Czas usłyszeć gęgot.

Gęgotu gęsi kapitolińskich nie słychać, ani nikt żadnego larum jeszcze nie gra. A tymczasem widmo polexitu krąży nad Polską.

Kaczyński jest psychopatą, ale nie idiotą. A do tego ma wprawę w unikaniu brania na siebie ryzyka. Zawsze się dekował, wysuwając na przód brata, a teraz steruje państwem w kierunku totalitaryzmu per procura, żeby w razie czego móc powiedzieć - to nie ja, to koledzy!

Dobrze wie, że puszczenie na żywioł wyborów przyniesie mu klęskę, a to jest równoznaczne z konsekwencjami nie do uniknięcia. Polecił więc swoim ludziom przygotować co najmniej dwie drogi ewakuacji dla siebie - bo jak na psychopatę przystało o "swoich" ani myśli zadbać. Jedną z tych dróg ma być tak staranne przygotowanie wyborów, żeby wyeliminować niespodzianki, a drugą właśnie "polexit".

Jego bystrzejsi akolici też zaczynają czuć pismo nosem. Czołowy intelektualista pisowskiego obozu Zybertowicz, już gdzieś przebąkuje o możliwości powstania "Rzymu Wschodniego", a zgrozą przejęty Duda bełkocze o wyimaginowanej wspólnocie (z UE), zaś stary Morawiecki przygotowuje stojący ponad prawem naród do przyjęcia myśli o podporządkowaniu się woli "dobrotliwego" cara Putina. A Karczewski już dawno pojechał na Białoruś szukać ciepła w oczach Łukaszenki.

Pomniejsze "jaśniepaństwo" pisowskie wciąż jeszcze nie kuma bazy i wierzy głęboko, że suweren ich kocha i żadnej krzywdy zrobić nie pozwoli. Gdyby nie ta ich wrodzona buta, arogancja i chamstwo, żal byłoby im przypominać, że taką samą wiarę w miłość narodu pokładali Elena i Nicolae Ceausescu w Rumunii jeszcze wtedy, gdy przez "dzieci" byli prowadzeni pod ścianę.

Póki co, starają się skrzętnie zgadywać życzenia wodza, a to eskalując "rozwiązania siłowe", a to z gorliwością tępych siepaczy rozwalając system sądowniczy, a to ogłupiając ciemny lud nachalną propagandą.

Skoro widmo krążące nad Polską zostanie wreszcie zauważone, to powinno paść kolejne klasyczne pytanie: - Co robić?!

Co zrobić, żeby tak niewielu nie sprowadziło nieszczęścia na tak wielu? Nie wiem, ale na pewno trzeba z większą uwagą nasłuchiwać gęgotu gęsi. I pilnie przygotowywać się do obrony. Nadzieja w MILIONIE.

[CC] Michał Osiecimski

Czas usłyszeć gęgot.

Gęgotu gęsi kapitolińskich nie słychać, ani nikt żadnego larum jeszcze nie gra. A tymczasem widmo polexitu krąży nad Polską.

Kaczyński jest psychopatą, ale nie idiotą. A do tego ma wprawę w unikaniu brania na siebie ryzyka. Zawsze się dekował, wysuwając na przód brata, a teraz steruje państwem w kierunku totalitaryzmu per procura, żeby w razie czego móc powiedzieć - to nie ja, to koledzy!

Dobrze wie, że puszczenie na żywioł wyborów przyniesie mu klęskę, a to jest równoznaczne z konsekwencjami nie do uniknięcia. Polecił więc swoim ludziom przygotować co najmniej dwie drogi ewakuacji dla siebie - bo jak na psychopatę przystało o "swoich" ani myśli zadbać. Jedną z tych dróg ma być tak staranne przygotowanie wyborów, żeby wyeliminować niespodzianki, a drugą właśnie "polexit".

Jego bystrzejsi akolici też zaczynają czuć pismo nosem. Czołowy intelektualista pisowskiego obozu Zybertowicz, już gdzieś przebąkuje o możliwości powstania "Rzymu Wschodniego", a zgrozą przejęty Duda bełkocze o wyimaginowanej wspólnocie (z UE), zaś stary Morawiecki przygotowuje stojący ponad prawem naród do przyjęcia myśli o podporządkowaniu się woli "dobrotliwego" cara Putina. A Karczewski już dawno pojechał na Białoruś szukać ciepła w oczach Łukaszenki.

Pomniejsze "jaśniepaństwo" pisowskie wciąż jeszcze nie kuma bazy i wierzy głęboko, że suweren ich kocha i żadnej krzywdy zrobić nie pozwoli. Gdyby nie ta ich wrodzona buta, arogancja i chamstwo, żal byłoby im przypominać, że taką samą wiarę w miłość narodu pokładali Elena i Nicolae Ceausescu w Rumunii jeszcze wtedy, gdy przez "dzieci" byli prowadzeni pod ścianę.

Póki co, starają się skrzętnie zgadywać życzenia wodza, a to eskalując "rozwiązania siłowe", a to z gorliwością tępych siepaczy rozwalając system sądowniczy, a to ogłupiając ciemny lud nachalną propagandą.

Skoro widmo krążące nad Polską zostanie wreszcie zauważone, to powinno paść kolejne klasyczne pytanie: - Co robić?!

Co zrobić, żeby tak niewielu nie sprowadziło nieszczęścia na tak wielu? Nie wiem, ale na pewno trzeba z większą uwagą nasłuchiwać gęgotu gęsi. I pilnie przygotowywać się do obrony. Nadzieja w MILIONIE.

[CC] Michał Osiecimski
(36)

Pobierz PDF Wydrukuj