Kłamstwa i sofizmaty

Oto dwie wypowiedzi Kaczyńskiego dotyczące co prawda dwóch różnych spraw, ale mające wspólną, jak się wydaje genezę. Pierwszy cytat z 22-06-2007 roku jest uzasadnieniem żądania zmiany sposobu głosowania w UE.

„Domagamy się tylko tego, by nam oddano to, co nam zabrano. Gdyby Polska nie przeżyła lat 1939–1945, byłaby dzisiaj, jeśli odwołać się do kryterium demograficznego, państwem 66-milionowym.”

Drugi to wypowiedź prezesa z 11-11-2017 i dotyczy mocno forsowanego wówczas przez PIS żądania od Niemiec reparacji wojennych.

„Francuzom zapłacono, Żydom zapłacono, wielu innym narodom zapłacono za straty, które ponieśli w II Wojnie Światowej, Polakom nie i to przyjmowanie tego faktu jako oczywistego to jest element tej mikromanii narodowej, tego kompleksu, który nam wmawiano. Musimy to odrzucić, to jest część także tego samego wielkiego przedsięwzięcia, bo tu chodzi nie tylko o środki materialne, tu chodzi o nasz status, o nasz honor”.

Ktoś być może zapyta, jaki związek mają te dwa cytaty? Otóż oba to sofizmaty zawierające w swoich założeniach sprytnie, acz umyślnie wkomponowane błędy logiczne, nadto w obu wypadkach dotyczące tej samej sprawy.

Prezes Kaczyński nie dostrzega, że po pierwsze historii nie da się zmienić i żadne przeliczania demograficzne biorące za podstawę bliższą lub dalszą przeszłość nie mają sensu. Na tej zasadzie moglibyśmy się wrócić np. do czasów epidemii dżumy w Europie, którą przywleczono z Mongolii. (Wymarła wtedy między innymi ponad połowa mieszkańców północnej Francji). I co Francja ma się domagać reparacji od Mongolii? Kosmiczna bzdura? Oczywiście, podobnie jak wyliczanie ile Polaków żyłoby teraz na obszarze obecnej Polski, gdyby nie było II Wojny Światowej, Związek Radziecki nie zajął terenów wschodniej Polski, nie wysiedlono z Mazur, Pomorza, Dolnego Śląska autochtonicznej ludności niemieckiej, gdyby w 1968 roku nie zmuszono do opuszczenia kraju kilkunastu tysięcy polskich żydów, a Polacy nie emigrowali za chlebem po całym świecie, gdyby...

Dla odmiany w drugim z cytatów Kaczyński, równie świadomie rozmija się z prawdą, co do reparacji wojennych, zapominając o dwóch podstawowych rzeczach:

Polska uzyskała kosztem Niemiec znaczne powiększenie obszaru swojego terytorium na zachodzie i północy. Trudno wymagać od Niemców, żeby płacili za aneksję przez ZSRR naszych wschodnich ziem za zgodą sprzymierzonych. Jeżeli domagać się od kogoś reparacji. to raczej od Rosji, USA i Wielkiej Brytanii. Ot taki chichot dziejów. Chichot ale jakże nośny!

Pan prezes nie stroni od zwykłych kłamstw, byleby nośnych. Na przykład:

„Lech Kaczyński, on rozpoczął proces odbudowy polskiego patriotyzmu, patriotyzmu, który był niszczony, fałszowany w okresie PRL-u, później – już zupełnie wprost – niszczony i to był paradoks swego czasu, po roku 1989.”

Albo taka oto wypowiedź z 14 marca 2005 roku dotycząca Prezydenta Kwaśniewskiego:

„Moskwa dysponuje takimi dokumentami dotyczącymi przeszłości prezydenta, które go czynią niesuwerennym w decyzjach.”

Oczywiście takich cytatów z prezesa są setki i we wszystkich kryje się wyborcza prawda o PIS-ie.

Dziwne? No to spójrzmy. Przy okazji wyborów, wszyscy komentatorzy od prawa do lewa mówili o "szklanym suficie", którego PIS nie jest w stanie przebić. Nawet prowadzący kampanię wyborczą Patryka Jakiego w Warszawie, Oliwer Kubicki, po klęsce w wyborach, również o tym wspominał. Zgoda – ktoś przytomnie zauważy, ale co to ma wspólnego z tymi wypowiedziami? I tu dochodzimy do sedna. PIS nie ma argumentów, które swoją logiką mogłyby przekonać większość społeczeństwa. Opiera się więc na kłamstwach i sofizmatach. Kłopot polega na tym, że taka "argumentacja” trafia jedynie do pewnej grupy ludzi i wykształcenie nie ma tutaj znaczenia. Bywa, że ktoś, choćby z racji domowych obowiązków, czy przepracowania nie chce lub nie może poświęcić czasu polityce. Do takiego człowieka dotrą z TV-Pis powtarzane do znudzenia slogany, zapamięta obrazki zdziczałych islamistów, pokazywane w kontekście ich ewentualnego przybycia do Polski. Czasem usłyszy wypowiedź jakiegoś polityka jedynie słusznej opcji.



Wracając do pierwszych cytatów. Odbiorca o którym powyżej wspomniałem nie będzie dokonywał wnikliwej analizy tekstu. Zapamięta tyle że, ten rząd chce odzyskać to co się nam (Polakom) należy. I gwarantuję wam, że równie dobrze może być to ograniczony klient po niepełnej podstawówce, jak i magister inżynier nie mający czasu na zajmowanie się (w jego rozumieniu) pierdołami. Dzieje się tak ponieważ w tym wyspecjalizowanym świecie ludzie renesansu są passe.

I na zakończenie dobra informacja. Tych niezdolnych z różnych przyczyn do właściwej oceny sytuacji politycznej jest około trzydziestu kilku procent. Reszta jeszcze myśli, tylko trzeba im pokazać, że nie wystarczy z czegoś zdawać sobie sprawę. Trzeba jeszcze coś zrobić. Może na przykład pójść na wybory.

[CC] Jacek Wojciechowski

Kłamstwa i sofizmaty

Oto dwie wypowiedzi Kaczyńskiego dotyczące co prawda dwóch różnych spraw, ale mające wspólną, jak się wydaje genezę. Pierwszy cytat z 22-06-2007 roku jest uzasadnieniem żądania zmiany sposobu głosowania w UE.

„Domagamy się tylko tego, by nam oddano to, co nam zabrano. Gdyby Polska nie przeżyła lat 1939–1945, byłaby dzisiaj, jeśli odwołać się do kryterium demograficznego, państwem 66-milionowym.”

Drugi to wypowiedź prezesa z 11-11-2017 i dotyczy mocno forsowanego wówczas przez PIS żądania od Niemiec reparacji wojennych.

„Francuzom zapłacono, Żydom zapłacono, wielu innym narodom zapłacono za straty, które ponieśli w II Wojnie Światowej, Polakom nie i to przyjmowanie tego faktu jako oczywistego to jest element tej mikromanii narodowej, tego kompleksu, który nam wmawiano. Musimy to odrzucić, to jest część także tego samego wielkiego przedsięwzięcia, bo tu chodzi nie tylko o środki materialne, tu chodzi o nasz status, o nasz honor”.

Ktoś być może zapyta, jaki związek mają te dwa cytaty? Otóż oba to sofizmaty zawierające w swoich założeniach sprytnie, acz umyślnie wkomponowane błędy logiczne, nadto w obu wypadkach dotyczące tej samej sprawy.

Prezes Kaczyński nie dostrzega, że po pierwsze historii nie da się zmienić i żadne przeliczania demograficzne biorące za podstawę bliższą lub dalszą przeszłość nie mają sensu. Na tej zasadzie moglibyśmy się wrócić np. do czasów epidemii dżumy w Europie, którą przywleczono z Mongolii. (Wymarła wtedy między innymi ponad połowa mieszkańców północnej Francji). I co Francja ma się domagać reparacji od Mongolii? Kosmiczna bzdura? Oczywiście, podobnie jak wyliczanie ile Polaków żyłoby teraz na obszarze obecnej Polski, gdyby nie było II Wojny Światowej, Związek Radziecki nie zajął terenów wschodniej Polski, nie wysiedlono z Mazur, Pomorza, Dolnego Śląska autochtonicznej ludności niemieckiej, gdyby w 1968 roku nie zmuszono do opuszczenia kraju kilkunastu tysięcy polskich żydów, a Polacy nie emigrowali za chlebem po całym świecie, gdyby...

Dla odmiany w drugim z cytatów Kaczyński, równie świadomie rozmija się z prawdą, co do reparacji wojennych, zapominając o dwóch podstawowych rzeczach:

Polska uzyskała kosztem Niemiec znaczne powiększenie obszaru swojego terytorium na zachodzie i północy. Trudno wymagać od Niemców, żeby płacili za aneksję przez ZSRR naszych wschodnich ziem za zgodą sprzymierzonych. Jeżeli domagać się od kogoś reparacji. to raczej od Rosji, USA i Wielkiej Brytanii. Ot taki chichot dziejów. Chichot ale jakże nośny!

Pan prezes nie stroni od zwykłych kłamstw, byleby nośnych. Na przykład:

„Lech Kaczyński, on rozpoczął proces odbudowy polskiego patriotyzmu, patriotyzmu, który był niszczony, fałszowany w okresie PRL-u, później – już zupełnie wprost – niszczony i to był paradoks swego czasu, po roku 1989.”

Albo taka oto wypowiedź z 14 marca 2005 roku dotycząca Prezydenta Kwaśniewskiego:

„Moskwa dysponuje takimi dokumentami dotyczącymi przeszłości prezydenta, które go czynią niesuwerennym w decyzjach.”

Oczywiście takich cytatów z prezesa są setki i we wszystkich kryje się wyborcza prawda o PIS-ie.

Dziwne? No to spójrzmy. Przy okazji wyborów, wszyscy komentatorzy od prawa do lewa mówili o "szklanym suficie", którego PIS nie jest w stanie przebić. Nawet prowadzący kampanię wyborczą Patryka Jakiego w Warszawie, Oliwer Kubicki, po klęsce w wyborach, również o tym wspominał. Zgoda – ktoś przytomnie zauważy, ale co to ma wspólnego z tymi wypowiedziami? I tu dochodzimy do sedna. PIS nie ma argumentów, które swoją logiką mogłyby przekonać większość społeczeństwa. Opiera się więc na kłamstwach i sofizmatach. Kłopot polega na tym, że taka "argumentacja” trafia jedynie do pewnej grupy ludzi i wykształcenie nie ma tutaj znaczenia. Bywa, że ktoś, choćby z racji domowych obowiązków, czy przepracowania nie chce lub nie może poświęcić czasu polityce. Do takiego człowieka dotrą z TV-Pis powtarzane do znudzenia slogany, zapamięta obrazki zdziczałych islamistów, pokazywane w kontekście ich ewentualnego przybycia do Polski. Czasem usłyszy wypowiedź jakiegoś polityka jedynie słusznej opcji.

Wracając do pierwszych cytatów. Odbiorca o którym powyżej wspomniałem nie będzie dokonywał wnikliwej analizy tekstu. Zapamięta tyle że, ten rząd chce odzyskać to co się nam (Polakom) należy. I gwarantuję wam, że równie dobrze może być to ograniczony klient po niepełnej podstawówce, jak i magister inżynier nie mający czasu na zajmowanie się (w jego rozumieniu) pierdołami. Dzieje się tak ponieważ w tym wyspecjalizowanym świecie ludzie renesansu są passe.

I na zakończenie dobra informacja. Tych niezdolnych z różnych przyczyn do właściwej oceny sytuacji politycznej jest około trzydziestu kilku procent. Reszta jeszcze myśli, tylko trzeba im pokazać, że nie wystarczy z czegoś zdawać sobie sprawę. Trzeba jeszcze coś zrobić. Może na przykład pójść na wybory.

[CC] Jacek Wojciechowski
(61)

Pobierz PDF Wydrukuj