Respira Tory

Dzyń-dzyń

- Słucham.
- Czy dodzwoniłem się do Ministerstwa Zdrowia?
- Nie wiem jakim cudem, ale tak.
- Bo ja dzwonię bo słyszałem, że skupujecie tory.
- Owszem skupujemy, ale nie tory a respiratory.
- A to nie… bo ja mam tylko żelazne tory.
- Chyba szyny.
- Słucham?
- Szyny pan ma. Tory są wtedy jak się szyny ułoży na podkładach. Ma pan podkłady?
- Nie, ja z innej branży.
- A z jakiej?
- Masarnię mam.
- To skąd te tory?
- Zamawiałem szynki.
- Rozumiem. A po ile pan sprzedaje?
- 25zł za metr.
- Chwileczkę… Dziwnie tanio. W Internecie chodzą po 50.
- Leżą i rdzewieją. Na czasie mi zależy to się nie targuję.
- I ma pan rację. W obecnych czasach nie możemy sobie pozwolić na marnotrawstwo.
- No co poradzić. Trudno, może na złom sprzedam. Do widzenia.
- Czekaj pan. Nie możemy pozwolić na to, żeby dobre szyny się marnowały. My w Ministerstwie Zdrowia działamy według zasady – „Primum non nocere”. Mogę od pana kupić te szyny, ale jako tory.
- To znaczy?
- Pan napisze na fakturze, że sprzedaje pan tory. Ale nie mogę dać więcej niż 500zł za metr.
- Ale ja chciałem 25.
- Tyle nie mogę dać bo mi się budżet nie domknie. Sprzedaj pan czy nie?
- No… tak…
- To czekam na fakturę.
- A gdzie mam je dostarczyć?
- Co?
- No te szyny…
- A na cholerę nam w Ministerstwie Zdrowia szyny?
- To dlaczego kupujecie?!
- Bo pan sprzedaje.
- I nie będzie z tym problemu?
- Panie! Ja tu mam taką ustawę, że mogę z Sahary piasek kupować i przywozić go samolotami.
- No to jak nie chcecie tych szyn, które kupiliście to co ja mam z nimi zrobić.
- Nie wiem. Niech pan na złom odda.
- Ale jak mam oddać na złom szyny, które kupiliście.
- My, proszę pana kupiliśmy tory. Co pan zrobi z szynami to już nie nasz problem. Tak przy okazji – jak się nazywa pańska firma?
- Prosiaczek.
- To musi pan założyć nową.
- Po co?
- Żeby ją nazwać Respira.
- To konieczne?
- Owszem. Żebyśmy mogli ogłosić, że kupiliśmy Respira Tory.
- Dobrze. A co z umową?
- A po co nam umowa? My wyznajemy wartości, które nie pozwalają nam oszukiwać. U nas proszę pana słowo dane Polakom jest ważniejsze od pieniędzy.

[CC] Krzysztof Dudziński

Respira Tory

Dzyń-dzyń

- Słucham.
- Czy dodzwoniłem się do Ministerstwa Zdrowia?
- Nie wiem jakim cudem, ale tak.
- Bo ja dzwonię bo słyszałem, że skupujecie tory.
- Owszem skupujemy, ale nie tory a respiratory.
- A to nie… bo ja mam tylko żelazne tory.
- Chyba szyny.
- Słucham?
- Szyny pan ma. Tory są wtedy jak się szyny ułoży na podkładach. Ma pan podkłady?
- Nie, ja z innej branży.
- A z jakiej?
- Masarnię mam.
- To skąd te tory?
- Zamawiałem szynki.
- Rozumiem. A po ile pan sprzedaje?
- 25zł za metr.
- Chwileczkę… Dziwnie tanio. W Internecie chodzą po 50.
- Leżą i rdzewieją. Na czasie mi zależy to się nie targuję.
- I ma pan rację. W obecnych czasach nie możemy sobie pozwolić na marnotrawstwo.
- No co poradzić. Trudno, może na złom sprzedam. Do widzenia.
- Czekaj pan. Nie możemy pozwolić na to, żeby dobre szyny się marnowały. My w Ministerstwie Zdrowia działamy według zasady – „Primum non nocere”. Mogę od pana kupić te szyny, ale jako tory.
- To znaczy?
- Pan napisze na fakturze, że sprzedaje pan tory. Ale nie mogę dać więcej niż 500zł za metr.
- Ale ja chciałem 25.
- Tyle nie mogę dać bo mi się budżet nie domknie. Sprzedaj pan czy nie?
- No… tak…
- To czekam na fakturę.
- A gdzie mam je dostarczyć?
- Co?
- No te szyny…
- A na cholerę nam w Ministerstwie Zdrowia szyny?
- To dlaczego kupujecie?!
- Bo pan sprzedaje.
- I nie będzie z tym problemu?
- Panie! Ja tu mam taką ustawę, że mogę z Sahary piasek kupować i przywozić go samolotami.
- No to jak nie chcecie tych szyn, które kupiliście to co ja mam z nimi zrobić.
- Nie wiem. Niech pan na złom odda.
- Ale jak mam oddać na złom szyny, które kupiliście.
- My, proszę pana kupiliśmy tory. Co pan zrobi z szynami to już nie nasz problem. Tak przy okazji – jak się nazywa pańska firma?
- Prosiaczek.
- To musi pan założyć nową.
- Po co?
- Żeby ją nazwać Respira.
- To konieczne?
- Owszem. Żebyśmy mogli ogłosić, że kupiliśmy Respira Tory.
- Dobrze. A co z umową?
- A po co nam umowa? My wyznajemy wartości, które nie pozwalają nam oszukiwać. U nas proszę pana słowo dane Polakom jest ważniejsze od pieniędzy.

[CC] Krzysztof Dudziński
(032)

Pobierz PDF Wydrukuj