Grób faraona

Nie wiem dlaczego ludzie oburzają się na Pana Kaczyńskiego po publikacji „biznesowych” taśm, bo obiektywnie rzecz ujmując to bardzo dobry plan, dwa wieżowce przynoszące miliony dochodu wspierające partie mogły pozwolić na ustawowe ograniczenia dotowania ich przez Państwo, a wszyscy wiedzą, że polityka idzie z pieniądzem za pan brat. Odcięło by to jedną nogę na której stoją partie konkurencyjne do PiS. To tylko ich stać byłoby na kosztowne kampanie reklamowe.

Niestety dla Pana Kaczyńskiego nie udało się wygrać wyborów w Warszawie, które były istotnym warunkiem powtórzenia „uwłaszczenia nomenklatury” z lat 90-tych.

Wtedy podobnie przejmowano majątek. Zaprzyjaźniona lub kontrolowana instytucja finansowa udzielała kredytu (tu miało być Pekao) za który kupowało się firmę o zaniżonej wartości, lub upadłość by spłacić go jej zyskami. W ten sposób jak to Pan Kaczyński określa „jakaś nienaruszalna kasta” otrzymywała prawie za darmo czasem warte miliardy majątki.

I tu dochodzimy do sedna, ciekawe czy przeszłość nieruchomości i fundacji, którą nomen omen zarządza sekretarka i kierowca prezesa będzie drążona.

Polska jako jedyny kraj z byłego bloku wschodniego nie przyjęła ustawy reprywatyzacyjnej co pozwoliło na tzw. „dziką reprywatyzację” (w Czechach i Słowacji, na Węgrzech czy Litwie ustawy takie powstały w 1991, u nas jedyną próbę zawetował prezydent Kwaśniewski w 2001).

My oparliśmy się na ustaleniach przy „okrągłym stole” (w którym uczestniczył śp. Lech Kaczyński). Dały one możliwość uwłaszczenia się nomenklaturze i to nie tylko komunistycznej. Wiele osób z otoczenia prezydenta Wałęsy skorzystało na tym jak i oni. Można by przywołać np. jego kierowcę Pana Wachowskiego, który zrobił podobną karierę finansowa jak kierowca Kaczyńskiego.

I tu o czym się nie mówi, w proceder włączyło się PC Panów Kaczyńskich. W ramach podziału łupów z czasów PRL (gazet) jego ówczesna partia Porozumienie Centrum dostała popularną w  Polsce Ludowej popołudniówkę „Ekspres Wieczorny”. Gazeta szybko upadła. Potem przez serię transakcji między fundacjami i spółkami ludzie Kaczyńskiego przejęli kontrolę nad nieruchomościami pozostałymi po gazecie. Udało się to dzięki pozyskaniu 1,6 mln zł poprzez wynajęcie pomieszczeń redakcyjnych, których najemcą został Bank Przemysłowo-Handlowy - założony jeszcze w czasach PRL przez Mieczysława Rakowskiego. Bank zapłacił czynsz z góry za 13 lat, co pozwoliło fundacji zdobyć pieniądze na przejęcie "Expressu Wieczornego". Można powiedzieć, że bank udzielił kredytu Kaczyńskim, który sam spłacił. A  kto to Pan Rakowski (info dla młodszych), ano I sekretarz PZPR, wicepremier w rządzie Jaruzelskiego, negocjował z Gdańskimi stoczniowcami – tak a propos słynnych słów prezesa o „komunistach i złodziejach”.

Cóż Pan Kaczyński nie przewidział jednego, próbując wybrnąć z płatności za projekt K-tower (a takowy sporo kosztuje) że jak mówią (tym bardziej w dalszej koligacji) „szwagier to nie rodzina” i tak zięć Jana Marii Tomaszewskiego, brata ciotecznego Jarosława Kaczyńskiego okazał się Brutusem.

Kwestią otwartą pozostanie jak tą kartę rozegrają przeciwnicy Pana Kaczyńskiego, czy okaże się ona grobem prezesa czy nie. Na razie rozsądnie zasypują go pozwami, a każdy negatywny wyrok będzie gwoździem do trumny PiS. Ciekawe też jak zareagują wyborcy, którzy zobaczyli skarby ukryte pod piramidą faraona.

Czas pokaże.

[CC] Piotr Hajda

Grób faraona

Nie wiem dlaczego ludzie oburzają się na Pana Kaczyńskiego po publikacji „biznesowych” taśm, bo obiektywnie rzecz ujmując to bardzo dobry plan, dwa wieżowce przynoszące miliony dochodu wspierające partie mogły pozwolić na ustawowe ograniczenia dotowania ich przez Państwo, a wszyscy wiedzą, że polityka idzie z pieniądzem za pan brat. Odcięło by to jedną nogę na której stoją partie konkurencyjne do PiS. To tylko ich stać byłoby na kosztowne kampanie reklamowe.

Niestety dla Pana Kaczyńskiego nie udało się wygrać wyborów w Warszawie, które były istotnym warunkiem powtórzenia „uwłaszczenia nomenklatury” z lat 90-tych.

Wtedy podobnie przejmowano majątek. Zaprzyjaźniona lub kontrolowana instytucja finansowa udzielała kredytu (tu miało być Pekao) za który kupowało się firmę o zaniżonej wartości, lub upadłość by spłacić go jej zyskami. W ten sposób jak to Pan Kaczyński określa „jakaś nienaruszalna kasta” otrzymywała prawie za darmo czasem warte miliardy majątki.

I tu dochodzimy do sedna, ciekawe czy przeszłość nieruchomości i fundacji, którą nomen omen zarządza sekretarka i kierowca prezesa będzie drążona.

Polska jako jedyny kraj z byłego bloku wschodniego nie przyjęła ustawy reprywatyzacyjnej co pozwoliło na tzw. „dziką reprywatyzację” (w Czechach i Słowacji, na Węgrzech czy Litwie ustawy takie powstały w 1991, u nas jedyną próbę zawetował prezydent Kwaśniewski w 2001).

My oparliśmy się na ustaleniach przy „okrągłym stole” (w którym uczestniczył śp. Lech Kaczyński). Dały one możliwość uwłaszczenia się nomenklaturze i to nie tylko komunistycznej. Wiele osób z otoczenia prezydenta Wałęsy skorzystało na tym jak i oni. Można by przywołać np. jego kierowcę Pana Wachowskiego, który zrobił podobną karierę finansowa jak kierowca Kaczyńskiego.

I tu o czym się nie mówi, w proceder włączyło się PC Panów Kaczyńskich. W ramach podziału łupów z czasów PRL (gazet) jego ówczesna partia Porozumienie Centrum dostała popularną w  Polsce Ludowej popołudniówkę „Ekspres Wieczorny”. Gazeta szybko upadła. Potem przez serię transakcji między fundacjami i spółkami ludzie Kaczyńskiego przejęli kontrolę nad nieruchomościami pozostałymi po gazecie. Udało się to dzięki pozyskaniu 1,6 mln zł poprzez wynajęcie pomieszczeń redakcyjnych, których najemcą został Bank Przemysłowo-Handlowy - założony jeszcze w czasach PRL przez Mieczysława Rakowskiego. Bank zapłacił czynsz z góry za 13 lat, co pozwoliło fundacji zdobyć pieniądze na przejęcie "Expressu Wieczornego". Można powiedzieć, że bank udzielił kredytu Kaczyńskim, który sam spłacił. A  kto to Pan Rakowski (info dla młodszych), ano I sekretarz PZPR, wicepremier w rządzie Jaruzelskiego, negocjował z Gdańskimi stoczniowcami – tak a propos słynnych słów prezesa o „komunistach i złodziejach”.

Cóż Pan Kaczyński nie przewidział jednego, próbując wybrnąć z płatności za projekt K-tower (a takowy sporo kosztuje) że jak mówią (tym bardziej w dalszej koligacji) „szwagier to nie rodzina” i tak zięć Jana Marii Tomaszewskiego, brata ciotecznego Jarosława Kaczyńskiego okazał się Brutusem.

Kwestią otwartą pozostanie jak tą kartę rozegrają przeciwnicy Pana Kaczyńskiego, czy okaże się ona grobem prezesa czy nie. Na razie rozsądnie zasypują go pozwami, a każdy negatywny wyrok będzie gwoździem do trumny PiS. Ciekawe też jak zareagują wyborcy, którzy zobaczyli skarby ukryte pod piramidą faraona.

Czas pokaże.

[CC] Piotr Hajda
(84)

Pobierz PDF Wydrukuj