Dyfamowanie PZPr

Na konwencji PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że jego partia jest atakowana od wewnątrz i od zewnątrz, a atak ten tworzy coś na kształt alternatywnej rzeczywistości, coś, co nie liczy się zupełnie z faktami, coś, co ma poniżyć, zdyfamować już nie tylko dobrą zmianę, tylko po prostu Polskę. Zebrani konwencjonaliści zapewne wraz z 38-procentową większością elektoratu entuzjastycznie odśpiewali przywódcy dawny hymn narodowy Sto lat, przez co można się było poczuć jak w dobrych, aliści słusznie minionych latach, kiedy to odśpiewaniu Stolatów towarzyszyło skandowanie Wiesław, Wiesław, a burzliwy aplauz przekształcał się w owację i wszyscy wstawali, a niektórzy wręcz padali na kolana. Z prezesem nie sposób się nie zgodzić, gdy mówi, że to co się dzieje w Polsce tworzy coś na kształt alternatywnej rzeczywistości i poniża nie tylko tych, którzy za to odpowiadają, ale i Polskę. Dodajmy, że poniża też zdrowy rozsądek, poczucie bezpieczeństwa, system prawny i zwykłą ludzką przyzwoitość. Krócej mówiąc i czerpiąc z przebogatego XIX-wiecznego słownictwa pana prezesa, dzięki któremu jak bez mydła trafia do każdego swego wyborcy – zostaliśmy wszyscy zdyfamowani, a może nawet – wydyfamowani.

Pan prezes z wysokości swego majestatu (za mównicą stał zapewne schodek lub drabinka) obwieścił narodowi, że Polacy chcą być w Europie. Ucieszyłem się, bo nie lubię Azji, a najdalej na wschód byłem w mieście Jarosław. A Europa - to Unia Europejska, powiedział prezes, nie bacząc na brexit i skreślając z mapy Szwajcarię z Lichtensteinem, Norwegię z Czarnogórą, oraz tak miłe naszym politykom kraje, jak Białoruś, Rosja, Ukraina, Mołdawia i Gruzja. Więc będziemy w tej Unii, będziemy brać od niej dotacje, bo nam się to słusznie należy na nasze krzywdy, których kraje Zachodu nie doznały i będziemy na tym Zachodzie, choć nie przyjmiemy, poza pieniędzmi, żadnych innych ichnich wartości. I to mi się bardzo podoba, bo w krajach starej Unii paliwo jest jeszcze droższe niż u nas, a za autostrady płaci się prawie tak, jak za naszą, rodzimą A-4. Więc jestem za tym, żeby nie płacić.

Prezes powiedział też, swoim zwyczajem, kilka dowcipów – jak ten, że to co PiS realizuje jest istotą demokracji, że dla PiS-u ważna jest uczciwość, że partia idzie ciągle pod górę, nie w dół, nawet nie płasko, tylko pod górę – co na Podhalu zostało szczególnie dobrze przyjęte, oraz że za 15-20 lat dogonimy Zachód, po raz pierwszy w 1050-letniej historii Polski. Nie wiadomo, czy okres ten był liczony z uwzględnienie PRL-u, czy bez, wiadomo jednak że do tego czasu będzie rządzić PiS.

Był jeszcze jeden moment na konwencji, od którego serce obserwatorom rosło, a to dla mnie jest nie bez znaczenia, bo jestem po wszczepieniu bajpasów. Oto na środek sceny wniesiono trzy stoliki, Jarosław Kaczyński usiadł w środku, a po prawej i lewej zasiedli dwaj skrzydłowi – Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro, którzy usiłowali wyglądać, jakby byli niżsi. Po czym nastąpił uroczysty moment reaktywowania PZPr – Porozumienia Zjednoczonej Prawicy. I znów poczuliśmy się młodzi, mimo że wakacje się skończyły.

[CC] Maciej Pinkwart

Dyfamowanie PZPr

Na konwencji PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że jego partia jest atakowana od wewnątrz i od zewnątrz, a atak ten tworzy coś na kształt alternatywnej rzeczywistości, coś, co nie liczy się zupełnie z faktami, coś, co ma poniżyć, zdyfamować już nie tylko dobrą zmianę, tylko po prostu Polskę. Zebrani konwencjonaliści zapewne wraz z 38-procentową większością elektoratu entuzjastycznie odśpiewali przywódcy dawny hymn narodowy Sto lat, przez co można się było poczuć jak w dobrych, aliści słusznie minionych latach, kiedy to odśpiewaniu Stolatów towarzyszyło skandowanie Wiesław, Wiesław, a burzliwy aplauz przekształcał się w owację i wszyscy wstawali, a niektórzy wręcz padali na kolana. Z prezesem nie sposób się nie zgodzić, gdy mówi, że to co się dzieje w Polsce tworzy coś na kształt alternatywnej rzeczywistości i poniża nie tylko tych, którzy za to odpowiadają, ale i Polskę. Dodajmy, że poniża też zdrowy rozsądek, poczucie bezpieczeństwa, system prawny i zwykłą ludzką przyzwoitość. Krócej mówiąc i czerpiąc z przebogatego XIX-wiecznego słownictwa pana prezesa, dzięki któremu jak bez mydła trafia do każdego swego wyborcy – zostaliśmy wszyscy zdyfamowani, a może nawet – wydyfamowani.

Pan prezes z wysokości swego majestatu (za mównicą stał zapewne schodek lub drabinka) obwieścił narodowi, że Polacy chcą być w Europie. Ucieszyłem się, bo nie lubię Azji, a najdalej na wschód byłem w mieście Jarosław. A Europa - to Unia Europejska, powiedział prezes, nie bacząc na brexit i skreślając z mapy Szwajcarię z Lichtensteinem, Norwegię z Czarnogórą, oraz tak miłe naszym politykom kraje, jak Białoruś, Rosja, Ukraina, Mołdawia i Gruzja. Więc będziemy w tej Unii, będziemy brać od niej dotacje, bo nam się to słusznie należy na nasze krzywdy, których kraje Zachodu nie doznały i będziemy na tym Zachodzie, choć nie przyjmiemy, poza pieniędzmi, żadnych innych ichnich wartości. I to mi się bardzo podoba, bo w krajach starej Unii paliwo jest jeszcze droższe niż u nas, a za autostrady płaci się prawie tak, jak za naszą, rodzimą A-4. Więc jestem za tym, żeby nie płacić.

Prezes powiedział też, swoim zwyczajem, kilka dowcipów – jak ten, że to co PiS realizuje jest istotą demokracji, że dla PiS-u ważna jest uczciwość, że partia idzie ciągle pod górę, nie w dół, nawet nie płasko, tylko pod górę – co na Podhalu zostało szczególnie dobrze przyjęte, oraz że za 15-20 lat dogonimy Zachód, po raz pierwszy w 1050-letniej historii Polski. Nie wiadomo, czy okres ten był liczony z uwzględnienie PRL-u, czy bez, wiadomo jednak że do tego czasu będzie rządzić PiS.

Był jeszcze jeden moment na konwencji, od którego serce obserwatorom rosło, a to dla mnie jest nie bez znaczenia, bo jestem po wszczepieniu bajpasów. Oto na środek sceny wniesiono trzy stoliki, Jarosław Kaczyński usiadł w środku, a po prawej i lewej zasiedli dwaj skrzydłowi – Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro, którzy usiłowali wyglądać, jakby byli niżsi. Po czym nastąpił uroczysty moment reaktywowania PZPr – Porozumienia Zjednoczonej Prawicy. I znów poczuliśmy się młodzi, mimo że wakacje się skończyły.

[CC] Maciej Pinkwart
(34)

Pobierz PDF Wydrukuj