Kontrolować, kontrolować

No tak wszystko w ręce władz. Zastanawiałem się czy w końcu braknie PiS przestrzeni którą chciałby zawłaszczyć, spółki, banki, media czy inne sprawki określane mianem repolonizacji przecież są ograniczone w swojej ilości. Jednak nie doceniłem władców.

Właśnie wchodzi w życie jedynie słuszna ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich z 9 listopada.

No rzeczywiście kobieca organizacja mająca korzenie (różnie podają źródła) w roku 1866 lub 1877, a od 1918 już nosząca swoją nawę do chwili obecnej, zasługiwała na zrównanie prawne z innymi stowarzyszeniami, by zyskać choćby dotacje.

Jednak oczywiście nie mogło się to odbyć tak prosto, przecież kobitki trza kontrolować, więc ustawodawca, oczywiście w środku nocy i bez konsultacji znowu przysporzył paru siwych włosów Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

Wątpliwości budzi przyznanie Prezesowi Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kompetencji podejmowania decyzji dotyczącej wpisu koła gospodyń wiejskich do rejestru po stwierdzeniu, że statut koła jest zgodny z przepisami prawa i założyciele koła spełniają wymagania określone w ustawie. Są to kompetencje wykonywane co do zasady przez sąd rejestrowy jak dla innych stowarzyszeń.

Ale perełka ustawy, ku mojemu zdziwieniu poparta też przez opozycję to prawdziwy wyraz miłości do kołchozu, a mianowicie, Ustawa zakłada, że koło może założyć 10 osób. Na terenie wsi może działać tylko jedno koło w rozumieniu tej ustawy. Do koła mogą należeć tylko mieszkańcy danej wsi.

„Nima tak”, że będziesz se należeć do dwóch lub kilku organizacji, od dziś jest jedna jedynie słuszna na PGR i tam droga gospodyni musisz się zapisać. A konkurencja, co to za słowo, ma być zgodnie z linią władzy jedno koło na jedną wieś czy miasteczko chyba w myśl starego dowcipu „jakiego koloru rower Pani sobie życzy – dodam, że mamy wyłącznie czarne”.

Tak więc po przeczytaniu ustawy redagowanej przez Ministra Rolnictwa (którego za tak światłą myśl oczywiście umieszczam w swojej galerii), przestaję się już wszystkiemu dziwić i z niecierpliwością czekam na kolejną z ustaw, regulującą tym razem zasady funkcji „babci klozetowej”.

[CC] Piotr Hajda

Kontrolować, kontrolować

No tak wszystko w ręce władz. Zastanawiałem się czy w końcu braknie PiS przestrzeni którą chciałby zawłaszczyć, spółki, banki, media czy inne sprawki określane mianem repolonizacji przecież są ograniczone w swojej ilości. Jednak nie doceniłem władców.

Właśnie wchodzi w życie jedynie słuszna ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich z 9 listopada.

No rzeczywiście kobieca organizacja mająca korzenie (różnie podają źródła) w roku 1866 lub 1877, a od 1918 już nosząca swoją nawę do chwili obecnej, zasługiwała na zrównanie prawne z innymi stowarzyszeniami, by zyskać choćby dotacje.

Jednak oczywiście nie mogło się to odbyć tak prosto, przecież kobitki trza kontrolować, więc ustawodawca, oczywiście w środku nocy i bez konsultacji znowu przysporzył paru siwych włosów Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

Wątpliwości budzi przyznanie Prezesowi Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kompetencji podejmowania decyzji dotyczącej wpisu koła gospodyń wiejskich do rejestru po stwierdzeniu, że statut koła jest zgodny z przepisami prawa i założyciele koła spełniają wymagania określone w ustawie. Są to kompetencje wykonywane co do zasady przez sąd rejestrowy jak dla innych stowarzyszeń.

Ale perełka ustawy, ku mojemu zdziwieniu poparta też przez opozycję to prawdziwy wyraz miłości do kołchozu, a mianowicie, Ustawa zakłada, że koło może założyć 10 osób. Na terenie wsi może działać tylko jedno koło w rozumieniu tej ustawy. Do koła mogą należeć tylko mieszkańcy danej wsi.

„Nima tak”, że będziesz se należeć do dwóch lub kilku organizacji, od dziś jest jedna jedynie słuszna na PGR i tam droga gospodyni musisz się zapisać. A konkurencja, co to za słowo, ma być zgodnie z linią władzy jedno koło na jedną wieś czy miasteczko chyba w myśl starego dowcipu „jakiego koloru rower Pani sobie życzy – dodam, że mamy wyłącznie czarne”.

Tak więc po przeczytaniu ustawy redagowanej przez Ministra Rolnictwa (którego za tak światłą myśl oczywiście umieszczam w swojej galerii), przestaję się już wszystkiemu dziwić i z niecierpliwością czekam na kolejną z ustaw, regulującą tym razem zasady funkcji „babci klozetowej”.

[CC] Piotr Hajda
(69)

Pobierz PDF Wydrukuj