a dziadkowie kończą roboty polowe, jeszcze początkiem października wykopki...

Poniedziałek - widzę stosik główek kapusty, dyni, kilka worków z marchwią, pietruszką, cebulą przed bramą do sąsiadów i moją sąsiadkę starowinkę pchającą ostatkiem sił taczki z kolejnym worem ziemniaków.

- Pani Stasiu, co pani robi? Dlaczego pani to wszystko wystawia na ulicę?

- Ksiądz ogłaszał, że młodzi braciszkowie z pobliskiego klasztoru będą dzisiaj zbierać plony.

- ooooooo!

Widziałam! Przyjechali Iveco, z którego dziarsko wyskoczył młody, postawny mężczyzna w habicie. Pozbierał, co Stasieńka dla nich przygotowała, ale dyni nie zabrali. Szkoda, bo nad nimi najbardziej Stasia się mozoliła, były wielkie i ciężkie, trochę pomogłam.

- Dlaczego nie bierzecie wszystkiego? - zapytałam młodziana.

- Dynie, to dziadostwo, kto by to jadł. Tylko świnie można tym karmić.

- oooooooo! - Nie wierzyłam własnym uszom.

Stasi przy naszej rozmowie nie było na całe szczęście, jednak była zdumiona, że dynie leżą przy drodze. Ale ja musiałam jakoś zareagować na jej zdziwienie i jeszcze to:

- Może przejadą drugi raz, pewnie im się nie zmieściło do auta. - z błyskiem nadziei w oczach.

Postarałam się, jak tylko mogłam najdelikatniej uświadomić ją o ....

O tym, że to nie ma sensu. Młodzi, zdrowi chłopcy, zdolni do pracy żerują na cudzej naiwności. Zapytałam wprost:

- Dlaczego nie przyjadą, nie pomogą przy żniwach, wykopkach, przecież są silni i mają dużo czasu?

- Oni się modlą za nas, a to jest nasza ofiara. – odpowiedziała Stasia

- aha!

***

PS.

Stasia głosuje na pis, bo oni wyznają wartości takie jak ona. Modlą się, szanują kościół i chcą dobrze dla Polski, tylko im stale ktoś przeszkadza. Oczywiście mówiąc to patrzy na mnie z wyrzutem, chociaż staram się jak tylko mogę nie przeszkadzać panu Kaczyńskiemu w niszczeniu kraju i doprowadzaniu nas wszystkich na kilka pokoleń wprzód do ruiny.

Historia i Stasia jest autentyczna, facet w habicie też.

[CC] Renata Bednarz
(157)

Pobierz PDF Wydrukuj