Boty, trolle, i służby. Część 4

Jak łowi niedźwiedź?

  Skoro przyjęliśmy tezę, że niedźwiedź jest mocno zainteresowany wynikami wyborów w Polsce, to musimy się teraz zastanowić jak chce złowić swoją rybę.

13 maja Komisarz sprawiedliwości UE Vera Jourová, ostrzegła przed zagrożeniem manipulacją w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

„Zorganizowane kampanie dezinformacyjne z zagranicy mają na celu pogłębienie polaryzacji w społeczeństwie” - powiedziała czeska polityk.

Zdaniem ekspertów kampanie dezinformacyjne mogły wpłynąć na debatę w Wielkiej Brytanii przed referendum ws. brexitu i na kampanię wyborczą w USA w 2016 roku.

Jak wygląda taka kampania dezinformacyjna. Jeśli założymy, że nie zależy nikomu na przepychaniu jakiś konkretnych treści tylko o ogólne napuszczenie na siebie wybranych grup społeczeństwa, a tak to w przypadku Polski wygląda to metoda jest stosunkowo prosta. Używa się do tego trolli i botów. Z trolingiem większość z Państwa się zapewne spotkała. Podstawione, często opłacane osoby dostają się do środowisk przeciwnika i we właściwym momencie rozpoczynają atak na własny obóz. (np. Grupę FB). Wyobraźcie sobie Państwo przez chwilę, że ja jestem takim trollem w grupie Wyborcza Kuźnia. Ukrywałem się przez półtorej roku. Mam kompletne rozeznanie w działaniu grupy, uprawnienia administracyjne. Zbliżają się wybory, a tu podtopiło twórczynie grupy Renatę. Odcięło jej Internet, a nikt oprócz niej nie jest w stanie mnie powstrzymać. A ja troll zaczynam działać. Po 24 godzinach grupa nie istnieje, co gorsze ludzie z nią związani mają zaszargany wizerunek. Wszyscy czują się oszukani. I idę o zakład, że może nie zagłosują na PIS, ale tok ze 20% na wybory nie pójdzie. 20% to około 1000 głosów.

No to teraz słów kilka o botach. Boty tak ogólnie to programy wykonujące w sieci pewne automatyczne działania. Niektóre bywają całkiem pożyteczne, ale nam chodzi o boty umieszczające automatycznie (najczęściej w postaci komentarzy) Pewne zadane im z góry treści. Taki bot może wystawić tysiące komentarzy dziennie. Mogą one oczerniać wybrane osoby czy partie. Mogą „zasypywać pozytywnymi komentarzami” Krytyczne wpisy. Mogą wreszcie tworzyć lawiny fake newsów.

Oczywiście taką zakrojoną na szeroką skalę kampanię dezinformacyjną mogę przeprowadzić jedynie największe korporacji oraz służby państwowe. Ponieważ uważam, że prawdopodobieństwo iż w nasze wybory zamierzają ingerować służby Portugali lub np. Australii jest raczej niewielkie to możemy przyjąć, że właśnie poznaliśmy jedną niedźwiedzich technik.

Ale może być gorzej. Służby specjalne mogą spróbować dotrzeć to ważnych osób w państwie. I wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Czego dowód mieliśmy ostatnio w Austrii.

Podaję tutaj za Wikipedią definicję tzw. Sześciu stopni oddalenia:

Sześć stopni oddalenia – termin używany do opisania hipotezy o następujących założeniach:
o Znajomości między osobami można stopniować:
o jeśli jakaś osoba zna inną bezpośrednio to jest oddalona od tej osoby o jeden stopień;
o jeśli jakaś osoba jest w relacji z nną za pośrednictwem kogoś znanego bezpośrednio to jest oddalona od tej osoby o dwa stopnie itd.
o Liczba stopni znajomości między dwiema dowolnymi osobami w całej populacji ludzi na Ziemi nie przekracza sześciu.

Ciekawe jest, że tej teorii używają zarówno Ci, którzy uważają ją za dowód na ingerencje służb jak i ci, którzy tego dowodu nie uznają. Pierwsi mówią, że wynika z niej iż zainteresowane służby mogą bez większych problemów dotrzeć praktycznie do każdego, a drudzy, że jest to właśnie dowód na to, że posługując się tą teorią zawsze można spreparować dowód na każdego.

W polskiej rzeczywistości Redaktor Gazety Wyborczej Tomasz Piątek w swojej książce „Macierewicz i jego tajemnice” Pokazał taki graf powiązań łączący Macierewicza z Putinem, a ostatnio podobny dla Powiązań premiera Morawieckiego.

Tylko teraz, którym wierzyć. Otóż według mnie sprawa jest dość prosta. Być może udałoby się ułożyć taki graf i połączyć moją osobę z Królową Brytyjską tylko, że ani Ja nie mam żadnego interesu w takim kontakcie i nie sądzę też, żeby specjalnie zależało na nim H.H. Królowej. Myślę, że istotą tej teorii jest to że jest ona prawdziwa, ale żeby do takiego połączenia doszło muszą zostać spełnione co najmniej dwa warunki. Przynajmniej jedna że stron musi chcieć do niego doprowadzić, oraz dysponować środkami to umożliwiającymi.

Państwu zostawiam ocenę czy niedźwiedź miał chęć, środki i możliwości, żeby to zrealizować.

Mimo wszystko życzę udanego dnia i zapraszam wszystkich na wybory.

[CC] Jacek Wojciechowski

Boty, trolle i służby. Część 4

Jak łowi niedźwiedź?

  Skoro przyjęliśmy tezę, że niedźwiedź jest mocno zainteresowany wynikami wyborów w Polsce, to musimy się teraz zastanowić jak chce złowić swoją rybę.

13 maja Komisarz sprawiedliwości UE Vera Jourová, ostrzegła przed zagrożeniem manipulacją w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

„Zorganizowane kampanie dezinformacyjne z zagranicy mają na celu pogłębienie polaryzacji w społeczeństwie” - powiedziała czeska polityk.

Zdaniem ekspertów kampanie dezinformacyjne mogły wpłynąć na debatę w Wielkiej Brytanii przed referendum ws. brexitu i na kampanię wyborczą w USA w 2016 roku.

Jak wygląda taka kampania dezinformacyjna. Jeśli założymy, że nie zależy nikomu na przepychaniu jakiś konkretnych treści tylko o ogólne napuszczenie na siebie wybranych grup społeczeństwa, a tak to w przypadku Polski wygląda to metoda jest stosunkowo prosta. Używa się do tego trolli i botów. Z trolingiem większość z Państwa się zapewne spotkała. Podstawione, często opłacane osoby dostają się do środowisk przeciwnika i we właściwym momencie rozpoczynają atak na własny obóz. (np. Grupę FB). Wyobraźcie sobie Państwo przez chwilę, że ja jestem takim trollem w grupie Wyborcza Kuźnia. Ukrywałem się przez półtorej roku. Mam kompletne rozeznanie w działaniu grupy, uprawnienia administracyjne. Zbliżają się wybory, a tu podtopiło twórczynie grupy Renatę. Odcięło jej Internet, a nikt oprócz niej nie jest w stanie mnie powstrzymać. A ja troll zaczynam działać. Po 24 godzinach grupa nie istnieje, co gorsze ludzie z nią związani mają zaszargany wizerunek. Wszyscy czują się oszukani. I idę o zakład, że może nie zagłosują na PIS, ale tok ze 20% na wybory nie pójdzie. 20% to około 1000 głosów.

No to teraz słów kilka o botach. Boty tak ogólnie to programy wykonujące w sieci pewne automatyczne działania. Niektóre bywają całkiem pożyteczne, ale nam chodzi o boty umieszczające automatycznie (najczęściej w postaci komentarzy) Pewne zadane im z góry treści. Taki bot może wystawić tysiące komentarzy dziennie. Mogą one oczerniać wybrane osoby czy partie. Mogą „zasypywać pozytywnymi komentarzami” Krytyczne wpisy. Mogą wreszcie tworzyć lawiny fake newsów.

Oczywiście taką zakrojoną na szeroką skalę kampanię dezinformacyjną mogę przeprowadzić jedynie największe korporacji oraz służby państwowe. Ponieważ uważam, że prawdopodobieństwo iż w nasze wybory zamierzają ingerować służby Portugali lub np. Australii jest raczej niewielkie to możemy przyjąć, że właśnie poznaliśmy jedną niedźwiedzich technik.

Ale może być gorzej. Służby specjalne mogą spróbować dotrzeć to ważnych osób w państwie. I wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Czego dowód mieliśmy ostatnio w Austrii.

Podaję tutaj za Wikipedią definicję tzw. Sześciu stopni oddalenia:

Sześć stopni oddalenia – termin używany do opisania hipotezy o następujących założeniach:
o Znajomości między osobami można stopniować:
o jeśli jakaś osoba zna inną bezpośrednio to jest oddalona od tej osoby o jeden stopień;
o jeśli jakaś osoba jest w relacji z nną za pośrednictwem kogoś znanego bezpośrednio to jest oddalona od tej osoby o dwa stopnie itd.
o Liczba stopni znajomości między dwiema dowolnymi osobami w całej populacji ludzi na Ziemi nie przekracza sześciu.

Ciekawe jest, że tej teorii używają zarówno Ci, którzy uważają ją za dowód na ingerencje służb jak i ci, którzy tego dowodu nie uznają. Pierwsi mówią, że wynika z niej iż zainteresowane służby mogą bez większych problemów dotrzeć praktycznie do każdego, a drudzy, że jest to właśnie dowód na to, że posługując się tą teorią zawsze można spreparować dowód na każdego.

W polskiej rzeczywistości Redaktor Gazety Wyborczej Tomasz Piątek w swojej książce „Macierewicz i jego tajemnice” Pokazał taki graf powiązań łączący Macierewicza z Putinem, a ostatnio podobny dla Powiązań premiera Morawieckiego.

Tylko teraz, którym wierzyć. Otóż według mnie sprawa jest dość prosta. Być może udałoby się ułożyć taki graf i połączyć moją osobę z Królową Brytyjską tylko, że ani Ja nie mam żadnego interesu w takim kontakcie i nie sądzę też, żeby specjalnie zależało na nim H.H. Królowej. Myślę, że istotą tej teorii jest to że jest ona prawdziwa, ale żeby do takiego połączenia doszło muszą zostać spełnione co najmniej dwa warunki. Przynajmniej jedna że stron musi chcieć do niego doprowadzić, oraz dysponować środkami to umożliwiającymi.

Państwu zostawiam ocenę czy niedźwiedź miał chęć, środki i możliwości, żeby to zrealizować.

Mimo wszystko życzę udanego dnia i zapraszam wszystkich na wybory.

[CC] Jacek Wojciechowski
(130)

Pobierz PDF Wydrukuj