Kot Schrödingera czy kot Kaczyńskiego

Pod koniec dziewiętnastego wieku, fizycy w większości zaczęli przychylać się do tezy, że tak właściwie opisali już cały otaczający nas świat. Wyniki doświadczeń pokrywały się z pierwotnymi obliczeniami, trudno było znaleźć jakikolwiek dział fizyki, w którym było jeszcze coś do zrobienia. Powszechny stawał się pogląd, że oto fizyka sięgnęła kresu jako nauka. Resztę trzeba już zostawić inżynierom, aby na podstawie tej kompletnej wiedzy fizycznej stworzyli możliwie najbardziej zaawansowane projekty i technologie. I tylko nieliczni przebąkiwali, że to coś nie tak, że wzory opisujące ruch i oddziaływania w nim występujące, za cholerę nie dają się dopasować do ruchu cząstek elementarnych.

W tym czasie inni teoretycy wymyślili deterministyczną teorię wszechświata.

Głosiła ona, że jeśli będziemy tylko mieli wystarczająco potężne środki pomiarowe i obliczeniowe to znając położenie każdej cząstki materii jej, energię i kierunek poruszania się moglibyśmy odtworzyć dowolny stan cząsteczek z dowolnej przeszłości jak i przewidzieć ze stuprocentową pewnością ich układ w dowolnej przyszłości.

Spróbujmy interpolować tę teorię na politykę. Jeśli by tak było to znając aktualną sytuację polityczną i mając kompletne dane na temat wszystkich uczestników tej gry (przeszłych, aktualnych i przyszłych) moglibyśmy ze stu procentową pewnością określić co stanie się w dowolnej politycznej przyszłości w dowolnym miejscu na świecie. Jednym zdaniem. Wystarczy spojrzeć na Kaczyńskiego a będziemy wiedzieć gdzie jest kot.

Nic z tego! Gdy spojrzymy nieco wstecz i przypomnimy sobie przewidywania dowolnie wybranych osób lub gremiów zauważymy, że jedynie od czasu do czasu uda się komuś przewidzieć jakiś niewielki wycinek, z reguły niezbyt odległej politycznej przyszłości. I nie ma w tym niczego dziwnego, ktoś powie, nie mamy ani wystarczających danych, ani wystarczających „mocy” analitycznych. A może to nie tak. Może „nie wiadomo gdzie jest kot”?

Na początku lat dwudziestych dwudziestego wieku jak lew z klatki wyskoczył niejaki Niels Bohr. On i jego następcy położyli podwaliny pod całą fizykę kwantową, oraz położyli na łopatki deterministyczną teorię wszechświata. I okazało się, że „kot jest jednocześnie żywy i martwy”.

Że co, że niemożliwe. To popatrzcie sobie na Kaczyńskiego. Jest jednocześnie „zwykłym posłem”, przewodniczącym partii, nadprezydentem, i diabli jeszcze wiedzą kim. Pozornie go nie ma, ale jego obecność jest, aż nadto wyczuwalna. Innym razem fizycznie jest, lecz jego umysł osiąga „inne stany świadomości”. Bez większego problemu można przy użyciu polskiej polityki przeprowadzić dowód na istnienie cząstek splątanych, których połączenie jest niezależne od czasu i przestrzeni. Ot taki Antoni Macierewicz i Ojciec Dyrektor.

Pewnie znaczna część czytelników jeśli jeszcze w ogóle dotarła do tego miejsca zastanawia się o czym do cholery ten facet pisze? Czy jest aby na pewno trzeźwy, a może nie daj Bóg naćpany? Jaka fizyka kwantowa i jakie koty?

No to czas na podsumowanie.

Moje skojarzenia polskiej polityki z fizyką kwantową są może rzeczywiście dość karkołomne, takie jednak właśnie mam i nic na to nie poradzę. Ale o ile moje skojarzenia to moja prywatna sprawa, to już publikowane na lewo i prawo wypowiedzi wszystkich „znawców” i znawców polskiej sceny politycznej to już rzecz dość poważna bo mogąca zamieszać nie jednemu w głowie. Nie wiem jak cały ten PIS-owski galimatias się skończy, ale jednego jestem niemal pewien. Nikt ze stuprocentową pewnością nie przewidzi dokładnego rozwoju wypadków. Dlatego myślę, że zamiast wygłaszać peany na cześć jednych, a odsądzać innych od czci i wiary lepiej by było gdyby te elity spokojnie pokazywały nam pojedyncze elementy politycznej układanki, poparte konkretnymi faktami, a wybór zachowań pozostawiły wyborcom, zakładając jeśli nie ich wiedzę i inteligencję to chociaż polityczne wyczucie.

P.S.
Jeżeli po przeczytaniu tego tekstu ktoś zainteresował się fizyką kwantową to bardzo proszę o wyrozumiałość. Wzbudzenie takiego zainteresowania nie było moim celem. Jeśli jednak tak się stało to proszę przed rozpoczęciem zgłębiania tego tematu zaopatrzyć się w dużą ilość możliwie silnych antydepresantów.

[CC] Jacek Wojciechowski

Kot Schrödingera czy kot Kaczyńskiego

Pod koniec dziewiętnastego wieku, fizycy w większości zaczęli przychylać się do tezy, że tak właściwie opisali już cały otaczający nas świat. Wyniki doświadczeń pokrywały się z pierwotnymi obliczeniami, trudno było znaleźć jakikolwiek dział fizyki, w którym było jeszcze coś do zrobienia. Powszechny stawał się pogląd, że oto fizyka sięgnęła kresu jako nauka. Resztę trzeba już zostawić inżynierom, aby na podstawie tej kompletnej wiedzy fizycznej stworzyli możliwie najbardziej zaawansowane projekty i technologie. I tylko nieliczni przebąkiwali, że to coś nie tak, że wzory opisujące ruch i oddziaływania w nim występujące, za cholerę nie dają się dopasować do ruchu cząstek elementarnych.

W tym czasie inni teoretycy wymyślili deterministyczną teorię wszechświata.

Głosiła ona, że jeśli będziemy tylko mieli wystarczająco potężne środki pomiarowe i obliczeniowe to znając położenie każdej cząstki materii jej, energię i kierunek poruszania się moglibyśmy odtworzyć dowolny stan cząsteczek z dowolnej przeszłości jak i przewidzieć ze stuprocentową pewnością ich układ w dowolnej przyszłości.

Spróbujmy interpolować tę teorię na politykę. Jeśli by tak było to znając aktualną sytuację polityczną i mając kompletne dane na temat wszystkich uczestników tej gry (przeszłych, aktualnych i przyszłych) moglibyśmy ze stu procentową pewnością określić co stanie się w dowolnej politycznej przyszłości w dowolnym miejscu na świecie. Jednym zdaniem. Wystarczy spojrzeć na Kaczyńskiego a będziemy wiedzieć gdzie jest kot.

Nic z tego! Gdy spojrzymy nieco wstecz i przypomnimy sobie przewidywania dowolnie wybranych osób lub gremiów zauważymy, że jedynie od czasu do czasu uda się komuś przewidzieć jakiś niewielki wycinek, z reguły niezbyt odległej politycznej przyszłości. I nie ma w tym niczego dziwnego, ktoś powie, nie mamy ani wystarczających danych, ani wystarczających „mocy” analitycznych. A może to nie tak. Może „nie wiadomo gdzie jest kot”?

Na początku lat dwudziestych dwudziestego wieku jak lew z klatki wyskoczył niejaki Niels Bohr. On i jego następcy położyli podwaliny pod całą fizykę kwantową, oraz położyli na łopatki deterministyczną teorię wszechświata. I okazało się, że „kot jest jednocześnie żywy i martwy”.

Że co, że niemożliwe. To popatrzcie sobie na Kaczyńskiego. Jest jednocześnie „zwykłym posłem”, przewodniczącym partii, nadprezydentem, i diabli jeszcze wiedzą kim. Pozornie go nie ma, ale jego obecność jest, aż nadto wyczuwalna. Innym razem fizycznie jest, lecz jego umysł osiąga „inne stany świadomości”. Bez większego problemu można przy użyciu polskiej polityki przeprowadzić dowód na istnienie cząstek splątanych, których połączenie jest niezależne od czasu i przestrzeni. Ot taki Antoni Macierewicz i Ojciec Dyrektor.

Pewnie znaczna część czytelników jeśli jeszcze w ogóle dotarła do tego miejsca zastanawia się o czym do cholery ten facet pisze? Czy jest aby na pewno trzeźwy, a może nie daj Bóg naćpany? Jaka fizyka kwantowa i jakie koty?

No to czas na podsumowanie.

Moje skojarzenia polskiej polityki z fizyką kwantową są może rzeczywiście dość karkołomne, takie jednak właśnie mam i nic na to nie poradzę. Ale o ile moje skojarzenia to moja prywatna sprawa, to już publikowane na lewo i prawo wypowiedzi wszystkich „znawców” i znawców polskiej sceny politycznej to już rzecz dość poważna bo mogąca zamieszać nie jednemu w głowie. Nie wiem jak cały ten PIS-owski galimatias się skończy, ale jednego jestem niemal pewien. Nikt ze stuprocentową pewnością nie przewidzi dokładnego rozwoju wypadków. Dlatego myślę, że zamiast wygłaszać peany na cześć jednych, a odsądzać innych od czci i wiary lepiej by było gdyby te elity spokojnie pokazywały nam pojedyncze elementy politycznej układanki, poparte konkretnymi faktami, a wybór zachowań pozostawiły wyborcom, zakładając jeśli nie ich wiedzę i inteligencję to chociaż polityczne wyczucie.

P.S.
Jeżeli po przeczytaniu tego tekstu ktoś zainteresował się fizyką kwantową to bardzo proszę o wyrozumiałość. Wzbudzenie takiego zainteresowania nie było moim celem. Jeśli jednak tak się stało to proszę przed rozpoczęciem zgłębiania tego tematu zaopatrzyć się w dużą ilość możliwie silnych antydepresantów.

[CC]Jacek Wojciechowski
(75)

Pobierz PDF Wydrukuj