Zarządzanie głupotą

  Ktoś wpadł na genialny pomysł, żebym napisał jakieś, podsumowanie wyników wyborów do Europarlamentu. Nie uważam tego osobiście za mądry pomysł, a już na pewno, nie za proste zadanie w rodzaju szkolnego wypracowania domowego. Chęci do tej pracy nie miałem żadnych i pewnie gdyby nie wrodzona skłonność do podejmowania wyzwań, nawet z gatunku tych mission impossible, to bym tego tematu nawet nie tknął, ale skoro już się podjąłem, to co mi tam najwyżej nie puszczą do ludzi….

No to po kolei. Czy KE przegrała te wybory?

Niestety, ale z której strony by się nie popatrzył to odpowiedź jest tylko jedna. TAK!

Przegrała relatywnie, bo osiągnęła wynik gorszy od PIS-u.

Przegrała w liczbach bezwzględnych, bo to nie jakieś d’Hondta fiku miku, tylko mniej głosów w liczbach bezwzględnych dało taki wynik.

Przegrała, a właściwie poległa na wsi i małych miasteczkach, bo nie potrafiła w żaden sposób dotrzeć do tego elektoratu.

Przegrała także w dużych miastach (tu wyjątkiem jest Warszawa), bo choć to stwierdzenie może się wydać dziwne, to proszę zwrócić uwagę na frekwencje w tych miastach. Owszem tam, biorąc pod uwagę liczby bezwzględne wygrała, ale nie potrafiła zmobilizować swojego elektoratu do udziału w wyborach w zakresie umożliwiającym nadrobienie strat z obszarów wiejskich. W takim, krótkim napisanym na FB komentarzu, napisałem, że przegrała z kiełbasą, kaszanką i piwem. Albo upraszczając z dobrą pogodą.

Ręce opadają.

Trzeba też uderzyć się w piersi. Podpowiadana zewsząd metoda: „Zjednoczcie się. Stwórzcie Antypis.”, nie zadziałała do końca tak jak się spodziewano. Pod koniec kwietnia w swoim artykule „Popierajmy Europa Christi” Pisałem o wątpliwościach i niechęciach jakie pojawiają się u wyborców w związku z KE. Niestety te wątpliwości w wielu wypadkach mogły zaważyć, jeśli nie na oddaniu głosu na PIS, to na „niespiesznym” powrocie z niedzielnego grilla. Okazało się też, i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, że błędem było przystąpienie do koalicji przez PSL. PSL sam mógł odebrać PISowi pewną liczbę głosów. PSL w koalicji oddał wieś walkowerem, co gorsza zaszargał sobie opinię na wsi przed następnymi wyborami.

Ten sposób na antypis przyniósł jeszcze jeden nieoczekiwany, a fatalny skutek. Kampania KE była nijaka, bez wyrazu, nie bardzo wiadomo do kogo skierowana.

Efekt poznaliśmy wszyscy. W przypadku PE tragedii nie ma, ale powiem szczerze, że nie wierzą w tej chwili, aby na jesieni udało się odsunąć PIS od władzy. Jedyna „metoda” na zmianę rządów to ogólnoeuropejski kryzys gospodarczy, bo w takich warunkach nie wierzę żeby sobie PIS poradził to po pierwsze, a po drugie nie byłoby co rozdawać. Tyle że nie jestem pewien, że akurat na tym kryzysie mi jakoś szczególnie zależy.

I na koniec kilka słów na temat PIS-u. Można nie zgadzać się z tym co wyprawiają – ja się też nie zgadzam. Można twierdzić, że grają nieczysto, a to co robili w kampanii wyborczej to korupcja polityczna w czystym wydaniu – ja też tak uważam, ale nie można im odmówić dwóch rzeczy. Po pierwsze ich kandydaci i ich komitet wyborczy prowadzili zakrojoną na dużą skalę kampanię wyborczą z prawdziwego zdarzenia. Może opartą na straszeniu, korupcji, - zapewne tak ale prowadzili. A po drugie trzeba im oddać, że do perfekcji wykorzystali zarządzanie strachem i zarządzanie głupotą.

Wniosków nie będzie. Niech każdy wyciągnie je sobie sam.

[CC] Jacek Wojciechowski

Zarządzanie głupotą

  Ktoś wpadł na genialny pomysł, żebym napisał jakieś, podsumowanie wyników wyborów do Europarlamentu. Nie uważam tego osobiście za mądry pomysł, a już na pewno, nie za proste zadanie w rodzaju szkolnego wypracowania domowego. Chęci do tej pracy nie miałem żadnych i pewnie gdyby nie wrodzona skłonność do podejmowania wyzwań, nawet z gatunku tych mission impossible, to bym tego tematu nawet nie tknął, ale skoro już się podjąłem, to co mi tam najwyżej nie puszczą do ludzi….

No to po kolei. Czy KE przegrała te wybory?

Niestety, ale z której strony by się nie popatrzył to odpowiedź jest tylko jedna. TAK!

Przegrała relatywnie, bo osiągnęła wynik gorszy od PIS-u.

Przegrała w liczbach bezwzględnych, bo to nie jakieś d’Hondta fiku miku, tylko mniej głosów w liczbach bezwzględnych dało taki wynik.

Przegrała, a właściwie poległa na wsi i małych miasteczkach, bo nie potrafiła w żaden sposób dotrzeć do tego elektoratu.

Przegrała także w dużych miastach (tu wyjątkiem jest Warszawa), bo choć to stwierdzenie może się wydać dziwne, to proszę zwrócić uwagę na frekwencje w tych miastach. Owszem tam, biorąc pod uwagę liczby bezwzględne wygrała, ale nie potrafiła zmobilizować swojego elektoratu do udziału w wyborach w zakresie umożliwiającym nadrobienie strat z obszarów wiejskich. W takim, krótkim napisanym na FB komentarzu, napisałem, że przegrała z kiełbasą, kaszanką i piwem. Albo upraszczając z dobrą pogodą.

Ręce opadają.

Trzeba też uderzyć się w piersi. Podpowiadana zewsząd metoda: „Zjednoczcie się. Stwórzcie Antypis.”, nie zadziałała do końca tak jak się spodziewano. Pod koniec kwietnia w swoim artykule „Popierajmy Europa Christi” Pisałem o wątpliwościach i niechęciach jakie pojawiają się u wyborców w związku z KE. Niestety te wątpliwości w wielu wypadkach mogły zaważyć, jeśli nie na oddaniu głosu na PIS, to na „niespiesznym” powrocie z niedzielnego grilla. Okazało się też, i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, że błędem było przystąpienie do koalicji przez PSL. PSL sam mógł odebrać PISowi pewną liczbę głosów. PSL w koalicji oddał wieś walkowerem, co gorsza zaszargał sobie opinię na wsi przed następnymi wyborami.

Ten sposób na antypis przyniósł jeszcze jeden nieoczekiwany, a fatalny skutek. Kampania KE była nijaka, bez wyrazu, nie bardzo wiadomo do kogo skierowana.

Efekt poznaliśmy wszyscy. W przypadku PE tragedii nie ma, ale powiem szczerze, że nie wierzą w tej chwili, aby na jesieni udało się odsunąć PIS od władzy. Jedyna „metoda” na zmianę rządów to ogólnoeuropejski kryzys gospodarczy, bo w takich warunkach nie wierzę żeby sobie PIS poradził to po pierwsze, a po drugie nie byłoby co rozdawać. Tyle że nie jestem pewien, że akurat na tym kryzysie mi jakoś szczególnie zależy.

I na koniec kilka słów na temat PIS-u. Można nie zgadzać się z tym co wyprawiają – ja się też nie zgadzam. Można twierdzić, że grają nieczysto, a to co robili w kampanii wyborczej to korupcja polityczna w czystym wydaniu – ja też tak uważam, ale nie można im odmówić dwóch rzeczy. Po pierwsze ich kandydaci i ich komitet wyborczy prowadzili zakrojoną na dużą skalę kampanię wyborczą z prawdziwego zdarzenia. Może opartą na straszeniu, korupcji, - zapewne tak ale prowadzili. A po drugie trzeba im oddać, że do perfekcji wykorzystali zarządzanie strachem i zarządzanie głupotą.

Wniosków nie będzie. Niech każdy wyciągnie je sobie sam.

[CC] Jacek Wojciechowski
(131)

Pobierz PDF Wydrukuj