Petarda, czy kapiszon?

Skompromitowany pis na czele ze swoim prezesem - uczciwym i kryształowym inaczej, traci w sondażach na rzecz opozycyjnej Koalicji Europejskiej, do której wciąż dołączają nowe ugrupowania, widząc w zjednoczeniu jedyną szansę na pokonanie destruktora Polski. Oj, grunt się obsuwa pod dyktatorkiem. Dlatego naprędce zwołano 23 lutego konwencję pis, by ratować szczątki elektoratu, który miał być betonowy, ale chyba nie wytrzymał naporu pisowskich afer i przekrętów.

Zaparłam się i obejrzałam. No nie całość, bo masochistką nie jestem, ale wytrwałam ok pół godziny....

Wspaniała oprawa imprezy w stylu show pana Wiosny, brakowało tylko śpiewających dziewcząt, ale rej wodził pan Bochenek - pogodynek przez jakiś czas pełniący funkcję rzecznika w rządzie, teraz jest tylko konferansjerem i pani, o której nic nie wiem.

Ja-ro-sław-ja-ro-sław-ja-ro-sław!!! - krzyczał tłum machający biało czerwonymi chorągiewkami na stojąco, nie dopuszczając gospodarza do głosu.
Konferansjer przedstawił dostojnych gości. I znów to samo, największe owacje zebrał gwiazdor: Ja-ro-sław-ja-ro-sław... Potem tzw premier i była premierka Szydło. Dalej brawa były już krótsze - do zaniku.
Jarosław wstał pokazał gestem, żeby się uciszyć, podszedł do mikrofonu i tu w kilku punktach rzucił w głodny i spragniony słów nadprezesa tłum "kiełbaskami", że będzie wolność, równość, 500+ na każde dziecko, trzynastka dla emerytów, emerytura 1100 zł, pomoc przedsiębiorcom, było coś o PKSie i jeszcze kilka innych, których tak z głowy nie przytoczę, bo i po co?

Płynne zdania z ust prezesa przerywane były oczywiście aplauzem na stojąco...
- W dniu dzisiejszym zaczynamy kampanię wyborczą...- rzekł pod koniec.
- PETARDA! - krzyknął w mikrofon wodzirej i znów aplauz.

Następnie na estradę wszedł tzw premier, który potwierdził to wszystko i że tak będzie. Wydaje mi się, że prócz opłaconych klakierów , mało się znajdzie osób dających wiarę mitomanowi, zwanemu potocznie Pinokio. Po gromkich brawach wystąpiła Beata Szydło i pokrzyczała jak zwykle.

Resztę sobie odpuściłam. Natomiast zainteresowałam się, czy jakieś projekty z tych obietnic zostały wniesione pod obrady sejmu. Nic, zero. A niektóre mają zacząć działać już od kwietnia. Pewnie ustawy znów na szybko w nocy pis przepchnie przez sejm.

O tym, że nie ma kasy, nie trzeba wspominać. Ale ciekawa byłam ile do kupy dodatkowo mogłoby to kosztować państwo, czyli nas - obywateli.
W kilka godzin na TT i w prasie pojawiły się pierwsze wyliczenia ekonomistów:
"lekko ponad 32 mld rocznie." - to pokrycie tylko niektórych obiecanek.
Rzeczywiście petarda, która nas zabije, jak nie powstrzymamy tego szaleństwa.
Wybory, Kochani, wybory!
I niech to będzie kapiszon...

[CC] Renata Bednarz

Petarda, czy kapiszon?

Skompromitowany pis na czele ze swoim prezesem - uczciwym i kryształowym inaczej, traci w sondażach na rzecz opozycyjnej Koalicji Europejskiej, do której wciąż dołączają nowe ugrupowania, widząc w zjednoczeniu jedyną szansę na pokonanie destruktora Polski. Oj, grunt się obsuwa pod dyktatorkiem. Dlatego naprędce zwołano 23 lutego konwencję pis, by ratować szczątki elektoratu, który miał być betonowy, ale chyba nie wytrzymał naporu pisowskich afer i przekrętów.

Zaparłam się i obejrzałam. No nie całość, bo masochistką nie jestem, ale wytrwałam ok pół godziny....

Wspaniała oprawa imprezy w stylu show pana Wiosny, brakowało tylko śpiewających dziewcząt, ale rej wodził pan Bochenek - pogodynek przez jakiś czas pełniący funkcję rzecznika w rządzie, teraz jest tylko konferansjerem i pani, o której nic nie wiem.

Ja-ro-sław-ja-ro-sław-ja-ro-sław!!! - krzyczał tłum machający biało czerwonymi chorągiewkami na stojąco, nie dopuszczając gospodarza do głosu.
Konferansjer przedstawił dostojnych gości. I znów to samo, największe owacje zebrał gwiazdor: Ja-ro-sław-ja-ro-sław... Potem tzw premier i była premierka Szydło. Dalej brawa były już krótsze - do zaniku.
Jarosław wstał pokazał gestem, żeby się uciszyć, podszedł do mikrofonu i tu w kilku punktach rzucił w głodny i spragniony słów nadprezesa tłum "kiełbaskami", że będzie wolność, równość, 500+ na każde dziecko, trzynastka dla emerytów, emerytura 1100 zł, pomoc przedsiębiorcom, było coś o PKSie i jeszcze kilka innych, których tak z głowy nie przytoczę, bo i po co?

Płynne zdania z ust prezesa przerywane były oczywiście aplauzem na stojąco...
- W dniu dzisiejszym zaczynamy kampanię wyborczą...- rzekł pod koniec.
- PETARDA! - krzyknął w mikrofon wodzirej i znów aplauz.

Następnie na estradę wszedł tzw premier, który potwierdził to wszystko i że tak będzie. Wydaje mi się, że prócz opłaconych klakierów , mało się znajdzie osób dających wiarę mitomanowi, zwanemu potocznie Pinokio. Po gromkich brawach wystąpiła Beata Szydło i pokrzyczała jak zwykle.

Resztę sobie odpuściłam. Natomiast zainteresowałam się, czy jakieś projekty z tych obietnic zostały wniesione pod obrady sejmu. Nic, zero. A niektóre mają zacząć działać już od kwietnia. Pewnie ustawy znów na szybko w nocy pis przepchnie przez sejm.

O tym, że nie ma kasy, nie trzeba wspominać. Ale ciekawa byłam ile do kupy dodatkowo mogłoby to kosztować państwo, czyli nas - obywateli.
W kilka godzin na TT i w prasie pojawiły się pierwsze wyliczenia ekonomistów:
"lekko ponad 32 mld rocznie." - to pokrycie tylko niektórych obiecanek.
Rzeczywiście petarda, która nas zabije, jak nie powstrzymamy tego szaleństwa.
Wybory, Kochani, wybory!
I niech to będzie kapiszon...

[CC] Renata Bednarz
(94)

Pobierz PDF Wydrukuj