Nic nowego - To świat już widział

  Bardzo mała część polskiego społeczeństwa pamięta ostatnie lata dyktatury Stalina w ZSRR, a także wpływ jaki wywierał stalinizm na życie w Polsce i innych krajach tzw. demokracji ludowej. Stalin zmarł 05.03.1953 r., ale jego wpływ na sytuacje w ZSRR i krajach satelickich trwał aż do jesieni 1956 roku, czyli, w przypadku Polski, do chwili dojścia do władzy Władysława Gomułki, kiedy to zaczął się okres zwany przez historyków czasem odwilży. Epoka Stalina w ZSRR trwała nieprzerwanie od śmierci Lenina (24.01.1924 roku) do jego, Stalina śmierci. W tym okresie panował w ZSRR niespotykany nigdzie i nigdy w świecie niesamowity terror tego wielkiego i wielonarodowego społeczeństwa.

  Zbudowano setki tysięcy obozów katorżniczej pracy (gułagów), co Sołżenicyn opisał w książce „Archipelag Gułag”. Cała władza była w rękach tylko jednego despoty, który decydował o wszystkim i o każdym z osobna. W ten sposób pozbawiono życia według badań i ocen historyków ponad 40 milionów istnień ludzkich, dokonując mordów przy użyciu głodu, morderczej pracy, zimna i przez strzał w tył głowy.

Pomimo tych okropnych zbrodni, powszechnie uruchomiony system propagandowy, w głowach całego społeczeństwa wpoił kult wielkości i świętości Stalina. W zdecydowaną większość społeczeństwa wpojono wiarę w świętość Stalina do tego stopnia, że po jego śmierci około 150 milionów obywateli ZSRR nie na pokaz jak w Korei, lecz rzeczywiście opłakiwało jego śmierć. Powszechnie gromko manifestowano „За Родину, за Сталина” – za ojczyznę, za Stalina. Podczas jego pogrzebu na Placu Czerwonym nieprzebrany tłum wzajemnie stratował się i ofiar było ponad 8 tysięcy! Jeszcze długo po jego śmierci, a nawet teraz są koła, które tęsknią za Stalinem. Świat nazwał to zjawisko „polityczną dżumą”, co można tłumaczyć, że naród im więcej jest bity, tym bardziej kocha władzę.

W krajach satelickich było podobnie. Jedynie w Polsce stalinizm miał znacznie łagodniejszą postać. Propaganda na wzór ZSRR tworzyła mit wielkości Stalina i Bieruta, jednak społeczeństwo nie dało się nabrać i nie uwierzyło władzy. Odwilż Gomułki i następnych po nim (Gierek, Kania, Jaruzelski, Rakowski) znacząco złagodził represje polityczne, stopniowo schodził z ideologicznej propagandy i micie przywódców.

Po 1989 roku nastąpiła stopniowa demokratyzacja kraju. Społeczeństwo jednak nie potrafiło namacalnie zżyć się z nowymi warunkami demokratycznego państwa prawa. Ten stan stopniowo wykorzystuje PIS, który najpierw uruchomił bazę propagandową w mediach, w tym Radio Maryja i część hierarchii kościelnej.

Później wzięto się za TK, KRS, prokuraturę i sądy. PIS, podobnie jak Stalin, szuka nawet fikcyjnych wrogów. Daje to rządzącym podstawę do dyktatury jednego człowieka. Najpierw jednak należy ludziom dać ochłap w postaci np. +500, a następnie po wygranych wyborach będą kolejne dyktatorskie kroki. Już około 35% społeczeństwa jest otumanionych propagandą PIS. Już część woła „Jarosław Polskę zbaw”. Już mamy namiastkę politycznej dżumy. Niemal identycznie robił to Stalin po śmierci Lenina, który przed śmiercią ostrzegał współtowarzyszy przed Stalinem.

Pytanie tylko, czy Polacy będą na tyle mądrzy, że nie powtórzą błędów narodów ZSRR?

[CC] Kazimierz Więch

Nic nowego - To świat już widział

  Bardzo mała część polskiego społeczeństwa pamięta ostatnie lata dyktatury Stalina w ZSRR, a także wpływ jaki wywierał stalinizm na życie w Polsce i innych krajach tzw. demokracji ludowej. Stalin zmarł 05.03.1953 r., ale jego wpływ na sytuacje w ZSRR i krajach satelickich trwał aż do jesieni 1956 roku, czyli, w przypadku Polski, do chwili dojścia do władzy Władysława Gomułki, kiedy to zaczął się okres zwany przez historyków czasem odwilży. Epoka Stalina w ZSRR trwała nieprzerwanie od śmierci Lenina (24.01.1924 roku) do jego, Stalina śmierci. W tym okresie panował w ZSRR niespotykany nigdzie i nigdy w świecie niesamowity terror tego wielkiego i wielonarodowego społeczeństwa.

  Zbudowano setki tysięcy obozów katorżniczej pracy (gułagów), co Sołżenicyn opisał w książce „Archipelag Gułag”. Cała władza była w rękach tylko jednego despoty, który decydował o wszystkim i o każdym z osobna. W ten sposób pozbawiono życia według badań i ocen historyków ponad 40 milionów istnień ludzkich, dokonując mordów przy użyciu głodu, morderczej pracy, zimna i przez strzał w tył głowy.

Pomimo tych okropnych zbrodni, powszechnie uruchomiony system propagandowy, w głowach całego społeczeństwa wpoił kult wielkości i świętości Stalina. W zdecydowaną większość społeczeństwa wpojono wiarę w świętość Stalina do tego stopnia, że po jego śmierci około 150 milionów obywateli ZSRR nie na pokaz jak w Korei, lecz rzeczywiście opłakiwało jego śmierć. Powszechnie gromko manifestowano „За Родину, за Сталина” – za ojczyznę, za Stalina. Podczas jego pogrzebu na Placu Czerwonym nieprzebrany tłum wzajemnie stratował się i ofiar było ponad 8 tysięcy! Jeszcze długo po jego śmierci, a nawet teraz są koła, które tęsknią za Stalinem. Świat nazwał to zjawisko „polityczną dżumą”, co można tłumaczyć, że naród im więcej jest bity, tym bardziej kocha władzę.

W krajach satelickich było podobnie. Jedynie w Polsce stalinizm miał znacznie łagodniejszą postać. Propaganda na wzór ZSRR tworzyła mit wielkości Stalina i Bieruta, jednak społeczeństwo nie dało się nabrać i nie uwierzyło władzy. Odwilż Gomułki i następnych po nim (Gierek, Kania, Jaruzelski, Rakowski) znacząco złagodził represje polityczne, stopniowo schodził z ideologicznej propagandy i micie przywódców.

Po 1989 roku nastąpiła stopniowa demokratyzacja kraju. Społeczeństwo jednak nie potrafiło namacalnie zżyć się z nowymi warunkami demokratycznego państwa prawa. Ten stan stopniowo wykorzystuje PIS, który najpierw uruchomił bazę propagandową w mediach, w tym Radio Maryja i część hierarchii kościelnej.

Później wzięto się za TK, KRS, prokuraturę i sądy. PIS, podobnie jak Stalin, szuka nawet fikcyjnych wrogów. Daje to rządzącym podstawę do dyktatury jednego człowieka. Najpierw jednak należy ludziom dać ochłap w postaci np. +500, a następnie po wygranych wyborach będą kolejne dyktatorskie kroki. Już około 35% społeczeństwa jest otumanionych propagandą PIS. Już część woła „Jarosław Polskę zbaw”. Już mamy namiastkę politycznej dżumy. Niemal identycznie robił to Stalin po śmierci Lenina, który przed śmiercią ostrzegał współtowarzyszy przed Stalinem.

Pytanie tylko, czy Polacy będą na tyle mądrzy, że nie powtórzą błędów narodów ZSRR?

[CC] Kazimierz Więch
(121)

Pobierz PDF Wydrukuj