Milczenie jest złotem

Zastanawiające jest to, że w momencie, gdy słupki sondażowe opozycji (szeroko rozumianej) windują się w górę, ona sama strzela sobie w stopę.

Wreszcie po kilku latach mogliśmy posłuchać prawdziwego męża stanu – naprawdę, wyśmienita intelektualna uczta.

Z okazji święta Konstytucji 3 Maja pt. "Nadzieja i odpowiedzialność. O konstytucji, Europie i wolnych wyborach". Donald Tusk, w auli Maximus UW, wygłosił referat. Wygłosił go jako przewodniczący Rady Europejskiej. Nie powiedział, że wróci, ani, że będzie ubiegał się o fotel prezydenta, nie wskazywał na kogo mamy głosować, nie to było tematem wykładu, a znaczenie wspólnoty europejskiej i jak ważna jest przynależność do niej.

To, że przez szeregi PIS-u przeszedł dreszcz strachu grubo przed przyjazdem Tuska, to oczywiste, tym bardziej, że notowania tej partii lecą na łeb, na szyję, ale próbuję znaleźć sens w krytycznych wypowiedziach przedstawicieli Wiosny – i nie mogę, chociaż, rzeczywiście porównując show Roberta Biedronia z tym wystąpieniem, można się domyślić, że to wybuch trudnej do opanowania politycznej zazdrości.

Odleciał, moimd zdaniem, partner Roberta Biedronia, Krzysztof Śmiszek ocenił, że Tusk to już „nie ta charyzma, nie ta energia... ale kilka bon motów wejdzie do debaty publicznej na kilka dni” – napisał.

Szkoda Wiosny,d w której wielu pokłada nadzieję, albo odwrotnie... Jak tego nie ująć, to dla niektórych wiosna jak się w tym roku wcześnie zaczęła tak się powoli już kończy.

A wystarcdzyło milczeć!

***

Przed Donaldem Tuskiem kilka bardzo ważnych słów wypowiedział współorganizator wydarzenia, redaktor naczelny czasopisma „Liberte” Leszek Jażdżewski. Było to mocne, treściwe wystąpienie obrazujące stan naszego społeczeństwa. Bardzo kontrowersyjne, jak się okazuje nie tylko dla wielu zwolenników PIS-u i kościoła katolickiego ale też....PO. I chociaż wszystko, co Leszek Jażdżewski powiedział jest bolesną prawdą, to internetem próbuje wstrząsnąć tak PIS, KK, jak i PO krytykując zajadle te słowa oczywistej prawdy, które padły w (jak to sam prelegent określił) supporcie wystąpienia Donalda Tuska. No właśnie… słowa czy może raczej p. redaktora, który ośmielił się pokazać tę prawdę w świetle jupiterów.

„Jeśli chodzi o treść, szczerze mówiąc trudno mi sobie wyobrazić coś równie obrzydliwego i głupiego. Mamy 3 maja, Święto Maryi Królowej Polski, święto jak wiadomo dla wielu Polaków niezwykle ważne.(...)Ktoś taki to jest człowiek, któremu nie należy podawać ręki” - stwierdził Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy", flagowej gazety PIS-u. Szkoda, że pan redaktor Lisicki przeoczył, że jest to przede wszystkim państwowe Święto Konstytucji ustanowione w dniu ustanowienia pierwszej w Europie ustawy zasadniczej.

Osobiście nie sądzę, żeby pan Leszek o ów uścisk dłoni redaktora Lisickiego jakoś specjalnie zabiegał, ale rozumiem ten cytat jako wezwanie wiernych (KK? PIS-u?) do zaniechania takiego działania.

Oczywiście słychać też głośny szelest czarnych i purpurowych szat, ale mniejsza z tym. Drodzy biskupi nie ma co się oburzać na słowa Jażdżewskiego, bo tak to wygląda. Czas na refleksję. Ostatni dzwonek!

Tak naprawdę poczułam zażenowanie słowami Jana Grabca rzecznika PO:
"Forma wystąpienia redaktora naczelnego pisma „Liberté” Leszka Jażdżewskiego była nie do przyjęcia; „…o kryzysie w Kościele, który jest sprawą dużej wagi, nie należy mówić w sposób niepoważny i nieodpowiedni do okoliczności".

Ciekawe czy pan Grabiec pamięta z historii kto poparł targowicę, i czy przypadkiem ta ostatnia nie była atakiem na bardzo młodą polską konstytucję. Tego, że tekst był, wg rzecznika niepoważny nie będę nawet komentować.

Dzisiaj Grzegorz Schetyna po naszej połajance za tę deklarację, próbuje w swoim "stylu" uładzić sens słów rzecznika:
„Głos Jażdżewskiego nie współgrał z tym, o czym mówił Donald Tusk. Natomiast to, co mówił, to jego prywatna sprawa - ja szanuję wolność wypowiedzi - dodał Schetyna." - no i wyszło jeszcze gorzej.




Jutro znów PIS-owi urośnie, bo przynajmniej oni twardo trzymają się swego.

Tak Donald Tusk, jak i Leszek Jażdżewski mówili do nas i my doskonale ich rozumiemy, jesteśmy świadomi realiów i nie ulegniemy manipulacjom polityków.

Problemem dla niektórych pozostanie, na kogo zagłosować, skoro całe polityczne towarzystwo jest takie chwiejne. Tym bardziej, że prawdziwa wichura dopiero przed nami i może naprawdę zachwiać opozycją w posadach, o ile nie zewrą szyków i nie przestaną popełniać kolejnych politycznych gaf.

A wystarczyło milczeć.

[CC] Renata Bednarz

Milczenie jest złotem

Zastanawiające jest to, że w momencie, gdy słupki sondażowe opozycji (szeroko rozumianej) windują się w górę, ona sama strzela sobie w stopę.

Wreszcie po kilku latach mogliśmy posłuchać prawdziwego męża stanu – naprawdę, wyśmienita intelektualna uczta.

Z okazji święta Konstytucji 3 Maja pt. "Nadzieja i odpowiedzialność. O konstytucji, Europie i wolnych wyborach". Donald Tusk, w auli Maximus UW, wygłosił referat. Wygłosił go jako przewodniczący Rady Europejskiej. Nie powiedział, że wróci, ani, że będzie ubiegał się o fotel prezydenta, nie wskazywał na kogo mamy głosować, nie to było tematem wykładu, a znaczenie wspólnoty europejskiej i jak ważna jest przynależność do niej.

To, że przez szeregi PIS-u przeszedł dreszcz strachu grubo przed przyjazdem Tuska, to oczywiste, tym bardziej, że notowania tej partii lecą na łeb, na szyję, ale próbuję znaleźć sens w krytycznych wypowiedziach przedstawicieli Wiosny – i nie mogę, chociaż, rzeczywiście porównując show Roberta Biedronia z tym wystąpieniem, można się domyślić, że to wybuch trudnej do opanowania politycznej zazdrości.

Odleciał, moim zdaniem, partner Roberta Biedronia, Krzysztof Śmiszek ocenił, że Tusk to już „nie ta charyzma, nie ta energia... ale kilka bon motów wejdzie do debaty publicznej na kilka dni” – napisał.

Szkoda Wiosny, w której wielu pokłada nadzieję, albo odwrotnie... Jak tego nie ująć, to dla niektórych wiosna jak się w tym roku wcześnie zaczęła tak się powoli już kończy.

A wystarczyło milczeć!

***

Przed Donaldem Tuskiem kilka bardzo ważnych słów wypowiedział współorganizator wydarzenia, redaktor naczelny czasopisma „Liberte” Leszek Jażdżewski. Było to mocne, treściwe wystąpienie obrazujące stan naszego społeczeństwa. Bardzo kontrowersyjne, jak się okazuje nie tylko dla wielu zwolenników PIS-u i kościoła katolickiego ale też....PO. I chociaż wszystko, co Leszek Jażdżewski powiedział jest bolesną prawdą, to internetem próbuje wstrząsnąć tak PIS, KK, jak i PO krytykując zajadle te słowa oczywistej prawdy, które padły w (jak to sam prelegent określił) supporcie wystąpienia Donalda Tuska. No właśnie… słowa czy może raczej p. redaktora, który ośmielił się pokazać tę prawdę w świetle jupiterów.

„Jeśli chodzi o treść, szczerze mówiąc trudno mi sobie wyobrazić coś równie obrzydliwego i głupiego. Mamy 3 maja, Święto Maryi Królowej Polski, święto jak wiadomo dla wielu Polaków niezwykle ważne.(...)Ktoś taki to jest człowiek, któremu nie należy podawać ręki” - stwierdził Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy", flagowej gazety PIS-u. Szkoda, że pan redaktor Lisicki przeoczył, że jest to przede wszystkim państwowe Święto Konstytucji ustanowione w dniu ustanowienia pierwszej w Europie ustawy zasadniczej.

Osobiście nie sądzę, żeby pan Leszek o ów uścisk dłoni redaktora Lisickiego jakoś specjalnie zabiegał, ale rozumiem ten cytat jako wezwanie wiernych (KK? PIS-u?) do zaniechania takiego działania.

Oczywiście słychać też głośny szelest czarnych i purpurowych szat, ale mniejsza z tym. Drodzy biskupi nie ma co się oburzać na słowa Jażdżewskiego, bo tak to wygląda. Czas na refleksję. Ostatni dzwonek!

Tak naprawdę poczułam zażenowanie słowami Jana Grabca rzecznika PO:
"Forma wystąpienia redaktora naczelnego pisma „Liberté” Leszka Jażdżewskiego była nie do przyjęcia; „…o kryzysie w Kościele, który jest sprawą dużej wagi, nie należy mówić w sposób niepoważny i nieodpowiedni do okoliczności".

Ciekawe czy pan Grabiec pamięta z historii kto poparł targowicę, i czy przypadkiem ta ostatnia nie była atakiem na bardzo młodą polską konstytucję. Tego, że tekst był, wg rzecznika niepoważny nie będę nawet komentować.

Dzisiaj Grzegorz Schetyna po naszej połajance za tę deklarację, próbuje w swoim "stylu" uładzić sens słów rzecznika:
„Głos Jażdżewskiego nie współgrał z tym, o czym mówił Donald Tusk. Natomiast to, co mówił, to jego prywatna sprawa - ja szanuję wolność wypowiedzi - dodał Schetyna." - no i wyszło jeszcze gorzej.

Jutro znów PIS-owi urośnie, bo przynajmniej oni twardo trzymają się swego.

Tak Donald Tusk, jak i Leszek Jażdżewski mówili do nas i my doskonale ich rozumiemy, jesteśmy świadomi realiów i nie ulegniemy manipulacjom polityków.

Problemem dla niektórych pozostanie, na kogo zagłosować, skoro całe polityczne towarzystwo jest takie chwiejne. Tym bardziej, że prawdziwa wichura dopiero przed nami i może naprawdę zachwiać opozycją w posadach, o ile nie zewrą szyków i nie przestaną popełniać kolejnych politycznych gaf.

A wystarczyło milczeć.

***

W załączeniu plik z wystąpieniem Krzysztofa Jażdżewskiego.
[CC] Renata Bednarz
(116)

Pobierz PDF Wydrukuj