Standarty władzy

Ktoś powie błąd, ortografia, miało być „d”, nie – bo tak naprawdę to jest do „d...”. Słowo standard, a co dopiero wysoki należy na powrót zagnać do słownika wyrazów obcych. Skręca mnie gdy czytam o kolejnych mianowaniach doświadczonych (chyba przez życie) dyrektorów czy prezesów. Termin „misiewicze” zaczął już wchodzić zastępczo na miejsce wspomnianego wyżej wyrazu. Cóż, że to wymierne straty finansowe Państwa, każdy widzi, ale to tylko pieniądze. Gorzej gdy celowo miernoty zajmują stanowiska trzeciej władzy. Wtedy możemy całkiem zapomnieć o rozsądku i sprawiedliwości, a zacząć myśleć o upadku wszelkich obyczajów.

Przykładowo kolegium sędziów z krakowskiego sądu rejonowego miało zaopiniować osobę do „okręgu”, ot takie wyróżnienie. Jakie było ich zdziwienie gdy „dowiedzieli się, że Ministerstwo Sprawiedliwości jako kandydata do awansu, czyli do rocznej delegacji do Sądu Okręgowego wskazało osobę, która podczas posiedzenia Kolegium SO w Krakowie zyskała najniższe poparcie oraz ocenę negatywną”. Sędziego po dyscyplinarce i opóźniającego terminy wyroków.

Podobnie jak nowa KRS, że znowu zacytuję: „Taką samą praktykę widać jednak również w działaniach "tak zwanej KRS", która prawo do awansu przyznaje głównie tym, co do których ich macierzyste sądy miały najwięcej zastrzeżeń. Do tego członkowie KRS jako "atut" zdają się traktować choćby dużą liczbę uchylanych w II instancji wyroków. Przy ocenianiu jednego z kandydatów do awansu stwierdzili, że tak duża ilość uchyłków świadczy o "samodzielności myślenia". Ludzie, gdzie my jesteśmy? - z niedowierzaniem pyta sędzia”

Ale to nie wszystko, by to działało muszą być policjanci nawet w stopniu generała „inteligentni inaczej”. Myślę tu nadinspektorze Kołnierowiczu, przyjacielu i obrońcy „chana” Zielińskiego, który w lokalnym radiu ogłasza konkurs „na najlepszy anonim o posłance Kamińskiej”, bo odważyła się zwrócić uwagę na azjatyckie standardy wizyt vice ministra w domowych pieleszach. Podobno kontrola nic nie wykazała, ale wystarczy zobaczyć krążący w sieci filmik, jak policja melduje siebie i dzieci przed min. Zielińskim, jak uczy je wykrzykiwać „czołem Panie ministrze”, no Korea płn..

Komendant wojewódzki z Białegostoku, nadinsp. Daniel Kołnierowicz, który teoretycznie powinien być po studiach mówi też publicznie m.in. o wynikach kontroli wskazującej na „nieuzasadnioną nadgorliwość” tak: „...chciałbym zauważyć tutaj jedną rzecz. Sformułowanie "nadgorliwość" to nie jest to samo, co "patologia"...”.

No nie do końca Panie komendancie, warto by było poczytać. Na przykład nadopiekuńczość jest to nadgorliwość opieki nad dzieckiem skutkująca i sama w sobie będąca patologią. Jeszcze gorszą formą jest „zespół Münchhausena”, gdzie wręcz można zamęczyć na śmierć własne dziecko, ale tu już wchodzimy w psychiatrię. W tej kwestii w związku z Pana nadgorliwością proponowałbym terapię, ponieważ moim zdaniem mamy tu patologię natury "osobowości anankastycznej". Najlepiej psychiatrzy ujmują to zaburzenie psychiki przykładem, cytuję:

„Osoba piastująca kierownicze stanowisko odmawia sobie odpowiedniego odpoczynku i rekreacji, krzywdząc przy tym swoich podwładnych, ponieważ z własnych zasad czyni powszechnie obowiązujące reguły i oczekuje od nich takiej samej postawy, jak swoja. Czasem sprzecznej ze zdrowym rozsądkiem”

To może tyle, kończę życząc szybkiego powrotu do zdrowia.

[CC] Piotr Hajda

Standarty władzy

Ktoś powie błąd, ortografia, miało być „d”, nie – bo tak naprawdę to jest do „d...”. Słowo standard, a co dopiero wysoki należy na powrót zagnać do słownika wyrazów obcych. Skręca mnie gdy czytam o kolejnych mianowaniach doświadczonych (chyba przez życie) dyrektorów czy prezesów. Termin „misiewicze” zaczął już wchodzić zastępczo na miejsce wspomnianego wyżej wyrazu. Cóż, że to wymierne straty finansowe Państwa, każdy widzi, ale to tylko pieniądze. Gorzej gdy celowo miernoty zajmują stanowiska trzeciej władzy. Wtedy możemy całkiem zapomnieć o rozsądku i sprawiedliwości, a zacząć myśleć o upadku wszelkich obyczajów.

Przykładowo kolegium sędziów z krakowskiego sądu rejonowego miało zaopiniować osobę do „okręgu”, ot takie wyróżnienie. Jakie było ich zdziwienie gdy „dowiedzieli się, że Ministerstwo Sprawiedliwości jako kandydata do awansu, czyli do rocznej delegacji do Sądu Okręgowego wskazało osobę, która podczas posiedzenia Kolegium SO w Krakowie zyskała najniższe poparcie oraz ocenę negatywną”. Sędziego po dyscyplinarce i opóźniającego terminy wyroków.

Podobnie jak nowa KRS, że znowu zacytuję: „Taką samą praktykę widać jednak również w działaniach "tak zwanej KRS", która prawo do awansu przyznaje głównie tym, co do których ich macierzyste sądy miały najwięcej zastrzeżeń. Do tego członkowie KRS jako "atut" zdają się traktować choćby dużą liczbę uchylanych w II instancji wyroków. Przy ocenianiu jednego z kandydatów do awansu stwierdzili, że tak duża ilość uchyłków świadczy o "samodzielności myślenia". Ludzie, gdzie my jesteśmy? - z niedowierzaniem pyta sędzia”

Ale to nie wszystko, by to działało muszą być policjanci nawet w stopniu generała „inteligentni inaczej”. Myślę tu nadinspektorze Kołnierowiczu, przyjacielu i obrońcy „chana” Zielińskiego, który w lokalnym radiu ogłasza konkurs „na najlepszy anonim o posłance Kamińskiej”, bo odważyła się zwrócić uwagę na azjatyckie standardy wizyt vice ministra w domowych pieleszach. Podobno kontrola nic nie wykazała, ale wystarczy zobaczyć krążący w sieci filmik, jak policja melduje siebie i dzieci przed min. Zielińskim, jak uczy je wykrzykiwać „czołem Panie ministrze”, no Korea płn..

Komendant wojewódzki z Białegostoku, nadinsp. Daniel Kołnierowicz, który teoretycznie powinien być po studiach mówi też publicznie m.in. o wynikach kontroli wskazującej na „nieuzasadnioną nadgorliwość” tak: „...chciałbym zauważyć tutaj jedną rzecz. Sformułowanie "nadgorliwość" to nie jest to samo, co "patologia"...”.

No nie do końca Panie komendancie, warto by było poczytać. Na przykład nadopiekuńczość jest to nadgorliwość opieki nad dzieckiem skutkująca i sama w sobie będąca patologią. Jeszcze gorszą formą jest „zespół Münchhausena”, gdzie wręcz można zamęczyć na śmierć własne dziecko, ale tu już wchodzimy w psychiatrię. W tej kwestii w związku z Pana nadgorliwością proponowałbym terapię, ponieważ moim zdaniem mamy tu patologię natury "osobowości anankastycznej". Najlepiej psychiatrzy ujmują to zaburzenie psychiki przykładem, cytuję:

„Osoba piastująca kierownicze stanowisko odmawia sobie odpowiedniego odpoczynku i rekreacji, krzywdząc przy tym swoich podwładnych, ponieważ z własnych zasad czyni powszechnie obowiązujące reguły i oczekuje od nich takiej samej postawy, jak swoja. Czasem sprzecznej ze zdrowym rozsądkiem”

To może tyle, kończę życząc szybkiego powrotu do zdrowia.

[CC]Piotr Hajda
(74)

Pobierz PDF Wydrukuj