Kilka cytatów

A teraz, dla odmiany, wrzucę kilka cytatów źródłowych. Wnioski pozostawiam Wam.

„Kilkanaście lat temu prawnik Andrzej Czyżewski, który szukał w berlińskim archiwum Stasi materiałów do pracy naukowej, natknął się na ciekawe dokumenty. Wynikało z nich, że „Solidarność Walcząca” Kornela Morawieckiego była tworem komunistycznych służb, które zwerbowały również syna Kornela, Mateusza, wówczas licealistę i studenta.

W 2006 roku Czyżewski poinformował o swoim odkryciu ówczesnych szefów MSW, Macierewicza i Wassermana, i poprosił ich o zbadanie tych dokumentów, ale nie otrzymał konkretnej odpowiedzi.

Gdyby Czyżewski wyskoczył z tym dziś, nie brałbym tego na poważnie. To jednak działo się w 2006 roku, gdy Morawieccy mało kogo obchodzili. Kornel był nieco zapomnianą legendą opozycji i nie pchał się do polityki, natomiast Mateusz robił już karierę w banku, ale jeszcze nie był prezesem ani osobą znaną. Nawet gdyby papiery zbadano, a sprawę nagłośniono, nie wywołałoby to większej sensacji. Trudno więc Czyżewskiego posądzać o chęć złamania komuś kariery czy zyskania rozgłosu.

Według tych papierów młody Morawiecki miał zostać zwerbowany przez niejakiego Jacka Ksenia – bankowca, który już w latach 70. rozpoczął błyskotliwą karierę na zagranicznych placówkach peerelowskich banków rozliczających transakcje międzynarodowe (wiadomo, z czym taka funkcja się wtedy wiązała). Po 1989 Kseń stał się jedną z najważniejszych postaci w nowo tworzonych bankach i spółkach skarbu państwa, a później głównym promotorem zawrotnej kariery bankowej młodego absolwenta historii.

Ostatnio temat „teczek Morawieckiego”, od lat krążący w odmętach Internetu, pojawił się w oficjalnych mediach w związku z dymisją Macierewicza. Otóż Macierewicz miał się sprzeciwiać nominacji Morawieckiego na premiera właśnie ze względu na te papiery i zagroził ich opublikowaniem, co w ostatniej chwili zablokowały służby. Co ciekawe i media PiS, i Platformy, zgodnie określiły te papiery jako fałszywe, choć w ciągu kilkunastu lat od zgłoszenia Czyżewskiego nikt nie podważył ich autentyczności…”


„Pamiętacie, jak Kulczyk z Platformą CIECH-em handlowali? Było o tym na taśmach od Sowy z Tuskiem. Zgadnijcie, kto pożyczył Kulczykowi pieniądze na zakup akcji CIECH-u? Tak, tak, chodzi o Bank Zachodni WBK (BZ WBK) i Dom Maklerski BZ WBK pośredniczący w skupie walorów CIECH-u. Kulczykowi brakowało gotówki na transakcję, więc zwrócił się o pomoc do BZ WBK i kredyt otrzymał. Tak się składa, że od siedmiu lat stanowisko prezesa zarządu zajmował wtedy Mateusz Morawiecki.”


„Pan Mateusz Morawiecki doskonale wiedział, że jego kadencja w BZWBK się kończy. Santander nie zamierzał go zatrudniać na stanowisku prezesa banku. Szukał stanowiska w rządzie PO, potem jak zobaczył, że PIS ma większe sondaże, to wskoczył do zwycięskiej partii. Inny bank nie proponował mu odpowiedniego do jego aspiracji stanowiska. Nie był bankierem, ale bankowcem realizującym cele akcjonariuszy.”


I zjadliwie pozdrawiam Pinokia Morawieckiego. Tatuś chciał mordować ludzi, bo mu służby założyły „Walczącą” przeciwwagę do Solidarności Wałęsy, synek był opozycjonistą w wieku 13 lat i walczył o wolną Polskę, a obecnie – po trupach do celu, czyli do schedy po Kaczyńskim i nie jest ważne, że stał się


Premierem - łajdakiem , że przykłada wydatnie rękę do niszczenia marzeń Polaków. Ta krzywa, kłamliwa twarz pozostanie mu do końca życia.

[CC] Wojtek Chmieliński

Kilka cytatów

A teraz, dla odmiany, wrzucę kilka cytatów źródłowych. Wnioski pozostawiam Wam.

„Kilkanaście lat temu prawnik Andrzej Czyżewski, który szukał w berlińskim archiwum Stasi materiałów do pracy naukowej, natknął się na ciekawe dokumenty. Wynikało z nich, że „Solidarność Walcząca” Kornela Morawieckiego była tworem komunistycznych służb, które zwerbowały również syna Kornela, Mateusza, wówczas licealistę i studenta.

W 2006 roku Czyżewski poinformował o swoim odkryciu ówczesnych szefów MSW, Macierewicza i Wassermana, i poprosił ich o zbadanie tych dokumentów, ale nie otrzymał konkretnej odpowiedzi.

Gdyby Czyżewski wyskoczył z tym dziś, nie brałbym tego na poważnie. To jednak działo się w 2006 roku, gdy Morawieccy mało kogo obchodzili. Kornel był nieco zapomnianą legendą opozycji i nie pchał się do polityki, natomiast Mateusz robił już karierę w banku, ale jeszcze nie był prezesem ani osobą znaną. Nawet gdyby papiery zbadano, a sprawę nagłośniono, nie wywołałoby to większej sensacji. Trudno więc Czyżewskiego posądzać o chęć złamania komuś kariery czy zyskania rozgłosu.

Według tych papierów młody Morawiecki miał zostać zwerbowany przez niejakiego Jacka Ksenia – bankowca, który już w latach 70. rozpoczął błyskotliwą karierę na zagranicznych placówkach peerelowskich banków rozliczających transakcje międzynarodowe (wiadomo, z czym taka funkcja się wtedy wiązała). Po 1989 Kseń stał się jedną z najważniejszych postaci w nowo tworzonych bankach i spółkach skarbu państwa, a później głównym promotorem zawrotnej kariery bankowej młodego absolwenta historii.

Ostatnio temat „teczek Morawieckiego”, od lat krążący w odmętach Internetu, pojawił się w oficjalnych mediach w związku z dymisją Macierewicza. Otóż Macierewicz miał się sprzeciwiać nominacji Morawieckiego na premiera właśnie ze względu na te papiery i zagroził ich opublikowaniem, co w ostatniej chwili zablokowały służby. Co ciekawe i media PiS, i Platformy, zgodnie określiły te papiery jako fałszywe, choć w ciągu kilkunastu lat od zgłoszenia Czyżewskiego nikt nie podważył ich autentyczności…”


„Pamiętacie, jak Kulczyk z Platformą CIECH-em handlowali? Było o tym na taśmach od Sowy z Tuskiem. Zgadnijcie, kto pożyczył Kulczykowi pieniądze na zakup akcji CIECH-u? Tak, tak, chodzi o Bank Zachodni WBK (BZ WBK) i Dom Maklerski BZ WBK pośredniczący w skupie walorów CIECH-u. Kulczykowi brakowało gotówki na transakcję, więc zwrócił się o pomoc do BZ WBK i kredyt otrzymał. Tak się składa, że od siedmiu lat stanowisko prezesa zarządu zajmował wtedy Mateusz Morawiecki.”


„Pan Mateusz Morawiecki doskonale wiedział, że jego kadencja w BZWBK się kończy. Santander nie zamierzał go zatrudniać na stanowisku prezesa banku. Szukał stanowiska w rządzie PO, potem jak zobaczył, że PIS ma większe sondaże, to wskoczył do zwycięskiej partii. Inny bank nie proponował mu odpowiedniego do jego aspiracji stanowiska. Nie był bankierem, ale bankowcem realizującym cele akcjonariuszy.”


I zjadliwie pozdrawiam Pinokia Morawieckiego. Tatuś chciał mordować ludzi, bo mu służby założyły „Walczącą” przeciwwagę do Solidarności Wałęsy, synek był opozycjonistą w wieku 13 lat i walczył o wolną Polskę, a obecnie – po trupach do celu, czyli do schedy po Kaczyńskim i nie jest ważne, że stał się Premierem - łajdakiem , że przykłada wydatnie rękę do niszczenia marzeń Polaków. Ta krzywa, kłamliwa twarz pozostanie mu do końca życia.

[CC] Wojtek Chmieliński
(55)

Pobierz PDF Wydrukuj