Ultimatum

Polityka to jedno wielkie szambo?! To tylko i wyłącznie zależy od ludzi, którzy ją uprawiają i po co do niej idą. Jeśli po stołki, kasę i inne bonusy, to na pewno takim się stanie. Gorzej jeszcze, gdy do polityki trafiają ludzie, dla których celem jest władza, najlepiej absolutna. Takie swoiste zera. Prawdziwy dramat zaczyna się wtedy, gdy te zera władzę dostaną. A wraz z nią wiedzę o wszystkich...

Załóżmy, że jest pajac, który jest tylko pajacem, śmiesznym człowieczkiem. W zasadzie, w normalnym układzie, bez szans na jakiekolwiek ważne stanowisko w dużym państwie, nie mówiąc już o tym najważniejszym. Ale inny człowiek, który marzy o władzy absolutnej, a który zdaje sobie świetnie sprawę z tego, że on sam, za zgodą społeczeństwa, nigdy tego zaszczytu nie dostąpi, pajaca kreuje na męża stanu. Ten sam człowiek, wie także, że potrzebni mu są do osiągnięcia tego celu inni ludzie. Zera zer. Zera bezwzględne. Gromadzi więc to towarzystwo wokół siebie. Swój cel osiąga. Pajac zostaje osadzony na tronie, nic nie może, bo wie, że tron zawdzięcza owemu strategowi, ale zaszczyty, które na niego spadły w pełni go satysfakcjonują. Czasem chciałby się wybić na niezależność, ale bardzo szybko jest sprowadzany do parteru, przez stratega, ale także przez zera zer, który kocha władzę dla samej władzy, upaja się nią i tym, że może zniszczyć każdego, bo dostał dostęp do wiedzy...Zero nie gardzi szantażem, wszak jest tylko zerem. Dlatego pajac już nawet nie próbuje...Pajac jest też marnym człowieczkiem, ma swoje tajemnice, których by nie chciał pokazać światu. Trzęsie portkami na myśl, że zero te tajemnice ujawni i zrzuci go z tronu... Nie takich jak on się pozbywano. Dlatego ultimatum, które dostał jest jasne i czytelne. I dlatego obywatele tego państwa są i będą w czarnej dupie. Polityka w wydaniu pajaców, zer i strategów jest szambem. Nigdy nie będzie perfumerią.

[CC] Dorota Polanczyk

Ultimatum

Polityka to jedno wielkie szambo?! To tylko i wyłącznie zależy od ludzi, którzy ją uprawiają i po co do niej idą. Jeśli po stołki, kasę i inne bonusy, to na pewno takim się stanie. Gorzej jeszcze, gdy do polityki trafiają ludzie, dla których celem jest władza, najlepiej absolutna. Takie swoiste zera. Prawdziwy dramat zaczyna się wtedy, gdy te zera władzę dostaną. A wraz z nią wiedzę o wszystkich...

Załóżmy, że jest pajac, który jest tylko pajacem, śmiesznym człowieczkiem. W zasadzie, w normalnym układzie, bez szans na jakiekolwiek ważne stanowisko w dużym państwie, nie mówiąc już o tym najważniejszym. Ale inny człowiek, który marzy o władzy absolutnej, a który zdaje sobie świetnie sprawę z tego, że on sam, za zgodą społeczeństwa, nigdy tego zaszczytu nie dostąpi, pajaca kreuje na męża stanu. Ten sam człowiek, wie także, że potrzebni mu są do osiągnięcia tego celu inni ludzie. Zera zer. Zera bezwzględne. Gromadzi więc to towarzystwo wokół siebie. Swój cel osiąga. Pajac zostaje osadzony na tronie, nic nie może, bo wie, że tron zawdzięcza owemu strategowi, ale zaszczyty, które na niego spadły w pełni go satysfakcjonują. Czasem chciałby się wybić na niezależność, ale bardzo szybko jest sprowadzany do parteru, przez stratega, ale także przez zera zer, który kocha władzę dla samej władzy, upaja się nią i tym, że może zniszczyć każdego, bo dostał dostęp do wiedzy...Zero nie gardzi szantażem, wszak jest tylko zerem. Dlatego pajac już nawet nie próbuje...Pajac jest też marnym człowieczkiem, ma swoje tajemnice, których by nie chciał pokazać światu. Trzęsie portkami na myśl, że zero te tajemnice ujawni i zrzuci go z tronu... Nie takich jak on się pozbywano. Dlatego ultimatum, które dostał jest jasne i czytelne. I dlatego obywatele tego państwa są i będą w czarnej dupie. Polityka w wydaniu pajaców, zer i strategów jest szambem. Nigdy nie będzie perfumerią.

[CC] Dorota Polanczyk
(33)

Pobierz PDF Wydrukuj