Pralnia

  Na kanwie działki Morawieckiego przypomniałem sobie jak to kilka lat temu w Urzędzie Skarbowym zajmowałem się wyszukiwaniem tzw nieujawnionych źródeł przychodu. Gruntownych, nieraz wielodniowych szkoleń przeszedłem od groma zanim ze mnie ulepiono mistrza od wyszukiwania cudzych majątków i źródeł ich finansowania. Jako propaństwowiec służyłem Państwu wiernie, co zresztą czynię do dzisiaj i ten tekst mój jest źródłem troski o stan tego Państwa.

Oczami twórczej wyobraźni pozwoliłem sobie stworzyć taki oto wyimaginowany świat, w którym podobieństwo do innych zdarzeń jest zupełnie przypadkowe. Proszę zamknąć szeroko oczy (film był "Eyes wide shut") i podążać. Oto widzę dilera narkotykowego handlującego działkami amfy, mety, coki, a od bidy nawet cannabis, widzę też łapówkarza mocno rozdzielającego państwowe, czyt. narodowe synekury, widzę "obrotnego" vatowca. Mają kieszenie wypchane pieniędzmi, żywą gotówą. Przecież nie płaca przelewami powyżej 15 tysięcy. Przy próbie wpłaty do banku zostaną zapytani o źródło dochodu ponieważ banki mają przeciwdziałać praniu brudnych pieniędzy. Coś trzeba z tą kasą zrobić, jakoś wprowadzić ją do obrotu. I oto OBJAWIENIE! Jest Kościół. Przy dobrych układach, można rozeznać, który proboszcz sprzedaje działki. Działka powiedzmy warta 50 tys. czy też 1 mln. Ksiądz nie prowadzi ksiąg rachunkowych, nie składa sprawozdań do Urzędu Skarbowego. Wystarczy tylko dogadać. Dobrodzieju, ja ci zapłacę 10 tys. no może 100 tys. do aktu notarialnego bo na tyle mnie oficjalnie stać,a i podatek od czynności cywilnoprawnych, słynne 2% będzie mniejszy. A resztę dam na tacę, w kopercie dam, na intencję mszalną dam 900 tys. (to zawartość sporej walizki wbrew pozorom-tego też uczono-pojemności gotówki). Ktoś, kto to stosował powinien domagać się kasy za prawa autorskie od Ministerstwa Finansów, przecież to jest PŁATNOŚĆ PODZIELONA!!!

Ktoś zapyta, gdzie rada parafialna? A odpowiem, ciało ozdobno-doradcze w większości parafii. Tak oto wilk syty i owca cała. Ogromna kasa z nielegalnych procederów może być z łatwością zamieniana na kościelne nieruchomości i dobra.

Ktoś powie, sorry Gacek, ale są kurialni ekonomowie, biskup to kontroluje.

Odpowiem ależ wiem, że są. Obecnie zajmują się LGBT i molestowaniem. Nieprzypadkowo zatem przywołałem "Oczy szeroko zamknięte". Społeczeństwo większe emocje przywiązuje do seksu niż do gospodarczej uczciwości i zdrowych mechanizmów. Na pomstowanym i szmaconym Zachodzie seks nie wzbudza emocji, ludzie go uprawiają jak im pasuje, natomiast zwraca się uwagę i ustanawia wysokie standardy dla obrotu finansowego. Brak transparentności finansów kościelnych i brak ich prześwietlania przez organy państwa tworzy z Kościoła doskonałą i podatną wyspę do prania brudnych pieniędzy. Za pieniądze z łapówek, oszustwa, działek narkotyków można kupić wypasione działki kościelne. Majątkami Kościoła dysponuje każdy proboszcz, do każdego można iść na obiad, nawet do biskupa. Ugadać transakcję. Nie każdy molestuje, ale nie widziałem księdza, żeby gardził pieniędzmi.

Czasy Chrystusa minęły.

[CC] Kazimierz Gacek

Pralnia

  Na kanwie działki Morawieckiego przypomniałem sobie jak to kilka lat temu w Urzędzie Skarbowym zajmowałem się wyszukiwaniem tzw nieujawnionych źródeł przychodu. Gruntownych, nieraz wielodniowych szkoleń przeszedłem od groma zanim ze mnie ulepiono mistrza od wyszukiwania cudzych majątków i źródeł ich finansowania. Jako propaństwowiec służyłem Państwu wiernie, co zresztą czynię do dzisiaj i ten tekst mój jest źródłem troski o stan tego Państwa.

Oczami twórczej wyobraźni pozwoliłem sobie stworzyć taki oto wyimaginowany świat, w którym podobieństwo do innych zdarzeń jest zupełnie przypadkowe. Proszę zamknąć szeroko oczy (film był "Eyes wide shut") i podążać. Oto widzę dilera narkotykowego handlującego działkami amfy, mety, coki, a od bidy nawet cannabis, widzę też łapówkarza mocno rozdzielającego państwowe, czyt. narodowe synekury, widzę "obrotnego" vatowca. Mają kieszenie wypchane pieniędzmi, żywą gotówą. Przecież nie płaca przelewami powyżej 15 tysięcy. Przy próbie wpłaty do banku zostaną zapytani o źródło dochodu ponieważ banki mają przeciwdziałać praniu brudnych pieniędzy. Coś trzeba z tą kasą zrobić, jakoś wprowadzić ją do obrotu. I oto OBJAWIENIE! Jest Kościół. Przy dobrych układach, można rozeznać, który proboszcz sprzedaje działki. Działka powiedzmy warta 50 tys. czy też 1 mln. Ksiądz nie prowadzi ksiąg rachunkowych, nie składa sprawozdań do Urzędu Skarbowego. Wystarczy tylko dogadać. Dobrodzieju, ja ci zapłacę 10 tys. no może 100 tys. do aktu notarialnego bo na tyle mnie oficjalnie stać,a i podatek od czynności cywilnoprawnych, słynne 2% będzie mniejszy. A resztę dam na tacę, w kopercie dam, na intencję mszalną dam 900 tys. (to zawartość sporej walizki wbrew pozorom-tego też uczono-pojemności gotówki). Ktoś, kto to stosował powinien domagać się kasy za prawa autorskie od Ministerstwa Finansów, przecież to jest PŁATNOŚĆ PODZIELONA!!!

Ktoś zapyta, gdzie rada parafialna? A odpowiem, ciało ozdobno-doradcze w większości parafii. Tak oto wilk syty i owca cała. Ogromna kasa z nielegalnych procederów może być z łatwością zamieniana na kościelne nieruchomości i dobra.

Ktoś powie, sorry Gacek, ale są kurialni ekonomowie, biskup to kontroluje.

Odpowiem ależ wiem, że są. Obecnie zajmują się LGBT i molestowaniem. Nieprzypadkowo zatem przywołałem "Oczy szeroko zamknięte". Społeczeństwo większe emocje przywiązuje do seksu niż do gospodarczej uczciwości i zdrowych mechanizmów. Na pomstowanym i szmaconym Zachodzie seks nie wzbudza emocji, ludzie go uprawiają jak im pasuje, natomiast zwraca się uwagę i ustanawia wysokie standardy dla obrotu finansowego. Brak transparentności finansów kościelnych i brak ich prześwietlania przez organy państwa tworzy z Kościoła doskonałą i podatną wyspę do prania brudnych pieniędzy. Za pieniądze z łapówek, oszustwa, działek narkotyków można kupić wypasione działki kościelne. Majątkami Kościoła dysponuje każdy proboszcz, do każdego można iść na obiad, nawet do biskupa. Ugadać transakcję. Nie każdy molestuje, ale nie widziałem księdza, żeby gardził pieniędzmi.

Czasy Chrystusa minęły.

[CC] Kazimierz Gacek
(124)

Pobierz PDF Wydrukuj