Demokracja makiawelistyczna.


Demokracja: 1. ustrój polityczny, w którym władzę sprawuje społeczeństwo poprzez swych przedstawicieli; też: państwo o takim ustroju
2. forma organizacji życia społecznego, w której wszyscy uczestniczą w podejmowaniu decyzji i szanują prawa i wolność innych ludzi

/Encyklopedia powszechna PWN/


Nie ma różnych demokracji. Demokracja jest tylko jedna, tak jak nie ma różnych prawd, na ten sam temat. Bo nawet gówno prawda nie może jednocześnie z prawdą opisywać tej samej rzeczy w sposób obiektywnie prawdziwy. Tymczasem politycy obozu rządzącego wymachują przedrostkami do demokracji niczym Wołodyjowski szabelką. A to czka im się demokracja socjalistyczna, a to PO zainfekowała nas demokracją liberalną, że nie wspomnę o klasyku imć Jarosława z Żoliborza „….w Polsce jest pełna demokracja…”. (Panie Kaczyński, doktorze praw, jak demokracja jest niepełna to jej po prostu nie ma.)

Ale żeby nie było, że jakiś grafoman dorwał się do klawiatury i wypisuje głupoty to zacznę od podstaw, czyli obowiązującej jeszcze (przynajmniej teoretycznie) w tym kraju definicji demokracji.

Demokracja jest bezprzymiotnikowa. Podstawą jej są: trójpodział władzy (w tym niezależne sądownictwo), wolne media, przestrzeganie wolności i praw człowieka (m.in. poprzez przeciwdziałanie dyskryminacji grup mniejszościowych), silne rozwinięte społeczeństwo obywatelskie i wolne wybory. Tak demokrację rozumie się w Unii Europejskiej i mam nadzieję, że tak rozumie ją większość Polaków. Większość, ale niestety nie rządzący.

Rządzący zaś posługują się demokracjami (liczba mnoga nieprzypadkowa) takimi jak nieliberalna, delegowana, czy wcześniej cytowana pełna. Ugrzecznieni komentatorzy z kolei preferują semidemokratyzm i miękki autorytaryzm. Rodacy, którym nie do końca podoba się „współpraca” kościoła z państwem mówią o kato-demokracji.

Dajmy już temu spokój. Oszaleć można. Samo wyjaśnienie tych wszystkich pojęć wystarczyłoby na temat do pracy naukowej.

Ja podsumuję to dowcipem z czasów PRL-u.
„Czym rożni się demokracja od demokracji socjalistycznej?
Tym czym krzesło różni się od krzesła elektrycznego.”

Przejdźmy teraz do mojego opisu bieżącego stanu demokracji w Polsce:

W definicji posła Kaczyńskiego i co za tym idzie PiS-u z zestawu podstawowych cech demokracji pozostają głównie wolne wybory. Wybrana dzięki nim władza nie musi już przestrzegać żadnych zasad państwa prawa – wszelkie działania władzy legitymizują wygrane wybory (czyli tak ulubiona przez PiS decyzja suwerena). Co to oznacza?
Ano to, że rządzący, którzy wygrali wybory parlamentarne (oczywiście pod warunkiem, że rządzącymi jest PiS) mają, w swoim mniemaniu prawo do stanowienia o polskiej racji stanu jedynie w swoim gronie. Oni też decydują na czym ma polegać trójpodział władzy. Oni decydują na ile i w jakich kierunkach może się rozwijać społeczeństwo obywatelskie. Oni decydują kto i jaką może wyznawać religię, jakie może mieć preferencje seksualne, itd.

Ale co tam. Skoro wszelkim indywiduom wolno dodawać do demokracji różne przedrostki to wolno i mnie. Dla mnie ten opis powyżej to opis demokracji makiawelistycznej, a jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to bardzo proszę, poniżej definicja Makiawelizmu politycznego:


Makiawelizm – doktryna polityczna sformułowana przez Niccolò Machiavellego, (…). Głosi ona, że najważniejszym celem w polityce jest racja państwa. Aby ją osiągnąć można korzystać z wszelkich dostępnych środków (także np. podstępu i okrucieństwa) Synonim bezwzględnego postępowania w myśl hasła „cel uświęca środki”.
Polityka według Machiavellego to sztuka skutecznego działania, która musi być oddzielona od moralności – w polityce chodzi o skuteczność, a nie o czynienie dobra. Mąż stanu, aby prowadzić skuteczną politykę, musi także sięgać po środki i metody sprzeczne z zasadami moralnymi. Rządzenie powinno polegać na wytwarzaniu przeświadczenia, że działania rządzącego są w istocie dobre.
Władca powinien zachowywać pozory łaskawości, prawości, człowieczeństwa, a siłę i terror powinien łączyć z podstępem i zdradą. Pożądane jest, by poddani szanowali i kochali swojego władcę, a przynajmniej – by wywoływał on lęk.


Makiawelizm był wielokrotnie wykorzystywany dla uzasadnienia antydemokratycznych rządów faszystowskich i totalitarnych.

/Wikipedia/


[CC] Jacek Wojciechowski

Demokracja makiawelistyczna.

Demokracja: 1. ustrój polityczny, w którym władzę sprawuje społeczeństwo poprzez swych przedstawicieli; też: państwo o takim ustroju
2. forma organizacji życia społecznego, w której wszyscy uczestniczą w podejmowaniu decyzji i szanują prawa i wolność innych ludzi

/Encyklopedia powszechna PWN/


Nie ma różnych demokracji. Demokracja jest tylko jedna, tak jak nie ma różnych prawd, na ten sam temat. Bo nawet gówno prawda nie może jednocześnie z prawdą opisywać tej samej rzeczy w sposób obiektywnie prawdziwy. Tymczasem politycy obozu rządzącego wymachują przedrostkami do demokracji niczym Wołodyjowski szabelką. A to czka im się demokracja socjalistyczna, a to PO zainfekowała nas demokracją liberalną, że nie wspomnę o klasyku imć Jarosława z Żoliborza „….w Polsce jest pełna demokracja…”. (Panie Kaczyński, doktorze praw, jak demokracja jest niepełna to jej po prostu nie ma.)

Ale żeby nie było, że jakiś grafoman dorwał się do klawiatury i wypisuje głupoty to zacznę od podstaw, czyli obowiązującej jeszcze (przynajmniej teoretycznie) w tym kraju definicji demokracji.

Demokracja jest bezprzymiotnikowa. Podstawą jej są: trójpodział władzy (w tym niezależne sądownictwo), wolne media, przestrzeganie wolności i praw człowieka (m.in. poprzez przeciwdziałanie dyskryminacji grup mniejszościowych), silne rozwinięte społeczeństwo obywatelskie i wolne wybory. Tak demokrację rozumie się w Unii Europejskiej i mam nadzieję, że tak rozumie ją większość Polaków. Większość, ale niestety nie rządzący.

Rządzący zaś posługują się demokracjami (liczba mnoga nieprzypadkowa) takimi jak nieliberalna, delegowana, czy wcześniej cytowana pełna. Ugrzecznieni komentatorzy z kolei preferują semidemokratyzm i miękki autorytaryzm. Rodacy, którym nie do końca podoba się „współpraca” kościoła z państwem mówią o kato-demokracji.

Dajmy już temu spokój. Oszaleć można. Samo wyjaśnienie tych wszystkich pojęć wystarczyłoby na temat do pracy naukowej.

Ja podsumuję to dowcipem z czasów PRL-u.
„Czym rożni się demokracja od demokracji socjalistycznej?
Tym czym krzesło różni się od krzesła elektrycznego.”

Przejdźmy teraz do mojego opisu bieżącego stanu demokracji w Polsce:

W definicji posła Kaczyńskiego i co za tym idzie PiS-u z zestawu podstawowych cech demokracji pozostają głównie wolne wybory. Wybrana dzięki nim władza nie musi już przestrzegać żadnych zasad państwa prawa – wszelkie działania władzy legitymizują wygrane wybory (czyli tak ulubiona przez PiS decyzja suwerena). Co to oznacza?
Ano to, że rządzący, którzy wygrali wybory parlamentarne (oczywiście pod warunkiem, że rządzącymi jest PiS) mają, w swoim mniemaniu prawo do stanowienia o polskiej racji stanu jedynie w swoim gronie. Oni też decydują na czym ma polegać trójpodział władzy. Oni decydują na ile i w jakich kierunkach może się rozwijać społeczeństwo obywatelskie. Oni decydują kto i jaką może wyznawać religię, jakie może mieć preferencje seksualne, itd.

Ale co tam. Skoro wszelkim indywiduom wolno dodawać do demokracji różne przedrostki to wolno i mnie. Dla mnie ten opis powyżej to opis demokracji makiawelistycznej, a jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to bardzo proszę, poniżej definicja Makiawelizmu politycznego:


Makiawelizm – doktryna polityczna sformułowana przez Niccolò Machiavellego, (…). Głosi ona, że najważniejszym celem w polityce jest racja państwa. Aby ją osiągnąć można korzystać z wszelkich dostępnych środków (także np. podstępu i okrucieństwa) Synonim bezwzględnego postępowania w myśl hasła „cel uświęca środki”.
Polityka według Machiavellego to sztuka skutecznego działania, która musi być oddzielona od moralności – w polityce chodzi o skuteczność, a nie o czynienie dobra. Mąż stanu, aby prowadzić skuteczną politykę, musi także sięgać po środki i metody sprzeczne z zasadami moralnymi. Rządzenie powinno polegać na wytwarzaniu przeświadczenia, że działania rządzącego są w istocie dobre.
Władca powinien zachowywać pozory łaskawości, prawości, człowieczeństwa, a siłę i terror powinien łączyć z podstępem i zdradą. Pożądane jest, by poddani szanowali i kochali swojego władcę, a przynajmniej – by wywoływał on lęk.
Makiawelizm był wielokrotnie wykorzystywany dla uzasadnienia antydemokratycznych rządów faszystowskich i totalitarnych.

/Wikipedia/


[CC] Jacek Wojciechowski
(14)

Pobierz PDF Wydrukuj