Smocze zęby

Kadmos, syn Agenora, króla fenickiego Tyru, wiedziony przez znaki od bogów, siał w rozoraną glebę zęby smoka. Z tych smoczych zębów wyrośli potężni wojownicy, którzy się z wściekłością zaraz pozabijali. Ten fragment mitu o założeniu Teb przychodzi mi na myśl, ilekroć w internecie można spotkać frazę, że PiS „głęboko orze” w Polsce. Określenie to służy do opisu zmian jakie zwycięski obóz prawicy wprowadził po 2015 r. Ani jedna dziedzina życia publicznego w  Polsce nie została po tym politycznym tsunami zmiany nietknięta. Od muzeów, przez de facto nowy ustrój wprowadzony tylnymi drzwiami (Trybunał Konstytucyjny) po stadniny koni o 200 letniej tradycji (wszędzie ze skutkami podobnymi jak w tych stadninach). Ale nie „orka” jest tu najważniejsza, ale co w te głębokie bruzdy się sieje. Czym jest to „ziarno”?

Jarosław Kaczyński kiedyś wyraził to wprost: „Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo” i dalej - "ten rodzaj wielkości jest do zdobycia", ale wymaga to "najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit".

Rządy PiS, cała polityka prowadzona przez Kaczyńskiego jest tylko środkiem do przebudowy świadomości Polaków. Najpierw przez władzę, nie cofającą się przed demonstrowaniem brutalności, zastraszania i zaszczuwania przeciwników. Potem głębokich zmian w systemie szkoły, wyłaniania „elit”, wzorów do naśladowania, przebudowy pamięci historycznej. Na końcu władza prawicy chce się zakorzenić w świadomości społecznej na tyle głęboko, że sprzeciw będzie już niemożliwy. Politycznie nieskuteczny, liczebnie bez znaczenia.

I wtedy będzie Turcja. Kraj rządzony przez jednego człowieka, władzy opartej na najmniej rozwiniętej i cywilizowanej części społeczeństwa, silnie związanego z islamem, z głębin anatolijskiej prowincji. Żeby to osiągnąć należy w pierwszym rzędzie podzielić społeczeństwo, nazywając przeciwników „zdrajcami”, „drugim sortem” „komunistami i złodziejami” - wykluczyć ich ze wspólnoty. Potem awansować w przyspieszonym, rewolucyjnym tempie swoich zwolenników, którzy w wojsku w rok przeskakują 14 szczebli awansu, mieć generałów, prokuratorów, szefów banków, spółek skarbu państwa i wreszcie urzędników, dla których to nie prawo jest punktem odniesienia, a dobro partii rządzącej, której zawdzięczają wszystko.

W finale, Nowy Polak, przekonany że Europa to są w zasadzie wrogowie, że Żydzi czekają żeby zaszkodzić Polsce (przy pomocy USA), że jedyny prawdziwy Polak to tylko katolik a jeśli nie, to jest poza wspólnotą, że zawsze byłyśmy przez innych oszukiwani i gnębieni, a wszystkie porozumienia, umowy i cała UE to jedno wielkie oszustwo. Wyhodowani w poczuciu krzywdy i resentymentu, niezdolni do zobaczenia realiów tego świata – w tym nie umiejący ocenić wielkiego sukcesu Polski przez ostatnie trzy dekady ani tego skąd się wziął, wściekli na wszytkach i samych siebie – będą jak owi umięśnieni wojownicy, którzy powstali ze smoczych zębów. Ich wybory mogą przynieść tylko katastrofę, ujętą w micie we wzajemnym wyrzynaniu się.

Ale z nich nie powstaną nowe Teby. Na końcu projektu Kaczyńskiego będą „Nowe Ateny” – encyklopedia Benedykta Chmielowskiego, napisana w połowie XVIII w., będąca synonimem obskurantyzmu i zacofania, ale wielce popularna w swoich czasach na ziemiach polskich. Po następnych 50 latach Polski na mapie już nie było.

W roku 2019 zadecyduje się, czy ów projekt stworzenia „nowego Polaka” się uda, czy wręcz przeciwnie – uda się przerwać ten eksperyment na żywym organizmie. I to jest prawdziwa cena nadchodzących wyborów.

[CC] Bartłomiej Sienkiewicz

Smocze zęby

Kadmos, syn Agenora, króla fenickiego Tyru, wiedziony przez znaki od bogów, siał w rozoraną glebę zęby smoka. Z tych smoczych zębów wyrośli potężni wojownicy, którzy się z wściekłością zaraz pozabijali. Ten fragment mitu o założeniu Teb przychodzi mi na myśl, ilekroć w internecie można spotkać frazę, że PiS „głęboko orze” w Polsce. Określenie to służy do opisu zmian jakie zwycięski obóz prawicy wprowadził po 2015 r. Ani jedna dziedzina życia publicznego w  Polsce nie została po tym politycznym tsunami zmiany nietknięta. Od muzeów, przez de facto nowy ustrój wprowadzony tylnymi drzwiami (Trybunał Konstytucyjny) po stadniny koni o 200 letniej tradycji (wszędzie ze skutkami podobnymi jak w tych stadninach). Ale nie „orka” jest tu najważniejsza, ale co w te głębokie bruzdy się sieje. Czym jest to „ziarno”?

Jarosław Kaczyński kiedyś wyraził to wprost: „Trzeba czynić wszystko, by Polska była tym, czym jest dziś Turcja. O niej mówi się, że to poważne państwo” i dalej - "ten rodzaj wielkości jest do zdobycia", ale wymaga to "najpierw zmiany władzy, a potem przebudowy polskich elit".

Rządy PiS, cała polityka prowadzona przez Kaczyńskiego jest tylko środkiem do przebudowy świadomości Polaków. Najpierw przez władzę, nie cofającą się przed demonstrowaniem brutalności, zastraszania i zaszczuwania przeciwników. Potem głębokich zmian w systemie szkoły, wyłaniania „elit”, wzorów do naśladowania, przebudowy pamięci historycznej. Na końcu władza prawicy chce się zakorzenić w świadomości społecznej na tyle głęboko, że sprzeciw będzie już niemożliwy. Politycznie nieskuteczny, liczebnie bez znaczenia.

I wtedy będzie Turcja. Kraj rządzony przez jednego człowieka, władzy opartej na najmniej rozwiniętej i cywilizowanej części społeczeństwa, silnie związanego z islamem, z głębin anatolijskiej prowincji. Żeby to osiągnąć należy w pierwszym rzędzie podzielić społeczeństwo, nazywając przeciwników „zdrajcami”, „drugim sortem” „komunistami i złodziejami” - wykluczyć ich ze wspólnoty. Potem awansować w przyspieszonym, rewolucyjnym tempie swoich zwolenników, którzy w wojsku w rok przeskakują 14 szczebli awansu, mieć generałów, prokuratorów, szefów banków, spółek skarbu państwa i wreszcie urzędników, dla których to nie prawo jest punktem odniesienia, a dobro partii rządzącej, której zawdzięczają wszystko.

W finale, Nowy Polak, przekonany że Europa to są w zasadzie wrogowie, że Żydzi czekają żeby zaszkodzić Polsce (przy pomocy USA), że jedyny prawdziwy Polak to tylko katolik a jeśli nie, to jest poza wspólnotą, że zawsze byłyśmy przez innych oszukiwani i gnębieni, a wszystkie porozumienia, umowy i cała UE to jedno wielkie oszustwo. Wyhodowani w poczuciu krzywdy i resentymentu, niezdolni do zobaczenia realiów tego świata – w tym nie umiejący ocenić wielkiego sukcesu Polski przez ostatnie trzy dekady ani tego skąd się wziął, wściekli na wszytkach i samych siebie – będą jak owi umięśnieni wojownicy, którzy powstali ze smoczych zębów. Ich wybory mogą przynieść tylko katastrofę, ujętą w micie we wzajemnym wyrzynaniu się.

Ale z nich nie powstaną nowe Teby. Na końcu projektu Kaczyńskiego będą „Nowe Ateny” – encyklopedia Benedykta Chmielowskiego, napisana w połowie XVIII w., będąca synonimem obskurantyzmu i zacofania, ale wielce popularna w swoich czasach na ziemiach polskich. Po następnych 50 latach Polski na mapie już nie było.

W roku 2019 zadecyduje się, czy ów projekt stworzenia „nowego Polaka” się uda, czy wręcz przeciwnie – uda się przerwać ten eksperyment na żywym organizmie. I to jest prawdziwa cena nadchodzących wyborów.

[CC] Bartłomiej Sienkiewicz
(96)

Pobierz PDF Wydrukuj