Popierajmy Europa Christi

Ludzie pobudka! Do Parlamentu europejskiego wybierają się (w kolejności numerów list wyborczych):
Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy
Ruch Prawdziwa Europa – Europa christi
Polexit - Koalicja

Ktoś powie – „A niech sobie idą i tak nie dojdą” – otóż moim zdaniem nie jest to do końca prawda i spieszę wyjaśnić dlaczego.

Dokładnie w piątek 26.04 spotkałem się z jednym z moich znajomych. Człowiek ten polityką interesuje się raczej średnio, co jest o tyle dziwne, że wśród dwóch fakultetów, które posiada jest i ten z politologii. Na pewno nie jest idiotą, ani ograniczonym kantarami matołem z pod znaku moherowego bereciku. Nie zalicza się też do grupy wsparcia Kościoła Katolickiego chociaż twierdzi, że jest katolikiem, tyle że niepraktykującym. Jednym słowem facet jakich (czy nam się podoba czy nie) jest w tym kraju większość. Człowiek ten w rozmowie ze mną powiedział, że po raz kolejny ma problem z dokonaniem wyboru przy głosowaniu. Na KE głosować nie chce bo dla niego KE to to samo co PO, a do PO się zraził. PIS odpada ze względu na politykę zagraniczną i demontaż wymiaru sprawiedliwości, Wiosna jak dla, bądź co bądź katolika, jest zbyt antyklerykalna. Gość jest normalny więc głosowanie na narodowców i innych rasistów z pod znaku Korwina też nie wchodzi w grę. Na Polexit – Koalicja nie będzie głosował bo uważa nie można zrobić w polityce już nic bardziej głupiego niż próbować wyprowadzać Polskę z Unii Europejskiej. Chrystianizacji Europy przez Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi też nie uważa za priorytet dla działań polskich europarlamentarzystów. Pozostaje Lewica Razem, Kukiz ’15 i (cokolwiek by to nie było Fair Play coś tam – kogoś tam.)

Jeśli wykrzeszemy z siebie trochę empatii to trzeba przyznać, że nie jest dziwne, że tacy ludzie, albo nie głosują, albo głosują na wszystko co jest jeszcze dotychczas nieskażone polityką (do której to coś się właśnie pcha), a skutki znamy wszyscy. Poczynając od Stana Tymińskiego przez Ruch Palikota, aż po Korwina-Mikke w Parlamencie Europejskim.

To teraz popatrzmy na to od drugiej strony.

Większość speców od naszej polityki uważa, że PIS to tak naprawdę betonowy elektorat na poziomie ok. 30%. I ja się akurat w tym przypadku z nimi zgadzam, z tym że niekoniecznie zgadam się z tymi podawanymi przez nich procentami. Owe 30% bowiem, to jest odsetek z pośród głosujących Polaków, zakładając przeciętną frekwencję wyborczą, która jest u nas na poziomie ok. 50%. A to oznacza w liczbach bezwzględnych ok. 5,5 miliona ludzi spośród około 31 miliomów uprawnionych do głosowania czyli mniej więcej 18% wszystkich uprawnionych do głosowania.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że właściwie wystarczy namawiać ludzi do głosowania i jeśli założymy, że wśród tych namówionych zdecydowana większość zagłosuje na kogokolwiek innego niż PIS to już mamy murowany sukces.

Niestety nie do końca, bo tu znowu kłania się nam nasza ulubiona metoda d’Hondta. Głosy oddane na komitety wyborcze, które nie wejdą do parlamentu są przyznawane (w uproszczeniu) proporcjonalnie tym komitetom, które osiągnęły najlepszy wynik. Świetnie to było widać na przykładzie ostatnich wyborów parlamentarnych, gdzie partia Razem nie weszła do parlamentu uzyskując wynik 3,62%, a głosy na nią skutecznie zasiliły konto PIS-u. Ponieważ elektorat tej partii wywodził się w głównej mierze z byłych wyborców SLD, to w efekcie SLD nie dostało się do parlamentu (zabrakło im 0,45% głosów), a PIS ich kosztem uzyskał samodzielną większość, czego skutki oglądamy do dzisiaj.

Dlatego tak ważne staje się, żeby każdego kogo tylko można namawiać do głosowania na KE. Te głosy, bowiem, na pewno się nie zmarnują. A jak już ktoś nie chce głosować na KE to niech rozważy „Wiosnę” Roberta Biedronia. Inne wybory nie tylko, że nic nie dadzą to wręcz mogą poprawić wynik PIS-u.

Inaczej ma się sprawa z elektoratem PIS. Tu przekonanie kogoś, żeby zagłosował na KE (o „Wiośnie” już nie wspomnę) graniczy z cudem, ale każdy głos oddany na inne ugrupowanie niż PIS zmniejsza jego szansę nawet jeśli delikwent zagłosuje na chrystianizatorów Europy. A do tego akurat może dać się namówić.








Dlatego z pełnym wyrachowaniem popierajmy
Konfederację Korwin Braun Liroy Narodowcy wraz z panią Godek, która im się nie zmieściła w nazwie.
Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi oraz
Polexit - Koalicję

Nawet jeśli przez to do Parlamentu Europejskiego trafi jakiś z bożej łaski kandydat to i tak per saldo będzie się to opłacać. P.S.
Jeśli ktoś martwi się, że nie udało mi się sprowadzić na dobrą drogę swojego znajomego to śpieszę uspokoić, wyciągnąłem z rękawa argument, iż Koalicja Europejska ma w swoim składzie polityków z różnych ugrupowań – nie tylko z PO i co więcej na opublikowanych listach podaje ich przynależność partyjną, co znacznie zwiększa możliwość wyboru. Kolega obiecał rozważyć taki wybór przy urnie.

[CC] Jacek Wojciechowski

Popierajmy Europa Christi

Ludzie pobudka! Do Parlamentu europejskiego wybierają się (w kolejności numerów list wyborczych):
Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy
Ruch Prawdziwa Europa – Europa christi
Polexit - Koalicja

Ktoś powie – „A niech sobie idą i tak nie dojdą” – otóż moim zdaniem nie jest to do końca prawda i spieszę wyjaśnić dlaczego.

Dokładnie w piątek 26.04 spotkałem się z jednym z moich znajomych. Człowiek ten polityką interesuje się raczej średnio, co jest o tyle dziwne, że wśród dwóch fakultetów, które posiada jest i ten z politologii. Na pewno nie jest idiotą, ani ograniczonym kantarami matołem z pod znaku moherowego bereciku. Nie zalicza się też do grupy wsparcia Kościoła Katolickiego chociaż twierdzi, że jest katolikiem, tyle że niepraktykującym. Jednym słowem facet jakich (czy nam się podoba czy nie) jest w tym kraju większość. Człowiek ten w rozmowie ze mną powiedział, że po raz kolejny ma problem z dokonaniem wyboru przy głosowaniu. Na KE głosować nie chce bo dla niego KE to to samo co PO, a do PO się zraził. PIS odpada ze względu na politykę zagraniczną i demontaż wymiaru sprawiedliwości, Wiosna jak dla, bądź co bądź katolika, jest zbyt antyklerykalna. Gość jest normalny więc głosowanie na narodowców i innych rasistów z pod znaku Korwina też nie wchodzi w grę. Na Polexit – Koalicja nie będzie głosował bo uważa nie można zrobić w polityce już nic bardziej głupiego niż próbować wyprowadzać Polskę z Unii Europejskiej. Chrystianizacji Europy przez Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi też nie uważa za priorytet dla działań polskich europarlamentarzystów. Pozostaje Lewica Razem, Kukiz ’15 i (cokolwiek by to nie było Fair Play coś tam – kogoś tam.)

Jeśli wykrzeszemy z siebie trochę empatii to trzeba przyznać, że nie jest dziwne, że tacy ludzie, albo nie głosują, albo głosują na wszystko co jest jeszcze dotychczas nieskażone polityką (do której to coś się właśnie pcha), a skutki znamy wszyscy. Poczynając od Stana Tymińskiego przez Ruch Palikota, aż po Korwina-Mikke w Parlamencie Europejskim.

To teraz popatrzmy na to od drugiej strony.

Większość speców od naszej polityki uważa, że PIS to tak naprawdę betonowy elektorat na poziomie ok. 30%. I ja się akurat w tym przypadku z nimi zgadzam, z tym że niekoniecznie zgadam się z tymi podawanymi przez nich procentami. Owe 30% bowiem, to jest odsetek z pośród głosujących Polaków, zakładając przeciętną frekwencję wyborczą, która jest u nas na poziomie ok. 50%. A to oznacza w liczbach bezwzględnych ok. 5,5 miliona ludzi spośród około 31 miliomów uprawnionych do głosowania czyli mniej więcej 18% wszystkich uprawnionych do głosowania.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że właściwie wystarczy namawiać ludzi do głosowania i jeśli założymy, że wśród tych namówionych zdecydowana większość zagłosuje na kogokolwiek innego niż PIS to już mamy murowany sukces.

Niestety nie do końca, bo tu znowu kłania się nam nasza ulubiona metoda d’Hondta. Głosy oddane na komitety wyborcze, które nie wejdą do parlamentu są przyznawane (w uproszczeniu) proporcjonalnie tym komitetom, które osiągnęły najlepszy wynik. Świetnie to było widać na przykładzie ostatnich wyborów parlamentarnych, gdzie partia Razem nie weszła do parlamentu uzyskując wynik 3,62%, a głosy na nią skutecznie zasiliły konto PIS-u. Ponieważ elektorat tej partii wywodził się w głównej mierze z byłych wyborców SLD, to w efekcie SLD nie dostało się do parlamentu (zabrakło im 0,45% głosów), a PIS ich kosztem uzyskał samodzielną większość, czego skutki oglądamy do dzisiaj.

Dlatego tak ważne staje się, żeby każdego kogo tylko można namawiać do głosowania na KE. Te głosy, bowiem, na pewno się nie zmarnują. A jak już ktoś nie chce głosować na KE to niech rozważy „Wiosnę” Roberta Biedronia. Inne wybory nie tylko, że nic nie dadzą to wręcz mogą poprawić wynik PIS-u.

Inaczej ma się sprawa z elektoratem PIS. Tu przekonanie kogoś, żeby zagłosował na KE (o „Wiośnie” już nie wspomnę) graniczy z cudem, ale każdy głos oddany na inne ugrupowanie niż PIS zmniejsza jego szansę nawet jeśli delikwent zagłosuje na chrystianizatorów Europy. A do tego akurat może dać się namówić.

Dlatego z pełnym wyrachowaniem popierajmy
Konfederację Korwin Braun Liroy Narodowcy wraz z panią Godek, która im się nie zmieściła w nazwie.
Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi oraz
Polexit - Koalicję

Nawet jeśli przez to do Parlamentu Europejskiego trafi jakiś z bożej łaski kandydat to i tak per saldo będzie się to opłacać. P.S.
Jeśli ktoś martwi się, że nie udało mi się sprowadzić na dobrą drogę swojego znajomego to śpieszę uspokoić, wyciągnąłem z rękawa argument, iż Koalicja Europejska ma w swoim składzie polityków z różnych ugrupowań – nie tylko z PO i co więcej na opublikowanych listach podaje ich przynależność partyjną, co znacznie zwiększa możliwość wyboru. Kolega obiecał rozważyć taki wybór przy urnie.

[CC] Jacek Wojciechowski
(115)

Pobierz PDF Wydrukuj