Robaczek

Przyjaciel pożyczył mi fascynującą książkę. Nie zmrużyłem oka przez całą noc i czytałem do rana. Jej tytuł to – „Jak walczyć z bezsennością”. Burza w ciągu dnia wypełniła powietrze ciepłem, więc siedziałem na tarasie i czytałem o technikach szybkiego zasypiania. Padał lekki deszczyk, którego krople delikatnie muskały liście. Otaczał mnie szum. Szumiała woda skapująca z drzew, zlewając się z szumem aut przejeżdżających pobliską autostradą. I jak zwykle szumiało mi w prawym uchu; pamiątka po całej serii laryngologicznych chorób, które przeszedłem. Około drugiej w nocy w tę szumną monotonię wgryzł się nieprzyjemny chrzęst. Dochodził z pobliskiego zagajnika. Usłyszałem przytłumione głosy ludzi, nawołujących się szeptem. Zapewne zbieracze chrustu. Kiedy odeszli, klnąc że musieli przerwać bo w ciemnościach zgubili miarkę, postanowiłem wypróbować jedno z zaleceń z książki. Efekt był mizerny. Przeczytałem ten fragment jeszcze raz i dopiero wtedy zorientowałem się, że mały robaczek usiadł na stronie zamieniając o w ó, a tym samym szklankę wody w wódę. Do tego jeszcze ciepłej. Rozbudzony czytałem więc dalej zastanawiając się czy trzeźwieć, a może skoro już zacząłem… Byłem bliski rozstrzygnięcia tego dylematu, kiedy niespodziewanie zaczęły mi się kleić powieki. I może bym zasnął, ale nadeszła pora drących się kotów, które głosami do złudzenia przypominającymi płacz dziecka, nawoływały się rozpaczliwie i bez sensu bo dzień seksu skończył się cztery godziny temu. Za chwilę wzejdzie słońce. Dzisiaj jest termin odbioru opakowań szklanych. Wkrótce śmieciarze zaczną tłuc workami wypełnionymi butelkami i słoikami. Dopiłem więc flaszkę i wystawiłem przed dom, aby ich trud porannego wstawania nie okazał się bezowocny.

Wstaje dzień. Wypadałoby pójść spać, zanim świat nie obudzi się wojną, kłamstwami polityków, inflacją i globalnym ociepleniem.

Zostało mi jeszcze sporo rozdziałów do przeczytania, ale jestem już zbyt zmęczony więc znów nie dowiem się co zrobić żeby spokojnie spać.

[CC] Krzysztof Dudziński

Robaczek

Przyjaciel pożyczył mi fascynującą książkę. Nie zmrużyłem oka przez całą noc i czytałem do rana. Jej tytuł to – „Jak walczyć z bezsennością”. Burza w ciągu dnia wypełniła powietrze ciepłem, więc siedziałem na tarasie i czytałem o technikach szybkiego zasypiania. Padał lekki deszczyk, którego krople delikatnie muskały liście. Otaczał mnie szum. Szumiała woda skapująca z drzew, zlewając się z szumem aut przejeżdżających pobliską autostradą. I jak zwykle szumiało mi w prawym uchu; pamiątka po całej serii laryngologicznych chorób, które przeszedłem. Około drugiej w nocy w tę szumną monotonię wgryzł się nieprzyjemny chrzęst. Dochodził z pobliskiego zagajnika. Usłyszałem przytłumione głosy ludzi, nawołujących się szeptem. Zapewne zbieracze chrustu. Kiedy odeszli, klnąc że musieli przerwać bo w ciemnościach zgubili miarkę, postanowiłem wypróbować jedno z zaleceń z książki. Efekt był mizerny. Przeczytałem ten fragment jeszcze raz i dopiero wtedy zorientowałem się, że mały robaczek usiadł na stronie zamieniając o w ó, a tym samym szklankę wody w wódę. Do tego jeszcze ciepłej. Rozbudzony czytałem więc dalej zastanawiając się czy trzeźwieć, a może skoro już zacząłem… Byłem bliski rozstrzygnięcia tego dylematu, kiedy niespodziewanie zaczęły mi się kleić powieki. I może bym zasnął, ale nadeszła pora drących się kotów, które głosami do złudzenia przypominającymi płacz dziecka, nawoływały się rozpaczliwie i bez sensu bo dzień seksu skończył się cztery godziny temu. Za chwilę wzejdzie słońce. Dzisiaj jest termin odbioru opakowań szklanych. Wkrótce śmieciarze zaczną tłuc workami wypełnionymi butelkami i słoikami. Dopiłem więc flaszkę i wystawiłem przed dom, aby ich trud porannego wstawania nie okazał się bezowocny.

Wstaje dzień. Wypadałoby pójść spać, zanim świat nie obudzi się wojną, kłamstwami polityków, inflacją i globalnym ociepleniem.

Zostało mi jeszcze sporo rozdziałów do przeczytania, ale jestem już zbyt zmęczony więc znów nie dowiem się co zrobić żeby spokojnie spać.

[CC] Krzysztof Dudziński
(08-06-2022/058)

Pobierz PDF Wydrukuj