Czytajcie Fromma

  Chcecie pokonać autorytarną władzę? Mam jedną radę: czytajcie Fromma. Sukces każdej autorytarnej władzy bierze się z tego, że ludzie się boją. Świat sam w sobie jest groźny i nieprzyjazny, a propaganda jeszcze tę grozę wyolbrzymia. Pokazuje zamach za zamachem, straszy rozbiorami, bakteriami przynoszonymi przez uchodźców i upadkiem moralności. Szerzy chaos. Ci patrzący na te strachy z perspektywy wielkich miast, jeżdżący po świecie, znający języki, analizujący rzeczywistość ze szczytu swojej - często wyolbrzymionej - inteligencji, jakoś sobie z tym radzą. Ale wielu sobie nie radzi.

Rewolucja informacyjna związana z rozwojem Internetu powoduje, że ludzie codziennie są bombardowani ogromem informacji, najczęściej złych, bo takie lepiej się sprzedają. I mają wrażenie, że świat się wali: upadają autorytety (albo są specjalnie przez propagandę obalane i opluwane), nikomu nie można wierzyć (a na pewno nie lekarzom i prawnikom, bo pierwsi, jak głosi propaganda, zabijają, a drudzy kradną), dawne drogowskazy prowadzą w otchłań.

I tak dochodzimy do marzenia każdego autokraty - on staje się jedynym gwarantem stabilności, on ma receptę na chaos i jest w stanie przywrócić stabilność światu rozchwianemu przez siły zła. On jedyny odetnie rękę podniesioną na Polskę i Kościół, on zapewni bezpieczeństwo (czyż słowo to nie jest odmieniane przez wszystkie przypadki przez liderów autorytarnej władzy?), on przywróci stary porządek, w którym wszystko było takie, jak powinno być.

I tu wchodzi Fromm i jego koncepcja masochizmu społecznego: kiedy ludzie czują, że ogarnia ich chaos, zaczynają się bać. Wtedy chcą zatopić się w czymś większym od siebie: chcą zawierzyć nieomylnemu liderowi, który zdecyduje za nich i powie, co dobre, a co złe. Chcą zrezygnować ze swojej indywidualności i zatopić się we wspólnocie narodu, patriotyzmu, chcą, aby ich życie było częścią czegoś, co ich przekracza. Bo poczucie, że jest się prowadzonym przez lidera we właściwym kierunku, przywraca poczucie kontroli nad chaosem i zmniejsza strach.

Jaki z tego wniosek? Władza autorytarna celowo podsyca chaos i strach, bo wtedy staje się bardziej potrzebna. Jako antidotum na chaos i strach przedstawia system nienaruszalnych wartości pod hasłem Bóg, Honor, Ojczyzna - hasłem, które dla wielu naszych współobywateli jest ważne i daje poczucie stabilności. Władza autorytarna nie może żyć bez strachu, jej naturalnym środowiskiem jest zamieszanie aksjologiczne, a kluczowy dla jej sukcesu jest stan dysonansu poznawczego: człowiek spotyka się z informacją, której nie jest w stanie umieścić w swoim porządku świata i odczuwa okropne napięcie - chce, aby ktoś go z niego wyprowadził.

Przykład - wielki film Braci Sekielskich, za który jestem im dozgonnie wdzięczny. Myśleliście, że pogrąży autorytarną władzę, która zawarła sojusz z ksenofobiczną częścią Kościoła? Ja też tak przez chwilę myślałem. Ale potem uświadomiłem sobie, że ten film większość naszych współobywateli postawił przed tragicznym wyborem - uznać fakty tam przedstawione, a tym samym zburzyć w sobie wiarę w jeden z ostatnich autorytetów, jaki im pozostał (Kościół), czy też pójść za kuszącą podpowiedzą lidera, że to jest po prostu brutalny atak na religię i w ten sposób irracjonalnie ocalić autorytet, w który tak bardzo chce się wierzyć. I pozbyć się przykrego dysonansu, i opanować chaos.

Cieszyło Was 60% frekwencji w Warszawie? 45% w Podkarpackiem w wyborach europejskich to jest dopiero wynik - ludzie poszli ratować świat przed chaosem, bo zbyt mocno został rozchwiany. Bo w głębi serca chcą, żeby było tak, jak było: prosto, łatwo i przyjemnie. Żeby nikt nie burzył im świata. I nie jest to zupełnie niemądre pragnienie.

Chcecie pokonać autorytarną władzę? To nie pogłębiajcie chaosu. Każde działanie, które może być zinterpretowane jako atak na porządek, tradycyjne wartości i stabilność świata, pogłębia chaos i zwiększa strach. Krytykowałem wystąpienie L. Jażdżewskiego, bo było agresywne i zwiększało strach. Symulacja procesji Bożego Ciała w Gdańsku była atakiem na wartości ważne dla wielu Polaków, a więc zwiększała strach i poczucie, że ze światem dzieje się coś złego. Parodia mszy świętej w czasie Parady Równości (parady, którą całym sercem popieram) była atakiem na wartości, który pogłębia strach. Wiem oczywiście, że wartości tych, którzy szli w tej paradzie, są atakowane o wiele częściej i zazwyczaj o wiele brutalniej. To straszne i nigdy nie powinno tak być. Ale naga prawda jest taka, że kontratak aksjologiczny wzmacnia drugą stronę, czy tego chcemy, czy nie. Dlatego jest przeciwskuteczny.

Chcecie pokonać autorytarną władzę? Nie pogłębiajcie strachu tych, którzy z tym strachem nie umieją radzić sobie inaczej, jak poprzez ucieczkę od wolności w ramiona silnego lidera. Przekazujcie swoją prawdę spokojnie, z szacunkiem dla tych, którzy Was obrzucają wyzwiskami. To jest jedyna droga.

Każdy atak na wartości jest prezentem dla autorytarnej władzy, która żywi się chaosem i lękiem. Chcecie jej pomóc? Nadal te wartości atakujcie i potwierdzajcie tym samym tezę lidera - świat się wali i tylko on może go uratować. Chcecie jej przeszkodzić - zachowajcie spokój i zmniejszajcie poziom strachu. W działaniu i w języku, w postawach i planach na przyszłość. To naprawdę jedyna droga.

[CC] Marcin Matczak

Czytajcie Fromma

  Chcecie pokonać autorytarną władzę? Mam jedną radę: czytajcie Fromma. Sukces każdej autorytarnej władzy bierze się z tego, że ludzie się boją. Świat sam w sobie jest groźny i nieprzyjazny, a propaganda jeszcze tę grozę wyolbrzymia. Pokazuje zamach za zamachem, straszy rozbiorami, bakteriami przynoszonymi przez uchodźców i upadkiem moralności. Szerzy chaos. Ci patrzący na te strachy z perspektywy wielkich miast, jeżdżący po świecie, znający języki, analizujący rzeczywistość ze szczytu swojej - często wyolbrzymionej - inteligencji, jakoś sobie z tym radzą. Ale wielu sobie nie radzi.

Rewolucja informacyjna związana z rozwojem Internetu powoduje, że ludzie codziennie są bombardowani ogromem informacji, najczęściej złych, bo takie lepiej się sprzedają. I mają wrażenie, że świat się wali: upadają autorytety (albo są specjalnie przez propagandę obalane i opluwane), nikomu nie można wierzyć (a na pewno nie lekarzom i prawnikom, bo pierwsi, jak głosi propaganda, zabijają, a drudzy kradną), dawne drogowskazy prowadzą w otchłań.

I tak dochodzimy do marzenia każdego autokraty - on staje się jedynym gwarantem stabilności, on ma receptę na chaos i jest w stanie przywrócić stabilność światu rozchwianemu przez siły zła. On jedyny odetnie rękę podniesioną na Polskę i Kościół, on zapewni bezpieczeństwo (czyż słowo to nie jest odmieniane przez wszystkie przypadki przez liderów autorytarnej władzy?), on przywróci stary porządek, w którym wszystko było takie, jak powinno być.

I tu wchodzi Fromm i jego koncepcja masochizmu społecznego: kiedy ludzie czują, że ogarnia ich chaos, zaczynają się bać. Wtedy chcą zatopić się w czymś większym od siebie: chcą zawierzyć nieomylnemu liderowi, który zdecyduje za nich i powie, co dobre, a co złe. Chcą zrezygnować ze swojej indywidualności i zatopić się we wspólnocie narodu, patriotyzmu, chcą, aby ich życie było częścią czegoś, co ich przekracza. Bo poczucie, że jest się prowadzonym przez lidera we właściwym kierunku, przywraca poczucie kontroli nad chaosem i zmniejsza strach.

Jaki z tego wniosek? Władza autorytarna celowo podsyca chaos i strach, bo wtedy staje się bardziej potrzebna. Jako antidotum na chaos i strach przedstawia system nienaruszalnych wartości pod hasłem Bóg, Honor, Ojczyzna - hasłem, które dla wielu naszych współobywateli jest ważne i daje poczucie stabilności. Władza autorytarna nie może żyć bez strachu, jej naturalnym środowiskiem jest zamieszanie aksjologiczne, a kluczowy dla jej sukcesu jest stan dysonansu poznawczego: człowiek spotyka się z informacją, której nie jest w stanie umieścić w swoim porządku świata i odczuwa okropne napięcie - chce, aby ktoś go z niego wyprowadził.

Przykład - wielki film Braci Sekielskich, za który jestem im dozgonnie wdzięczny. Myśleliście, że pogrąży autorytarną władzę, która zawarła sojusz z ksenofobiczną częścią Kościoła? Ja też tak przez chwilę myślałem. Ale potem uświadomiłem sobie, że ten film większość naszych współobywateli postawił przed tragicznym wyborem - uznać fakty tam przedstawione, a tym samym zburzyć w sobie wiarę w jeden z ostatnich autorytetów, jaki im pozostał (Kościół), czy też pójść za kuszącą podpowiedzą lidera, że to jest po prostu brutalny atak na religię i w ten sposób irracjonalnie ocalić autorytet, w który tak bardzo chce się wierzyć. I pozbyć się przykrego dysonansu, i opanować chaos.

Cieszyło Was 60% frekwencji w Warszawie? 45% w Podkarpackiem w wyborach europejskich to jest dopiero wynik - ludzie poszli ratować świat przed chaosem, bo zbyt mocno został rozchwiany. Bo w głębi serca chcą, żeby było tak, jak było: prosto, łatwo i przyjemnie. Żeby nikt nie burzył im świata. I nie jest to zupełnie niemądre pragnienie.

Chcecie pokonać autorytarną władzę? To nie pogłębiajcie chaosu. Każde działanie, które może być zinterpretowane jako atak na porządek, tradycyjne wartości i stabilność świata, pogłębia chaos i zwiększa strach. Krytykowałem wystąpienie L. Jażdżewskiego, bo było agresywne i zwiększało strach. Symulacja procesji Bożego Ciała w Gdańsku była atakiem na wartości ważne dla wielu Polaków, a więc zwiększała strach i poczucie, że ze światem dzieje się coś złego. Parodia mszy świętej w czasie Parady Równości (parady, którą całym sercem popieram) była atakiem na wartości, który pogłębia strach. Wiem oczywiście, że wartości tych, którzy szli w tej paradzie, są atakowane o wiele częściej i zazwyczaj o wiele brutalniej. To straszne i nigdy nie powinno tak być. Ale naga prawda jest taka, że kontratak aksjologiczny wzmacnia drugą stronę, czy tego chcemy, czy nie. Dlatego jest przeciwskuteczny.

Chcecie pokonać autorytarną władzę? Nie pogłębiajcie strachu tych, którzy z tym strachem nie umieją radzić sobie inaczej, jak poprzez ucieczkę od wolności w ramiona silnego lidera. Przekazujcie swoją prawdę spokojnie, z szacunkiem dla tych, którzy Was obrzucają wyzwiskami. To jest jedyna droga.

Każdy atak na wartości jest prezentem dla autorytarnej władzy, która żywi się chaosem i lękiem. Chcecie jej pomóc? Nadal te wartości atakujcie i potwierdzajcie tym samym tezę lidera - świat się wali i tylko on może go uratować. Chcecie jej przeszkodzić - zachowajcie spokój i zmniejszajcie poziom strachu. W działaniu i w języku, w postawach i planach na przyszłość. To naprawdę jedyna droga.

[CC] Marcin Matczak
(139)

Pobierz PDF Wydrukuj