Dlaczego znowu zagłosuję na PO.

Usłyszałem dzisiaj pełne ulgi westchnienie - jak to dobrze, że powstała Koalicja Europejska, bo wreszcie będzie można zagłosować w zgodzie z własnym sumieniem na kogoś innego, a nie, jak do tej pory, na zasadzie wybierania mniejszego zła, na PO. Po czym padło parę znanych sloganów o tłustych kotach, bezideowości i braku charyzmy przywódcy oraz zacofanych, konserwatywnych poglądach tej partii, żeby już o przysłowiowej ciepłej wodzie z kranu nie wspominać.

Ja jednak widzę rolę i znaczenie Platformy inaczej, mimo, że gdybym bardzo chciał, to bez trudu znalazłbym kilka zarzutów pod adresem ugrupowania politycznego, na które od lat i z przekonaniem oddaję swój głos.

Z czego to moje przywiązanie do partii Tuska, Schetyny i jeszcze kilkorga polityków, których szanuję wynika? A m.in. z tego, że jestem wielkim admiratorem demokratyzacji, jaka do nas zawitała, jak wiosna, 30 lat temu. Dzięki transformacji większość Polaków, w tym ja i moje dzieci, na własnej skórze doświadczyła dobrodziejstw, jakich przez wiele lat mogła tylko zazdrościć mieszkańcom demokratycznych krajów Zachodu. Z radością, dumą i nadzieją przyjmowałem wiekopomne zmiany ustrojowe, zachodzące w moim kraju.

Czasem niepokoiłem się, czy wszyscy obejmujący w wyniku demokratycznych wyborów władzę, są tej władzy godni. Jednak po pewnym czasie konstatowałem z ulgą, że nawet ci, o których myślałem, że są zdeformowani totalitaryzmem, dają radę. Przecież to członek KC PZPR po objęciu władzy w nowej Polsce sprawnie i udanie wprowadził nas do UE, a działacz socjalistycznej młodzieżówki ustanowił godny naśladowania wzorzec sprawowania najważniejszego urzędu w państwie. Tymczasem ludzie, których kiedyś szanowałem za ich zasługi w walce z komuną, nie potrafią dzisiaj, na przykład, przekonująco zaprzeczyć nawet wielce prawdopodobnym zarzutom najcięższym - agenturalnej działalności na rzecz wrogiego mocarstwa! I uważam, niestety, że osoba taka nieprzypadkowo jest ważną postacią w partii obecnie sprawującej władzę. Tej samej partii, która głosiła hasła walki z komuną i zapewniała o swojej uczciwości i ideowości, lecz z której po lekkim przyciśnięciu wyskakują brudy i odrażające postaci, które bez skrupułów, w imię własnego małego interesu, kłamią i oszukują społeczeństwo. Ta partia i jej przejściowe powodzenie, to przykład, potwierdzający, że demokracja, choć jest ustrojem najlepszym, jaki udało się ludziom wymyślić, ma swoje cienie. Cieniem największym jest możliwość pokojowego przejęcia władzy przez ludzi tej władzy niegodnych.

Wystarczy nawet pobieżnie przyjrzeć się krajom kwitnącym dzięki długiemu panowaniu w nich demokracji i obywatelskich swobód, żeby zauważyć ciągłość mimo zmian na najwyższych szczeblach władzy. Ta ciągłość powoduje umacnianie się demokracji, bo żadnemu z obejmujących władzę nie przychodzi do głowy, żeby zacząć rządzenie od likwidacji instytucji i urządzeń zabezpieczających demokrację i wolność obywateli, z tej prostej przyczyny, że chętni do niszczenia tych instytucji - których nie brakuje nigdzie - są skutecznie eliminowani przez świadomą swych praw i obowiązków większość elektoratu.

U nas, niestety, te bezpieczniki nie zadziałały. Kładę to na karb wciąż jeszcze świeżej, nieokrzepłej demokracji. A po to, żeby demokracja mogła krzepnąć i się umacniać, potrzebni są politycy, którzy w dążeniu do władzy niewyłącznie widzą własne niskie potrzeby, ale także obowiązek wobec reszty obywateli. Takich polityków w największej liczbie widzę w Platformie. To oni oraz fakt, że ich partia jest najstarszą wielką partią polityczną, (powstałą w 2001 w styczniu, a więc o 5 miesięcy wcześniej niż PiS), pozwalają mieć nadzieję, że i u nas wciąż buzujący, jak lawa system polityczny okrzepnie na tyle, żeby demokracja mogła być bezpieczna.

Dzisiaj z wielką przyjemnością słucham głosów uznania dla Grzegorza Schetyny - "człowieka z pieczary" i pozbawionego charyzmy "Shreka". Cieszę się, że ten polityk wreszcie jest doceniany za wielki wysiłek włożony w scalanie, a w rezultacie ocalenie Platformy, bo bez tego największego, szanującego demokrację ugrupowania politycznego, stworzenie koalicji, która ma wielką szansę odsunąć od władzy "demokratycznienienormatywne" ugrupowanie, jakim już bez żadnych wątpliwości jest PiS, byłoby niemożliwe.

Jarosław Kaczyński i jego ludzie codziennie dają dowody, że gardzą demokracją, praworządnością i prawami obywatelskimi. Bez zahamowań zaprowadzili społeczeństwo na skraj przepaści i tylko brak odpowiedniej tężyzny nie pozwolił im ostatecznie zepchnąć kraj w tę przepaść totalitaryzmu. Epizod ich czteroletniej kadencji musi być ostatnim w naszej historii, bo gołym okiem widać spustoszenia jakie spowodował.

Jestem pewien, że większość naszego społeczeństwa zdała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie na siebie ściągnęliśmy niefrasobliwością w wybieraniu władzy i każde kolejne wybory będą biły rekordy frekwencji i odpowiedzialności. Mam też nadzieję, że docenimy partię, która choć popełnia błędy, przestrzega demokratycznych standardów, dzięki czemu będą miały szansę zaistnieć i dążyć do władzy nowe ugrupowania, nawet tak świeże, jak Wiosna - świeżym pędom też są potrzebne odpowiednie warunki wzrastania.

Dopóki nie będę miał dobrej alternatywy, zawsze zagłosuję na PO, partię, która daje szansę na ciągłość demokracji, a zatem i rozwoju Polski. Bo PO to jest dobro, a nie zło!

[CC] Michal Osiecimski

Dlaczego znowu zagłosuję na PO.

Usłyszałem dzisiaj pełne ulgi westchnienie - jak to dobrze, że powstała Koalicja Europejska, bo wreszcie będzie można zagłosować w zgodzie z własnym sumieniem na kogoś innego, a nie, jak do tej pory, na zasadzie wybierania mniejszego zła, na PO. Po czym padło parę znanych sloganów o tłustych kotach, bezideowości i braku charyzmy przywódcy oraz zacofanych, konserwatywnych poglądach tej partii, żeby już o przysłowiowej ciepłej wodzie z kranu nie wspominać.

Ja jednak widzę rolę i znaczenie Platformy inaczej, mimo, że gdybym bardzo chciał, to bez trudu znalazłbym kilka zarzutów pod adresem ugrupowania politycznego, na które od lat i z przekonaniem oddaję swój głos.

Z czego to moje przywiązanie do partii Tuska, Schetyny i jeszcze kilkorga polityków, których szanuję wynika? A m.in. z tego, że jestem wielkim admiratorem demokratyzacji, jaka do nas zawitała, jak wiosna, 30 lat temu. Dzięki transformacji większość Polaków, w tym ja i moje dzieci, na własnej skórze doświadczyła dobrodziejstw, jakich przez wiele lat mogła tylko zazdrościć mieszkańcom demokratycznych krajów Zachodu. Z radością, dumą i nadzieją przyjmowałem wiekopomne zmiany ustrojowe, zachodzące w moim kraju.

Czasem niepokoiłem się, czy wszyscy obejmujący w wyniku demokratycznych wyborów władzę, są tej władzy godni. Jednak po pewnym czasie konstatowałem z ulgą, że nawet ci, o których myślałem, że są zdeformowani totalitaryzmem, dają radę. Przecież to członek KC PZPR po objęciu władzy w nowej Polsce sprawnie i udanie wprowadził nas do UE, a działacz socjalistycznej młodzieżówki ustanowił godny naśladowania wzorzec sprawowania najważniejszego urzędu w państwie. Tymczasem ludzie, których kiedyś szanowałem za ich zasługi w walce z komuną, nie potrafią dzisiaj, na przykład, przekonująco zaprzeczyć nawet wielce prawdopodobnym zarzutom najcięższym - agenturalnej działalności na rzecz wrogiego mocarstwa! I uważam, niestety, że osoba taka nieprzypadkowo jest ważną postacią w partii obecnie sprawującej władzę. Tej samej partii, która głosiła hasła walki z komuną i zapewniała o swojej uczciwości i ideowości, lecz z której po lekkim przyciśnięciu wyskakują brudy i odrażające postaci, które bez skrupułów, w imię własnego małego interesu, kłamią i oszukują społeczeństwo. Ta partia i jej przejściowe powodzenie, to przykład, potwierdzający, że demokracja, choć jest ustrojem najlepszym, jaki udało się ludziom wymyślić, ma swoje cienie. Cieniem największym jest możliwość pokojowego przejęcia władzy przez ludzi tej władzy niegodnych.

Wystarczy nawet pobieżnie przyjrzeć się krajom kwitnącym dzięki długiemu panowaniu w nich demokracji i obywatelskich swobód, żeby zauważyć ciągłość mimo zmian na najwyższych szczeblach władzy. Ta ciągłość powoduje umacnianie się demokracji, bo żadnemu z obejmujących władzę nie przychodzi do głowy, żeby zacząć rządzenie od likwidacji instytucji i urządzeń zabezpieczających demokrację i wolność obywateli, z tej prostej przyczyny, że chętni do niszczenia tych instytucji - których nie brakuje nigdzie - są skutecznie eliminowani przez świadomą swych praw i obowiązków większość elektoratu.

U nas, niestety, te bezpieczniki nie zadziałały. Kładę to na karb wciąż jeszcze świeżej, nieokrzepłej demokracji. A po to, żeby demokracja mogła krzepnąć i się umacniać, potrzebni są politycy, którzy w dążeniu do władzy niewyłącznie widzą własne niskie potrzeby, ale także obowiązek wobec reszty obywateli. Takich polityków w największej liczbie widzę w Platformie. To oni oraz fakt, że ich partia jest najstarszą wielką partią polityczną, (powstałą w 2001 w styczniu, a więc o 5 miesięcy wcześniej niż PiS), pozwalają mieć nadzieję, że i u nas wciąż buzujący, jak lawa system polityczny okrzepnie na tyle, żeby demokracja mogła być bezpieczna.

Dzisiaj z wielką przyjemnością słucham głosów uznania dla Grzegorza Schetyny - "człowieka z pieczary" i pozbawionego charyzmy "Shreka". Cieszę się, że ten polityk wreszcie jest doceniany za wielki wysiłek włożony w scalanie, a w rezultacie ocalenie Platformy, bo bez tego największego, szanującego demokrację ugrupowania politycznego, stworzenie koalicji, która ma wielką szansę odsunąć od władzy "demokratycznienienormatywne" ugrupowanie, jakim już bez żadnych wątpliwości jest PiS, byłoby niemożliwe.

Jarosław Kaczyński i jego ludzie codziennie dają dowody, że gardzą demokracją, praworządnością i prawami obywatelskimi. Bez zahamowań zaprowadzili społeczeństwo na skraj przepaści i tylko brak odpowiedniej tężyzny nie pozwolił im ostatecznie zepchnąć kraj w tę przepaść totalitaryzmu. Epizod ich czteroletniej kadencji musi być ostatnim w naszej historii, bo gołym okiem widać spustoszenia jakie spowodował.

Jestem pewien, że większość naszego społeczeństwa zdała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie na siebie ściągnęliśmy niefrasobliwością w wybieraniu władzy i każde kolejne wybory będą biły rekordy frekwencji i odpowiedzialności. Mam też nadzieję, że docenimy partię, która choć popełnia błędy, przestrzega demokratycznych standardów, dzięki czemu będą miały szansę zaistnieć i dążyć do władzy nowe ugrupowania, nawet tak świeże, jak Wiosna - świeżym pędom też są potrzebne odpowiednie warunki wzrastania.

Dopóki nie będę miał dobrej alternatywy, zawsze zagłosuję na PO, partię, która daje szansę na ciągłość demokracji, a zatem i rozwoju Polski. Bo PO to jest dobro, a nie zło!

[CC] Michal Osiecimski
(100)

Pobierz PDF Wydrukuj