Dzień pod sądem

Pod SN mimo wcześniejszych zapowiedzi grono zebrało się nieliczne. Dwaj Sędziowie dziękowali zebranym że wspieramy Sądy mimo wietrznej i chłodnej pogody. Dobrze nadrabiali miną, bo nasze dla nich wsparcie raczej mroziło niż zagrzewało ich do walki. Sędzia Tuleja po swoim wystąpieniu dołączył do nas, grona zgromadzonych, którzy w większości się znamy, stanął kilka kroków ode mnie i zdałem sobie sprawę, że stoję koło wielkiego człowieka o którym dzieciaki będą pewnie uczyły się w szkole. Jeśli ta podła zmiana się utrzyma, kariera zawodowa Sędziego Tulei zostanie złamana. PiSowski reżim z psychopatyczną bezwzględnością rozprawia się z każdym niezależnym, uczciwym człowiekiem. Nie ma ten reżim zrozumienia dla tzw. wartości chrześcijańskich, a których frazesów ma pełną gębę. Populistyczna propaganda uwiodła Polaków, obok SN kamienice z mieszkańcami którzy muszą słyszeć nasze okrzyki, megafon mówców. Z ponad 1700000 mieszkańców Stolicy do wsparcia sędziów walczących o naszą wolność zdecydowała się garstka. Wybory samorządowe pokażą czy nasze mózgi oparły się kłamstwom. Jestem niepoprawnym optymistą, lecz trwoga ogarnia mnie na myśl jakie piekło się zacznie gdy PiS wygra te wybory. Szumowiny, kibole, narodowcy złapią wiatr w żagle i przemoc wobec opozycji pewnie mocno wzrośnie. Instynkt samozachowawczy nakazuje wzmóc działanie popularyzatorskie, edukacyjne o tym co się dzieje. Przypomnę tu słowa prof. Matczaka nawołujące do wspólnych działań z pominięciem własnych ambicji, osobistych celów dla usunięcia PiSu od władzy. Jednak nic takiego się nie dzieje w skali która byłaby istotna.

Praca w terenie praktycznie nie jest robiona. Teraz ostatnie chwile przed wyborami muszą być wykorzystane. Jednak specyfika wyborów samorządowych nie przekłada się na sympatie polityczne. Wybory do sejmików mają jednak polityczny wymiar. Irytujące jest przekonanie że namawianie do pójścia na wybory zapewni sukces wyborczy. Jeśli nie potrafimy przekonać wahających się do poparcia sił prodemokratycznych sejmiki przejmie PiS. Wieś powoli budzi się z błogiego snu, też za sprawą klęski urodzaju, ale też rosnących cen które dotykają coraz mocniej. Drożeje wszystko w szybkim tempie i na to trzeba zwracać uwagę zwłaszcza w kontekście afer, nepotyzmu, zwłaszcza w samorządach, spółkach s.p., rozdawnictwa swoim, marnotrawstwa pieniędzy na obronę, dna dotacje dla kopalń, zwłaszcza mimo rosnącego zanieczyszczenia powietrza, na dotacje dla Rydzyka i kler. Opozycja uliczna, niezrzeszona jest cennym zjawiskiem w dobie rozproszenia sił organizacji. Dlatego jest niezrozumiałe, niedocenianie, a nawet wrogość tych formalnych pogrążonych w waśniach plemiennych, tracących członków organizacyjek co jest absolutnie kontr produktywne w stosunku do zdawałoby się wspólnych celów. Gonitwa wyborcza powoduje widoczne zaślepienie na oczywistą prawdę, że samym namawianiem do pójścia do urn nie przekonamy nikogo do głosowania na komitety prodemokratyczne.

[CC] Andrzej Bogusław Krak

Dzień pod sądem

Pod SN mimo wcześniejszych zapowiedzi grono zebrało się nieliczne. Dwaj Sędziowie dziękowali zebranym że wspieramy Sądy mimo wietrznej i chłodnej pogody. Dobrze nadrabiali miną, bo nasze dla nich wsparcie raczej mroziło niż zagrzewało ich do walki. Sędzia Tuleja po swoim wystąpieniu dołączył do nas, grona zgromadzonych, którzy w większości się znamy, stanął kilka kroków ode mnie i zdałem sobie sprawę, że stoję koło wielkiego człowieka o którym dzieciaki będą pewnie uczyły się w szkole. Jeśli ta podła zmiana się utrzyma, kariera zawodowa Sędziego Tulei zostanie złamana. PiSowski reżim z psychopatyczną bezwzględnością rozprawia się z każdym niezależnym, uczciwym człowiekiem. Nie ma ten reżim zrozumienia dla tzw. wartości chrześcijańskich, a których frazesów ma pełną gębę. Populistyczna propaganda uwiodła Polaków, obok SN kamienice z mieszkańcami którzy muszą słyszeć nasze okrzyki, megafon mówców. Z ponad 1700000 mieszkańców Stolicy do wsparcia sędziów walczących o naszą wolność zdecydowała się garstka. Wybory samorządowe pokażą czy nasze mózgi oparły się kłamstwom. Jestem niepoprawnym optymistą, lecz trwoga ogarnia mnie na myśl jakie piekło się zacznie gdy PiS wygra te wybory. Szumowiny, kibole, narodowcy złapią wiatr w żagle i przemoc wobec opozycji pewnie mocno wzrośnie. Instynkt samozachowawczy nakazuje wzmóc działanie popularyzatorskie, edukacyjne o tym co się dzieje. Przypomnę tu słowa prof. Matczaka nawołujące do wspólnych działań z pominięciem własnych ambicji, osobistych celów dla usunięcia PiSu od władzy. Jednak nic takiego się nie dzieje w skali która byłaby istotna.

Praca w terenie praktycznie nie jest robiona. Teraz ostatnie chwile przed wyborami muszą być wykorzystane. Jednak specyfika wyborów samorządowych nie przekłada się na sympatie polityczne. Wybory do sejmików mają jednak polityczny wymiar. Irytujące jest przekonanie że namawianie do pójścia na wybory zapewni sukces wyborczy. Jeśli nie potrafimy przekonać wahających się do poparcia sił prodemokratycznych sejmiki przejmie PiS. Wieś powoli budzi się z błogiego snu, też za sprawą klęski urodzaju, ale też rosnących cen które dotykają coraz mocniej. Drożeje wszystko w szybkim tempie i na to trzeba zwracać uwagę zwłaszcza w kontekście afer, nepotyzmu, zwłaszcza w samorządach, spółkach s.p., rozdawnictwa swoim, marnotrawstwa pieniędzy na obronę, dna dotacje dla kopalń, zwłaszcza mimo rosnącego zanieczyszczenia powietrza, na dotacje dla Rydzyka i kler. Opozycja uliczna, niezrzeszona jest cennym zjawiskiem w dobie rozproszenia sił organizacji. Dlatego jest niezrozumiałe, niedocenianie, a nawet wrogość tych formalnych pogrążonych w waśniach plemiennych, tracących członków organizacyjek co jest absolutnie kontr produktywne w stosunku do zdawałoby się wspólnych celów. Gonitwa wyborcza powoduje widoczne zaślepienie na oczywistą prawdę, że samym namawianiem do pójścia do urn nie przekonamy nikogo do głosowania na komitety prodemokratyczne.

[CC] Andrzej Bogusław Krak
(47)

Pobierz PDF Wydrukuj